Katolicki "sex ed" w Radiu Maryja

Angelika Szelągowska-Mironiuk
(fot. shutterstock.com)

Niedawno na antenie Radia Maryja mieliśmy możliwość wysłuchać audycji o seksie, zatytułowanej "Jak być dobrą żoną w sypialni". A tego, co zostało usłyszane, w żaden sposób nie da się odsłyszeć.

 

Informacja, że ojciec Rydzyk na urodzinach swojej rozgłośni rozdawał kontrowersyjny poradnik "Kształcenie charakteru" (pochodzący zresztą z 1946 roku), mający edukować w zakresie wiedzy o seksie, rozeszła się po internetach lotem błyskawicy.

 

Jeden z portali rozrywkowych podsumował to posunięcie Ojca Dyrektora tak, że widocznie “chciałby on mieć swój Sex ed, ale nie jest jak Anja Rubik". Jednak próby wychowywania narodu do życia w rodzinie nie ograniczyły się wyłącznie do rozpowszechniania książki, której nie można uznać za fachową. Niedawno na antenie Radia Maryja mieliśmy możliwość wysłuchać audycji o seksie, zatytułowanej "Jak być dobrą żoną w sypialni". A tego, co zostało usłyszane, w żaden sposób nie da się odsłyszeć…

 

Sanktuarium życia i skansen języka

 

Czy da się mówić o seksie, unikając jak ognia słowa "seks"? Prowadzący audycję "Jak być dobrą żoną…" podjęli tego rodzaju próbę. Zarówno Danuta i Piotr Sobolowie, jak i ks. Marcin Różański, mówili o "akcie małżeńskim" czy "miłości erotycznej". Niby nic wielkiego, ale osobiście uważam, że jeśli ktoś decyduje się na prowadzenie audycji na określony temat, to nie powinien traktować słowa "seks" jak zakazanego wyrazu.

 

Chciałabym wierzyć, że prowadzącymi kierowała wyłącznie chęć upiększania języka (co, w moim odczuciu, kompletnie się nie powiodło), a nie irracjonalny lęk przed mówieniem o seksualności wprost. Osoby bojące się tematu seksu absolutnie nie powinny przecież nikogo na ten temat szkolić, aby swoich problemów nie przekazywać innym osobom. Seksedukatorzy z Radia Maryja używali również metafor, za które moja polonistka z liceum postawiłaby mi jedynkę z wykrzyknikiem - jedną z nich może być porównywanie życia w katolickim stadle do trójkąta "żona, mąż oraz Pan Bóg". Tego rodzaju niefortunne środki stylistyczne po prostu rażą moje uszy i ukazują nieprzygotowanie i infantylność w zakresie mówienia o seksualności - co przecież, zważywszy na "ekspercki" charakter audycji, nie powinno mieć miejsca.

 

Oczywiście, rozumiem, że nie jest to przekaz kierowany do językoznawców - ale jednak, słuchając wypowiedzi medialnych, mamy uzasadnione prawo do oceniania zarówno treści, jak i formy tego przekazu. Jeszcze bardziej druzgocące jest to, że znaczna część spośród wypowiedzi osób prowadzących była powtarzaniem stereotypów płciowych, co przecież zawsze, ale to zawsze jest krzywdzące - płciowa mitologia nie ma prawa występować jako "zamiennik" rzetelnej wiedzy.

 

Seks po katolicku? Sięgnij do magazynu "Czytaj Dalej" >>

 

Nietrafione jest chociażby nazywanie kobiety "sanktuarium życia" - wszak udział w płodzeniu dziecka mają przedstawiciele obu płci (i oboje ponoszą za to nowe życie odpowiedzialność!). Jeszcze gorzej rysuje się "układ władzy" w małżeństwie, jaki został zaproponowany podczas audycji. Zdaniem ekspertów z RM, "Małżeństwo jest zgodne, gdy mąż panuje nad żoną, a żona nad sobą."

 

Nie muszę chyba mówić, że kłóci się to nie tylko z wiedzą z zakresu współczesnej seksuologii i psychologii - bo dzięki rozwojowi tych nauk wiemy, że pary i małżeństwa są zgodne, gdy zarówno kobieta, jak i mężczyzna biorą odpowiedzialność za swoje czyny (czyli "panują nad sobą"), ale także… z nauczaniem św. Jana Pawła II. Papież Polak (tak ochoczo nazywany przecież Papieżem Rodziny!) dawno już wyjaśnił, że relacja w małżeństwie nie jest układem panowania męża nad żoną, a "zalecenie" posłuszeństwa żony wobec męża, jakie pojawia się w listach św. Pawła, to "układ, który głęboko był zakorzeniony w ówczesnym obyczaju i religijnej tradycji".

 

Skoro więc nie istnieją ani naukowe, ani religijne przesłanki do tego, by promować "panowanie" męża nad kobietą, to słowa takie w żadnym razie nie powinny pojawiać się podczas audycji.

 

Mężczyzna ma prawo, kobieta - obowiązek

 

Czy w zakresie edukacji seksualnej może istnieć coś gorszego, niż powielanie stereotypów i obsesyjne niemal przypominanie, że małżonkowie podczas "aktu miłosnego" mają być otwarci na pojawienie się nowego życia? Niestety, tak. Tym czymś jest kluczenie w sprawie przemocy seksualnej. Nieco egzaltowane wypowiedzi o podobieństwie alkowy małżeńskiej do ołtarza mogą nas nie zachwycać, ale raczej nie są szkodliwe - jednak stwierdzenie "Żona nie może uważać męża za agresora czy potencjalnego gwałciciela. Na mocy powinności małżeńskiej ma on ma prawo domagania się od żony współżycia seksualnego" to już zło w czystej postaci.

 

Jeśli bowiem mąż jest gwałcicielem - a to się, niestety, zdarza! - to, na Boga, kogo innego kobieta ma w nim widzieć? Zarówno mąż, jak i żona, mogą mieć ochotę na seks i go inicjować - ale w każdej chwili mogą również odmówić współżycia. Zawarcie ślubu kościelnego nie czyni z kobiety (ani z mężczyzny, ale to dla autorów audycji jest raczej jasne) aparatu do zaspokajania potrzeb seksualnych współmałżonka - człowiek po ślubie zachowuje prawo do decydowania o swoim ciele. Jednym z przejawów tego prawa jest możliwość niewyrażenia zgody na seks.

 

W sytuacji, gdy ktoś narusza wolność seksualną człowieka, mamy do czynienia z przestępstwem, o którym należy poinformować organy ścigania - nieważne, czy jest to obcy człowiek, sąsiad czy własny mąż. Naprawdę wolałabym, aby to właśnie ta informacja (zamiast kuriozalnego stwierdzenia, że "sfera seksualna niesie również wymiar krzyża") wybrzmiała na antenie.

 

Wprawdzie ksiądz Różański wspomina później, że żona nie jest niewolnicą, ale niewiele to zmienia, skoro dla prowadzących audycję problem stanowi niewspółżycie wtedy, gdy nie ma się na to ochoty: "Jeżeli wyeliminujemy doświadczenie krzyża, czyli cierpienia, to dojdzie do czegoś takiego, że tylko kiedy mam ochotę, to współżyję, a jak nie mam ochoty, to nie współżyję, i wtedy może być bardzo poważny problem". Jeżeli żona-katoliczka potraktuje taki przekaz serio, to może pomyśleć, że "powinna ofiarować się mężowi" także wtedy, gdy po prostu nie chce uprawiać seksu - a współżycie wbrew sobie to najskuteczniejszy sposób na to, by zohydzić sobie tę piękną sferę życia.

 

Jednocząca moc seksu

 

Czy mimo koszmarnych wpadek (oraz niezaprzeczalnie poważnych błędów) w audycji Radia Maryja można się dopatrzeć (a raczej "dosłyszeć") czegoś pozytywnego? Być może dla osób czytających ten artykuł - i bez wątpienia dostrzegających mój negatywny stosunek do do audycji - będzie to zaskoczeniem, ale uważam, że prowadzący "Jak być dobrą żoną w sypialni" zwrócili uwagę na jedną szalenie istotną rzecz.

 

Otóż w audycji zostało powiedziane (i to wprost!), że seks jest środkiem do okazywania miłości. Czy jest to odkrywcze i rewolucyjne? Pewnie, że nie. Jednak dla części seksofobicznie nastawionych słuchaczy "katolickiego głosu w Twoim domu" przypomnienie, że współżycie nie służy wyłączenie prokreacji, ale także ma wzmacniać więzi między mężem i żoną, może być naprawdę ważne.

 

Choć Kościół już od paru dekad zwraca uwagę na to, że małżonkowie mają niezbywalne prawo do cieszenia się seksem, to jednak nasze mamy i babcie od duchownych (i nie tylko) otrzymywały raczej przekaz, że seks jest brudny, grzeszny lub - w najlepszym wypadku - mało istotny. Jeśli więc na antenie katolickiej rozgłośni próbuje się mówić o płciowości nie tylko w kontekście grzechów przeciwko VI przykazaniu czy nakazu bycia płodnymi i rozmnażania się, to z pewnością można to odczytać jako krok w dobrą stronę.
Pozostaje tylko mieć nadzieję, że kolejna próba katolickiego "sex edu" nie będzie tak toporna i nie pozostawi w nas niesmaku.

 

Angelika Szelągowska-Mironiuk - psycholog i copywriter. Wierząca i praktykująca. Prowadzi bloga katolwica.blog.deon.pl

 
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.27

Liczba głosów:

905

 

 

Komentarze użytkowników (111)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Oriana 11:24:40 | 2019-01-04
W realu nie spotykam własciwie mizoginów, a tutaj wśród komentujących aż się od nich roi. Czy wynika to ze strachu przed kobietami, a w internecie, anonimowo można sobie poużywać? Mizoginizm to choroba, a jedna z jej przyczyn jest strach przed kobietami. Biedni ludzie, muszą byc bardzo nieszczęśliwi i niespełnieni.

Oceń 20 156 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

saska.kempka 11:53:30 | 2019-01-03
Ależ negatywne komentarze wywołują ból u trolli z gazety wyborczej i tygodnika powszechnego. Z resztą nie tylko tutaj.

Oceń 116 14 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Sofia Kowalik 11:04:35 | 2019-01-03
Wielu pro toruńskich trolli działa na Deonie ;) Zresztą nie tylko tutaj ;) 

Oceń 9 93 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

patyk 22:51:09 | 2019-01-02
papież zabrał głos w sprawie takich osób jak autorka, która gani za "język" redaktorów z RM a sama używa wulgaryzmów na swoim blogu.
powiedział, że (parafrazując) woli ateistów od hipokrytów, powiedział też: "Ile razy byliśmy świadkami skandalu tych, którzy chodzą do kościoła i spędzają tam cały dzień lub uczęszczają każdego dnia, a później nienawidzą innych lub mówią źle o ludziach. To skandal."

Tak to jest skandal, ale redakcji deona to nie przeszkadza, że ktoś kto u nich pisze używa wulgaryzmów, wolność wypowiedzi - chyba, że krytykujesz redakcje, to wtedy ban za 3, 2, 1...

Oceń 84 8 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Oriana 16:14:01 | 2019-01-02
Przed wojną Stowarzyszenie Katolickiej Służby Żeńskiej pod wezwaniem św. Zyty wydało katolicki poradnik dla służących, w którym wpajano czytelniczkom pokorę i zalecano, aby "służyły swemu państwu jak Jezusowi". "Nie opuszczaj służby dla jakiej błahej przyczyny, ale cierp dla Pana Jezusa, bo raju nigdzie nie znajdziesz na ziemi, a gdzieniegdzie co może gorzej będzie" – doradzał Kazimierz Riedl, jeden z autorów podręcznika dla służących. Przekonywał, że służąca powinna być zadowolona ze swojego losu, przyjmując go bez skargi: "Skoro Bóg powołał cię, dziewczyno, na służącą, przyjmij swój los i wypełniaj powołanie jak najlepiej". W wydanym w 1880 r. w Poznaniu podręczniku dla służących Hermann Kappen zapewnia, że "jak świat jest stary, tak starą jest różnica państwa i sług. Tak też zostanie do skończenia świata".

Teraz nikt by już się z powyższymi stwierdzeniami nie zgodził.
Wielokrotnie w przeszłości porządek społeczny, który odpowiadał tym, którzy mieli władzę i przewagę, a który był niesprawiedliwy dla innej częsci ludzi, próbowano uzasanić powołując się na religię. Obecnie też niektórzy posługują się takimi sztuczkami. 
Najważniejszym przykazaniem danym nam przez Jezusa jest przykazanie miłości, a za tym idzie okazywanie szacunku każdemu człowiekowi. Każdy człowiek w oczach Boga jest równy i wolny. Jak zatem może być mowa o podporządkowaniu żony mężowi, albo męża żonie? To są tylko wymysły ludzi.

Oceń 30 256 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

kiwix 12:01:41 | 2019-01-02
Drogi Deonie! Skoro wklejacie artykuł blogerki która w swoim opisie na blogu wprost pisze o swoim przywiązaniu do "lewicowej wrażliwości", to może pora wreszcie pokazać w praktyce otwartość którą często głosicie, i zaprezentować też twórczość kogoś ogarniętego o wartościach prawicowych? Samemu bliżej mi do centrum niż prawicy, ale uważam że ostatnio Deon zaczyna się radykalizować społeczno-politycznie w jednym kierunku i coraz ciężej się czyta Waszych autorów. Ostatnio wręcz mam wrażenie, że wiem o czym dany autor napisze jeszcze zanim poznam treść artkułu. Nie zamykajcie się na "jedyne słuszne poglądy"...

Oceń 187 18 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 23:14:58 | 2019-01-01
Tym razem poprę panią Angelikę i stwierdzam że ma rację w promowaniu właściwych postaw względem seksu jaki jeszcze w Polsce znamy.

Po kilku lekturach (z jakimi miałem nieprzyjemność się ostatnio zapoznać) o edukacji seksualnej dzieci w najniższych klasach szkolnych w "zachodniej" europie i falą edukacyjną która jest nam narzucana z UE, sądzę że te tematy właśnie teraz mogą być potrzebne.

W obecnej sytuacji ta tematyka może stanowić strategiczne posunięcie wyprzedzające atak nieprzyjaciół na nasze dzieci.

Deprawacja dzieci przez środowiska lgbt, które opanowały szeregi unijnych komisarzy i wielu wpływowych innyc urzędników w UE już obecnie wpływa do naszych ziem, na razie jako mała fala.
Wcześniej czy później te fale rozleją się po naszym kraju umacniając akty deprawacji prawnymi restrykcjami komisji UE.

Póki czas być może trzeba zacząć nauczać o miłości chłopaka i dziewczyny oraz o seksie, który ma służyć przede wszystkim prokreacji małżonków.

lgbt to wysłannicy piekieł, nie żartuję.

diabeł też może przywdziać maskę pięknej dziwczyny lub chłopaka, co nie zmienia faktu że jest diabłem i zależy mu tylko na kradzieży ludzkiej duszy niezależnie od wieku ciała.

Niestety pośród tragicznych śmierci dzieci i młodzieży jest wielu, którym zło odebrało duszę, a tym samym nadzieję na życie wieczne z Bogiem.

Doprawdy szkoda że w Kościołach Chrześcijańskich w obecnych czasach tak niewiele albo wcale na te tematy się edukuje wiernych.

Oceń 37 29 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Sofia Kowalik 21:09:30 | 2019-01-01
Szkoda zachodu komentować wątpliwą "twórczość" Radia Maryja... lepiej nie przyspażać im zainteresowania z tej czy owej strony. 

Oceń 24 236 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

saska.kempka 21:02:48 | 2019-01-01
Paradne, pani Angelika walczy o język. Może powinien on być zbliżony do tego, który panuje na jej blogu - pełno bluzgów, wulgarność...

Oceń 245 24 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~frans 20:56:05 | 2019-01-01
Nowy rok, a deon nadal tkwi w tym samym nonsensie.
Ciekaw jestem, czy w tym roku deon już oficjalnie przeprofiluje swój wizerunek z pseudokatolickiego, na propostępowy.

W imię merytoryki: jaka istnieje szansa, że poziom omawianej audycji w Radiu Maryja, był dostosowany do konkretnego odbiorcy?

Oceń 154 17 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook