"Postawmy człowieka w centrum polityki"

(fot. shutterstock.com)

O postawienie człowieka w centrum polityki apeluje nowy sekretarz generalny Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE), o. Olivier Poquillon OP. Francuski dominikanin objął tę funkcję 1 września.


Jako kapelan wojskowy na Bałkanach, w Afryce i na Bliskim Wschodzie o. Poquillon był świadkiem konfliktów zbrojnych. Uważa to za "wielką lekcją pokory i braterstwa". - Kiedy płynie krew rannego, jest ona czerwona, bez względu na jego pochodzenie. Na Wschodzie czy na Zachodzie, na Północy czy na Południu wszyscy jesteśmy tej samej krwi i dzielimy to samo życie - zaznaczył dominikanin. - Bez względu na pochodzenie etniczne, kulturowe czy religijne, poziom wykształcenia lub życia stron konfliktu, można stwierdzić, że wszyscy mamy te same lęki, te same cierpienia i te same nadzieje.

 

Według niego, wojenna przemoc otwiera nam oczy na naszą głęboką współzależność, która przekracza krótkoterminowe interesy osób i społeczeństw. - Tak jak dziś nam pokazuje kryzys migracyjny, nie żyjemy w ogrodzonych enklawach, lecz - czy tego chcemy, czy nie - jesteśmy powiązani wspólnotą losu. Ziemia jest okrągła i kryzys u jednych wcześniej czy później staje się kryzysem u innych. Dlatego jedynym celem, o który warto walczyć dla żołnierza, dla dyplomaty, dla męża stanu, jedynym ostatecznym celem strategicznym jest pokój. Nie zapominam, że to właśnie na tym celu opiera się konstrukcja europejska - przypomniał sekretarz generalny COMECE.

 

Pobyt w Iraku nauczył go, że "społeczeństwa i cywilizacje są śmiertelne". Potencjał gospodarczy, technologie, zasoby naturalne "są niewystarczające, jeśli brakuje wspólnego projektu, więzi społecznych, spójności". Właśnie w ten sposób skończyło się Imperium Rzymskie - przestrzegł dominikanin.

 

Zauważył jednak, że kryzysy stwarzają dobrą okazję do zastanowienia się. W przypadku Europy trzeba sobie postawić pytanie: Jaki jest dziś projekt społeczny dla Europy? Co chcemy razem zrobić na tym kontynencie?

 

O. Poquillon, który był też przedstawicielem swego zakonu przy ONZ, wskazał, że zarówno ONZ jak i Unia Europejska zrodziły się z woli zapobieżenia konfliktom, które legły podstaw masakr obu wojen światowych. - Fakt, że te konflikty miały swe źródło w Europie, a także to, że wczorajsi wrogowie postanowili przekroczyć swe historyczne antagonizmy, by pójść razem drogą integracji daje naszemu kontynentowi wyjątkowy status - stwierdził duchowny.

 

Jego zdaniem "Europa może być dumna z tego, że przyniosła swym mieszkańcom dziesięciolecia pokoju. Jednak jeśli chce "przełamać swój bezduszny wizerunek worka z pieniędzmi i tego, który daje lekcje innym", powinna podjąć ryzyko "zawarcia nowego partnerstwa, bardziej zrównoważonego, z pożytkiem dla wszystkich".

 

- UE i ONZ muszą stawić czoła wspólnemu wyzwaniu, o którym Kościół nieustannie przypomina: ponownie postawić osobę ludzką w centrum polityki. Wymaga to rewaloryzacji pomocniczości, współuczestnictwa i wspólnej odpowiedzialności w służbie wspólnego dobra - wskazał o. Poquillon, cytując słowa z reguły św. Augustyna: "O tym, co dotyczy wszystkich, powinni decydować wszyscy".

 

Sekretarz generalny COMECE zauważył, że istnieje dziś kryzys zaufania do instytucji w ogóle, a do instytucji europejskich w szczególności. Narody Europy stawiają sobie dwa wielkie pytania: "Co mamy ze sobą wspólnego?", ale przede wszystkim: "Co chcemy zrobić razem?". Kościół, który "oparty jest na wierze, czyli na zaufaniu", może towarzyszyć politykom w zastanawianiu się, w jaki sposób lepiej służyć współobywatelom. Wiarygodność instytucji zależy bowiem od tego, czy będą postrzegane "jako naprawdę służące ludziom w ich codziennym życiu".

 

Mówiąc o swej nowej funkcji w COMECE o. Poquillon zaznacza, że "służenie dialogowi między instytucjami europejskimi a Kościołem katolickim w Europie jest w dzisiejszym kontekście prawdziwym wyzwaniem". Ma on nadzieję, że "kryzys, przez który przechodzimy stanie się okazją do odważnego podjęcia prawdziwych problemów, aby odbić się i pójść do przodu".

 

- Europa to przede wszystkim terytorium, kontynent i narody, które na nim żyją. Teraz chodzi o to, by mieszkający tam ludzie zastanowili się i zdecydowali, co chcą robić razem. Zszywając więzi społeczne, dzieląc się swą znajomością terenu, przywracając sens i budując mosty z ludźmi dobrej woli, Kościół może z pewnością wnieść wartościowy wkład w tworzenie wspólnego dobra w Europie - oświadczył francuski dominikanin w wywiadzie udzielonym Michaelowi Kuhnowi i Johanna Touzel z portalu COMECE (www.europe-infos.eu).

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook