Czy Pan Bóg potrzebuje naszych przeprosin za krótkie spódniczki?

Julia Bondyra
(fot. pl.depositphotos.com)

Przypadkiem trafiłam na artykuł w tarnowskim "Gościu Niedzielnym", który informował o tym, że w jednym z kościołów w Dębicy odbyła się wynagradzająca adoracja Najświętszego Sakramentu, w której "przepraszano Jezusa za lekceważenie miejsc świętych podczas wakacji zachowaniem, strojem i słowami". Zadaję sobie pytanie, czy Pan Bóg staje u progu Kościoła i dokonuje selekcji?

 

To jeszcze nie wszystko

 

W tekście wspomniano także o "receptach" franciszkanów z Zakliczyna, którzy dokładnie wymieniają, w co należy ubrać się do kościoła, a czego trzeba się wystrzegać. Co ciekawe, obostrzenia nie dotyczą tylko pań, ale także... panów. W ich przypadku niedopuszczalne są krótkie spodenki, T-shirty oraz spodnie z niskim stanem.

 

Panie ostrzegane są przed krótkimi sukienkami, zbyt głębokimi dekoltami, gołymi nogami oraz obcisłymi strojami. Przyznam szczerze, że nawet nie wiem, jak to skomentować, ale spróbuję spojrzeć na to szerzej.

 

Każda nastolatka chce być... nastolatką

 

Kiedy chodziłam do gimnazjum i liceum, wiele dziewczyn chciało się w jakiś sposób wyróżnić. Jedne mocno się malowały, inne nosiły krótkie spódniczki, a jeszcze inne... ścinały włosy i zakładały glany. Jak nietrudno się domyślić ja znajdowałam się w tej ostatniej grupie. Słuchałam mocniejszej muzyki, chodziłam na koncerty i zakochiwałam się w mężczyznach grających na gitarze i mających długie włosy. Czy w tym czasie odeszłam od Kościoła? Nie, powoli odkrywałam dominikanów, do których chodziłam w każdą niedzielę. To tam mogłam być sobą.

 

Na swoim przykładzie jestem przekonana o tym, że to, co każda nastolatka potrzebuje usłyszeć od Kościoła, to, że Pan Bóg akceptuje ją właśnie taką, jaką jest i w takim momencie, w jakim jest. Być może teraz nosi bardzo krótkie spodenki i bluzki na ramiączkach, ale czy pierwszy komunikat, który płynie od Kościoła powinien jej czegokolwiek zakazywać? Zadaję sobie pytanie, jak Kościół ma zachęcać do siebie młodych, skoro pierwsze, co robi w tym przypadku, to ucieka w nakazy i zakazy?

 

Każda kobieta chce być... kobietą

 

"Kobieta, która została dopuszczona do czytania Pisma świętego powinna dawać tym lepszy przykład - wymaga się od niej, by nie tylko stosowała się do wszystkich powyższych punktów, ale także miała na nogach rajstopy. Gołe nogi nigdy nie były bowiem oznaką szacunku dla gospodarza miejsca".

 

Dwukrotnie byłam na pielgrzymce dominikańskiej. Ilekroć docieraliśmy do kolejnego etapu wędrówki, marzyłam o tym, żeby wejść boso do kościoła, poczuć chłód posadzki i pomodlić się. Nie przejmowałam się tym, co myślą o tym inni, bo czułam się tam jak w domu. A moje "gołe nogi" i "krótkie sukienki"? Pan Bóg stworzył mnie kobietą, więc stworzył mnie piękną i seksualną. Dlaczego na progu Kościoła dowiaduję się, że moja kobiecość to oznaka braku szacunku dla gospodarza? Rozumiem pewne poczucie smaku i wrażliwości, ale nie potrafię ich odnaleźć w tej "instrukcji".

 

I jeszcze dalej, fragment o księżach, "odsłonięte kolana przyciągają niestety ich wzrok", "zmuszamy ich do walki z uciekającymi oczami". Kiedy to czytam, od razu czuję przerzucanie odpowiedzialności z jednej strony na drugą. Tak, przyznaję, księża są mężczyznami i zwracają uwagę na kobiety. Tylko czy w tym przypadku rozwiązaniem jest odizolowanie ich od pań? Czy po raz kolejny chcemy stworzyć im "bańkę", w której będą sobie dobrze radzić, bo nie będą narażeni na żadne bodźce z zewnątrz? Nie zapominajmy, że księża są posłani do tego, aby wychodzić do bliźnich, aby być z nami i podejmować wszelkie wyzwania.

 

Wynagrodzenie czy piętnowanie grzeszników?

 

Wracam do adoracji wynagradzającej... nie za swoje grzechy. Nieraz możemy naprawiać szkody wyrządzone przez innych, ale to nie ten przypadek. Zastanówmy się, czy organizując taką modlitwę, być może w dobrej wierze, nie uzyskamy jednak odwrotnego efektu? W ten sposób akcent może zostać przełożony na piętnowanie grzeszników. Pokazujemy, co złego zrobili i przepraszamy za to Pana Boga, zapominając tak naprawdę o samych "grzesznikach".

 

Zadaję sobie pytanie, czy Pan Bóg potrzebuje przeprosin za krótkie spódniczki, a nawet więcej, czy Pan Bóg staje u progu Kościoła i dokonuje selekcji? Gdyby tak było, to w Piśmie świętym nie spotykałby się z chorymi, trędowatymi, prostytutkami, celnikami, faryzeuszami, … Myślę sobie, że nie znam takiego Boga. Znam takiego, który pierwsze, co robi, to miejsce koło Siebie i mówi "chodź, opowiedz mi swoją historię". Nie pyta, czemu jestem w krótkiej spódniczce, bo pewnie wie. Nie krytykuje mnie za to, że rozpadł mi się kolejny związek, bo słyszał moje modlitwy. Nie ocenia tego, że nie mam za co żyć, bo widział mój upadek. A przede wszystkim nie obraża się i nie potrzebuje moich przeprosin, chce usłyszeć moją historię i wyjść do mnie z miłością. 

 

Posłuchajmy ich

 

No dobrze, ale jak to robić w praktyce? Nie przestanę powtarzać, że wszystko zaczyna się od słuchania i od usłyszenia. Drodzy księża, zachęcam Was do tego, żeby w miejscu nakazów umieścić rozmowę. Być może okaże się, że pan ma na sobie krótkie spodenki, bo ledwo zdążyli z żoną i dziećmi na msze i to właśnie je miał pod ręką? Być może dowiecie się, że ta "wyzywająco" ubrana nastolatka nie czuje się kochana przez własnego ojca i potrzebuje w ten sposób zwracać na siebie uwagę? A może ta kobieta w krótkiej sukience zaczyna odkrywać swoją kobiecość po latach?

 

Jestem przekonana o tym, że dopóki nie zaczniemy od spotkania i od otwartej rozmowy z realnym człowiekiem, niewiele się zmieni.

 

Julia Bondyra - dziennikarka i redaktorka portalu DEON.pl, prowadzi bloga wybieramymilosc.pl

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.09

Liczba głosów:

211

 

 

Komentarze użytkowników (34)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

dobowy88 23:17:52 | 2019-08-07
Czy ten portal czyta przynajmiej jeden jezuita??
Kto pozwala publikować takie głupoty ??
Byle tylko zamącić , zszokować , poróżnić 
I jeszcze za te wypociny jej płacą .
Smutne

Oceń 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

rafal.sulikovski 11:33:01 | 2019-07-30
Czytam wszystkie teksty Julii. Jest mądrą kobietą i bardzo dobrze, że prowokuje. Robi raban w Kościele. Też bym zrobił, gdybym była kobietą. 

Oceń 5 85 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

pa.glia 22:57:42 | 2019-07-29
doskonały tekst, ja się w 100% zgadzam, drogie (młode i atrakcyjne) Panie zachęcam by chodziś po ulicy z odkrytymi piersiami, wielu mężczyzn chęteni popatrzy, doceni, uśmiechnie się. Proszę się nie przejmować że ktoś może zgrzeszyć - to jego sprawa, że nad sobą nie panuje, jest żałosny. Ja obiecuję nie zgrzeszyć. Może autorka da przykład?

Oceń 88 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

lignator 21:32:41 | 2019-07-29
O litości! Ten tekst pisała gimnazjalistka?
Skoro nie docierają do niej merytoryczne argumenty o zachowaniu szacunku do miejsca, to może chociaż zrozumie, że zbytnie roznegliżowanie w chłodnych murach kościołów (szczególnie tych starych) prowadzi do przeziębienia.

Oceń 92 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

GrzesiekQ 13:20:22 | 2019-07-28
Pan powiedział: «Ponieważ się wbiły w pychę
córki syjońskie,
ponieważ chodzą wyciągając szyję
i rzucając oczami,
ponieważ chodzą wciąż drepcząc
i dzwonią brząkadełkami u swych nóg,
17 przeto Pan sprawi, że wyłysieją czaszki córek syjońskich,
Pan obnaży ich skronie».
18 W owym dniu usunie Pan ozdobę brząkadeł u trzewików, słoneczka i półksiężyce, 19 kolczyki, bransolety i welony, 20 diademy, łańcuszki u nóg i wstążki, flaszeczki na wonności i amulety, 21 pierścionki i kółka do nosa, 22 drogie suknie, narzutki i szale, torebki 23 i zwierciadełka, cienką bieliznę, zawoje i letnie sukienki. 24 I będzie:
zamiast wonności - zaduch,
zamiast paska - powróz,
miast uczesanych kędziorów - łysina,
miast wykwintnej szaty - ciasny wór,
zamiast krasy - wypalone piętno.
....
Siedem niewiast uchwyci się
jednego mężczyzny w ów dzień, mówiąc:
«Swój chleb będziemy jadły
i we własną odzież się ubierały.
Dozwól nam tylko nosić twoje imię.
Odejmij nam hańbę»1. 

Oceń 8 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

strzelec514 11:55:44 | 2019-07-28
Przepraszam, że się rozpisałem, ale właśnie bliska mi osoba, zwróciła uwagę, że podkarpackie miasto Dębica, zostało pokazane jakby w niekorzystnym świetle - bo tam takie nabożeństwo mogło się odbyć... Może to patriotyzm lokalny, ale: Innego rodzaju świątynią w Debicy, jest Liceum Ogólnokształcące im ks Jana Twardowskiego. Wtym roku egzamin maturalny, zdało 100% uczniów. I co ciekawe, do tego liceum, nie można przyjśc byle jak ubranym(nieskromnie), bo najpierw upomną, a potem sankcje.

Oceń 25 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Jurek 09:15:04 | 2019-07-28
Skąd na tym portalu biorą się takie wariatki? To już kolejna w tym miesiącu.

Oceń 176 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

strzelec514 09:03:47 | 2019-07-28
Zapytano znanego chirurga plastycznego, czy widzał kobietę o doskonałej urodzie. -Tak, na lotnisku muzułmańskiego kraju. Była ubrana w hidżab. - Jak to , same oczy? -Ale te oczy były tak piękne i patrzyły tak, że czułem się przez nie rozbierany - odpowiedział chirurg.
Jeżeli ktoś szanuje kulturę kraju, szanuje środowisko i miejsce w którym się znajduje, a w szczególności miejsce kultu religijnego, to ubiera się stosownie do sytuacji. To po prostu kultura osobista. W stosownym ubiorze widzę też rozum, a w goliźnie propozycje handlowe. Dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.

Oceń 66 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

brunero 14:46:04 | 2019-07-27
Tu nue ma nawet co rozważać, czy Pan Bóg się obrazi, czy się nie obrazi, wytaczać teologicznych dział. Sprawa jest dużo prostsza. Chodzi o przestrzeganie zwykłych norm kultury. Równie dobrze mogła Pani stanąć w obronie jedzenia czipsów w filharmonii, albo jazdy autobusem z nagim torsem. Nikt nie jest idealny i nie chodzi o to by być niewolnikiem savoir-vivre'u, ale świadomie stawać w obronie kulturowego prostactwa, to proszę wybaczyć, zahacza o barbarzyństwo.

Oceń 77 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

strzelec514 12:01:41 | 2019-07-27
Wychowanie powinno wynosić sie z domu. Tylko co zrobić, gdy począwszy od żłobka do ukończenia studiów, ma się niewielką styczność z rodzicami i domem, a z dziadkami już wcale.
Pewien, raczej lewicowy nauczyciel akademicki stwierdził, że pierwszy semestr na studiach dziennych, powinien być w całości poświęcony podstawowym zasadom zachowania się.
Jeżeli ktoś nie miał szczęścia niczego wynieść z domu, studia odbył bez semestru o zasadach zachowania się, to uważa, że wszystko co sobie zamyśli i potrafi uzasadnić, bo wytrenował sobie mózg, jest właściwe. Wracamy na drzewa.

Oceń 106 7 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?