Dwaj Panowie M. O co chodzi z Bożą chwałą?

Bartłomiej Sury
(fot. shutterstock.com)

Wyruszasz w drogę. Podczas wędrówki towarzyszą Ci kompani - dwaj panowie M. Pokonujesz z nimi trasę w miłej atmosferze, jakbyś wyszedł na spacer. Przy pierwszym rozdrożu bez namysłu skręcasz w lewo a panowie idą z tobą.

 

Na kolejnym rozwidleniu bez zastanowienia wybierasz drogę w prawo, a twoi towarzysze ciągle dotrzymują ci kroku. Jednak przy trzecim skrzyżowaniu pojawiają się różnice zdań. Orientujesz się, że panowie proponują różne ścieżki. Nie ma wyjścia, musisz wybrać. Posłuchasz jednego lub drugiego. Z jednym będziesz trzymał, a drugim wzgardzisz. Od tej pory jeden będzie przewodził, a drugi zostanie w tyle idąc waszymi śladami. Aż do najbliższego rozdroża. Może tym razem postanowisz posłuchać drugiego pana? A może pozostaniesz przy swoim przewodniku?

 

Twoi kompani podróży to Miłość i Mamona. "Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie" (Mt 6,24).


Gdyby nie konieczność dokonywania wyborów, życie byłoby zupełnie proste, zupełnie bezbolesne i zupełnie nieludzkie. Pierwsi chrześcijanie nazywali życie zgodne z Ewangelią i towarzyszący mu proces nawracania - drogą. Czym byłoby chrześcijaństwo bez konieczności dokonywania radykalnych wyborów? Bez konieczności podążania jedną drogą za cenę porzucenia innej? Zwykłym drobnomieszczaństwem, wykalkulowaną filantropią i wiecznym kompromisem.


Święty Ignacy Loyola swoją autobiografię zatytułował Opowieść pielgrzyma, w taki sposób się tytułował. Miał 26 lat gdy wyruszył w drogę. Pierwszy zakręt świadomie wziął jeszcze leżąc w łóżku, gdy leczył nogę zmiażdżoną kulą armatnią. Wtedy postanowił uważnie przyglądać się swoim myślom.


Rozpoczął wędrówkę. Z rodzinnego zamku Loyola pieszo dotarł do oddalonego o czterysta kilometrów Montserrat. Stamtąd ruszył na północ do Manresy, gdzie pozostał przez dziesięć miesięcy. Wybrał drogę do Jerozolimy, gdzie nie dane mu było pozostać, wbrew oczekiwaniom. Kolejnymi etapami jego życiowej pielgrzymki była Barcelona, Paryż, a w końcu Rzym. Ile rozwidleń napotkał na swojej drodze? Ciężko powiedzieć, ale z pewnością trafiał na wiele rozdroży duchowych.

 

Rzeczywistość weryfikowała jego plany, zmuszając do podejmowania decyzji, które wpływały na jego własne życie oraz losy tysięcy osób. Gdy spisywał konstytucje dla założonego przez siebie Towarzystwa Jezusowego, sto cztery razy wzywał w nich do "pomnażania Bożej chwały". Hasłem Ignacego, a potem całego Towarzystwa stały się łacińskie słowa Ad maiorem Dei gloriam (AMDG) - na większą chwałę Bożą. To krótkie motto wyraża jezuicki styl bycia i streszcza bogactwo duchowości ignacjańskiej.


Hebrajskie słowo kabod (chwała) oznacza ciężkość, wagę. Ciężar informuje o randze kogoś lub czegoś. Polskie słowo "ważny" pochodzi właśnie od "wagi", "ważenia". "Pan, Bóg Ojców naszych, pełen chwały i wywyższony na wieki" (Dn 3,52). Bóg jest pełen chwały, bo jest najważniejszy. Tylko Bóg i Jego dzieła posiadają znaczącą wagę. Stary Testament mówi, że Ci, którzy odrzucają Najważniejszego, czyli grzesznicy "są jak plewa, którą wiatr rozmiata" (Ps 1,4). "Kiełek ich jak pył porwany się wzniesie, bo odrzucili Prawo Pana Zastępów" (Iz 5,24).


Gdy podejmujemy decyzję, kładziemy różne opcje na wadze. Która jest cięższa w naszych oczach? Która przeważy szalę? W którą stronę się skierujemy?


Wyborów jest zbyt dużo, aby zawsze zdawać się na szósty zmysł lub ślepy los. Na sto procent między Panami M pojawią się różnice zdań. Trzeba przyłożyć do naszych wyborów weryfikator AMDG. Inaczej będziemy się błąkać bez celu.


AMDG demaskuje oszusta, który ciągle próbuje nam wmawiać, że idziemy dobrą drogą. Pan Mamona w rzeczywistości nie jest żadnym Panem, tylko uzurpatorem. A jednak często wydaje się wiarygodny i taki racjonalny… AMDG uświadamia nam, że wybory wcale nie są oczywiste. Bo jeśli można przeżywać codzienność na większą Bożą chwałę, można również tego nie robić. Zastanawianie się nad własnymi wyborami, uczciwe przemyśliwanie własnego życia - oto do czego może służyć hasło Ignacego.

 

AMDG nie jest gorączkowym poszukiwaniem własnej doskonałości. Egocentryczne samodoskonalenie (od którego krok do prób samozbawiania się) ma niewiele wspólnego nie tylko z duchowością ignacjańską, ale z chrześcijaństwem w ogóle. Kluczem jest natomiast troska o innych. Otrzymanie dobra od chrześcijanina to powód do chwalenia Boga chrześcijan. Chwalenie Boga to doświadczanie zbawienia. Doświadczanie zbawienia to impuls do wyświadczania dobra… To jest właśnie Boskie perpetuum mobile i droga chrześcijanina: podążać za jedynym Panem - Miłością.

 

P.S. Pisząc tekst o działaniu na większą chwałę Bożą, zastanawiałem się, czy robię to na większą chwałę Bożą. Nie jest to proste pytanie, jednak mam nadzieję, że już samo zastanawianie się nad tym jest działaniem ad maiorem Dei gloriam.

 

 

Bartłomiej Sury - redaktor wydawnictwa WAM

 

*  *  *

 

Książki z serii AMDG to duchowość ignacjańska w zupełnie nowej odsłonie. Metody Ignacego Loyoli od 500 lat inspirują wierzących i niewierzących na całym świecie. Jego duchowość jest maksymalnie praktyczna i obejmuje wszystkie obszary życia: od poważnych życiowych decyzji po rutynę dnia codziennego. Poznaj nowe ignacjańskie propozycje wydawnictwa WAM, które pomogą Ci doświadczyć Boga we wszystkim. AMDG!


Dowiedz się więcej: 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.5

Liczba głosów:

12

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook