Bez wielosłowia i ogólników - Franciszek w sprawie pedofilii w Kościele

ks. Artur Stopka
(fot. PAP/EPA/Massimo Percossi)

Ten list przejdzie do historii. To bardzo ważny dokument, nie tylko dlatego, że papież Franciszek przyznaje się w nim do błędu i prosi o wybaczenie. Także z innych, nie mniej istotnych powodów.

 

Tegoroczna wizyta Franciszka w Chile odbywała się w niełatwej atmosferze. Światowe media przed jej rozpoczęciem snuły domysły, czy Papież spotka się z ofiarami księży pedofilów. Doszło do ataków na kilka katolickich świątyń. W miejscowościach odwiedzanych przez Franciszka miały miejsce protesty. Ostatecznie odbyło się spotkanie Franciszka z grupą pokrzywdzonych w nuncjaturze, o czym po fakcie poinformował watykański rzecznik Greg Burke. "Ojciec Święty płakał z nimi" - ujawnił jeden z niewielu szczegółów wydarzenia. Tematu molestowania nieletnich przez duchownych nie zabrakło również w oficjalnych wystąpieniach Franciszka. Papież mówił  o bólu i wstydzie, który odczuwa w obliczu szkód wyrządzonych dzieciom przez sługi Kościoła.

 

>>PEŁEN TEKST LISTU PAPIEŻA<<

 

A jednak jeszcze zanim Franciszek wrócił do Watykanu, przewodniczący Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich, kardynał Sean Patrick O'Malley, wydał oświadczenie, w którym skrytykował Papieża. Chodziło o aktualnego ordynariusza diecezji Osorno. Jest nim Juan Barros, o którym przed nominacją krążyły opinie, że w przeszłości był świadkiem nadużyć seksualnych ks. Fernando Karadima i o nich nie informował. Pytany o tę sprawę w czasie wizyty w Chile papież powiedział dziennikarzom, że nie widział dotąd żadnych dowodów przeciwko biskupowi Barrosowi.

 

Kard. O'Malley napisał w swej upublicznionej nocie nie tylko, że wypowiedź papieża Franciszka jest źródłem wielkiego bólu dla ofiar seksualnego wykorzystywania ze strony duchowieństwa, ale zauważył, że można z niej wysnuć wniosek "jeśli nie możesz udowodnić swoich stwierdzeń, nie można ci uwierzyć". To bardzo niebezpieczny wniosek przy tak delikatnej materii, jak seksualne wykorzystanie

 

Franciszek zareagował od razu. Nie tylko starał się złagodzić skutki swojej wypowiedzi i użycia słowa "dowód", ale również skierował do dogłębnego zbadania sprawy swoich specjalnych wysłanników.

 

Datowany na 8 kwietnia br. list Papieża jest w dużej mierze pokłosiem ich działania. Jest on bardzo ważnym i mocnym sygnałem, pokazującym, że podczas obecnego pontyfikatu następują poważne zmiany w podejściu do sprawy wykorzystywania seksualnego nieletnich przez duchownych katolickich.

 

Uwagę zwraca tempo, w jakim nastąpiła reakcja na chilijską "wpadkę" Franciszka, zarówno ze strony kard. O'Malleya, jak i ze strony Papieża. Obserwując następujące wydarzenia, z pewnością nie można powiedzieć, że pozwolono tu działać zasadzie według której młyny kościelnych instytucji "mielą powoli". Papież wyraźnie pokazał, że nie można jej ulegać w sytuacjach, gdy chodzi o ludzki ból i cierpienie.

 

Papieski list do biskupów chilijskich (a właściwie do całego Kościoła katolickiego w tym kraju, ponieważ Franciszek nakazał jak najszybsze upublicznienie jego pisma) pokazuje również, że Kościół nie jest bezradny wobec sytuacji niedoinformowania, złego przepływu wiadomości, mniej lub bardziej świadomych niedomówień itp. Potrafi znaleźć sposoby, aby sprawy dokładnie badać, nie dodając przy tym nowych cierpień ofiarom.

 

Kolejna bardzo ważna wskazówka, jaka wynika z Franciszkowego listu, to skoncentrowanie uwagi na ofiarach seksualnego wykorzystywania, wysłuchanie ich z zaufaniem i bez uderzających w nie przejawów ostentacyjnej podejrzliwości. Dostrzeżenie ich ogromnego cierpienia, ale także szczerości, odwagi i zatroskania o Kościół.

 

Równocześnie Franciszek jasno daje do zrozumienia, że w tak istotnej kwestii nie ma miejsca na bagatelizowanie i lekceważenie jakichkolwiek sygnałów mówiących o krzywdzie, złu, wykorzystywaniu w Kościele. Każdy z nich wymaga rzetelnego zbadania, a każdy człowiek, który o nich mówi, wysłuchania. I co niemniej istotne, nie wystarczy stwierdzić, że doszło do poważnych nadużyć, ale też niezbędne jest wyciągnięcie konsekwencji (także personalnych). A przede wszystkim wypracowanie skutecznych rozwiązań na przyszłość, które zapobiegną powtarzaniu zła. Konieczne są konkrety, a nie "wielosłowie" i "ogólniki".

 

Jest jeszcze jedna kwestia o dużym znaczeniu, którą poruszył Franciszek w swym liście do biskupów w Chile. To rola mediów w tak bolesnych i trudnych sprawach, jak seksualne wykorzystywanie nieletnich przez duchownych. Jeśli podejdą one do tematu profesjonalnie, delikatnie, z zachowaniem poufności, bez nastawienia na "medialny cyrk", a równocześnie z poszanowaniem "prawa obywateli do informacji i do dobrej reputacji zgłaszających", nie tylko nie stanowią zagrożenia, lecz mogą okazać się pożyteczne i pomocne.

 

ks. Artur Stopka - dziennikarz, publicysta, twórca portalu wiara.pl; pracował m.in. w "Gościu Niedzielnym", radiu eM, KAI

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.6

Liczba głosów:

15

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Agamemnon 12:15:48 | 2018-04-20
W organizacji liczącej  miliard dwieście milionów ludzi jakim jest Kościół katolicki znajdowały się i będą znajdować przypadki patologiczne. Zjawiska tego nie da się uniknąć. Procent tejże dewiacji jest jak się zdaje znacząco mniejszy niż w innych  środowiskach społecznych o których masoneria już wybiórczo nie wspomina. Nadmuchiwanie sprawy w taki sposób, jak chce to masoneria, odbiegać zawsze będzie od rzeczywistości.

Oceń 1 odpowiedz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook