"Pedały", bluzgi i różańce w dłoniach. Obrońcy rodziny, przestańcie obrażać moje uczucia religijne

Dominika Frydrych
(fot. PAP/Artur Reszko)

"Białystok wolny od pedałów!" obok "wielka Polska chrześcijańska!". "Wyp.......ać!' obok pieśni "niech będzie chwała i cześć, i uwielbienie, chwała i cześć Jezusowi!" Bez metafor, dosłownie, jedno po drugim.

 

Tak można opisać kilkanaście minut podczas jednej z blokad na sobotnim Marszu Równości w Białymstoku. Kordon policji odddzielał manifestujących od kontrmanifestacji, która za dużym banerem z napisem "Mama i tata największym skarbem świata" wykrzykiwała powyższą serię haseł. Odmowiono modlitwę, odśpiewano hymn. Kontrmanifestanci - przynajmniej ci z pierwszego rzędu - w zaciśniętych pięściach trzymali różańce. Nie mówię o kibolach z zasłoniętymi twarzami, o tych, którzy byli agresywni, wymierzali kopniaki czy dopuszczali się innych form przemocy fizycznej i groźb, o dwudziestu pięciu osobach zatrzymanych przez policję. Akurat na tej blokadzie - bo podczas sobotniego marszu było ich więcej - były tylko te okrzyki. Tylko i aż. Oglądając, czułam, jak moje uczucia religijne (albo po prostu wyznawana wiara plus poczucie przyzwoitości) są rozdeptywane.

 

Słyszę już ironiczne komentarze i zarzuty o lewactwo albo pluszowy, naiwny katolicyzm. Bo czy ONI nie podnoszą ręki na nasze świętości? Czy nie mamy prawa wyrażać sprzeciwu?

 

No cóż - nie zabolało mnie, kiedy miesiąc temu widziałam szyderę z Najświętszego Sakramentu? Jasne, że zabolało. Jestem katoliczką i to nie są żadne językowe hocki klocki; najświętszy naprawdę znaczy najświętszy. I kiedy widzę kpinę z niego, to nie jest dla mnie kpina z symbolu - to kpina z najbliższej mi Osoby. Ale przyznaję, że jeszcze bardziej boli mnie, kiedy widzę ludzi, którzy wiedzą, co i Kogo wyznajemy i - mając tę świadomość - potrafią krzyczeć jednym wydechu: pedały, chrześcijaństwo, wy.......ać, Jezus. Kompletnie nie mam na to zgody - to pomieszanie rynsztoka z pojęciami Ewangelii, z imieniem Bożym. To zawłaszczenie ich na swój użytek - ataku na drugiego człowieka. To tak, jakby zatrzymać się w wierze na poziomie Piotra, który w obronie Jezusa uciął ucho Malchusowi albo Jakuba i Jana, którzy chcieli modlić się o zniszczenie samarytańskiego miasteczka, którego mieszkańcy nie przyjęli ich w drodze do Jerozolimy. Tymczasem Chrystus kazał schować Piotrowi miecz i uzdrowił ucho Malchusa, a synom Gromu zabronił robić cokolwiek.

 

Oczywiście, ci, którzy stają, żeby kontrmanifestować i wykrzykiwać na zmianę obelgi i modlitwę, nie mają zapewne poczucia, że robią to na swój użytek. Ta narracja jest mocna, spójna, doskonale uargumentowana: "w obronie przed", "bo na zachodzie", "bo ONI" czy - chyba moja ulubiona fraza - "to walka z ideologią, a nie z ludźmi" (po twarzy bluzgiem albo zgniłym jajkiem dostają jednak, dziwnym trafem, konkretne osoby, a nie ideologiczna abstrakcja). Dodatkowo podbudowana jest memicznymi hasłami jak "zakaz pedałowania" albo "strefy wolne od" i poważnym, pasterskim głosem autorytetu: "nie możemy pozwolić, aby wyśmiewano wartości dla nas najświętsze i bezkarnie obrażano nasze uczucia religijne", jak napisał abp Tadeusz Wojda w liście do wiernych diecezji.

 

Zastanawiam się, czy ktoś kiedykolwiek powiedział im, że cel nie uświęca środków? Opowiedział historię błogosławionego Karola de Foucault? Dał jako pokutę kazanie na górze? Co najważniejsze - przekazał kerygmat? Jeśli nikt, nawet jedno oświadczenie rzecznika Episkopatu, które pojawiło się i potępiło agresję, nie zrobi rewolucji w sercach. Dobrze, że się pojawiło - ale jest to reakcja spóźniona okrutnie. Narracja buduje się dniami i latami, małymi wydarzeniami i reakcją na nie (czy raczej brakiem reakcji). Przejmowanie słów ze słownika chrześcijańskiego i napełnianie ich swoim znaczeniem, ładunkiem agresji to nie efekt jednego wydarzenia. To konsekwentnie stosowana - świadomie lub nie - strategia przemilczenia, braku reakcji ze strony kościelnych władz, ludzi wpływu, ale i szeregowych katolików, którzy nie reagowali, widząc drobne zło i słysząc każde rzucone w sieci czy w realu hasło "pedał".

 

Ludzie zaangażowani w Kościół mogą nadal lekceważąco mówić, że "nie wszyscy są tacy", że przecież kilkadziesiąt osób z Białegostoku, którzy nie mieli problemu z takim rodzajem niezgody na Marsz Równości to żaden symbol. Ale czy rok temu pomyślelibyśmy w Kościele o czymś takim? Pięć lat temu? W czasach pontyfikatu Jana Pawła II? Jeszcze wcześniej? Nie mam zamiaru płakać nad minionym Kościołem, który jednoczył ludzi ponad podziałami - sama nawet takiego nie pamiętam. Nie musi nas zresztą jednoczyć w niczym innym, jak tylko (aż!) w imieniu Jezusa, pod którym - jak głęboko wierzę - ostatecznie wszyscy kiedyś staniemy. Tymczasem teraz to imię - i związane z Nim nauczanie - będzie zawsze wywoływać niezrozumienie. Ale czy powinno być to budowane wokół ciężkich słów czy rękoczynów - byle tylko z różańcem w ręku? Czy wierzący mają prawo traktować Jezusa i Jego nauczanie jako broń? Gorąca atmosfera w społeczeństwie podsyca i nakręca agresję, poczucie misyjności i "stawania w obronie" (do wyboru: chrześcijaństwa, rodziny, tradycyjnych wartości) argumentuje przemoc. A włączenie jej jako narzędzie chrześcijanina do mówienia o swoich wartościach to kompletne pomieszanie porządków. Mamy być solą w świecie - a nie solą w oku świata.

 

"Dopóki jednak Rzeczpospolita nie jest parafią, a państwem, chciałbym mieć pewność, że wolność wyrażania swoich poglądów będzie miał w niej każdy, komu zezwala na to prawo - marsz równości i procesja", napisał na Facebooku Szymon Hołownia. Zgadzam się - niemniej myślę też, że w sobotę w Białymstoku obok hymnu powinno pojawić się znana z filmu "Kabaret" piosenka "Tomorrow belongs to me". Bo na budujący zwrot akcji na melodię Niemena ("lecz ludzi dobrej woli jest więcej") na poziomie społecznym chyba nie mam więcej niż pół grama nadziei.

 

Co najwyżej mogę powtarzać za Kaczmarskim: "zbaw mnie, Panie, od nienawiści, ocal mnie od pogardy".

 

Dominika Frydrych - redaktorka i dziennikarka DEON.pl. Autorka książki "Pełnymi garściami".

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.07

Liczba głosów:

347

 

 

Komentarze użytkowników (48)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

MarzenaD 11:17:17 | 2019-07-26
A to obraża Pani uczucia religine czy nie obraża?
https://wiadomosci.wp.pl/lgbt-maryja-jako-wagina-na-sprzedaz-jest-zawiadomienie-do-prokuratury-64...

Oceń 21 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

grebajan 10:03:31 | 2019-07-26
Należy, rozważając ten temat zwrócić uwagę na słowo wolność.Czy jest to wolność szkodząca np.pokazywanie publiczne nagości i wynaturzeń,czy jest to wolność,która nikogo nie gorszy i nie krzywdzi. 
Tu powinno prawo obowiązujące być bezwzględne,gdyż nie zastosowanie się do norm w naszym państwie prowadzi do takich sytuacji ja w Białystoku. 

Oceń 14 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Wihajster 00:14:29 | 2019-07-24
Gejowi rękę podam ale plecami się do niego nie odwrócę...

Oceń 10 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MarzenaD 13:41:07 | 2019-07-23
A p. Janda razi Panią czy uważa Pani takie "wrzuty" na fb za normalne? 
https://twitter.com/JacekPiekara/status/1153624926382972928?s=20

Oceń 31 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MarzenaD 09:10:28 | 2019-07-23
Bluzgi, wyzywanie z imieniem Boga na ustach jest zawsze naganne i niechrześcijańskie. Warto przy tym 0-1 widzeniu tego, co w Białymstoku było, zobaczyć poziom manipulacji w przekazie. Od na wp.pl tekst dziennikarza z GW, że w Białymstoku na lekcjach religii uczy się nienawiści, po przekaz, ilu to zabitych (tak, po fb leci w tym środowisku "wiedza", że 4 zamordowano), ilu rannych. Aby było śmieszniej zdjęcie pobitej kobiety jest symbolem agresji i zestawiane jest z pogromami żydowskimi, co robi europoseł z Wiosny Biedronia, a okazuje się, że ta dziewczyna ze zdjecia brała udział, ale w antymarszu, to panna jednego kiboli, ot zrobił się taki Monty Python na tęczowo:
https://twitter.com/LukaszKohut/status/1152892155687575552?s=20

Oceń 93 7 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

WDR . 06:11:21 | 2019-07-23
"Dopóki jednak Rzeczpospolita nie jest parafią, a państwem, chciałbym mieć pewność, że wolność wyrażania swoich poglądów będzie miał w niej każdy, komu zezwala na to prawo - marsz równości i procesja", napisał na Facebooku Szymon Hołownia. Zgadzam się."

Słabiutko. Co to za tchórzliwe porównanie. Proszę zaapelować, aby środowiska lbgt wraz z KODem nie blokowały marszy, które im się nie podobają (co robiły już wielokrotnie w przeszłości).

Oceń 176 16 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Tadeusz_25 23:08:25 | 2019-07-22
"Zastanawiam się, czy ktoś kiedykolwiek powiedział im, że cel nie uświęca środków?" Pani Dominiko nurtuje mnie ta sama myśl, gdy czytam różne artykuły redaktorów DEON-u. Pani dziwi się tzw. "kibolom". A przecież oni w emocjach mogą przekraczać pewne granice nie w pełni będąc świadomymi zasad moralnych. Ale jezuici, światła katolicka inteligencja spod znaku ZNAKU, Tygodnika Powszechnego, Więzi, DEON-u, itd., to chyba jawna przesada. A tymczasem tym drugim się tu pobłaża, a nawet broni w tonie wyszukanego oburzenia, że ktoś raczył zwrócić uwagę. Natomiast tych pierwszych atakuje się bez pardonu, wyraża "święte" oburzenie. A kto namieszał w głowach w sprawie zasady, na którą się pani powołuje? Ano pani koledzy i koleżanki z redakcji. Może więc taki artykulik dla najbliżej siedzących warto by było popełnić? Zachęcam.

Oceń 181 18 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Karol- 21:19:16 | 2019-07-22
Errata: wysunąć = wystygnąć. Przepraszam za literówki  

Oceń 1 12 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Karol- 21:17:45 | 2019-07-22
Do "kiboli" należy dodać jeszcze osoby odwołujące się do jakiejś skrajnej ideologii nacjonalistycznej,którzy wypaczają wiarę,, stawiając naród, ważną wspólnotę w pomo której zyjemy, na pierwszym miejscu zamiast Boga. Pytanie  jak im głosić Ewangelię to odrębny problem. Inną jednak niż nacjonalizm  raczej szowinizm, jest kwestia głoszenia Ewangelii środowiskom LGBT. A to znaczy nie tylko uwiklanym w różne problemy z seksualnością, ale wyznajacym coraz bardziej autorytarną ideologię. Większość Polaków  niezaleznie od światopoglądu nie zagląda sobie do łóżek.Czasem jest to tolerancja, czasem - kult św. Spokoja w praktyce  czasem - co innego. Jednak chociaż trupy nazizmu i komunizmu nie zdołały jeszcze wysunąć, pojawia się nowy problem. Nieuwzglednianie gi to poważny błąd  zarówno intelektualny  jak i praktyczny  

Oceń 10 125 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

efka47 19:08:13 | 2019-07-22
To całkowita klęska polskiego katolicyzmu - pysznego, butnego, odrzucającego sobór watykański II i nauczanie papieży. Pozostaje zamknąć kościoły i rozgonić to towarzycho z różańcami w ręku, które nigdy się nie nauczy, że chrześcijaństwo to coś więcej niż "norma społeczna". A najgłośniej przeciw gejom krzyczą sami geje, zawsze tak było.  

Oceń 25 261 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?