Kardynał ponad prawem?

ks. Artur Stopka
(fot. Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl)

Czy kardynał Konrad Krajewski jest ponad prawem? Nie jest. Zwłaszcza ponad prawem miłości. Dlatego zrobił to, co trzeba było zrobić, z całkowitą gotowością do poniesienia konsekwencji.

 

Niektóre media zdążyły go już okrzyknąć "Robin Hoodem papieża". To nie do końca trafione porównanie. Kard. Konrad Krajewski nie ukrywa się w lasach, lecz zadanie, które powierzył mu papież Franciszek wykonuje jawnie. Jest papieskim jałmużnikiem. Swoją funkcję wypełnia w innym stylu niż jego poprzednicy nie dlatego, że taką ma zachciankę. Taka jest potrzeba.

 

Wie o tym Franciszek i wie o tym on. Nie chodzi o medialny rozgłos lub stawianie siebie ponad prawem. Chodzi o robienie dobra na poziomie podstawowym, bez zwlekania. Czasami wymaga to działań niekonwencjonalnych i balansujących na granicy prawa.

 

Co zrobił kardynał z Łodzi, że kilka dni temu zrobiło się o nim głośno na całym świecie? Właściwie nic wielkiego. Sprawił, że ludzie, którzy w świetle obowiązujących przepisów, nie mają prawa korzystać z energii elektrycznej, bo za nią nie zapłacili i doprowadzili do ogromnego długu (300 tysięcy euro) wobec dostawcy, odzyskali do niej dostęp.

 

Kardynał Krajewski: biorę na siebie odpowiedzialność za to, co zrobiłem <<

 

Osobiście pomajstrował przy liczniku i zerwał zabezpieczające go plomby. Dzięki temu kilkaset osób nielegalnie zamieszkujących w rzymskiej kamienicy (wśród nich mnóstwo dzieci) znów może używać prądu, mieć ciepłą wodę itp, czyli po prostu korzystać z tego, co w naszych czasach i na naszym kontynencie uważa się za oczywiste składniki zwykłego godnego ludzkiego życia.

 

"Don Corrado" (tak nazywany jest powszechnie kard. Krajewski) nie zrobił tego w ukryciu, jak postępował legendarny łucznik z lasu Sherwood. Zapowiedział, że gotów jest ponieść wszelkie konsekwencje swego działania. Zareagował natychmiast, szybko, nie czekając, aż zostaną wdrożone procedury pozwalające zgodnie z przepisami ponownie włączyć prąd w tej kamienicy. Można śmiało powiedzieć, że działał w stanie wyższej konieczności, stawiając na pierwszym miejscu dobro ludzi, którzy potrzebowali jego pomocy. Tak, jak się działa np. w warunkach szpitala polowego.

 

Właśnie szpitalem polowym nazwał papież Franciszek Kościół powszechny w drugiej dekadzie XXI wieku. "Tak wielu jest ludzi zranionych, którzy proszą nas o bliskość. Proszą o to samo, o co prosili Jezusa. Ale zachowując postawę uczonych w Piśmie czy faryzeuszów nigdy nie damy świadectwa bliskości" - tłumaczył podczas któregoś spotkania poświęconego projektom duszpasterskim.

 

W szpitalu polowym też obowiązują przepisy i procedury. Są niezbędne do jego funkcjonowania, ale nie są ważniejsze niż dobro ludzi, którzy znaleźli się w sytuacjach skrajnych. Gdy trzeba ratować życie, opatrywać rany, uśmierzać ból, zmniejszać cierpienie, sztywne przepisy schodzą na dalszy plan. Jeśli kilkaset osób nie może po ludzku egzystować z braku prądu, to trzeba po prostu go włączyć, bez czekania, aż powstaną odpowiednie warunki prawne, żeby znów mógł płynąć. Taką logiką kierował się kard. Krajewski, gdy zdejmował plomby i pieczęcie z licznika oraz naciskał przełączniki.

 

Wydawałoby się, że przez sześć lat pontyfikatu Franciszka ten sposób myślenia o Kościele i w Kościele stał się już oczywisty. Chyba jednak wciąż nie może się przebić do świadomości części ludzi, którzy wzięli na siebie odpowiedzialność za kształt i funkcjonowanie Kościoła w naszej Ojczyźnie. Jest coś niepokojącego w upartym powtarzaniu w ostatnich miesiącach przez zabierających głos w bardzo bolesnych kwestiach "postępujemy zgodnie z prawem, z przepisami, z wytycznymi, z procedurami".

 

Nie słychać w tych sformułowaniach, przywoływanych niczym zaklęcia, nie tylko miłości, ale nawet empatii czy zwykłego zatroskania o drugiego człowieka, którego spotkało coś strasznego, który cierpi. Nie pobrzmiewa w nich czasami nawet zwyczajna ludzka przyzwoitość.

 

Nie chodzi o łamanie czy choćby tylko lekceważenie prawa, przepisów, procedur. Chodzi o priorytety w nadzwyczajnych warunkach. A warunki funkcjonowania Kościoła katolickiego w Polsce aktualnie są nadzwyczajne. Takie, które wymagają postępowania według zasady sformułowanej przez św. Jana Pawła II: "Człowiek jest drogą Kościoła". Tak, jak to kilka dni temu zrobił "don Corrado", Konrad Krajewski, kardynał z Polski, wsparty autorytetem papieża Franciszka.

 

ks. Artur Stopka - dziennikarz, publicysta, twórca portalu wiara.pl; pracował m.in. w "Gościu Niedzielnym", radiu eM, KAI.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.24

Liczba głosów:

285

 

 

Komentarze użytkowników (20)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

abcdefghijk 20:44:46 | 2019-05-20
Jak nisko muszą hierarchowie oceniać naszą - prostego ludu - inteligencję, by decydować się na tak infantylne zachowania. 
Umysł kardynała utracił poczucie rzeczywistości, jeśli miał nadzieję, że czyjąś przychylność tą dziwną akcją sobie kupi.
W dobie ludzi na śmierć znudzonych reklamą rozbuchaną i nachalną, public relations doprowadzanych do absurdu, oszalałą socjomanipulacją i polityczną ekwilibrystyką liczyć na to, że tak prostym trickiem zdobyć można cokolwiek więcej, niż śmieszność - jest żałosne.

Oceń 8 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

odiasolutioncenter 14:45:45 | 2019-05-19
MUSISZ PRZECZYTAĆ:

Nazywam się Melina Penkova, pochodzę z Bułgarii, chcę powiedzieć światu, w jaki sposób otrzymałem pomoc od tego wspaniałego człowieka, który rzucił zaklęcie, żebym odzyskał męża i sprawił, że mój mąż mnie kochał i szanował, jestem zadowolony z mojego mąż i moje życie jest pełne miłości, mój mąż zostawił mnie na 8 lat, ponieważ nie mogłem dać mu dziecka, a on był z inną kobietą, podczas gdy ja cierpiałem w samotności i bólach. Mam swoje własne dziecko dzisiaj dzięki pomocy Dr Odii, mam jego dane kontaktowe w Internecie przez inną parę, która też dzieliła się jego dobrymi uczynkami, więc skontaktowałem się z nim natychmiast, aby pomóc mi odzyskać mojego męża własne dziecko, przywiózł mojego męża w ciągu 24 godzin, a po przywróceniu męża Dr Odia zaszła w ciążę dla mojego męża, byłam taka szczęśliwa. Powiedziałem mu, że podzielę się jego dobrą pracą w Internecie, aby powiedzieć światu, dlatego teraz to robię. Sprawił, że mój mąż wrócił i dał mi zioła, aby zaszła w ciążę dla mojego męża, jest naprawdę potężnym człowiekiem, więc jeśli ktokolwiek z was potrzebuje jakiejkolwiek pomocy, wiem, że Dr Odia może ci pomóc w 100% i szybko. Dla WhatsApp i Viber Chat: +27638836445. email: [email protected] Skontaktuj się z nim i ciesz się ponownie.

Oceń 12 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

T7HRR 10:14:06 | 2019-05-17
Sprawę komentuje Piotr Kowalczuk (cd):

Jak do tego doszło?
Ogromny 8 piętrowy budynek opuścił włoski zakład ubezpieczeń, który miał tam swoje biura. Firma zajmująca się gospodarowaniem nieruchomościami publicznymi rozpoczęła negocjacje z potencjalnym nabywcą, który chciał budynek kupić i zamienić na hotel. Dostępu do budynku pilnowało 2 ochroniarzy. Grupa lewackich działaczy 12 października 2013 roku obezwładniła ochroniarzy. Akcja była świetnie przygotowana, bo natychmiast potem wprowadziło się tam około 200 rodzin. Przybyła zaalarmowana policja, ale nie zrobiła nic, ponieważ w pomieszczeniach zamieszkały już mamy z dziećmi, których wyrzucić nie można. Każda rodzina płaci, nazwijmy to „czynsz”, na rzecz lewackich organizatorów akcji zajęcia budynku. Budynkiem zarządza ich organizacja „Spin Time Labs”. Urządza w budynku koncerty, dyskoteki i inne imprezy. Oczywiście wstęp jest płatny. Poza tym w okupowanym budynku działa restauracja, stolarnia, produkuje się piwo. Można sobie wynająć salę albo dwie. Słowem biznes kwitnie. Tyle, że nikt nie płacił za prąd i stąd cały kłopot. Ale papieski jałmużnik chwilowo problem rozwiązał.
Wszystko razem jest jednak jednym wielkim bezprawiem, żerującym na problemach mieszkaniowych biednych Włochów i obcokrajowców, a od soboty na papieżu i dobrym sercu jego jałmużnika".

Oceń 32 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

T7HRR 10:13:35 | 2019-05-17
Sprawę komentuje Piotr Kowalczuk:
"Prąd został odcięty mieszkańcom 6 maja, bo nie płacili za dostawy energii, a ich długi wobec firmy energetycznej wzrosły do 300 tysięcy euro. Jako, że wśród mieszkańców jest prawie setka dzieci, Kardynał Konrad Krajewski, gdy w sobotę dowiedział się, co się stało, przywiózł im prezenty. Obiecał też, że dostawa prądu zostanie przywrócona. Wieczorem papieski jałmużnik wrócił, zszedł do kanału z opieczętowanym licznikiem i głównym włącznikiem, zerwał pieczęcie i włączył prąd. Kilka godzin później na miejscu pojawili się pracownicy firmy energetycznej z policją. Przywitały ich okrzyki mieszkańców „Bez prądu nie ma życia”. W efekcie prąd nie został wyłączony. Kardynał Konrad Krajewski powiedział włoskim mediom, że zdecydował się włączyć prąd, ponieważ sytuacja mieszkańców stawała się dramatyczna. Dzisiejsze gazety piszą „Jałmużnik Robin Hood”. Wczoraj polski hierarcha był we wszystkich dziennikach telewizyjnych i radiowych.

Oceń 21 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

T7HRR 10:12:28 | 2019-05-17
https://www.facebook.com/dariusz.kowalczyk.104?__tn__=%2CdC-R-R&eid=ARCSrN9v0pM4JF6GkMOSBB6PcPb2L...

Papieski jałmużnik, kardynał Konrad Krajewski przywrócił dostawy energii elektrycznej do zadłużonej kamienicy w centrum Rzymu. Zdjął pieczęcie z licznika prądu i przywrócił dostawy energii dla 420 osób mieszkających w okupowanym od 6 lat budynku. Dzięki temu po raz kolejny stał się bohaterem nie tylko włoskich mediów. Sprawę komentuje Piotr Kowalczuk:

Oceń 23 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

picassojerzy 22:28:12 | 2019-05-16
Jak czytam komentarze to nie dziwię się że w Polsce jest problem z pedofilią...... no nic nie zrozumieliśmy w Polsce bo pewnie nie znamy postanowień Soboru Watykańskiego II nikt inny tylko JP II był jednym z głównych twórców... JP II stawiamy pomniki a nauczanie Jego nie tylko nie stosujemy. Po prostu nie znamy.... pisze w artykule "jak wół" "w wyjątkowych sytuacjach". Tak działa kardynał w wyjątkowych sytuacjach, a działa za obietnica Papieża że z kasy Watykanu rachunek bedzie zapłącony... To człowiek jest droga Kościoła !!! Pedofilia jest możliwa bo Kościół jako instytucja była droga człowieka... a więc człowiek miał sie podporządkować instytucji.... dlatego można było gwałcić seminarzystów a później zastraszać tych co zgłosili ten fakt. Brak elementarnych zasad moralnych. Straszne

Oceń 9 88 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Beniamin 21:44:17 | 2019-05-16
Widać że kardynał w Polsce nie jest kochany.

Oceń 9 67 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Wihajster 21:28:20 | 2019-05-16
Bohater, okradł przebrzydłych kapitalistów. W sumie idąc tym tropem powinien wywłaszczyć tę firmę energetyczną a mangement wysłać do łagru na reedukację. Wtedy dopiero jego czerwony Il Comandante byłby zachwycony.

Przykład Krajewskiego doskonale pokazuje, że dziecko PRL może wyjść z komuny ale trudniej żeby komuna wyszła z niego. Inna sprawa, że pod rządami Bergoglio takie typy mają swoje 5 minut. I klakierów w postaci x. Stopki

Oceń 73 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piecuszek 12:04:26 | 2019-05-16
Okradl dostawce pradu. I robi z siebie bochatera (nie poprawiac!)

Oceń 37 19 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

CzarnySzymon 11:53:18 | 2019-05-16
No niestety, ale jeśli kardynał nie zapłacił zaległych rachunków, to stawia się ponad prawem. Właściciel kamienicy i dostawcy mediów też mają swoje prawa i jeśli pomaganie biednym ma być ich kosztem, a nie kosztem papieskiego jałmużnika, to to wszystko lewicowy pic na wodę.

Oceń 132 17 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook