Nie hejtuj, proszę!

ks. Mateusz Tarczyński
(fot. shutterstock.com)

Internet daje nam wiele możliwości: sprawny przepływ informacji, dostęp do wiedzy jednym kliknięciem, możliwość komunikacji z całym światem…

 

Można by wymienić jeszcze wiele jego zalet. Obok nich istnieją także wady i zagrożenia, których lista mogłaby być pewnie dużo dłuższa. Chciałbym skupić się jednak na jednej tylko kwestii wynikającej z tego, że ta sieć sieci stała się nieodłączną częścią życia wielu ludzi. Internet utrwalił w nas bowiem niebezpieczny pogląd, że wszystko i zawsze podlega ocenianiu i komentowaniu.

 

Przyzwyczailiśmy się już do widoku "łapek w górę". Zaraz potem pojawiły się obok nich "łapki w dół". Wiele portali społecznościowych, informacyjnych czy opiniotwórczych pozwala nam także zareagować na post bądź artykuł na różne sposoby, wyrażając w ten sposób odczucia pojawiające się po lekturze tekstu czy konfrontacji z filmem, zdjęciem, memem. Mogę wystawić ocenę, przyznać odpowiednią liczbę gwiazdek. No i komentarze! Jaką one dają możliwość wyrażenia swojego zdania! A czemu niby mam siedzieć cicho, skoro nie zgadzam się z czyjąś opinią?! Przecież tak pieprzy, że nie można tego czytać! Ależ to korci! I zaczynają się niekończące się "dyskusje" w komentarzach…

 

Ułatwiony dostęp do wiedzy dzięki Internetowi sprawił, iż uwierzyliśmy w to, że wiemy wszystko. A przynajmniej, że w ciągu kilku minut możemy potrzebną nam wiedzę posiąść. Nie sprzyja to rozwojowi bardzo ważnej dla człowieka cnoty - pokory, bez której nie ma dialogu i bez której niemożliwe jest spotkanie między osobami. Zanim nastała era Internetu, zgłębianie wiedzy i poszukiwanie mądrości wiązało się z trudną i żmudną umysłową pracą. Człowiek, który wreszcie do czegoś doszedł i coś odkrył, był bardzo pewny swego.

 

Wydaje się jednak, że był przy tym także bardzo pokorny. Choć mógł się z czyimiś poglądami nie zgadzać, szanował swoich adwersarzy, wiedząc, ile wysiłku włożyli w wypracowanie swojego stanowiska. Wówczas możliwy był prawdziwy dialog, twórczy spór, owocne napięcie pomiędzy ścierającymi się stronami.

 

Dzisiejsze komentowanie wszystkiego i wszystkich niewiele ma wspólnego ze sporami światopoglądowymi, a zarozumiałość (i często także nienawiść) zawarta w wielu komentarzach dowodzi jedynie słabości prezentowanych stanowisk. Tzw. hejt jest bowiem niczym innym jak po prostu zewnętrznym wyrazem strachu przed dialogiem i spotkaniem. Skąd ten strach? Hejt pojawia się w człowieku, który w konfrontacji z odmiennym od swojego poglądem traci pewność siebie: czuje, że brakuje mu wystarczających argumentów, że ziemia usuwa się mu spod nóg, że zbudowany przez niego system wali się jak domek z kart. Albo po prostu człowiek ten jest na tyle zarozumiały i zadufany w sobie, że złudna internetowa anonimowość dodaje mu odwagi do wypowiedzenia swojej racji - i to jakże świętej racji!

 

Ktoś powie: przecież każdemu potrzebna jest krytyka. Owszem, jeśli jest krytyką, a nie krytykanctwem. Prawdziwa bowiem krytyka, ta budująca, podejmowana jest ze względu na Prawdę, do której chce się kogoś doprowadzić, i z szacunkiem wobec tego, kto - według krytykującego - błądzi. Krytykanctwo oraz mogący być jego konsekwencją hejt są natomiast działaniami niszczycielskimi, których następstwem są jedynie gruzy i spalona ziemia. Częstokroć "krytykujemy" tylko po to, by wyśmiać, zgnoić, zdeptać czy zniszczyć kogoś w oczach innych. Mocne stwierdzenie, ale tak często okazuje się jednak prawdziwe.

 

Czasami lubię robić w sieci "eksperymenty". Zamieszczam na swoim profilu link do jakichś kontrowersyjnych tekstów czy wypowiedzi z dopiskiem w stylu: "Do przemyślenia. Proszę, nie komentujcie, lecz spróbujcie wyciągnąć wnioski". Efekt: komentarzy wielokrotnie więcej niż zazwyczaj, o treści dużo bardziej obszernej niż zwykle, z dokładną "analizą" niemal każdego słowa. Usuwam post, bo nie chcę patrzeć na to wzajemne "zjadanie się".

 

Innym razem wdałem się w "dyskusję" w komentarzach, wypowiadając się na temat pewnego zachowania grupy katolików. Odwołałem się wówczas do znanego cytatu z Ewangelii Mateuszowej: "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni" (Mt 7,1). "To dlaczego sam ich osądzasz, odwołując się do cytatu, przez który chcesz wykazać, że oni swoim postępowaniem osądzili innych?" - tak można by mniej więcej oddać sens odpowiedzi, którą ktoś napisał pod moim komentarzem. Czujecie to? Jak widać, nawet Ewangelia nie uniknie dziś zhejtowania (i to przez chrześcijan!), jeśli nie pasuje do systemu…

 

Już prawie wcale nie potrafimy podejść do drugiego człowieka jako do kogoś, kto jest mi w stanie coś od siebie dać, kto może mnie zainspirować do dalszych poszukiwań, nawet jeśli się z nim nie zgadzam. Nie potrafimy wzbudzić w sobie refleksji, innymi słowy, prawie przestaliśmy już używać rozumu w sposób aktywny i twórczy, wykorzystując go jedynie jako kompilator treści, z których budujemy swój własny bezpieczny system. Świat zdaje się stawać coraz bardziej czarno-biały, a nasze opinie i wystawiane przez nas oceny - coraz bardziej spolaryzowane.

 

Bardzo jestem ciekaw, czy i co pojawi się pod tymi słowami. Aż strach pomyśleć.

 

 

ks. Mateusz Tarczyński - kapłan archidiecezji gdańskiej, student teologii dogmatycznej na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.31

Liczba głosów:

61

 

 

Komentarze użytkowników (15)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

theamikification 18:47:40 | 2017-11-23
Hejt nie musi się wcale uzewnętrzniać, na zewnątrz może przywdziewać maskę poprawnego i grzecznego obywatela, co to stoi na straży porządku i ładu społecznego. Ale jak zajrzeć mu w głąb jego jestestwa okazuje się , że gości  tam zazdrość, bo inni mają się lepiej a jemu tylko wiatr hula w kominie. Więc będzie - jako że porządny z niego obywatel -powstrzymywał się siłą woli od jawnego hejtu, ale za to użyje wszelkich sposobów żeby w zawoalowany sposob  tych, którym lepiej się powodzi wpędzić w poczucie winy. Czym? A no wyświechtanym argumentem, że w Afryce dzieci z głodu umierają a tu jeden z drugim luksusowe dania na obiad wcina, ma ładne ubranko, na wczasy jeździ dobrym samochodzikiem no i w ogóle ze jest szczęśliwy a przecież nie powinien skoro innym źle. Smutni ludzie mają smutne życie. Panie Boże strzeż mnie przez smutasami zawistnymi!

Oceń 2 14 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 21:50:47 | 2017-11-22
Prawda Boża hejtu się nie boi!

Jednak namiętność, która będzie się w hejcie nasycać może być oznaką pokusy od upadłych.

Jednak, aby zaradzić wszelkim słabościom duszy i Ducha polecam cudowne lekarstwo, którym jest Eucharystia.

Aby uściślić, czym Ona jest i jak ten Dar Boga pielęgnować we własnym życiu posłużę się poniższym poradnikiem, którego gorąco polecam każdemu wierzącemu.

https://www.youtube.com/watch?v=XTB6QU2dYpA

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zbyszeks 20:04:41 | 2017-11-22
Dobry tekst.

Ja zetknąłem się z hejtem obu stron. Konserwatywnej hejtującej "postępowych" oraz postępowej, która hejtuje przeciw konserwie i przeciw "hejtowi".

Sprawa jest banalnie prosta. NIE LICZY SIĘ CZŁOWIEK. Ten obok mnie. Ten naprzeciwko mnie. On się nie liczy bo liczą się "prawdy", "idee", jedynie słuszne, prawdziwe, nawet święte. Bez nich wszystko się rozpadnie i zniszczeje. W ich obronie depczemy innych ludzi.

To zwycięstwo (przejściowe) Starego Testamentu z jego umiłowaniem PRAWA. To także zwycięstwo egoizmu, bo moje - przecież szczere i z najszczytniejszej intencji - poglądy, działania, emocje, postawy, potrzeby - liczą się NAJBARDZIEJ. Cios w nie, to cios w człowieka, który je posiada, wyznaje, prezentuje.

Krytyka hejtu też za wiele nie da. Dyskusja z hejterami jest na nic. Trzeba, jeśli się da, próbować kochać, Boga, drugiego człowieka, siebie. Łatwo nie będzie :) Ale to jedyna droga.
http://camino.zbyszeks.pl/

Oceń 10 34 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

przeznaczeni45 15:46:11 | 2017-11-22
Czytaj i pozwól, niech czytają twoi,

Niech się z nich każdy niewinnie rozśmieje.

Żaden nagany sobie nie przyswoi,

Nicht się nie zgorszy, mam pewną nadzieję.

Prawdziwa cnota krytyk się nie boi,

Niechaj występek jęczy i boleje.

Winien odwołać, kto zmyśla zuchwale:

Przeczytaj - osądź. Nie pochwalisz - spalę.

Oceń 11 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Agapa 14:07:53 | 2017-11-22
Kapitalny artykuł, dołączam się do podziękowań za bardzo dobry tekst.
Komentarzy oczywiście znacznie mniej niż pod narzekaniami w "Przesłaniu Grzgorza Kramera SJ do hejterów". Po raz kolejny sprawdza mi się spostrzeżenie że z mądrością polemizować się nie da można jej wyłącznie wysłuchać.

Oceń 15 58 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

stos 13:29:49 | 2017-11-22
Ależ,hejtuj!
​Dlaczego?Ano dlatego,że to hejt katolicki niezbędny w dzisiejszych czasach,kiedy to hierarchia toleruje błąd i miesza prawdę z fałszem.
​Hejt katolicki to nasz obowiązek - uczynek miłosierdzia wobec tych którzy prowadzą na zatracenie i tych którzy są na nie prowadzeni.
Wiem,że to sytuacja nienormalna,lecz żyjemy w nienormalnych czasach

Oceń 68 17 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

ZbyszekMichal 10:28:33 | 2017-11-22
„Hejt” stał się słowem - zaklęciem. Zauważyłem ze zarzucanie „hejtu” jest zarówno w odniesieniu do agresywnych odpowiedzi jak i niepasujących drugiemu poglądów. Powoli jako zarzut staje się bronią w zwalczaniu niewygodnych wypowiedzi i osób. Jest to bowiem zbyt szerokie i nieprecyzyjne pojęcie. Lepiej stosować precyzyjniejsze określenia mówiące o rodzaju ataku, np: Ad personam, rozszerzanie tematu. Wreszcie więcej uwagi powinnismy poświecić na umiejetność radzenia sobie z różnymi atakami. Jedna z nich jest ćwiczenie swojego męstwa, odpornosci

Oceń 72 7 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

edrozdowska 10:19:51 | 2017-11-22
Dzień dobry :) Bardzo fajny i bardzo potrzebny tekst, dziękuję i pozdrawiam! :)  

Oceń 16 55 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

theamikification 09:29:24 | 2017-11-22
Zdecydowanie tak jest. ludzie czują się bezpeicznie w swoim wymoszczonym grajdołku, szarym burym i nijakim. Drażni ich wszystko, co  posiada kolor, inną fakturę, rozmach, swobodę. Szarość daje poczucie bezpieczeństwa, można się nad szaroscią poużalać, popłakać wspólnie, inni mają podobnie lunb gorzej niż ja czyli jest dobrze itp. To co kolorowe z samego faktu inności od szarego jest zagrożeniem, odbiega od normy, najlepiej i innych przeciagnac na swoja stronę. Zawiść, zazdrość, patrzenie krzywym okiem. Dlatego niech żyją czerwone kapelusze i jaguary hahaha:)

Oceń 6 53 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook