Kościół w Polsce obiera irlandzki kurs?

Szymon Żyśko
(fot. flickr.com/ EpiskopatNews)

Nie boję się o Kościół, który utraci polityczne wpływy, przywileje, wiarygodność, pieniądze, uznanie. Prawdopodobnie nigdy nie będzie bliższy Boga, którego wyznaje, niż w tym skruszeniu i ogołoceniu. Boję się jedynie Kościoła przekonanego o tym, że jego siła tkwi w strukturach; który nie potrafi przyznać się do błędu; który ma faryzejską mentalność.

 

Z zainteresowaniem czytam wszystkie wiadomości dotyczące obecnej sytuacji Kościoła w Irlandii. I widzę niestety, że irlandzki scenariusz spełnia się powoli również w Polsce. Spotykają się dwa czynniki: buta i arogancja przedstawicieli kleru z niechęcią i brakiem zaufania społeczeństwa. Dziś jeszcze nie do pomyślenia jest rewolucja wprowadzająca aborcję na życzenie i małżeństwa jednopłciowe, ale już za kilka lat Polacy mogą sami się tego domagać na znak sprzeciwu Kościołowi, w którym przez lata tolerowane były liczne zbrodnie duchownych. To właśnie wydarzyło się w Irlandii.

 

"Jest już za późno, żeby uratować Kościół takim, jakim go znaliśmy"

 

W żadnym innym państwie Kościół nie miał aż takich wpływów. Pokazuje to choćby fakt, że blisko 90 proc. szkół w Irlandii wciąż należy do Kościoła katolickiego. Dziś ks. Gerry Tanham mówi z bólem, przestrzegając również polskich biskupów: "Jest już za późno, żeby uratować Kościół takim, jakim go znaliśmy. Jest skończony, zanika. To będzie zupełnie inny Kościół, dużo mniejszy w swojej skali, nie będzie miał wpływu na to, co dzieje się poza społecznościami, wokół których będzie działał".

 

Zacznijmy od statystyk. Można powiedzieć, że nie jest najgorzej. Z dawniejszych 91 proc. osób deklarujących się w Irlandii jako katolicy, w ciągu ostatnich 30 lat ubyło "zaledwie" 13 proc. Prawdziwa rewolucja dokonała się jednak w ludziach i pokazują to wydarzenia ostatnich kilku lat. Przy frekwencji wynoszącej blisko 64 proc., dwie trzecie Irlandczyków opowiedziało się w zeszłorocznym referendum za prawem kobiet do aborcji. Patsy McGarry z The Irish Times mówi nawet o tym, że biskupi celowo ograniczyli udział w debacie o aborcji w nadziei, że ludzie nie będą głosować na złość im. Trzy lata wcześniej 62 proc. Irlandczyków głosowało za wprowadzeniem zmian w konstytucji, które umożliwią zawieranie małżeństw jednopłciowych. Nie zdecydowali o tym "wrogowie Kościoła". To zmiany wprowadzone przy udziale katolików. Wydarzyło się to w kraju, w którym jeszcze do 1995 r. nawet rozwody były nielegalne.

 

Przejdźmy jednak do sedna irlandzkiego kryzysu, którego nie opiszą żadne liczby. W zderzeniu Kościoła katolickiego w Irlandii z prawdą nie ucierpieli biskupi, ale wierni. Po raz kolejny ofiarę - która wcale nie jest miła Bogu - ponieśli ci najniżej w hierarchii kościelnej. Ofiary duchownych pedofilów, którzy działali niczym seksualni drapieżcy, przez lata nie doświadczyły sprawiedliwości i zadośćuczynienia, a ze strony biskupów mogły spodziewać się co najwyżej milczenia. Do czego same były również nakłaniane, co przyznał obecny Prymas Irlandii kard. Seán Brady.

 

Latami broniono instytucji, więc w głowach młodych Irlandczyków Kościół dzisiaj sam zdegradował się z poziomu Mistycznego Ciała Chrystusa do poziomu właśnie instytucji. I to skorumpowanej, zakłamanej, zupełnie niewiarygodnej, co przyznają też duchowni.

 

To będzie bolało, musi boleć

 

Wielu zapewne powie, że tak dramatycznych wydarzeń w Polsce nie było oraz że wpływy Kościoła są mniejsze. Podobieństw, których nie chcemy widzieć, jest jednak więcej. Mentalnie jesteśmy na poziomie, na którym Kościół w Irlandii był na przełomie lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych. Buta i arogancja względem ofiar wciąż jest zbyt częstym zjawiskiem. Zamiast poddania się wyrokom sądów, częściej słyszymy o odwoływaniu się od nich, zwłaszcza jeśli w grę wchodzą duże pieniądze. Przykład: kilka tygodni temu zakon chrystusowców wniósł o kasację wyroku, jaki zapadł w 2018 r. Nikogo w zakonie wcześniej nie zainteresowało, że ich współbrat - dojrzały fizycznie mężczyzna - pojawia się w towarzystwie nieletniej dziewczynki, sypiając z nią w jednym pokoju. Dla zakonników to za mało, by mówić o współodpowiedzialności całego zgromadzenia.

 

Polscy biskupi od kilku już lat mówią "zero tolerancji dla pedofilii w Kościele", a wciąż nie mamy wiarygodnego raportu, który zbierałby wszystkie przypadki w Polsce i opisywał podjęte działania. To będzie bolało, musi boleć. Naiwność, z jaką przez lata przyjmowano tłumaczenia księży-sprawców, że problem pedofilii i wykorzystania seksualnego był jedynie "wypadkiem przy pracy", rodzi pytanie o współodpowiedzialność zwierzchników. Wiara w moc modlitwy i skruchy sprawców powinna być wsparciem w ich leczeniu, a nie jego substytutem.

 

Powołano liczne struktury do walki z wykorzystywaniem seksualnym w Kościele. Niektóre z nich okazują się jednak nieefektywne, a zarządzający nimi - najczęściej duchowni - niekompetentni. W wielu diecezjach są trudności nawet z odnalezieniem kontaktu do diecezjalnego delegata. Dlaczego pozwala się na taki rażący minimalizm w sprawie, która powinna być priorytetem? Wynika to głównie ze strachu przed dopuszczeniem do tego procesu świeckich, od których trudno wymagać bezwzględnego posłuszeństwa na miarę kleru.

 

Powtórkę irlandzkiego scenariusza widzę również w napięciu, jakie jest obecnie w społeczeństwie. Ludzie są zmęczeni i poirytowani. Odpływ wiernych z Kościoła staje się powoli faktem, a poziom zaufania względem hierarchów dramatycznie spada. Być może statystyki okażą się dla nas łaskawe, ale - powiem to jeszcze raz - nie chodzi o liczby. Zmienia się samo społeczeństwo. Nastroje te szybko wyczuwane są przez polityków. Na tym podatnym gruncie pojawia się choćby Robert Biedroń, obiecując liberalizację prawa aborcyjnego oraz legalizację małżeństw jednopłciowych. Już w pierwszym sondażu otrzymuje 14 proc. Na jego przyszły wysoki wynik wyborczy pracuje również Kościół w Polsce poprzez swoją opieszałość i kurczowe trzymanie się struktur.

 

Sprawa przestępstw seksualnych duchownych powinna być rozwiązana na wczoraj. Tymczasem nie wiemy, czy doczekamy się tego jutro. Podczas gdy wciąż niewyjaśnione pozostają sprawy wielu wyświęconych już księży, na kilka dni przed święceniami zostaje zatrzymany diakon diecezji tarnowskiej pod zarzutem posiadania i udostępniania treści pedofilskich oraz zoofilskich - skazano go w lutym. Problem, jak widać, jest złożony i głęboki, przenikający różne struktury w Kościele; od kandydatów i formatorów po księży i zwierzchników. Każda z tych struktur sprawia wrażenie oderwanej od rzeczywistości, w której żyją wierni.

 

"Lepiej, aby jeden człowiek umarł za naród"

 

Kościół instytucjonalny w Polsce wciąż za bardzo jest skoncentrowany na sprawach polityczno-społecznych, odchodząc od duszpasterzowania. Niestety dla wielu osób w nim odpowiedzialnych większą motywacją do oczyszczenia może okazać się widmo utraty politycznych korzyści niż rzeczywista ochrona ofiar, do której w sposób bezwzględny wzywa papież Franciszek. Gdyby nie zwołane przez niego spotkanie z przewodniczącymi episkopatów, pewnie jeszcze długo nie doczekalibyśmy się w Polsce rozmów z pokrzywdzonymi. Poza pojedynczymi przypadkami w diecezjach nie było chęci ich przeprowadzenia. Papież Franciszek nie dyskutuje ze złem, nie licytuje się na krzywdy, tylko pokornie mierzy się z zarzutami. Pokazał to, przyjmując raport o pedofilii w polskim Kościele z rąk Marka Lisickiego, prezesa Fundacji "Nie lękajcie się". Ucałował jego ręce, widząc w nim przede wszystkim ofiarę księdza pedofila.

 

W wielu biskupach jest jednak lęk. Potrafią otworzyć się wyłącznie na ofiary, z którymi podzielają poglądy polityczne i społeczne. Od których nie usłyszą trudnej prawdy o klerykalizmie i obojętności. Wciąż za mało chodzi o samych skrzywdzonych, a za bardzo o utrzymanie swojej pozycji i wpływów. Kiedyś powiedziałbym, że wierzę w dobre intencje wszystkich zaangażowanych w tę walkę. Dziś jednak nie do końca wiem, jakie one są. Wobec takiej krzywdy same chęci nie wystarczą. Sprawa nam się niebezpiecznie rozmywa.

 

Tego procesu nie możemy przeprowadzać w zamkniętych biskupich pałacach. Powinien on być jawny, a nasze wyznanie grzechów publiczne. Zadośćuczynienie natomiast wykonane bez mrugnięcia okiem. Tylko w ten sposób pokażemy, że stoimy po stronie prawdy, nawet jeśli dla nas samych jest ona niezwykle gorzka. Nie oczyszczamy się dla własnej nieskazitelności, ale dla dobra wszystkich skrzywdzonych.

 

W tekście opublikowanym przez "Więź" jedna z ofiar opisuje dokładnie, jak taki proces oczyszczenia powinien wyglądać. Dopóki to nie nastąpi, nie powinniśmy się dziwić, że mówią za nas inni, a każdy grzech Kościoła trafia na rozkładówki gazet i czołowe miejsca portali informacyjnych. Zamiast nazywać je antykościelnymi i stawiać siebie w roli ofiar, przypomnijmy sobie słowa Jezusa: "Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą".

 

Nie boję się o Kościół, który utraci polityczne wpływy, przywileje, wiarygodność, pieniądze, uznanie. Prawdopodobnie nigdy nie będzie bliższy Boga, którego wyznaje, niż w tym skruszeniu i ogołoceniu. Boję się jedynie Kościoła przekonanego o tym, że jego siła tkwi w strukturach; który nie potrafi przyznać się do błędu; który ma faryzejską mentalność: "lepiej, aby jeden człowiek umarł za naród".

 

Szymon Żyśko - dziennikarz i redaktor DEON.pl, opiekun blogosfery blog.deon.pl. Autor książki "Po tej stronie nieba. Młodzi święci". Prowadzi autorskiego bloga<<

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.25

Liczba głosów:

746

 

 

Komentarze użytkowników (50)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

koru 11:29:40 | 2019-02-23
Może się Deon zdecyduje czy jest dobrze, czy jest tragicznie, bo retoryka skacze jak szpringbok.

Nieledwie kwartał temu rezonowano ks. Żakiem:
"Jest to dokument przemyślany i odzwierciedlający aktualny stan świadomości kościelnej w Polsce - powiedział Adam Żak SJ odnosząc się do przyjętego w poniedziałek przez biskupów na Jasnej Górze "Stanowiska Konferencji Episkopatu Polski w sprawie wykorzystywania seksualnego osób małoletnich przez niektórych duchownych"."

No to kurcze buta i arogancja, czy formułowanie wyraziste stanowiska Konferencji Episkopatu Polski w kwestii przestępstw wykorzystywania seksualnego osób małoletnich przez niektórych duchownych ?

Oceń 14 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

efka47 11:15:32 | 2019-02-22
Nie zapominajmy, że jednym z warunków dobrej spowiedzi (a więc także autentycznego nawrócenia) jest "zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu". Każde dziecko przygotowujące się do I Komunii o tym wie, a biskupi i przełożeni zakonni (por. chrystusowcy) jakby o tym "zapominali". Bo to boli, bo to uderza w kieszeń - bardzo newralgiczny punkt.  Ale "nawrócenie przechodzi przez kieszeń", choćby to bardzo bolało i dużo kosztowało, np. zrezygnowanie z pewnych luksusów, wypasionych samochodów. Na Zachodzie biskupi jezdżą rowerem. Marzy mi się taki Kościół. 

Oceń 24 226 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MR 09:11:57 | 2019-02-22
Czy ofiarom nauczycieli, instruktorów, trenerów dobrych wujków, partnerów, konkubentów etc. wypłacane sa odszkodowania i przez kogo?

Oceń 103 13 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Katarzyna Jarkiewicz 06:29:07 | 2019-02-22
Rozumiem,że Pan Redaktor skarży się na zreformowane dokumentami soborowymi struktury kościelne,które okazały się niewydolne do zatrzymania postępów seksualizacji życia katolików. Przecież pedofilia w Kościele nie występuje od dziś i problem ofiar oraz zadośćuczynienia nie jest nowy. Płacił jałówkami Kościół polski ofiarom w XVIII i XIX wieku, płacono z majątków kościelnych w międzywojniu. Dziś problem pedofilii nie jest realny,a medialny. Z realnym doświadczeniem muszą borykać się ofiary i sprawcy. Zamiast domagać się obowiązku ubezpieczenia OC już od kleryków, to chce się przenieść odpowiedzialność na parafie - oczywiście w tym aspekcie możemy mówić o niebezpieczeństwie bankructw parafii i sprzedaży kościołów.Nie wiem,jak na to zareagują świeccy zwłaszcza tam,gdzie latami zbierali na budowę kościoła i jego wyposażenie,a teraz będą musieli pokryć koszty odszkodowań dla ofiar pedofilii swoich księży na parafii. Trzeba się bardziej zastanowić na formacją duchownych i ich miejscem w strukturach Kościoła niż nad odpowiedzialnością całego Kościoła za przestępstwa duchownych.

Oceń 155 15 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

WDR 03:11:58 | 2019-02-22
Nie wiem jaki to jest kurs, ale od 30 lat (symbolicznie) czekam na porzucenie kursu Pana noszącego Matkę Boską w klapie (patrz: materiały zgromadzone w IPN).

Pan się dopiero obudził jak widzę i to tylko w wąskim temacie.

Oceń 73 10 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Oriana 22:34:52 | 2019-02-21
Kościół był opaciem dla Irlandczyków podobnie jak i Polaków, gdy narody te walczyły o wolność. Irlandia przez 750 lat była pod panowaniem angielskim, a Anglicy obchodzili się okrutnie z Irlandczykami. Wtedy ludzie i Kościół katolicki mieli wspólny cel i wspólnego wroga: protestanccy angielscy okupanci byli wrogiem Irlandczyków pragnących niepodległości oraz zagrożeniem dla katolicyzmu. 
Polacy walczący o wolność również znajdowali oparcie w Kosciele,  w okresie komunizmu ludzie i Kościół mieli wspólny cel i wspólnego wroga: ateistyczne władze komunistyczne. 
Niestety w czasach wolności  Kościół zawiódł zaufanie ludzi w Irlandii. Czy dzieje się to również w Polsce?

Oceń 24 59 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

SymeonNT 21:41:42 | 2019-02-21
I jeszcze przynajmniej "obrona" papieża Franciszka kosztem krytykujacych go lub nie rozumiejacych, łącznie z kard. Müllerem. Uczony dominikanin pisze cała książkę o dyskusji o Amoris Laetitia, a redaktorzy wątpią w dobrą wolę pytajacych. I tak z innymi tematami, np. karą śmierci.

Oceń 49 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

SymeonNT 21:36:28 | 2019-02-21
Trzeba zapytać  dlaczego tak słaba była wiara biskupów i księży, że na taką skalę zawiedli? Czy np. zastępowanie tradycyjnych zakonnych lektur najnowszymi tytułami psychologicznym i duch bezustannej zmiany (pardon, bezustannego rozwoju) nie odciągało od wiary. 2. Niestety, redaktorzy Deonu z różnych stanów biją się tylko w cudze piersi. A lekceważace lub gorzej taktowanie komentujjących, jednostronność posunięta do skrajności, brak jakiejkolwiek odpowiedzi na maile do redakcji Deonu, ideologizowanie wiary, pycha. 

Oceń 85 8 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Wihajster 20:03:37 | 2019-02-21
Przy okazji co to za jezuickie kręcenie? "Biskupi", "episkopat". To przecież konkretni żywi ludzie.

Czy mam rozumieć, że sromotnie zawiedli i zawodzą także deonowi ulubieńcy: Polak, Zadarko, Czaja, czy wreszcie genialny-błyskotliwy-arcybiskup-odnowiciel Grzegorz Ryś?

Oceń 178 18 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Wihajster 19:38:03 | 2019-02-21
Dobrze, że Kościół traci autorytet w społeczeństwie. Przynajmniej nie wciśnie nam tych swoich uchodźców

Oceń 77 20 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook