Pomóż bezdomnemu i zadaj mu to jedno pytanie

Karol Wilczyński

Wiele osób boi się osób bezdomnych, omija je i lekceważy ich prośby. Pewnie nie znają sekretu, który zawsze przynosi niezwykłą metamorfozę. Potwierdzone info!

 

Nikt nie chciałby być w skórze bezdomnego, nikt nie wybrałby takiego losu. Cenimy sobie wygodę i ciepło domowych pieleszy. Czasem tak się do tego przyzwyczajamy, że nie widzimy już, jak to jest wstać rano i nie mieć prysznica lub szczoteczki do zębów.

 

Świeżych ubrań, śniadanka, chwily ciszy i spokoju, by się pomodlić.

 

Wokół nas mieszkają tysiące osób, które od bardzo dawna - lub czasem nigdy - tego nie miały. Można powiedzieć: co z tego? Można jednak pójść za wezwaniem Chrystusa, który woła z kart Ewangelii i wzywa do spotkania z ubogim.

 

Jak NIE spotykać się z ubogim

 

Dosyć częstą reakcją chrześcijan, zupełnie naturalną, jest pytanie: ale co ja mam ubogiemu na ulicy powiedzieć? Przecież nie podchodzi się bez powodu do nieznajomej osoby na ulicy. "Sorry, jest pan bezdomny?", "Dlaczego pan tu siedzi i nie pracuje?", i - najlepsze (przy 20-stopniowym mrozie na krakowskich Plantach) - "Nie jest pani zimno?".

 

Katalog pytań niestosownych jest dosyć długi. Łatwo jest napotkaną osobę skrzywdzić, powiedzieć coś, co nie tylko przeszkodzi w nawiązaniu relacji, ale również zrani uczucia drugiego człowieka. Zamiast pomóc, spowoduje większy ból. Pogłębi poczucie odrzucenia.

 

Chcesz pomóc?

 

Widzisz osobę - jak mniemasz - bezdomną. Wydaje ci się, że chciałbyś coś zrobić. Słyszysz w sercu słowa papieża Franciszka: "wstań wreszcie z kanapy, rusz cztery litery". I... masz tremę. Boisz się. "Podchodzenie do obcych to nie dla mnie" - myślisz.

 

Pewnie nie dla ciebie. Ale myślę, że chrześcijaństwo, Ewangelia, przesłanie Chrystusa jest dla wszystkich, ale nie każdy jest w stanie się przełamać. A spotkanie z bezdomnym może połamać.

 

Rozmowa z człowiekiem, który doświadczył wiele zła, ale też w wielu przypadkach robił wiele zła, otwiera oczy na coś zupełnie nowego. Nie mam wątpliwości, że zobaczenie Jezusa w tych, którzy żebrzą, nie pachną przyciągająco i czasem są nachalni, a czasem zupełnie nie zachęcają do rozmowy - to heroizm.

 

Co więc zrobić, gdy chcesz coś zrobić? Myślę, że po prostu zapytaj: "czy potrzebuje pan pomocy?". Czasem trzeba zapytać dwa lub trzy razy. Czasem odpowiedź nie jest pozytywna. "Nie chcę", "nie potrzebuję". Nie trzeba być nachalnym, ale warto z uśmiechem na ustach powiedzieć: "może teraz nie, ale gdyby pani mnie potrzebowała, jestem do dyspozycji".


Uruchom miłość

 

Kluczem jest oczywiście miłość. Co to znaczy? W tym przypadku oznacza ona wrażliwość, otwartość na potrzeby Drugiego. Dostrzegam, że ten Drugi jest tak samo ważny, jak ja. Choć żyje zupełnie inaczej, bo na ulicy, bez śniadanka i prysznica. Choć jest bardzo, bardzo samotny, często tak bardzo, że trudno jest sobie to wyobrazić.

 

I tu jest klucz. Jeśli już udało ci się spotkać z ubogim, zapytać o to, czy nie potrzebuje twojej pomocy, przejdź do rzeczy i zadaj pytanie, które zmieni twojego rozmówcę oraz... ciebie.

 

"Jestem Karol. Jak pan (pani) ma na imię?" - nauczyłem się, że poznanie (i zapamiętanie!) imienia jest kluczowe. Bezdomny przestaje być bezdomnym, a staje się Krzyśkiem. Starsza potrzebująca pani staje się Lidią. Imigrant (jeśli tylko jesteś w stanie się dogadać) staje się Siergiejem. Chłopak z domu dziecka staje się Maćkiem.

 

Najlepsze zaczyna się, gdy zaczynasz poznawać ich historię. Gdy czekasz, aż znów się spotkacie i pogadacie o tym, co u ciebie i niego/niej. Wtedy też łatwo odkryć, że miłość opiera się na relacji.

 

Najlepsze dzieje się wtedy, że to działa dokładnie tak samo, jak z Panem Bogiem.

 

***

 

W dniach od 12-19 listopada w całym Kościele trwa ustanowiony przez papieża Franciszka Światowy Dzień Ubogich. Redakcja DEON.pl włączyła się w przygotowanie tego święta w Archidiecezji Krakowskiej. Centralnym miejscem naszego świętowania będzie Namiot Spotkania na Małym Rynku. Dokładny plan wydarzeń znajdziecie tutaj: sdu.malopolska.pl. Z całego serca zachęcamy do spotkania się w tych dniach z ubogimi. 

 

***

 

 

Karol Wilczyński - redaktor DEON.pl. Wraz ze wspólnotą Sant'Egidio w Krakowie próbuje poznawać osoby bezdomne. Wraz z żoną prowadzi bloga islamistablog.pl
 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3

Liczba głosów:

27

 

 

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

tadeuszbysiec 23:47:25 | 2017-11-18
to na ogół b.żli ludzie /sam byłem bezd./ostrzegam 

Oceń 1 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

gombrel 21:48:30 | 2017-11-15
To jest niesamowity trening. I ważne, żeby nie używac tutaj bezmyślnego slangu typu "idę do budki" czyli spowiadac ludzi, albo języka siostry Chmielewskiej, że przywieźli nam swieżutki datek pięciu Pań z ulicy w opakowaniu potarganym (coś takiego).
Gwarantuję Ci Bracie, że jesteś w centrum Ewangelii. I musisz byc czujny.

Oceń 1 5 odpowiedz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook