"To nie moja sprawa". Tak się umacnia klerykalizm

(fot. EmanueleCapoferri / Shutterstock.com)

Papież Franciszek wprost stwierdza, że nadużycia seksualne wobec nieletnich są owocem klerykalizmu. Na czym ten klerykalizm polega? Między innymi na zwalnianiu się niemałej części wspólnoty Kościoła z odpowiedzialności za drugiego - czy to chroniąc bezbronnych, czy upominając grzeszących.

 

Od kilku lat nie brakuje w mediach doniesień o kolejnym Kościele lokalnym, który musi zmierzyć się z trudną prawdą o niemałej liczbie przypadków wykorzystania seksualnego nieletnich przez księży. Z jednej strony pewnie wielu z nas ciągle szokują te doniesienia, aż trudno sobie wyobrazić, że kogoś tak bezbronnego jak dziecko czy ufnego jak młody, dorastający człowiek można tak skrzywdzić i co gorsza, udawać przed wszystkimi, także przed samym sobą być może, że nic się nie stało. Z drugiej strony, czasem rodzi się pytanie, który kraj będzie następny? albo jaka będzie kolejna, trudna sprawa wypływająca na światło dzienne (medialne) z kościelnego ukrycia?

 

Z czasem także może pojawić się myśl… ale to nie u nas, w związku z tym, dlaczego miałyby nas interesować problemy, krzywdy Kościoła z innych stron świata? Odpowiedź na to retoryczne pytanie przynosi List papieża Franciszka do ludu Bożego, napisany właśnie w związku z wykorzystaniem seksualnym nieletnich przez osoby duchowne i konsekrowane. Papież zwraca się w nim do całego Ludu Bożego (czyt. wszystkich w Kościele - duchownych, świeckich, konsekrowanych) i przypomina fundamentalną dla Kościoła prawdę zapisaną w liście św. Pawła do Koryntian: "Gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki" (por. 1 Kor 12,26). Obraz Kościoła jako Ciała Chrystusa łatwiej pomaga zrozumieć, że to, co się dzieje nawet wiele kilometrów od nas, zadaje ból całej wspólnocie, podobnie jak gdy boli człowieka jedna z części ciała, cały czuje się źle. Zatem po raz kolejny papież Franciszek wzywa do wyjścia ze skupienia tylko na sobie, na swojej lokalnej wspólnocie kościelnej i domaga się zaangażowania całego Ludu Bożego w niesieniu zła i krzywdy, które się wydarzyły. Jak zwykle, Franciszek nie stroni od konkretów, gdyby ktoś nie wiedział, jakiego zaangażowania oczekuje od niego papież, to w liście podane zostały wskazówki - post, modlitwa, a wszystko po to, byśmy się nawrócili i tworzyli w przyszłości taką kulturę życia Kościoła, w której nie będzie miejsca na tego typu sytuacje.

 

Rodzi się w tym miejscu kolejne pytanie, czy papież nie jest zbytnim optymistą, że uda się na stałe wyleczyć wspólnotę Kościoła z tego konkretnego grzechu? Wydaje się, że Franciszkowi nie chodzi tylko o wykorzystywanie nieletnich, ale także o ukrywanie, udawanie, że nic się nie stało, niebranie odpowiedzialności za popełnione zło i krzywdę. Papież Franciszek nieraz w dosadnych słowach wypowiadał się na temat pedofilii, pokazując, że dla jej sprawców nie ma w Kościele taryfy ulgowej. W przywołanym liście Franciszek apeluje o nową kulturę życia Kościoła, w której duchowni nie będą traktowani jak jakaś inna kategoria, której grzechy można przemilczeć, ukryć. Ale żeby tak się stało, potrzeba też nowej postawy ze strony świeckich, ich reakcji, zaangażowania. Ciągle bowiem gdzieś z tyłu głowy czy serca traktujemy duchownych jako tych, którzy nauczają, pouczają, wiedzą, co jest dobre, a co złe, a czasem chyba zapominamy, że przecież nie przestają być przy tym ludźmi. Jeśli zdarza się świeckim traktować duchownych jako jakąś lepszą, bardziej uprzywilejowaną kategorię ludzi, to umacniają w nich przekonanie, że właśnie tacy są. I naprawdę, by się temu oprzeć, nie ulec pysze prowadzącej do zaślepienia, potrzeba wiele samozaparcia i ascezy. Z jednej strony świeccy chcą ulegać złudzeniu, że ksiądz jest mniejszym grzesznikiem, z drugiej strony duchowni nieraz żyją w presji bycia lepszym, niezastąpionym, doskonałym we wszystkich dziedzinach.

 

Do bycia człowiekiem przynależy także popełnianie błędów, a co gorsza czasem ich niedostrzeganie, z kolei poczucie odpowiedzialności za wspólnotę domaga się reagowania, gdy ktoś w niej (nawet duchowny) źle postępuje. Upominanie nie należy do prostych zadań, wymaga miłości i delikatności, Jezus w Ewangelii daje proste kryteria - idź upomnij w cztery oczy, a jeśli nie posłucha, donieś Kościołowi. Upominanie duchownych przez świeckich ciągle pewnie wielu jeszcze wydaje się niestosowne, łatwiej sobie powiedzieć, że może coś nam się wydaje albo nie powinniśmy się wtrącać, albo że to nie nasza sprawa, przecież ksiądz wie, co jest dobre, a co złe, itp.

 

Papież Franciszek wprost stwierdza, że nadużycia seksualne wobec nieletnich są owocem klerykalizmu. Na czym ten klerykalizm polega? Między innymi na zwalnianiu się niemałej części wspólnoty Kościoła z odpowiedzialności za drugiego - czy to chroniąc bezbronnych, czy upominając grzeszących. W imię dobrego wychowania, czasem nie reagujemy, nie rozmawiamy, nie wychodzimy z troską, a przecież widzimy. Nie chodzi tu tylko o wykorzystanie seksualne nieletnich, chodzi o naszą postawę wobec grzechu i zła w Kościele, u naszych najbliższych, w naszych parafiach. Co my, świeccy, z tym robimy? Post, modlitwa, nawrócenie, upominanie czy… to nie moja sprawa?

 

Magdalena Jóźwik - doktor teologii dogmatycznej, od ponad roku pracuje w Archidiecezjalnym Centrum Formacji Pastoralnej oraz współtworzy Szkołę Katechetów Parafialnych w Katowicach. Wcześniej przez 5 lat pracowała w sekretariacie II Synodu Archidiecezji Katowickiej

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.24

Liczba głosów:

135

 

 

Komentarze użytkowników (38)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

elGuapo 12:54:48 | 2018-09-13
Katomarksiści kombinują jak koń pod górę jak tu aby przy 80-90% korealcji pomiędzy homoseksualizmem i czynami pedofilskimi w Kościele czasem nie wylać umiłowanego homoseksualnego dziecka wszelakiego lewactwa z kąpielą walki z pedofilią w Kościele, zatem chwytają się matactw wszelkich (jak klerykalizm) w nadziei, że któryś ze sposobów duraczenia trzódki spełni skutecznie swoje zadanie.

Lepiej by kamień młyński u szyi ...

Oceń 39 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Oriana 10:06:56 | 2018-09-13
O. Adam Żak, koordynator episkopatu ds. ochrony dzieci i młodzieży zwrócił uwagę na jeszcze jedną sprawę:
"Seksualnie wykorzystują nie tylko pedofile, czyli osoby z zaburzeniem preferencji seksualnej, lecz przede wszystkim osoby niedojrzałe psychoseksualnie. Ale dopóki powtarzamy, że takich zachowań mogą się dopuścić tylko zwyrodnialcy albo zboczeńcy, dopóty nie będziemy potrafili ocenić skali zjawiska”.

"Koordynator episkopatu ds. ochrony dzieci i młodzieży przyznaje, że nie posiada danych o liczbie ofiar przemocy seksualnej wobec dzieci w Kościele w Polsce, bowiem „każda diecezja i każde zgromadzenie zakonne wie o swoich przypadkach”. „Postulowałem wielokrotnie, by dane zebrać, bo potrzebna jest znajomość skali zjawiska, która uwzględniłaby liczbę sprawców i ofiar. Był taki moment w 2014 r., gdy wśród biskupów była zgoda na zbieranie danych potrzebnych do poznania skali zjawiska, ale zabrakło jedności co do wykonania tego zadania. Rzecz została na płaszczyźnie postulatu”
"Pytany o to, czy księży w Polsce za przestępstwa seksualne wobec nieletnich przenoszono z parafii do parafii o. Żak odpowiada: „Mogło tak być i pewnie było w wielu przypadkach. Nie mam żadnych przesłanek, by uznać, że w polskim Kościele postępowano inaczej niż w amerykańskim albo irlandzkim”. Jak dodaje, to „jest kwestia pewnej kultury korporacyjnej, gdzie grupa osób obdarzonych władzą i zaufaniem robi wszystko, żeby nikt nie zabrał im władzy i zaufania”. „Godność i dobro dzieci nie były na pierwszym miejscu. Na pierwszym było dobro instytucji. Skandalem przestało być wykorzystywanie seksualne małoletnich przez niektórych księży, tylko to, że wszyscy mogą się o nim dowiedzieć”
http://wiez.com.pl/2018/09/13/wiezcytuje-o-zak-wykorzystywanie-seksualne-dzieci-to-w-kosciele-zjawisko-gleboko-ukryte/

Oceń 18 47 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

no_name 05:56:59 | 2018-09-14
To dobrze, iż Papież zwołał na początek przyszłego roku szczyt z udziałem przewodniczących episkopatów z całego świata na temat pedofilii. Ale mnie jednocześnie zmartwiła ta informacja.
Problem pedofilii wśród duchownych w stosunku do zachowań homoseksualnych jest w porównaniu (jak przypuszczam) bardzo znikomy.
Jeśli papież chce uzdrowić Kościół w sprawach molestowania seksualnego, to walce z homoseksualizmem wśród duchownych winien być przyznany nie mniejszy priorytet.
Dlaczego? Z kilku powodów.
Myślę, że większą szkodę przynoszą i to nie tylko bezpośrednim ofiarom wśród duchowieństwa zachowania homoseksualne. Pedofilię wszyscy w Kościele uważają jednoznacznie za zło. A i ofiara pedofilii ma więcej czasu, by poradzić sobie z traumą wywołaną takimi zdarzeniami.
Z homoseksualizmem wśród duchownych jest trochę inaczej. Jeśli np. młody chłopak w seminarium zostanie wciągnięty w to "bagno", to dla niego takie zdarzenie jest jak "przekroczenie Rubikonu". W przypadku kiedy nie sprzeciwi się stanowczo, to wkrótce sam staje się czynnym homoseksualistą. I koło się zamyka.

Te problemy Kościoła są wazne i palące. Mam głeboką nadzieję, że przynajmniej na przyszłość uda się wypracować mechanizmy, które postawią tamę zarówno zjawisku pedofilii, jak i homoseksualizmowi.

Oceń 16 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Oriana 22:56:38 | 2018-09-12
Zastanowiło mnie, czy skłonności pedofilskie mają związek z wykorzystywaniem seksualnym w dzieciństwie. Poszukałam wypowiedzi psychologów na ten temat i rzeczywiście tak jest, znalazłam potwierdzenie w wielu artykułach. 
"Wczesna trauma może mieć również wpływ na kształtowanie się zaburzeń preferencji seksualnych, np. pedofilii. Wielu mężczyzn, którzy dziś molestują seksualnie dzieci, sami w przeszłości doznali takiego rodzaju wykorzystania."
Bardzo to wszystko smutne. Pedofile nie tylko krzywdzą dzieci, ale powodują, że część ich ofiar (podobno około 53% chłopców) staje się pedofilami.
Większośc wykorzystywanych przez księży-pedofili dzieci, to chłopcy (chyba ponad 80%). Czy niektórzy z nich zostają księżmi? Jest to możliwe. Wielu z nich to przeciez ministranci.
Przyczyną pedofili w Kościele nie jest tylko klerykalizm, to jest bardzo złożone zjawisko, rak który toczy Kosciół od lat. Niestety zjawisko to nie było skutecznie eliminowane, wprost przeciwnie - było tolerowane.

Oceń 18 21 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Beniamin 20:03:16 | 2018-09-12
Pius XII, Jan XXIII, Paweł VI, Jan Paweł II i Benedykt XVI wiedzieli o przestępstwach księdza Marciala Maciela. Do Watykanu docierały kolejne dowody, a Watykan zapominał o poprzednich.
Grudzień 1994. José Barba, były legionista, przy śniadaniu w Tasca Manolo w mieście Meksyk czyta w gazecie, że papież Jan Paweł II nazywa założyciela Legionu księdza Marciala Maciela wzorem i duchowym przewodnikiem młodzieży. Barba czuje ból w żołądku i robi mu się słabo.

Oceń 9 42 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Beniamin 19:59:24 | 2018-09-12
Pierwsze informacje o przypadkach molestowania dzieci przez duchownych stały się głośne już w roku 1992 w Irlandii. W proteście przeciwko próbom ukrywania skandalu piosenkarka Sinéad O’Connor podarła zdjęcie Jana Pawła II podczas programu telewizyjnego, do którego została zaproszona. Kolejne skandale dotyczyły księży sprawujących swoją posługę na terenie kilku innych krajów. W styczniu 2002 roku wybuchł głośny skandal dotyczący pedofilii wśród księży w Stanach Zjednoczonych. Kilka podobnych przypadków ujawniono również na terenie Kanady. Zarzuty miały tak poważny charakter, że o wieloletnie tuszowanie skandali seksualnych oskarżono też pięciu biskupów (Bernarda Law, Brendana Comiskeya, Josepha Symonsa, Anthony’ego O’Connella i Hansa Groëra).I co?I nic.

Oceń 11 45 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MR 19:48:07 | 2018-09-12
To wszystko jest dyskusja obok tematu. Nic tak nie działa na przestępców jak nieuchronność kary. Dlaczego "dobry wujek", "partner", "konkubent", nauczyciel, czasem tatuś czy mamusia mają iść do kryminału, a złoczyńca w sutannie (niezależnie od koloru) nie?
I to jest najważniejsze dla oczyszczenia atmosfery w Kościele, żeby każdy widział, że nie ma świętych krów.

Oceń 8 5 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

elGuapo 13:43:13 | 2018-09-12
Czy nie dalej, jak wczoraj Deon zamieszczał narzekania papieża Franciszka, że Wielki Oskarżyciel próbuje ujawnić grzechy, aby było je widać, aby zgorszyć lud.
(Chodzi o grzechy hierarchii Kościoła.)

A dziś papież ochoczo zamiast zauważyć oczywistą korelację pedofilii z homoseksualizmem woli rzucić oskarżenia na całą hierarchię z powodu "klerykalizmu", czyli woli obarczyć winą za pedofilię tych, których oskarżanie wczoraj potępiał jako działanie Oskarżyciela.

Czy papież wczoraj miał na myśli siebie samego mówiąc o Oskarżycielu?
Jakiego fikołka należy wywinąć, żeby wczoraj oskarżanie Hierarchów Kościoła było złe, a dziś dobre?

Oceń 50 5 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

elGuapo 13:08:42 | 2018-09-12
Homoseksualizm winny - klerykalizm ukarać!

I tak ta Wieża Babel łgarstw upadnie, niezależnie od tego jak wysoko zostanie wzniesiona.

Oceń 67 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

hindd.m 12:47:21 | 2018-09-12
Literówka...
"(...)domaga się zaangażowania całego Ludu Bożego w niesieniu zła i krzywdy "
zakładam, że chodziło o zniesienie a nie niesienie...

Oceń 11 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook