Kościół nie milczy w polityce

ks. Artur Stopka
(fot. PAP/Tomasz Gzell)

Nie ma tu zajęcia stanowiska w rozpalającej nastroje społeczne sprawie. Nie ma, bo nie może być. Kościół nie może opowiedzieć się po jednej stronie sporu. Niezajmowanie stanowiska nie oznacza, że Kościół musi się milcząco przyglądać temu, co się w świecie polityki dzieje.

 

"Jesteśmy na skraju narodowej katastrofy. A Kościół milczy. Księże Prymasie, czy Eminencja zacznie działać dopiero kiedy na ulicach poleje się krew?" - napisał w czwartek jeden ze znanych dziennikarzy. Stwierdził, że Kościół jest jedyną instytucją zdolną doprowadzić do uniknięcia starć na ulicach. Przypomniał, że to właśnie Kościół katolicki w Polsce w przeszłości dawał przestrzeń do dialogu. Przywołał nazwiska dwóch Prymasów Polski - kard. Stefana Wyszyńskiego i kard. Józefa Glempa, wzywając ich aktualnego następcę, by zaprosił do siebie polityków, posadził przy stole i nie wypuścił dopóki się nie dogadają.

 

Tego typu głosów w ostatnich dniach można spotkać znacznie więcej. Apeli wzywających Kościół do zabrania głosu, do zajęcia stanowiska w toczącym się w naszej Ojczyźnie konflikcie. Ich przeciwnicy zwracają uwagę, że są to niejednokrotnie głosy ludzi, którzy wcześniej zarzucali Kościołowi mieszanie się do polityki i negatywnie komentowali jego jednoznaczne wypowiedzi dotyczące tej sfery życia społecznego.

 

Jak to jest z tym mieszkaniem się Kościoła w politykę i zabieraniem głosu w bezpośrednio z nią związanych sprawach? Kiedy Kościół powinien się zaangażować i wypowiadać, a kiedy trzymać dystans i zachowywać milczenie?

 

Do chwili, w której piszę te słowa, Kościół - wbrew publicystycznym sformułowaniom - jednak nie zachowywał całkowitego milczenia. Pojawiły się dwie wypowiedzi oficjalnych przedstawicieli Kościoła katolickiego w Polsce nawiązujące do napiętej sytuacji politycznej. Najpierw odezwał się poproszony przez PAP o komentarz, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik. Później dla KAI kilka zdań powiedział Prymas Polski abp Wojciech Polak. Obydwie wypowiedzi nie odnosiły się wprost do meritum sprawy. Były przede wszystkim apelami o dialog i porozumienie oraz panowanie nad emocjami. Rzecznik przypomniał, że sprawy dotyczące zmiany systemu sądownictwa nie leżą w kompetencjach Kościoła. Dodał jednak, że "Kościół nie może nie zauważyć, iż debata publiczna w tej kwestii coraz częściej idzie w kierunku konfrontacji i konfliktu". Prymas poszedł dalej i podkreślił, że przy okazji każdej reformy trzeba patrzeć na jej dalekosiężne skutki i że żadna nie może być prowadzona przeciwko komukolwiek, ale dla dobra: człowieka i ogółu.

 

Nie ma tu zajęcia stanowiska w rozpalającej nastroje społeczne sprawie. Nie ma, bo nie może być. Kościół nie może opowiedzieć się po jednej stronie sporu. W Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym "Gaudium et spes" zostało to ujęte zdecydowanie: "Kościół, który z racji swego zadania i kompetencji w żaden sposób nie utożsamia się ze wspólnotą polityczną ani nie wiąże się z żadnym systemem politycznym, jest zarazem znakiem i zabezpieczeniem transcendentnego charakteru osoby ludzkiej".

 

Niezajmowanie stanowiska nie oznacza, że Kościół musi się milcząco przyglądać temu, co się w świecie polityki dzieje. We wspomnianej Konstytucji ojcowie Soboru stwierdzili wyraźnie, że Kościół powinien mieć zawsze i wszędzie prawdziwą swobodę nie tylko w głoszeniu wiary, w uczeniu swojej nauki społecznej, w spełnianiu nieskrępowanie wśród ludzi swego zadania, ale "także w wydawaniu oceny moralnej nawet w kwestiach dotyczących spraw politycznych, kiedy domagają się tego podstawowe prawa osoby lub zbawienie dusz".

 

Sześć lat temu na łamach jednego z katolickich tygodników o. Jacek Salij OP napisał wręcz, że są sprawy, w których Kościół ma nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek się wypowiadać. "Kościół wypełnia swoją misję ewangeliczną, kiedy głośno protestuje przeciwko prawom i obyczajom, które stoją w bezpośredniej sprzeczności z przykazaniem «Nie zabijaj» albo kiedy angażuje się w działania na rzecz sprawiedliwości społecznej" - wyjaśnił. Rok później  kard. Kazimierz Nycz mówił: "Kościół ma prawo artykułować swoją naukę, poglądy i przekonania. Ma także prawo uczestniczyć w dyskursie, który dotyczy wartości, etyki w życiu społecznym, gospodarczym i politycznym".

 

Są więc zagadnienia i tematy polityczne, w których oficjalny głos Kościoła lub jego bezpośrednie zaangażowanie są zbędne, a wręcz niedopuszczalne. To przede wszystkim kwestie konkretnych rozwiązań politycznych, systemów regulujących życie społeczne itp. Co ważne, nie powinny się tu pojawiać ze strony Kościoła zarówno wypowiedzi krytyczne, jak i aprobujące jakieś precyzyjnie określone działania rządzących lub ich przeciwników, ponieważ mogą zostać odczytane jako poparcie dla konkretnej partii, ideologii, rozwiązań socjalnych czy ekonomicznych.

 

Natomiast w sferze wartości (zwłaszcza tych podstawowych i elementarnych) głos Kościoła jest konieczny, a raczej niezbędny. Gdyby go zabrakło, zwłaszcza w sytuacjach poważnego zagrożenia dobra wspólnego, ludzkiej wolności, godności, sprawiedliwości, byłoby to poważne zaniedbanie i sprzeniewierzenie się swojej misji.

 

Trzeba mieć świadomość, że zarówno milczenie Kościoła i brak jego zaangażowania w kwestiach politycznych, jak i wypowiedzi oraz działania, mogą być instrumentalizowane przez rozmaite siły zainteresowane sprawowaniem władzy. Dlatego trzeba w tej materii ogromnej rozwagi, wyboru odpowiedniego momentu i właściwych słów oraz form aktywności. Jednak lęk przed wykorzystaniem jego słów i działań nie może Kościoła paraliżować, gdy chodzi o kwestie fundamentalne, zarówno w odniesieniu do bytu jakiejś społeczności, jak i życia konkretnych ludzi.

 

ks. Artur Stopka - dziennikarz, publicysta, twórca portalu wiara.pl; pracował m.in. w "Gościu Niedzielnym", radiu eM, KAI.

 


 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.2

Liczba głosów:

25

 

 

Komentarze użytkowników (18)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

zbyszeks 07:30:48 | 2017-07-23
Kościół ma bardzo wiele do zrobienia w POLITYCE. Tylko nie w sposób polityczny, ale duchowy. Prezydent miasta Lublin, delegat PO, wiernie maszeruje i zaprasza do maszerowania w "Marszu dla życia", gdy przecież samo PO, nie było wcale za tym. Ale prezydent zaprasza i maszeruje, bo w Lublinie ludzie mają takie właśnie poglądy.

Stąd - polityka i politycy to ZWIERCIADŁO społeczeństwa. W naszym społeczeństwie jest popyt na pogardę i nienawiść. Te emocje i nastawienia po prostu świetnie się sprzedają, jest ogromna populacja lubiące je przejawiać, odpłacająca tym, którzy te postawy promują, poparciem.

Więc Kościół może pracować z ludźmi, z ich postawami, z tym, żeby byli Chrześcijanami, a to znaczy ludźmi na antypodach pogardy i nienawiści. Gdy ta praca przyniesie rezultaty, to zmieni się wszystko, od polityki począwszy.

A tutaj mój tekst na ten temat: https://drogadosantiago.blog.deon.pl/2017/07/23/czy-wolno-nam-jeszcze-nie-nienawidziec/?preview=true

Oceń 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

WDR (Angelo! Przeproś za żubra!) 20:50:02 | 2017-07-21
Sprawa jest dość prosta. Gazeta Wyborcza ustala kto może, a kto nie.

Oceń 58 18 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

k.jarkiewicz.ign 15:42:13 | 2017-07-21
Abstrahując od aktualnej sytuacji politycznej należy jednak zauważyć postępujące zobojętnienie, wręcz niechęć, hierarchów odnośnie aktywnego uczestnictwa Kościoła w życiu społecznym Polski. Praktycznie od śmierci Jana Pawła II Kościół wykazuje zupełne zagubienie odnośnie celów swej misji społecznej w Polsce.Kościół nie jest aktywny w tworzeniu płaszczyzny dialogu, uważa,że istnieją partie polityczne i organizacje społeczne, również katolików, i nie potrzeba zaangażowania hierarchii.Skutkiem wycofania jest brak rozeznania nastrojów społecznych,a przecież one równiez wpływają na zakres,charakter i skutki misji ewangelizacyjnej, czyli stricte religijnej,Kościoła. Gdy Kościół mówi o desakralizacji,zobojętnieniu religijnym,upadku moralnosci, itd., itp. to przecież poniekąd jest to skutkiem jego niedostatecznej obecności w życiu społecznym.Nie mając ściśle określonej wizji Polski i nie realizując jej tak naprawdę również nie jest zdolny Kościół do realizacji misji ewangelizacyjnej. Wierny to rownież obywatel płacący podatki, chodzący na wybory, protestujący czy piszący odezwy. Z jakim przesłaniem do niego zwraca się Kościół?Umywa ręce, rób sobie co chcesz?Czy nie jest to kapitulacja Kościoła?Jeśli jakiś grzech oprócz pedofilii mi uwiera w Kościele to jest nim grzech zaniedbania.Przejście Kościoła na pozycje z góry upatrzone to wyraźna infantylizacja służby.

Oceń 39 5 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

stos 15:02:19 | 2017-07-21
"Natomiast w sferze wartości (zwłaszcza tych podstawowych i elementarnych) głos Kościoła jest konieczny, a raczej niezbędny. Gdyby go zabrakło, zwłaszcza w sytuacjach poważnego zagrożenia dobra wspólnego, ludzkiej wolności, godności, sprawiedliwości, byłoby to poważne zaniedbanie i sprzeniewierzenie się swojej misji.
Trzeba mieć świadomość, że zarówno milczenie Kościoła i brak jego zaangażowania w kwestiach politycznych, jak i wypowiedzi oraz działania, mogą być instrumentalizowane przez rozmaite siły zainteresowane sprawowaniem władzy"
Zastanawiam skąd wynika nagle takie parcie ks.Stopki na zajęcie przez Kościół stanowiska.
Mógłby ktoś niesłusznie (prawda ks.Stopka) pomyśleć,iż czeka on z utęsknieniem na poparcie w tej czy innej formie przez Kościół działań opozycji (lub jak kto woli sterowalnego motłochu) co mogłoby wpłynąć na prezydenta mającego podjąć decyzje
o do 3 ustaw.
Znając jednak ortodoksyjność ks.Stopki to jestem przekonany,iż czeka on na przypomnienie nauki Kościoła,iż każda władza pochodzi od Boga i należy być jej poddanym.
Czyż nie ,ks.Stopka?  

Oceń 63 14 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zorro 14:05:55 | 2017-07-21
ateista ~Bazyli naucza katolików na Deonie.
Czlowieku nie ośmieszaj się.

Oceń 71 15 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Bazyli 12:21:06 | 2017-07-21
Wypowiedź z sieci:
"Pamiętajmy że na próg wojny domowej przyprowadzili nas bezbożni biskupi i już nas podzielili jak Hutu i Tutsi!!!

Nie zapomnijmy podziękować watykańskiemu pasożytowi, za wepchnięcie Polski w DYKTATURĘ W ROSYJSKIEJ STREFIE WPŁYWU!!!

Pamiętajmy, że wracamy tam w imię jego interesów!
(Polska na Wschodzie to jest jego być, albo nie być!!!)

To bezbożny kościelny personel bezwstydnie flirtował z PiS-em, nawoływał z ambon do głosowania na pomazańców i błogosławił każdą ich podłość niszczącą Polskę w tym religię smoleńską i teorię zamachu, i wszedł z nimi w HANIEBNY SOJUSZ OŁTARZ Z TRONEM!!!

To bezbożni biskupi przymykali oczy na faszyzujących warchołów w sutannach, w tym niejakiego Międlara, który jak SS-man szczuł nas na siebie, a z Jezusa zrobił karabin maszynowy!

To "święci" mężowie szkolili i błogosławili na Jasnej Górze bojówki kiboli i ONR-owców, którzy teraz już tylko czekają na znak kapłana, i z Bogiem na ustach rozprawią się z lewakami, feministkami, ateistami, innowiercami, lesbijkami, homoseksualistami, osobami LGBT i wszystkimi "innymi"!

A teraz gdy Polska już płonie, oni bezpieczni zza szyb swych "ascetycznych" pałaców, bacznie obserwują rozwój sytuacji...

Pamiętajcie bezbożnicy w sutannach!
Pamiętajcie bezkarni pedofile!
Polacy wiedzą co zrobiliście z Polską!!!

PS: Wielką niegodziwością byłoby nie wspomnieć, wycierającego sobie gębę Bogiem, pana Tadzia, który bardzo ofiarnie sieje nienawiść na dużą skalę w całej Polsce (i nie tylko), za pomocą podłej stacji radiowej (choć pięknie nazwanej) i telewizyjnej.

Biznesmena w sutannie, na którego potrzeby idzie lwia część naszego budżetu, który jawnie bezczelnie uczestniczy w rządzeniu, a raczej niszczeniu Polski, do którego po instrukcje jeżdżą z rajdową prędkością, stanowiąc wielkie zagrożenie dla życia Suwerena, co i bardziej religijnie zidiociali ministrowie!

POLACY POBUDKA!!!"

Oceń 17 153 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Bazyli 12:04:45 | 2017-07-21
Jakie to dziwne. Kościół wypowiada się jedynie w przypadku kiedy popiera władzę. Wypowiada sie także przed wyborami wskazując na kogo beretowe Panie mają głosować. Krytykuje wtedy tych którzy nie złożyli kosciołowi jawnego hołdu.
A gdy już dochodzi do (w tym za sprawą kościoła) do wielkiego ruchu społecznego .... to zachowuje wstrzemięźliwość od wypowiedzi. 
Pamiętamy co sie działo w Rwandzie przed ludobójstwem. Pamietamy rolę kościoła dzielącego obywateli na Hutu i Tutsi. Wiemy co z tego wyniknęło.
Wiemy też z historii , że Kościół wspierał reżimy faszystowskie. 
To wszystko razem powinno dac każdemu do myślenia.

Oceń 20 162 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook