Dlaczego nie mam zamiaru bojkotować sklepów IKEA

Magda Fijołek
(fot. depositphotos.com)

Sprawa zwolnionego "za poglądy" pracownika sieci sklepów IKEA należy do tych, które wręcz najeżone są pułapkami czyhającymi na każdego, kto na jej przykładzie zechce wysuwać zero-jedynkowe tezy. A chętnych, jak zwykle, nie brakuje.

 

Niestety, do tego zdają się dążyć dwa główne nurty narracyjne obecne na naszym polskim podwórku. Jeden z nich z właściwym dla siebie oburzeniem krzyczy o prześladowaniu chrześcijan (sic!) przez "zlewaczały" zachodni koncern, drugi - zgodnie z mechanizmem, który już dobrze wszyscy znamy - zaciekle broni sieci IKEA, przekonując, że pracownik cytujący wersety Starego Testamentu obraził mniejszości wywodzące się ze środowiska LGBT. Gdzie leży prawda? Zdaje się, że dokładnie tam, gdzie najczęściej ją znajdujemy, czyli po środku. Ale kto by się przejmował argumentami idącymi w poprzek naszych przekonań? Przecież symetryzm nie jest dziś w cenie.

 

Przeczytaj też: Ikea zwolniła mężczyznę za naruszenie godności pracowników LGBT. Zwolniony: Ikea cenzuruje Biblię>>

 

Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o katoliku, który za odmowę udziału w "promowaniu środowisk LGBT" został wyrzucony z pracy, poczułam złość. Przede wszystkim na to, że niesione dumnie na liberalnych sztandarach wolność i tolerancja po raz kolejny miały okazać się iluzją. Dodatkowo, podskórnie czułam zbliżającą się wielką dyskusję, która na nowo rozgrzeje ideologiczny spór w naszym kraju, którym większość z nas - mam wrażenie - jest już poważnie zmęczona. Problem w tym, gdy na jaw zaczęły wychodzić kolejne fakty w tej sprawie, adresatem mojej irytacji stał się sam bohater tej opowieści. Ale po kolei.

 

W pełni rozumiem i przyjmuję racje osoby, która chcąc pozostać wierną własnym przekonaniom, odmawia udziału w aktywnościach idących w poprzek wyznawanym przez nią wartościom. Sytuacja, w której człowiek deklaruje wierność Słowu Bożemu za cenę przykrych konsekwencji (w tym przypadku sprowadzających się do zwolnienia z pracy) jest godna najwyższej pochwały i wpisuje się w chrześcijańską wizję świata. Problem pojawia się w momencie, gdy przyjrzymy się sposobowi, w jaki te chrześcijańskie wartości są bronione. A ten rodzi wiele wątpliwości, na co wskazuje zresztą sama IKEA, oświadczając, że to "nie poglądy stanowiły problem, ale sposób wyrażania swoich opinii, który wyklucza inne osoby". Niczym bumerang wraca rozterka współczesnych katolików, którzy mają problem z utrzymaniem balansu między szacunkiem względem osób identyfikujących się jako LGBT, a źle pojmowaną wiernością nauce Kościoła, która przecież wręcz ten szacunek nakazuje w swoim Katechizmie.

 

Tym, co wywołało reakcję szefostwa pana Tomasza, był jego wpis na wewnętrznym forum firmy. Z okazji obchodzonego w maju Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii IKEA przypomniała o tym, że tolerancja dla różnorodności jest jednym z kluczowych standardów marki (pytanie o to, od kiedy wielkie korporacje "podłączają" się pod walkę o równość mniejszości seksualnych, i jaki mają w tym cel zasługuje na oddzielny artykuł).  Oprócz tego wiadomość zawierała praktyczne wskazówki dotyczące tego, jak postępować, by osoby nieheteronormatywne nie czuły się w miejscu pracy dyskryminowane. Nie dysponuję oficjalnym dokumentem IKEA, ale z medialnych przekazów wynika, że znalazły się tam prośby o reagowanie na homofobiczne wypowiedzi, plotki, czy żarty. Z tego, co mi wiadomo, pracownicy nie zostali zobowiązani do uczestnictwa w paradach równości, a do dress code’u nie wpisano tęczowych koszulek. A jednak dla pana Tomasza to było za dużo. Odpowiadając na komunikat firmy, bohater afery powołał się na cytat ze Starego Testamentu, który mówi o karze śmierci za homoseksualizm. To bardzo zgrabny zabieg, bo któż z wierzących ośmieliłby się dyskutować ze Słowem Bożym? I  z człowiekiem, który broniąc boskich praw, zaryzykował narażenie się na społeczny ostracyzm, a nawet utratę posady? Problem w tym, że sięganie po wyrwane z kontekstu wersety Pisma Świętego, a zwłaszcza Starego Testamentu, mogą prowadzić do poważnych wypaczeń. Jaskrawym przykładem efektów literalnego podejścia do Słowa Bożego był nie tak dawny skandal związany z paleniem książek na dziedzińcu jednego z kościołów.

 

Wbrew pozorom taka postawa nie jest czymś nowym. Już w Ewangelii Jezus "denerwuje się" na apostołów szukających sprawiedliwości i zapominających o miłosierdziu. Wystarczy wspomnieć tu żarliwego Piotra, który nie dopuszczał myśli o hańbie krzyżowej śmierci swojego Mistrza, a w ogrodzie Getsemani "machał szabelką" atakując tych, którzy przyszli pojmać Jezusa. Podobną postawą wykazali się dwaj uczniowie z niedawnej niedzielnej Ewangelii (Łk 9,51-62): "Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?" - pytają Jakub i Jan, rozsierdzeni tym, że w samarytańskiej osadzie nie znalazł się nikt, to zgodziłby się przyjąć pod swój dach Chrystusa. On jednak nie jest Bogiem zemsty, nie szuka odwetu i surowo zakazuje uczniom wcielać ich gniewnego planu w życie. Za każdym razem, gdy mam pokusę osądzenia, ostrego upomnienia kogoś i wypomnienia mu jego grzechów, staram się ugryźć w język i na chwilę zatrzymać: czy to, co chcę powiedzieć mogę ubrać w słowa, które nie ranią? Co jest większą korzyścią: moja manifestacja wiary, czy okazanie miłości? To bardzo ważne, bo to właśnie od nas - katolików, i naszych reakcji zależy to, czy ludzie żyjący z dala od Boga i Kościoła będę utwierdzać się w antyklerykalnych stereotypach, czy poczują się pociągnięci albo przynajmniej zaintrygowani chrześcijaństwem.

 

Czy postawa Chrystusa we wspomnianym wyżej fragmencie nie jest odpowiedzią, albo przynajmniej inspiracją do tego, jak reagować na zło również we współczesnym świecie? Nie chcę oceniać motywów, jakimi kierował się ten konkretny pracownik sieci IKEA. On sam w wydanym niedawno oświadczeniu pisze: "Szanuję każdego człowieka niezależnie od koloru skóry, narodowości, wyznania czy jego sfery prywatnej (np. seksualnej). W swojej codziennej pracy absolutnie nigdy nie przejawiałem braku szacunku wobec koleżanek i kolegów, którzy nie podzielali ważnych dla mnie wartości oraz prowadzili styl życia niezgodny z zasadami klasycznej etyki i nauczania katolickiego".

 

Chcę więc wierzyć, że panem Tomaszem kierowały czyste intencje, że jego wpis wynikał z autentycznej troski o Boże Królestwo. Tylko dlaczego tak często zapominamy, że ono "nie jest z tego świata"? Dlaczego używamy Słowa Bożego do tego, by "dokopać" innym? Czasem sobie myślę, że to o wiele boleśniejsza profanacja, niż jakaś tęczowa aureola domalowana tej, czy innej ikonie.

 

Magda Fijołek - dziennikarka kulturalna, publicystka DEON.pl. Współpracowała m.in. z "Plusem Minusem", "Gościem Niedzielnym", Niezalezna.pl i TVP Kultura

 
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.07

Liczba głosów:

128

 

 

Komentarze użytkowników (103)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

adridgr.rauk 20:47:29 | 2019-07-10
Już od dawna wiadomo, że osoby płci tzw. żeńskiej, mają wiwięcej do czynienia z szatanem niż z Bogiem. Dowodem ten niby artykuł. Pani broni postawy antyreligijnej a publikuje to strona "proreligijna". Takie "cuda" mogą się wydarzyć chyba tylko w Polsce. Brawo...

Oceń 1 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Wojciech_Chajec 16:38:15 | 2019-07-10
Jeszcze raz przyczepię się do tego przymiotnika "heteronormatywny", który mi się nie podoba. Cóż to dosłownie może znaczyć. Akt normatywny, to jest jakiś przepis prawny. Akt heteronormatywny, to w takim razie jest jakiś przepis pochodzący z obcego systemu prawnego (może jakaś dyrektywa unijna?). Człowiek nie może byc moim zdaniem normatywny, tylko chyba normalny, no nie?

Oceń 2 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~w.gedymin 09:27:58 | 2019-07-09
Z bojkotem sklepów IKEA będzie tak z zakazem handlu w niedzielę. Gdyby katolicy nie kupowali w niedzielę wałaściciele sklepów sami by je zamknęli, bez żadnej ustawy. Przynajmniej większość sklepów. Nie tyle jestem przeciwko tej ustawie jak przeciwko kłamstwu i manipulacjom, które jej towarzyszyły. W szczególności zupełnie pominięto sprawę dlaczego klienci kupowali w niedzielę.
Przy okazji mam apel do polskich biskupów i księży: Macie 3 niedziele w miesiącu bez handlu, wkrótce będzie więcej. Może tak jedna niedziela w miesiącu bez kłamstwa, manipulacji i nienawiści??

Oceń 5 11 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

poziom 16:38:48 | 2019-07-07
A może wróćmy do tego tematu jak już coś konkretnego będziemy wiedzieć i będzie można komentować konkrety a nie domysły?

Oceń 10 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

lechitiel085246 12:08:04 | 2019-07-07
Pani redaktor pisze: "do dress code’u nie wpisano tęczowych koszulek".
Wpisano za to, że "wspieranie LGBT jest obowiązkiem każdego z nas".
Jest pani nieuczciwa, bo bagatelizuje pani wpis Ikei, ba nie pisze pani prawdy, omijając to co na prawdę napisał sklep. Chyba, że jest pani tak niekompetenta, że nie zapoznała się pani z tym co napisała Ikea.
Rozmywacie naukę Kościoła, mącicie ludziom w głowach. 
Deonie odejdź, wstydu oszczędź!
Kawiarniany katolicyzm.

Oceń 57 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Wojciech_Chajec 22:53:02 | 2019-07-06
Szanowna Autorka raczy zauważyć, że katolik jest odpowiedzialny (pod grzechem!) także za zbawienie, albo potępienie innych ludzi, także tych dumnych ze swojej tzw. "orientacji".
Skoro czyny homoseksualne są grzechem, to takiemu komuś - o ile się z tym obnosi (w przeciwnym wypadku skąd mielibyśmy o nim wiedzieć) - należałoby kulturalnie, ale jednak przypomnieć, że to niebezpieczne dla jego duszy. Bo tolerancja nie oznacza chyba obojętności. A jeżeli ten ktoś nie posłucha, to trudno, ale katolik ów ocali przynajmniej swoje zbawienie.
A poza tym nie życzę sobie, by mnie nazywano "heteronormatywnym" - to słowo wymyślili LGBT. Uważam, że nie należy przejmować ich słownictwa.

Oceń 54 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

thorgi 11:39:00 | 2019-07-06
Nie trzeba sięgać do starego testamentu - tylko za świętym Pawłem powiedzieć : 'zapłatą za grzech jest śmierć' - to sam grzech jest śmiercią...
A jeśli chodzi o przypadek Pana Tomasza to tym bardziej trzeba stawać w jego obronie, bo jeśli tak dalem pójdzie niedlugo większość z nas będzie miała takie dylematy. Znajomy opowiadał mi ciekawy przypadek pracownika w UK, który żeby uniknąć 'dni dumy' bierze w te dni urlop. Nie wzięcie udziału w tym cyrku na pewno nie skończyłoby się dobrze dla niego ....

Oceń 120 7 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

REME 21:04:51 | 2019-07-05
21 Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. 22 Podając się za mądrych stali się głupimi. 23 I zamienili chwałę6 niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów. 24 Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. 25 Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. 26 Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. 27 Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. 28 A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi.
29 7 Pełni są też wszelakiej nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości. Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości; 30 potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe - pomysłowi, rodzicom nieposłuszni, 31 bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości. 32 Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią.
«« Rz 1  »»

Oceń 23 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Wihajster 20:45:54 | 2019-07-05
"Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą"

Ktokolwiek próbuje rozmydlić tę naukę, ten nie ma prawa nazywać się chrześcijaninem

Oceń 98 5 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?