Abp Hoser - człowiek Kościoła powszechnego

(fot. Janusz Halczewski / pl.wikipedia.org / CC BY-SA 3.0)

 

Miłość cierpliwa jest

 

Cierpliwość to cecha, którą zauważają wszyscy współpracujący z Księdzem Arcybiskupem. Podziw ks. prof. Longchamps de Bérier budzi rozwaga, umiarkowanie i wstrzemięźliwość we wdawaniu się w spory inne niż merytoryczne. Ks. Lipka zaś dodaje, że wyjątkowo trudno jest zdenerwować abp. Hosera. - Mnie się to jeszcze nie udało, a przynajmniej o tym nie wiem - mówi. A przecież powodów przy tak trudnych tematach, którymi zajmuje się abp Hoser nie brakuje. - Jest osobą bardzo wrażliwą, widzi różne niełatwe zachowania, ale nigdy w zdenerwowaniu nie podejmie decyzji i nie wybucha - mówi ks. Matuszewski.

 

- We wszystkich zamieszaniach medialnych, które dotyczyły Zespołu, konkretnych członków i samego Księdza Arcybiskupa okazywał dużą wstrzemięźliwość, by wchodzić w dialog z mediami nieprzychylnymi Kościołowi, licząc się z tym, że jego osobisty wizerunek może na tym ucierpieć. Skupiał się wówczas na tym, by podnosić nas na duchu, utwierdzać w przekonaniu, że dobrze, że jesteśmy prześladowani, i kierować naszą uwagę nie ku sobie, ale ku Panu Jezusowi. Myślę, że wiele wycierpiał przez ostatnie miesiące, słysząc dotkliwe oskarżenia o udział w ludobójstwie, o antysemityzm, porównania do kard. O’Briana. Jest w końcu normalnym człowiekiem. Nie ugiął się jednak pod zrozumiałą potrzebą obrony swojego wizerunku, która wymagałaby jednak publicznego zaatakowania własnego księdza, do czego - jak wiemy - nie chciał się posunąć - komentuje ks. prof. Longchamps de Bérier.

 

Cierpliwość abp. Hosera przekładała się na skuteczność jego działań. - W Rwandzie, pomimo, że w większości jest to kraj katolicki, czasami ludzie korzystali z porad szamanów. Stosowali oni niejednokrotnie bardzo drastyczne formy pomocy, np. rozcinali skórę, w efekcie czego pojawiało się zakażenie. Ks. Hoser zawsze pomagał tym ludziom, ale przede wszystkim tłumaczył im, dlaczego to jest niebezpieczne - wspomina Danuta Pilecka.

Nigdy nie uchylał się od trudnych zadań, czy tych w Rwandzie po ludobójstwie, gdzie odbudowywał struktury miejscowego Kościoła, czy też potem we Francji, gdzie został wysłany do wspólnoty pallotyńskiej z dużymi wewnętrznymi napięciami. - Nie bał się , podjął to zadanie i doprowadził je do końca z dużym realizmem i sprawnością - mówi ks. Zenon Hanas. - Zawsze miał bardzo jasną wizję bycia pallotynem - eklezjalną, otwartą, używał pallotyńskiego powiedzenia, że mamy być ewangeliczną trąbą, która zwraca uwagę - dodaje.

 

Pasterz diecezji

 

Jasna wizja abp. Hosera odnosi się nie tylko do bycia pallotynem, ale także do bycia duszpasterzem. Sam arcybiskup podkreśla, że ważne jest rozwinięcie działań skierowanych do człowieka, zaś realizacje materialne ważne są o tyle, o ile służą właśnie konkretnemu człowiekowi. Do takich niewątpliwie należy w ciągu pięciu lat zarządzania diecezją warszawsko-praską przywrócenie świetności katedrze św. Michała Archanioła i św. Floriana poprzez generalny remont.

 

Innym przykładem jest odkrycie przez Księdza Arcybiskupa domu Lipszyców w Ostrówku koło Klembowa, gdzie w latach 1924-1925 pracowała jako pomoc domowa s. Faustyna, przygotowując się do życia zakonnego. Bardzo ważne dla abp. Hosera było gruntowne odnowienie tego domu, by stał się miejscem pielgrzymowania i ośrodkiem szerzenia kultu Bożego Miłosierdzia. - Bardzo znaczące było w tym całym wydarzeniu to, że Ksiądz Arcybiskup podszedł z wielką pieczołowitością do grobów żydowskich znajdujących się na posesji. Pojawiła się kwestia, czy nie przenieść ich w inne miejsce. Abp Hoser nie chciał tego; chciał, by pozostały tam, gdzie są, podkreślając, że ludzie nie dzielą się przecież na Żydów i Polaków. Z wielkim szacunkiem podszedł do tej kwestii - mówi ks. Matuszewski.

 

- Bardzo mocno wpłynął na ożywienie i dowartościowanie struktury dekanatów poprzez ogłoszenie w Roku Wiary peregrynacji figury Matki Bożej Loretańskiej - mówi kanclerz kurii. Sanktuarium Matki Bożej Loretańskiej w podwarszawskim Loretto, było miejscem rekolekcji abp. Hosera przed rozpoczęciem posługi biskupiej, a potem stało się pierwszą stacją obchodzonego Roku Wiary. Kult Matki Bożej Loretańskiej stale wzrasta, przybywają tam pielgrzymi z całej Polski. Dlatego też konieczne stało się rozbudowanie sanktuarium, by wyjść naprzeciw potrzebie wiernych, chcących uczcić Matkę Bożą i relikwie bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego, założyciela sióstr loretanek, który marzył, by Loretto stało się ośrodkiem kultu Maryi. Po wielu latach to marzenie błogosławionego właśnie się spełnia.

 

Głęboko sprzeciwia się wszelkiej ideologii negującej naturę ludzką do jakich należy m.in. ideologia gender. W przedmowie do książki Marguerite A. Peeters "Gender - światowa norma polityczna i kulturowa" pisze:

 

"Początkowo istniejąc jako teoria czy hipoteza, gender stała się wiodącą ideologią politycznego i zglobalizowanego działania, czyli przełożenia na praktykę życiową. Oparta na fałszywych założeniach absolutnej kultury i negacji natury ludzkiej, absurdalna w zastosowaniach, już wykazuje objawy przedwczesnego starzenia; jest «kolosem na glinianych nogach» i «domem zbudowanym na piasku»".

 

Abp Hoser uważa, że promowanej ideologii gender brak dwóch właściwości: sensu i zdrowego rozsądku. Książkę bliskiej mu w poglądach autorki, rekomenduje ludziom myślącym oraz doceniającym rozum i logiczną myśl.

 

W opozycji do gender stoją wszelkie działania, które zmierzają do umocnienia i rozwoju wartości rodziny, jako tej, która najmocniej kształtuje człowieka i wpływa na jego rozwój. To do nich Arcybiskup przykłada wielką wagę, począwszy od spraw formalnych - jak powołanie w diecezji warszawsko-praskiej dwóch referatów - do spraw młodzieży i do spraw duszpasterstwa, a skończywszy na własnej aktywności w zakresie formacji i duszpasterstwa małżonków i rodzin. - Wobec tak niebezpiecznych zjawisk społecznych jak wzrastająca liczba rozwodów, separacji, kohabitacji, wskazał pilną potrzebę podjęcia systemowej pracy formacyjnej z małżeństwami. Osobiście zaangażował się w nauczanie i przygotowanie nowej kadry formatorów rodzinnych. Raz lub dwa razy w miesiącu prowadzi zajęcia w Duszpasterstwie Rodzin, dzieląc się ogromną wiedzą i swoim wieloletnim doświadczeniem.

 

Autorski program "Ewangelizacja intymności małżeńskiej" ma pomóc małżonkom w zrozumieniu, czym jest niezwykła relacja małżeńska, jak ją budować, by żyć szczęśliwie, jak dobrze wychowywać dzieci, tworząc ład społeczny i stawać się świadkami Chrystusa. Szczególną uwagę poświęca w programie sferze intymności małżeńskiej, aby małżonkowie mogli odkryć dar swojej seksualności, zrozumieli jej sens, zdobyli umiejętność korzystania w pełni z tego daru - budując prawdziwą jedność małżeńską i jednocześnie uświęcając się. Zakładanym efektem pracy formacyjnej jest pomoc małżonkom w zintegrowaniu ich płciowości z płodnością, płodności cielesnej z duchową - opowiada Małgorzata Walaszczyk, dyrektor specjalistycznej Diecezjalnej Poradni Rodzinnej oraz diecezjalny Doradca Życia Rodzinnego i Formator Rodzin. Do tej pory uruchomiono 10 Parafialnych Ośrodków Formacji Rodziny, w najbliższym czasie powstaną kolejne cztery, a planowane są już następne.

 

Walaszczyk wspomina pierwsze spotkanie z Arcybiskupem. - Kilka dni przed swoim ingresem odwiedzał on wszystkie diecezjalne instytucje, aby zapoznać się ze specyfiką ich pracy i osobiście spotkać z pracującymi w nich ludźmi. Czułam respekt i ogromny szacunek przed nieznanym arcybiskupem ze świata. Spotkałam człowieka skromnego, bezpośredniego, dowcipnego, potrafiącego słuchać, szczerze zainteresowanego naszą pracą, doskonale zorientowanego w problematyce rodzinnej. Rozmowa była przyjemnością, napawała nadzieją na przyszłą współpracę - opowiada. Po pięciu latach Walaszczyk określa abp. Hosera "mistrzem" w znaczeniu renesansowym, jako połączenie mądrości i piękna duchowego. - Prawdziwy mistrz, który nie tylko imponuje swoją erudycją, wszechstronnością, ale nauczyciel, który wyzwala kreatywność uczniów, stymuluje ich do wzrostu i dobra. W miarę jak rozwijała się nasza współpraca, wzrastał mój podziw dla Księdza Arcybiskupa - za dar obecności wśród nas, głębię i precyzję wypowiedzi, piękny język, umiejętność nauczania i odkrywania przed nami piękna Bożego zamysłu wobec małżeństwa i rodziny, syntetycznego ujęcia trudnych, złożonych zagadnień, wierność nauce Jana Pawła II. To jest autorytet zbudowany nie na lęku, kontroli i poczuciu zagrożenia, lecz na autentyczności, delikatności, pokładaniu wiary w dobro tkwiące w każdym człowieku - konkluduje.

 

Współpraca ze Wspólnotą Chemin Neuf skupia trzy istotne dla abp. Hosera kwestie - młodzieży, rodziny i ekumenizmu. - Na pierwszym spotkaniu nie musieliśmy za dużo opowiadać o Wspólnocie, bo okazało się, że jej działanie jest mu doskonale znane z Francji. Zostaliśmy przyjęci po ojcowsku i szybko okazało się, że mówimy tym samym językiem - opowiada Zbigniew Słup, odpowiedzialny za Wspólnotę Chemin Neuf w Polsce.
Obecnie gromadzi ona w Polsce 80 członków: małżeństwa, kapłanów, osoby konsekrowane, osoby stanu wolnego, organizując m.in. sesje dla małżeństw oraz rekolekcje. Prowadzi też dwie parafie na terenie diecezji warszawsko-praskiej - pw. Matki Bożej Fatimskiej w Mistowie (od 2009 r.) i pw. Opatrzności Bożej w Warszawie-Wesołej (od 2011 r.)

 

- Przekazanie nam odpowiedzialności za dwie parafie, to była nowość. Wizja duszpasterska abp. Hosera ws. pracy z młodzieżą, rodzinami i ekumenizmu, w duchu posoborowym jest zbieżna z naszą wizją. Arcybiskup zawsze jest nam bardzo życzliwy i autentycznie zainteresowany tym, co robimy. Z prawdziwą troską zawsze pyta, jak nam idzie, jest po prostu zwyczajnie, po ludzku życzliwy - mówi Zbigniew Słup.

 

Inne wspólnoty także znajdują w diecezji warszawsko-praskiej serdeczne przyjęcie jak np. siostry ze Zgromadzenia Soeur de la Charite de Never, które zamieszkały tam w 2012 r. Ich misją jest m.in. świadczenie o Bożym Miłosierdziu.

 

Abp Hoser erygował także katolickie stowarzyszenie publiczne wiernych Zakon Rycerzy Jana Pawła II, który jest nowo powstałą wspólnotą ludzi świeckich. Rozwijają się także Koła Żywego Różańca wraz z szerzeniem kultu Sługi Bożej Pauliny Jaricot.

 

- Miłować to przede wszystkim żyć dla drugiego człowieka, a nie dla siebie - powiedział abp Henryk Hoser we wspomnienie bł. Matki Teresy z Kalkuty w domu sióstr Misjonarek Miłości, które posługują najbardziej zapomnianym chorym i ubogim na warszawskiej Pradze. - Bóg upomina się o każdego biednego, cierpiącego i zapomnianego dlatego, że On nie widzi tłumów, ale dostrzega nas pojedynczo - powiedział, streszczając tymi słowami także i swoje podejście do człowieka.

 

 

  1 2 3
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (30)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~muhan 21:39:15 | 2013-09-20
Po lekturze bloga ks. Lemańskiego mam zupełnie odmienne zdanie niż T7HRR. 
Dlaczego deon tej odpowiedzi nie publikuje? Cenzura? Wolno kopać tylko do jednej bramki?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

T7HRR 15:35:47 | 2013-09-20
Tekst na stronie ks.Lemańskiego to nie tylko odpowiedź dla kurialnych urzędników na ich konfabulacje ale także wskazanie dla dziennikarzy KAI , że warsztat dziennikarski nawet jeśli poświęcony to świętej prawdzie nie zawsze uczciwie służy. Warto zajrzeć na stronę:
http://www.ksiadzlemanski.waw.pl/index.php/blog-ksiedza-wojciecha/773-w-odpowiedzi-mojemu-biskupowi-po-wywiadzie-dla-kai

Blog świetnie pokazuje, gdzie ks. Lemański sie zagubił i jak opisuje swoją sytuację samotnego z TP w dłoni  naprzeciw całej hierarchi i prasy katolickiej wspierającej koegzystującej za to świetnie z księżmi zasługującymi na suspensę...
Wszystko co przemawia na jego korzyśc zostało powiedziane , przez jakąś osobę trzecią, przekazane, nieprzekazane, zezwolone, niezezwolone... na niekorzyśc napisane...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Adam Nasławski 14:21:46 | 2013-09-20
Tekst na stronie ks.Lemańskiego to nie tylko odpowiedź dla kurialnych urzędników na ich konfabulacje ale także wskazanie dla dziennikarzy KAI , że warsztat dziennikarski nawet jeśli poświęcony to świętej prawdzie nie zawsze uczciwie służy. Warto zajrzeć na stronę:
http://www.ksiadzlemanski.waw.pl/index.php/blog-ksiedza-wojciecha/773-w-odpowiedzi-mojemu-biskupowi-po-wywiadzie-dla-kai

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~konwalia 12:48:19 | 2013-09-20
Kto daje zgodę na tego typu artykuły o sobie, jeszcze żyjąc na tym świecie, sam o sobie daje świadectwo.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Daniello 14:57:51 | 2013-09-19
Ktoś napisał artykuł przybiżający postać apb. Hosera i już "miłośnicy" gorszyciela ks. Lemańskiego plują jadem, że to "laurka" , "komunistyczna agitka" itd. No cóż "po owocach ich poznacie", w tym wypadku az za nadto widać, ktore są zgniłe".

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Jacek 13:41:40 | 2013-09-19
Deon spełnia swoją rolę - w komentarzach bez moderacju dokłada biskupowi. Cenzura tylko dla jezuitów z deonu. Tak jak napisano wcześniej - a może to Mądel robibo mu wszystko jedno?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

maciass 12:53:00 | 2013-09-19
Nie uważam że ks. Lemański to owca, która się zgubiła, choć nie jest bez winy w tym konflikcie... uważam natomiast, że "zagubił się" w ojcowskiej trosce bpa Hosera albo że jest ona conajmniej jednostronna: chłodna i pouczająca

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

T7HRR 12:45:27 | 2013-09-19
@maciass

"Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu (...)"

Młodszy syn wraca bo odczuł, że bez ojca ginie...  Nie wiedział co go czeka.
My wiemy, on szedł w ciemno.

Na marginesie, czy uważasz, ks.Lemaśnki to owca, która sie zagubiła ze stada?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

maciass 12:37:05 | 2013-09-19
@maciass
Ewangelia o Miłosiernym Ojcu - ale nie przesadzajmy z analogią jeśli chodzi o syna marnotrawnego ;-)

"to nie my umiłowaliśmy Boga, ale On pierwszy nas umiłował"... Ojciec czekał na syna i to czekanie ojca wzbudziło w synu pranienie powrotu, choć nie miał pojęcia o tym wyczekiwaniu. Chojny gest otwiera. Chłód i wyłącznie pretensja bardziej mi przypomina postawę starszego brata, niż ojca. W miłości nie ma równomierności. Jeśli Ojciec jest dojrzalszy i mądrzejszy, nie jest dla niego upokarzającym wyciągnąć pierwszy rękę.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

T7HRR 12:30:11 | 2013-09-19
@maciass
Ewangelia o Miłosiernym Ojcu - ale nie przesadzajmy z analogią jeśli chodzi o syna marnotrawnego ;-)

1. Postąpił nagannie - tak jakby Ojciec już nie zył (spadek, "moja część", nalezy się po smierci) do tego wspólnie z jawnogrzesznikami grzeszył.
ale
2. Uznał, że jest mu źle
3. Uznał że postąpił wbrew Ojcu i że wyzna mu to
4. Poszedł do niego prosić o przyjęcie na "niższe stanowisko"

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?