Bilbordy, które gorszą

Michał Lewandowski
(fot. shutterstock.com / Krzysztof Skórzyński)

Głośny wpis dziennikarza Krzysztofa Skórzyńskiego otworzył na nowo dyskusję o tym, czy organizacje broniące życia nienarodzonych dzieci mają prawo stosować bilbordy ze zdjęciami rozerwanych ciał w publicznej przestrzeni.

 

Ponieważ atak na jakiekolwiek akcje pro-life kończy się zazwyczaj posądzeniem o wspieranie aborcji, chciałbym wyraźnie zaznaczyć: uważam, że aborcja jest zawsze zabiciem nienarodzonego człowieka.

 

Głośny wpis dziennikarza Krzysztofa Skórzyńskiego otworzył na nowo dyskusję o tym, czy organizacje broniące życia nienarodzonych dzieci mają prawo stosować bilbordy ze zdjęciami rozerwanych ciał w publicznej przestrzeni.

 

"Czy chcąc szokować dorosłych (wierząc, że taki widok uświadomi bardziej niż do tej pory, czym jest aborcja - bo takie są Wasze intencje), przez moment zastanowiliście się, co na tym plakacie widzą kilku-, kilkunastoletnie dzieci? Jestem wstrząśnięty! Waszą bezmyślnością!!!" - napisał dziennikarz.

 

Każdy, kto będzie przejeżdżał drogą, musi zobaczyć wielki bilbord z małym ciałem rozerwanego na strzępy człowieka. Zobaczą go dorośli kierowcy samochodów, pasażerowie, piesi, ale też dziesiątki uczniów w autokarach szkolnych, dzieci wiezione do szkoły, kilkuletnie córki i synowie na spacerach z rodzicami.

 

Osoby, które są zwolennikami tych treści, walczą o to, żeby w sklepach nie było gazet z pornograficznymi wizerunkami nagich kobiet i mężczyzn, zabiegają o to, żeby telewizja i internet nie epatowały przemocą, uważają, że lekcje edukacji seksualnej nie powinny odbywać się w szkołach, bo naraża to dzieci na obcowanie z treściami, na które nie są jeszcze emocjonalnie gotowe. Ale jednocześnie uważają, że obecność drastycznego wizerunku, który pokazuje krew, ludzkie ciało, jest w porządku, bo stanowi element walki o słuszną sprawę. Znów się okazuje, że cel uświęca środki.

 

Plakaty, które prezentują ciało dziecka zabitego w czasie aborcji, są złe i nie powinno się ich stosować. Przede wszystkim dlatego, że naruszają wolność rodziców do ochrony dziecka przed materiałami, które mogą im zaszkodzić.

 

Dziecko nie może być zmuszane, by oglądać takie obrazy bez odpowiedniego przygotowania. Jasne jest dla mnie, że rodzice prędzej czy później będą musieli odbyć rozmowę o tym, że aborcja jako zjawisko istnieje, ale niech oni wybiorą moment, w którym będą chcieli o tym opowiedzieć i jakie zdjęcia lub inne materiały pokazać.

 

Każdy rodzic ma prawo decydować o tym, kiedy dziecko dowie się, jak straszną rzeczą jest aborcja. Najlepiej wie, jaka jest jego wrażliwość, sam zdecyduje, kiedy przypada najlepsza chwila na przekazanie takiej informacji. W przypadku, kiedy treści pojawiają się w przestrzeni publicznej, rodzic nie ma żadnej kontroli nad tym, co dziecko widzi po drugiej stronie szyby. Zostaje dosłownie "zgwałcone przez oczy".

 

Doskonale wiem, że internet, prasa czy telewizja nie są wolne od pokazywania przemocy, krwi, pornografii, ale w ich przypadku rodzic ma jakąkolwiek kontrolę nad tym, żeby chronić oczy swojego dziecka przed obrazami, które nigdy nie powinny do nich dotrzeć. W przypadku ustawionych przy drodze bilbordów taka wolność zostaje mu odebrana.

 

Więcej, zgoda na obecność w przestrzeni publicznej drastycznych fotografii zabitych dzieci otwiera furtkę do podobnych akcji z zastosowaniem podobnych środków. Nic wtedy nie stoi na przeszkodzie, by pacyfiści pokazywali zdjęcia zmasakrowanych ciał żołnierzy, policja zakrwawione zwłoki pasażerów bez zapiętych pasów, organizacje antynarkotykowe martwych ludzi, których zniszczył nałóg.

 

Tutaj nie ma trzeciej drogi. Albo zgadzamy się, że są pewne fotografie, których nie można pokazywać publicznie, albo każda z nich jest możliwa, bo zawsze dopracujemy do tego jakąś piękną ideologię.

 

Rodzic ma prawo bronić życia i zdrowia swojego dziecka przed urodzeniem i po nim. Także od szoku, który mogą wywołać zdjęcia martwych i okaleczonych ludzi. Szkoda, że niektóre organizacje pro-life nie rozumieją, że postawiony przy drodze bilbord odbiera mu to prawo i wolność do jakiejkolwiek ochrony swojego dziecka. 

 

 

Michał Lewandowski - redaktor DEON.pl, publicysta, teolog. Prowadzi autorskiego bloga "teolog na manowcach".

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.54

Liczba głosów:

257

 

 

Komentarze użytkowników (36)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

szukampokory 09:43:59 | 2017-10-21
Tak dla informacji dzieci będące w wieku przedszkolnym nie będą postrzegały takiej wystawy, jako im zagrażającej czy strasznej ze względu na ich poziom rozwoju umysłowego. Może natomiast wzbudzić ona ich ciekawość i mogą pytać o nią, dlatego apokojne wyjaśnienie utrzyma ich uwagę na dość krótko, ze względu na to, że nie skupiają się zbyt długo w jednym temacie.

Oceń 7 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

szukampokory 09:43:59 | 2017-10-21
Tak dla informacji dzieci będące w wieku przedszkolnym nie będą postrzegały takiej wystawy, jako im zagrażającej czy strasznej ze względu na ich poziom rozwoju umysłowego. Może natomiast wzbudzić ona ich ciekawość i mogą pytać o nią, dlatego apokojne wyjaśnienie utrzyma ich uwagę na dość krótko, ze względu na to, że nie skupiają się zbyt długo w jednym temacie.

Oceń 4 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

szukampokory 09:43:59 | 2017-10-21
Tak dla informacji dzieci będące w wieku przedszkolnym nie będą postrzegały takiej wystawy, jako im zagrażającej czy strasznej ze względu na ich poziom rozwoju umysłowego. Może natomiast wzbudzić ona ich ciekawość i mogą pytać o nią, dlatego apokojne wyjaśnienie utrzyma ich uwagę na dość krótko, ze względu na to, że nie skupiają się zbyt długo w jednym temacie.

Oceń 3 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

szukampokory 09:36:10 | 2017-10-21
Krytykujecie ludzi, którzy walczą o życie nienarodzonych dzieci, a co sami robicie w tej sprawie, żeby uratować te zabijane dzieci?

Oceń 12 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

szukampokory 09:36:10 | 2017-10-21
Krytykujecie ludzi, którzy walczą o życie nienarodzonych dzieci, a co sami robicie w tej sprawie, żeby uratować te zabijane dzieci?

Oceń 3 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Jack French 09:23:01 | 2017-10-18
No tak. Genialne porównanie.
Dzieci abortowane do pornografii.

To już nawet nie zakrawa o śmiech, tylko o litość do tego w jaki sposób przebiega proces myślowy w filozofii stręczonej na deon.pl.

Ale nadal mam nadzieję, że kiedyś to wszystko tutaj runie jak botoks po latach i znowu deon będzie miejscem, które będzie warto odwiedzać.

Oceń 54 10 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Jack French 09:23:01 | 2017-10-18
No tak. Genialne porównanie.
Dzieci abortowane do pornografii.

To już nawet nie zakrawa o śmiech, tylko o litość do tego w jaki sposób przebiega proces myślowy w filozofii stręczonej na deon.pl.

Ale nadal mam nadzieję, że kiedyś to wszystko tutaj runie jak botoks po latach i znowu deon będzie miejscem, które będzie warto odwiedzać.

Oceń 24 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~gocha.wojcik 14:50:41 | 2017-10-17
...same męskie głosy w sprawie, która dotyka także (a może przede wszystkim) kobietę. Ale o kobietach, które nie manifestują prawa do swojej macicy, w komentarzach Panów ani słowa.

Takie plakaty to nie nie tylko szok dla dzieci. To również szok dla mnie - matki, której utracone dzieci wyglądały łudząco podobnie, jak te pokazane na bilbordach. I mój płacz za kierownicą, gdy staram się dowieźć bezpiecznie trójkę dzieci w fotelikach i jedno w brzuchu z punktu A do punktu B. No właśnie, staram się. Bo w deszczu łez jest to niełatwe, łatwiej raczej o wypadek, bo nie zawsze jest jak zrobić postój, by się uspokoić. Widocznie zwolennicy epatowania tragedią godzą się na takie koszty, jak narażanie mnóstwa kobiet (i ich rodzin) na niebezpieczeństwo za kierownicą i brutalne rozgrzebywanie ich ran (proszę zapoznać się ze statystykami poronień i rutynowym traktowaniem kobiety w szpitalu w takiej sytuacji. Wnioski powinny nasunąć się same). Gdyby to nie pomogło, to proponuję następujące ćwiczenie: proszę przez okres kilku - kilkunastu dni podczas prowadzenia samochodu odtwarzać sobie dokładnie (ze wszystkimi bolesnymi i poniżającymi szczegółami) w pamięci najtragiczniejszy moment w życiu. Najlepiej wioząc rodzinę. A później możemy wrócić do dyskusji. 
Dziękuję za uwagę.

Oceń 23 158 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~gocha.wojcik 14:50:41 | 2017-10-17
...same męskie głosy w sprawie, która dotyka także (a może przede wszystkim) kobietę. Ale o kobietach, które nie manifestują prawa do swojej macicy, w komentarzach Panów ani słowa.

Takie plakaty to nie nie tylko szok dla dzieci. To również szok dla mnie - matki, której utracone dzieci wyglądały łudząco podobnie, jak te pokazane na bilbordach. I mój płacz za kierownicą, gdy staram się dowieźć bezpiecznie trójkę dzieci w fotelikach i jedno w brzuchu z punktu A do punktu B. No właśnie, staram się. Bo w deszczu łez jest to niełatwe, łatwiej raczej o wypadek, bo nie zawsze jest jak zrobić postój, by się uspokoić. Widocznie zwolennicy epatowania tragedią godzą się na takie koszty, jak narażanie mnóstwa kobiet (i ich rodzin) na niebezpieczeństwo za kierownicą i brutalne rozgrzebywanie ich ran (proszę zapoznać się ze statystykami poronień i rutynowym traktowaniem kobiety w szpitalu w takiej sytuacji. Wnioski powinny nasunąć się same). Gdyby to nie pomogło, to proponuję następujące ćwiczenie: proszę przez okres kilku - kilkunastu dni podczas prowadzenia samochodu odtwarzać sobie dokładnie (ze wszystkimi bolesnymi i poniżającymi szczegółami) w pamięci najtragiczniejszy moment w życiu. Najlepiej wioząc rodzinę. A później możemy wrócić do dyskusji. 
Dziękuję za uwagę.

Oceń 13 36 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Bazyli 13:48:02 | 2017-10-17
Tak drastyczne zdjęcia nie powinny byc publikowene w przestrzeni publicznej.

Oceń 22 185 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook