Niepełnosprawność nie wyklucza z Kościoła

ks. Artur Stopka
(fot. PAP/Radek Pietruszka)

Przedłużający się protest osób z niepełnosprawnością i ich opiekunów na sejmowym korytarzu zrodził m. in. pytania o to,w w jaki sposób są oni traktowani przez Kościół. Pojawiły się oskarżenia o obojętność i lekceważenie zarówno problemów tej części społeczeństwa, jak i tych, którzy do niej należą. Z części medialnej narracji zaczął się wyłaniać obraz Kościoła, który dla ludzi z niepełnosprawnością (w wielkiej części będących przecież katolikami!), nic nie robi. Trudno o większą bzdurę.

 

Wystarczy w wyszukiwarkę internetową wpisać dwa słowa "Caritas" i "niepełnosprawni", aby dowiedzieć się o ogromnej liczbie ośrodków, projektów, dzieł, przedsięwzięć przygotowywanych i organizowanych w Kościele z myślą o osobach z niepełnosprawnością. A przecież nie tylko Caritas na rozmaite sposoby poświęca im uwagę, czas, siły i środki. Codziennie funkcjonuje również wiele innych kościelnych inicjatyw, fundacji, stowarzyszeń na ich rzecz. Ich działanie wymaga nieraz pomysłowości i... pokory, o czym można się było przekonać choćby patrząc na siostry dominikanki z Broniszewic, które dla swoich - jak o nich napisały - "56 chorych, niepełnosprawnych synów" gotowe były nawet udawać pingwiny.

 

Z całą pewnością Kościół katolicki w Polsce bardzo troszczy się o ludzi dotkniętych różnymi formami niepełnosprawności. Co prawda zdarzają się czasami na poziomie parafii księża, którym trudno zrozumieć, że podjazdu ułatwiającego wejście do świątyni niepełnosprawnym nie należy zastawiać swoim samochodem albo proboszczowie i nadgorliwi rodzice, którzy uważają, że dzieci z niepełnosprawnością nie powinny przystępować do I Komunii św. razem ze wszystkimi innymi, ale to jednak wyjątki, które nie są w stanie przysłonić stanu faktycznego.

 

Skąd więc wspomniane wyżej wrażenie obojętności i braku zainteresowania problemami osób z niepełnosprawnością? Moim zdaniem z niespójnego przekazu, jaki w odniesieniu do trwającego protestu trafił do odbiorców.

 

Zupełnie nie przebiła się do opinii publicznej wypowiedź biskupa Wiesława Szlachetki, przewodniczącego Komisji Charytatywnej KEP, który kilka dni przed końcem kwietnia w rozmowie z KAI powiedział: "Cieszyłbym się, gdyby postulaty i podwyżki dla opiekunów osób niepełnosprawnych zostały uwzględnione. Mam nadzieję, że tak się stanie. Chyba każdemu zależy na tym, aby ten spór został zażegnany". Dodał, że to zadaniem rządu jest szukanie i podejmowanie rozwiązań systemowych, jednak zaznaczył: "Trzeba zrobić wszystko, aby tym ludziom pomóc, ich praca jest bardzo ciężka".

 

Nagłośniona została natomiast inna wypowiedź, biskupa seniora diecezji warszawsko-praskiej, który w wywiadzie radiowym wytknął protestującym niestosowność miejsca ich akcji, dopatrzył się "zaplecza politycznego" i wspomniał o możliwości wpisania protestu w "narrację opozycji totalnej". Przede wszystkim kategorycznie oświadczył: "Kościół nie jest stroną w sporze, tylko jest uczestnikiem w tym sensie, że prowadzi mnóstwo zakładów właśnie dla podtrzymywania i komfortu życia osób niepełnosprawnych. W tym wypadku kościół jest stroną wnoszącą wiele dobra do tego konfliktu". To słowa prawdziwe, ale wygłoszone w kontekście, który w szerokim odbiorze przyćmił treść i zmienił ich wymowę.

 

Ten właśnie przekaz dominował przez ponad dziesięć dni jako ilustracja podejścia Kościoła w Polsce do problemów osób z niepełnosprawnościami. Dopiero 9 maja pojawił się, wystosowany z Rzymu, komunikat Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski w sprawie protestu w Sejmie. Abp Stanisław Gądecki stwierdził w nim, że w trudzie codziennej wierności rodzice osób niepełnosprawnych powinni móc liczyć na pomoc państwa, Kościoła i społeczeństwa. "Dopominamy się zatem o uszanowanie prawa do życia każdego człowieka, ale przypominamy także o prawie do godnego życia" - napisał. Podziękował też wszystkim rodzicom i opiekunom osób niepełnosprawnych. Przyznał, że prawa osób niepełnosprawnych, ich rodziców i opiekunów nie były traktowane dotąd z wystarczającą uwagą. "Ponieważ wymaga to także odważnych decyzji politycznych, starajmy się, aby przy ich podejmowaniu osoby niepełnosprawne nie były politycznie instrumentalizowane i aby nie stały się swego rodzaju zakładnikami żadnej ze stron" - zaapelował.

 

Ten komunikat jest ważny, nie tylko dlatego, że był już od szeregu dni wyczekiwany przez wielu katolików w Polsce. W sprawie osób z niepełnosprawnością głos Kościoła powinien wybrzmiewać głośno i stanowczo. Wielu z nich to ludzie faktycznie wykluczeni ze społeczeństwa, z godnego życia. Ale nie są wykluczeni z Kościoła. Kościół wiele dla nich robi, ale oprócz tego konieczne jest mówienie o nich dobitne i jednoznaczne, mówienie o nich, a czasami za nich, gdy ich głos nie jest wystarczająco dobrze słyszany. Do wykluczonych społecznie należą też często ludzie, którzy całe swe życie poświęcają opiece nad niepełnosprawnymi. Rezygnują z życiowych planów, a równocześnie żyją w ciągłej niepewności, co będzie, gdy nie tylko ich zabraknie, ale również, gdy przestanie starczać im sił.

 

W pierwszą niedzielę maja br. w jednej z rzymskich parafii miało miejsce bardzo ważne wydarzenie. Papież Franciszek udzielił sakramentu bierzmowania jedenastoletniej Mayi i jej mamie Paoli. Był to wyjątkowo emocjonujący moment papieskiej wizyty. Dziewczynka cierpi na chorobę mitochondrialną, podobną do tej, na którą chorował Alfie Evans. Sakrament przyjęła siedząc na elektrycznym wózku inwalidzkim. "Zgromadzeni w świątyni wierni przyjęli to wydarzenie z aplauzem" - poinformowała KAI. Nie dziwię się. Jest radość, gdy każdy w Kościele doświadcza miłości konkretnej, nie tylko tej deklarowanej w podniosłych sformułowaniach.

 

W sobotę w Sejmie z protestującymi spotkał się metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz. To znaczące spotkanie. Nie dla wizerunku Kościoła, ale dla jego wewnętrznej kondycji, dla świadomości, że nadal tworzymy Jedno Ciało, którego Głową jest Jezus Chrystus. Że nikt nie jest w nim wykluczony ani spisany na straty, jako mniej ważny. To prawda, że Kościół w całej sprawie nie jest stroną. Jest przestrzenią, społecznością, wspólnotą, w której cała rzecz się odbywa. Może szkoda, że kolejne rozmowy protestujących i przedstawicieli władz nie zaczęły się tak, jak spotkanie z kard. Nyczem - od modlitwy?

 

 

ks. Artur Stopka - dziennikarz, publicysta, twórca portalu wiara.pl; pracował m.in. w "Gościu Niedzielnym", radiu eM, KAI

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.33

Liczba głosów:

18

 

 

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plNewsletter DEON.pl

[X]
 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook