Zwolnienie w IKEI ważniejsze od śmierci człowieka

Karol Kleczka
(fot. depositphotos.com)

Od dwóch tygodni ogłaszam sezon ogórkowy i chyba wreszcie nadszedł, skoro rodaków bardziej ekscytuje sytuacja zawodowa mężczyzny instrumentalnie cytującego Pismo Święte niż śmierć człowieka.

 

Miałem o tym w ogóle nie pisać, ale przeżyjmy to jeszcze raz. Niektóre firmy przyjmują określone wartości i w związku z nimi organizują sobie świeckie święta. Przykładem jest IKEA, która na poziomie firmy obchodziła Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Bifobii i Transfobii. W tym celu na wewnętrznej sieci firmy opublikowała swoje stanowisko, do którego odniósł się jeden z pracowników. Pan Tomasz w swoim komentarzu zdaniem pracodawców wyraził opinię, która mogła naruszyć godność osób LGBT+. IKEA sprzeciwiła się nie tyle stanowisku Pana Tomasza, ale, jak twierdzą w komunikacie, sposobowi wyrażenia opinii, który wyklucza inne osoby. Ten sposób, to zastosowane przez Pana Tomasza cytaty z Pisma Świętego, mówiące: "biada temu, przez którego przychodzą zgorszenia, lepiej by mu było uwiązać kamień młyński u szyi i pogrążyć go w głębokościach morskich" czy "ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli". Pan Tomasz broni się, twierdząc, że nie będzie cenzurował Pana Boga.

 

Zwolnienie Pana Tomasza przykuwa uwagę prokuratury, Państwowej Inspekcji Pracy i Rzecznika Praw Obywatelskich. To dobrze, że RPO pragnie sprawdzić, czy były pracownik popularnej sieci sklepów z meblami nie został zwolniony ze względu na przekonania, bo taka jest praca rzecznika. Przy tym wszystkim trzeba pamiętać, że każda firma może promować określone wartości (w określonym zakresie, bo to nie może być przemoc!) i tak jak sama nie może szykanować swoich pracowników ze względu na ich światopogląd, tak też sami pracownicy winni zdawać sobie sprawę z zakresu swojej wolności w dyskusji z wizją reprezentowaną przez pracodawcę. Ważniejsze jest dla mnie to, jak reaguje Kościół w Polsce i o czym się przy niej zapomina.

 

Wśród głosów katolików pojawiają się takie, które dają więcej światłocienia, jak choćby opinia Magdaleny Fijołek. Zauważa ona, że zabieg Pana Tomasza jest sprytny, "bo któż z wierzących ośmieliłby się dyskutować ze Słowem Bożym? I z człowiekiem, który broniąc boskich praw, zaryzykował narażenie się na społeczny ostracyzm, a nawet utratę posady?". Jednak w ten sposób wchodzi w buty wyrywania cytatów z kontekstu, co może skutkować wypaczeniem. Podkreśla to także Jacek Siepsiak SJ, pisząc, że "truizmem byłoby potępianie fundamentalizmu biblijnego", charakterystycznego dla tych, którzy potrafili nawet zbrodnię bronić okrzykiem "Bóg z nami". Dawid Gospodarek dodaje, że "cytowanie starotestamentalnego wersetu o karze śmierci za akty, których się nie toleruje, nie jest przejawem szacunku, a już w ogóle wymaganej przez Katechizm delikatności". Ale jeśli reakcję mierzyć oficjalnym stanowiskiem, to najmocniej osadzone instytucjonalnie pochodzi z Rady KEP ds. Apostolstwa Świeckich, która w oświadczeniu podpisanym przez bpa Ignacego Deca gratuluje Panu Tomaszowi "odwagi w wyznawaniu i obronie wiary w codziennym życiu".

 

"Część środowisk kościelnych oczekiwała głosu ze strony hierarchów" pisze na łamach "Rzeczpospolitej" Michał Szułdrzyński i pyta, czy pismo Rady można jako właściwą odpowiedź potraktować, skoro prezentuje niepełny, a nawet fałszywy w swojej jednostronności obraz. "Owszem, doszło do gorszących scen na Paradach Równości w Warszawie czy Gdańsku, ale rzut oka na media społecznościowe pozwala zobaczyć, że wiele osób mieniących się katolikami ma z tym szacunkiem (wyrażonym w nauczaniu Kościoła - przyp. mój) wobec osób LGBT problem. Po tej stronie również pojawia się agresja słowna czy mowa nienawiści". "Czy rzeczywiście rola apostolstwa świeckich w demokratycznym i pluralistycznym społeczeństwie polega na tym, by pisać o śmierci, która powinna spotkać homoseksualistów?" pyta jeden z rozmówców Szułdrzyńskiego.

 

W tym wszystkim traci się z perspektywy coś znacznie bardziej fundamentalnego, na co zwróciła uwagę Justyna Samolińska. Pierwsza dotyczy sytuacji Pana Tomasza, druga Wasyla Czorneja. Czornej to 36-letni Ukrainiec, który pracował na czarno w zakładzie produkującym trumny. W czasie pracy zasłabł, a jego szefowa z obawy przed konsekwencjami (brak umowy, domniemane złe warunki pracy) nie wzywa karetki, tylko wywozi mężczyznę do lasu. Wasyl umiera, a sytuacja do złudzenia przypomina historię z zeszłego roku dotyczącą polskiego rolnika, który stwierdził, że najlepszym miejscem rekonwalescencji pracownicy z Ukrainy, po tym jak doznała udaru, będzie przystanek autobusowy. "Teraz pytanie, za 100 punktów, które otrzyma oczywiście każda w miarę rozgarnięta osoba. W której ze spraw podjęła interwencję Państwowa Inspekcja Pracy? Czy PIP chce przyjrzeć się sytuacji pracowników i pracownic z Ukrainy? Czy PIP doszła do wniosku, że nie dysponuje tłumaczami z rosyjskiego i ukraińskiego i że to chyba błąd w kraju, gdzie legalnie pracuje ponad milion osób z Ukrainy, a nielegalnie nie wiadomo ile?" pyta retorycznie Samolińska. Ja też pytam.

 

Ktoś powie "co ma do Kościoła inspekcja pracy"? Otóż bardzo dużo. Są dwa przypadki, z których jednym żyje cały kraj i publicyści wszelkiej maści. Z obrazu generowanego przez media można odnieść wrażenie, że machina pragnąca dojść do sprawiedliwości Pana Tomasza i IKEI działa na pełnych obrotach. Z drugiej strony mamy nie pierwszą już (i obawiam się, że nie ostatnią) sprawę dotyczącą sytuacji zawodowej wykluczonych - często imigrantów albo zatrudnianych niewolniczo bezdomnych - która woła o pomstę do Nieba. Może się mylę, może mi umknęło, ale nie pamiętam, aby ktokolwiek z hierarchów zajął w ostatnim czasie stanowisko w sprawie nielegalnego zatrudnienia w Polsce, a ono ma przecież miejsce. Nie padły słowa potępienia dla pracodawców wykorzystujących ludzi jak towar, nie znalazło się miejsce na solidarność z losem zatrudnionych na czarno. Wiem, że są rzeczy ważne i rzeczy ważniejsze, lecz szkoda, że znów myślenie ideologiczne - to znaczy lokowania się na pozycji dyskusji, polemiki czy walki z określoną ideologią - bardziej angażuje niż pochylenie nad krzywdą zwykłego człowieka.

 

Karol Kleczka - redaktor i publicysta DEON.pl, doktorant filozofii na UJ, współpracuje z Magazynem Kontakt, pisze również w "Tygodniku Powszechnym". Prowadzi bloga Notes publiczny

 
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.08

Liczba głosów:

209

 

 

Komentarze użytkowników (16)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

John Rambo 10:35:52 | 2019-07-10
Muszę przyznać, że deon cały czs mnie zaskakuje. Za każdym razem, kiedy wydaje mi się, że osiągnęliście szczyt lewackiej manipulacji rodem z propagandy ustrojów totalitarnych, to przy kolejnych artykółach podnosicię tę górę kłamstw do coraz niebotyczniejszych wysokości.

Dziś osągnęliście kolejny szczyt hipokryzji - z uporem godnym jedynie najzatwardzialszych kontynuieciemilczenie na temat człowieka głodzonego na śmierć w upadłej Francji i przykrywacie problem, odwarcając kota ogonem i robicie ofiary z wrogów Kościoła Świętego. Poniekąd przyznajecie to nieśiwadomie w samym tytule. 

Kiedy ktoś w końcu przejrzy na oczy i zlikwiduje tą "żmiję hodowaną na własnej piersi"?

Oceń 22 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

no_name 23:27:50 | 2019-07-09
Chciałoby się zakrzyknąć: "Och Karol, co Ty wypisujesz!?". :-)
Panie Karolu, kompletna żenada i popis niekompetencji. W ordynarny sposób używa Pan tu dość prostego erystycznego chwytu o nazwie mutatio controversiae. Polega on na odwróceniu "kota ogonem" i przekierowaniu uwagi na zupełnie inny tamat. Posłużył się Pan nim, bo w sprawie sporu między koncertnem IKEA i jej pracownikiem nie ma Pan nic sensownego do powiedzenia.
 
To nie pierwszy raz, kiedy stara się Pan sprowadzić publicystykę DEON-u na poziom "Pudelka". Na pewno z rozrzewnieniem wspomina Pan czasy, kiedy pewne osiągniecie naukowe pańskiego zespołu filozoficznego zostało uwiecznione w nagłówkach tego zacnego portalu.
Ale to se ne vrati, Panie Karolu. Żeby zejść na takiego pudelka trzeba sobie bardziej "zasłużyć".  ;-) 

Oceń 94 10 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

poziom 23:17:37 | 2019-07-09
Panie Karolu, w pełni się z Panem zgadzam, ale autorzy na Deonie przodują w komentowaniu sprawy pana Tomasza z Ikei nie wiedząc w sumie co tam się dokładnie wydarzyło - każdy to uczciwie przyznaje, co nie powstrzymuje go/jej przed komentowaniem sprawy. Więc faktycznie dajmy sobie spokój z komentowaniem sprawy, której dokładnie nie znamy, a skupmy się na tych sprawach o których coś wiemy. 
Jeśli chodzi o tragiczną śmierć pana Wasyla to w tej chwili główne zadanie ma prokuratura, nie PIP. I oby wypełniła je solidnie.
Zgadzam się też z sugestią, że Kościół  w osobie biskupów powinien bronić praw tych najsłabszych, bojących się o swój byt i byt swoich rodzin, np na Ukrainie, ale w Polsce też. Swoją drogą Kościół też jest pracodawcą i dobrze, żeby biskupi (i nie tylko) zastanowili się czasem, czy na pewno dobrym, fachowo i sprawiedliwie zarządzanym. 

Oceń 7 35 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Tadeusz_25 23:04:57 | 2019-07-09
Panie Karolu, zapomniał pan podać listę sponsorów tego artykułu. Dlaczego pan nie cytuje publikacji IKEA polecającej wspieranie LGBT+? Pragnę też panu przypomieć słowa Chrystusa: kto się przyzna do mnie przed ludźmi, do tego przyznam się przed Ojcem mym niebieskim. Powyższy artykuł, podobnie jak wspomniani w nim inni autorzy jakże bardzo mocno dezerterują i rozmywają naukę Pisma Świętego. Jest to nowomowa i paplanina bez odpowiedzialności, takie soft chrześcijaństwo bez wymagań i bez kręgosłupa, jawne fałszowanie jednoznacznych nauk moralnych. Szkoda DEON coraz dalej od św. Jana Pawła II.

Oceń 109 10 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

w.gedymin 18:35:18 | 2019-07-09
Mamy biskupów na jakich zasłużyliśmy. Po śmierci kardynała Macharskiego zostali, używając określenia naszego Skarbu Narodowego, biskupi drugiego i trzeciego sortu.
W ostatnich kilku latach były nie dziesiątki a setki spraw w których Kościół, biskupi powinni przemówić, ale ze względu na to, jak to określił abp Gądecki 'że nigdy nie było tak dobrych stosunków państwa i Kościoła, milczeli, milczeli, albo jeszcze gorzej kłamali i manipulowali.
Swego czasu w rozmowie, redaktor zapytał bp Pieronka: dlaczego Kościół milczy. Biskup się obruszył, że przecież on i pan redaktor włąśnie mówią o tym. I potem dodał co mną wstrząsnęło, że przeciez nie trzeba o tym mówić, bo każdy wie że to jest złe (niestety nie pamiętam o jaką sprawę wtedy chodziło).
W poprzednim systemie zło usprawiedliwiało się dobrem "ludu pracującego miast i wsi", teraz rządzący katolicy swoje łajdactwa usprawiedliwiają Panem Bogiem.
Cel uświęca środki: kłamstwo, manipulacje, nawet świętokradztwo.
Tragiczne.

Oceń 16 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

BS_LEx 18:09:00 | 2019-07-09
Czytając artykuł można wywnioskować że zajęcie się sprawą pracownika IKEA wyklucza dbałość o warunki pracy innych ludzi a w szzcegółności badanie rażących naruszeń BHP. Należy się zająć oboma problemami!

Oceń 119 10 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

marek.kuranda 18:08:48 | 2019-07-09
Dzielni żołnierze DEON-a(-u) znowu stanęli na wysokości zadania i kota obrócili ogonem w taką stronę, aby przyłożyć wszystkim normalnie myślącym, a przede wszystkim słynnemu Sprzedawcy, który "śmiał" ( czyżby nie jest to czyn bohaterski?) zaprotestować przeciwko nienormalności, która nas zalewa z każdej strony. Pamiętajcie DEON-ie grzechy sodomskie są wołaniem o pomstę do nieba, a przywoływanie jakichś wypranych wypowiedzi tylko sieje zamęt, który wiadomo od kogo pochodzi. Zło jest złem i nikt tego nie zmieni.

Oceń 119 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Oriana 17:25:10 | 2019-07-09
Bardzo potrzebny głos, Panie Karolu. Niestety również nie słyszałam, aby którykolwiek z polskich hierarchów poruszył sprawę nielegalnego zatrudnienia i wyzysku pracowników pracujących na czarno. 

Oceń 20 209 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Lew-Myszkin 16:59:57 | 2019-07-09
Niestety w naszym "chrześcijańskim" kraju miłość bliźniego leży i kwiczy...

Oceń 19 181 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Sebastian93 16:58:13 | 2019-07-09
Ciekawa i potrzebna opinia. Dziękuję za nią autorowi artykułu. Niestety Episkopat prawie nigdy głośno nie zabierał głosu w sprawach pracowniczych. W czasach dzikiej transformacji biskupi milczeli. Dzis KEP krzyczy o zagrożeniach wynikających z akceptacji osób LGBT+. Pokazuje to tylko, ze niektórzy przedstawiciele duchowieństwa mają bzika na punkcie seksu i rzeczy z nim związanych. Seks to nie jest centrum misji Kościoła!.

Oceń 20 222 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?