Odzyskać krzyż dla wierzących

ks. Artur Stopka
(fot. youtube.com)

Jeśli ktoś w Kościele w Polsce miał dotychczas jakiekolwiek wątpliwości, to po tych trzech wypowiedziach sprawa jest jasna. Krzyża, symboli religijnych i liturgii  nie wolno używać jako narzędzi w działaniach politycznych.

 

Zdjęcia członków Obozu Narodowo-Radykalnego (ONR) maszerujących pod koniec kwietnia br. przez Warszawę za krzyżem przejdą do historii. Nie tylko dlatego, że marsz odbył się niemal natychmiast po opublikowaniu przez Konferencje Episkopatu Polski ważnego dokumentu, zatytułowanego "Chrześcijański kształt patriotyzmu" i w oczach niejednego obserwatora mógł wyglądać na swego rodzaju odpowiedź daną biskupom przez środowiska narodowe. Zdjęcia te przejdą do historii również dlatego, że to właśnie z nimi kojarzone będą bardzo stanowcze i ostre wypowiedzi polskich hierarchów w kwestii nadużywania krzyża i innych chrześcijańskich symboli religijnych.

 

W wystąpieniach kilku biskupów pojawiły się w tym kontekście tak mocne słowa, jak nadużycie, bluźnierstwo i profanacja. To sygnał, że zdecydowanie przekroczone zostały granice wykorzystania znaków wiary i Kościół poczuł się zmuszony do ich obrony. Głosy przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, Prymasa Polski i metropolity warszawskiego brzmią również jak bardzo poważne ostrzeżenie wobec tych, którzy w makiaweliczny sposób sięgają po kościelne dziedzictwo i próbują posługiwać się nim do osiągania własnych partykularnych celów. Przestroga zaadresowana jest również do ludzi Kościoła, którzy na tego rodzaju praktyki dają przyzwolenie, wprost lub choćby tylko przez milczenie i brak reakcji. Zwraca uwagę jednoznaczność słów wspomnianych trzech polskich arcybiskupów, nie pozostawiająca miejsca na poszerzające czy łagodzące interpretacje.

 

Abp Stanisław Gądecki 2 maja stwierdził bezpośrednio i przejrzyście, że "Używanie symboli chrześcijańskich, w tym krzyża, i podnoszenie przy tym haseł antychrześcijańskich, jest niedopuszczalne". Dodał, że szerzenie nienawiści w żaden sposób nie ma związku z patriotyzmem: "Podobnie jak i manipulowanie Kościołem czy jego liturgią dla swoich własnych celów partyjnych". Jeszcze dosadniej wyraził się metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz. Podczas Mszy św. w intencji Ojczyzny, odprawionej w Święto Narodowe 3 Maja i uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, nie zawahał się powiedzieć: "Nie zawsze użycie krzyża, czy próba schowania się za krzyżem Chrystusa, jest godna tego świętego znaku. Czasem wręcz bywa profanacją krzyża i nie ma nic wspólnego z patriotyzmem".

 

Wreszcie kilka dni później, w niedzielę, 7 maja, Prymas Polski abp Wojciech Polak, precyzyjnie wyjaśnił, że "Krzyż nie może być niesiony na czele takiej czy innej grupy - choćby sama miała poczucie, że jest wierząca czy do wiary się odwołuje - gdy podczas tego marszu czy pochodu padają słowa nienawiści, złości, agresji, podszyte chęcią poniżenia, zniszczenia czy zniesławienia innych". Stwierdził, że "prawdziwie bluźnierstwem jest wykorzystywanie go jako znaku walki z kimkolwiek czy przeciw komukolwiek". Znamienne, że abp Polak mówił to na Kalwarii Pakoskiej podczas odpustu z okazji święta znalezienia Krzyża świętego. Jeśli ktoś w Kościele w Polsce miał dotychczas jakiekolwiek wątpliwości, to po tych trzech wypowiedziach sprawa jest jasna. Krzyża, symboli religijnych i liturgii  nie wolno używać jako narzędzi w działaniach politycznych.

 

Watykański dziennik "L'Osservatore Romano" podsumowując niedawną wizytę papieża Franciszka w Egipcie zauważył, że konsekwentnie odrzuca on instrumentalne traktowanie religii. To niebezpieczeństwo, które czai się nieustannie, w każdych czasach i odnosi również do chrześcijaństwa. Próby instrumentalnego traktowania Kościoła oraz jego nauczania dla osiągania doraźnych celów politycznych i partyjnych, dla zdobycia lub utrzymania władzy, dla przyciągnięcia pod swoje sztandary i przekonania do swojej ideologii jak największej rzeszy zwolenników, nie są niczym nowym. Historia pokazuje, że kończą się one niedobrze zarówno dla tych, którzy je podejmują, jak i dla Kościoła.

 

W ferworze dyskusji wokół wspomnianych wyżej wypowiedzi polskich biskupów pojawiają się opinie przypominające, że sięganie po symbolikę religijną i kościelne nauczanie w kontekście politycznym było w pełni akceptowane, np. w roku 1980, gdy na bramie gdańskiej stoczni zawisł krzyż. To prawda. Krzyż na bramie stoczni nie budził i nie budzi kontrowersji. Dlaczego? Ponieważ był on wtedy znakiem jednoczącym. Dzisiaj coraz częściej podejmowane są próby manipulowania krzyżem, uczynienia z niego symbolu podziałów, a nawet wykluczania jednych przez drugich.

 

ks. Artur Stopka - dziennikarz, publicysta, twórca portalu wiara.pl; pracował m.in. w "Gościu Niedzielnym", radiu eM, KAI

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.51

Liczba głosów:

189

 

 

Komentarze użytkowników (12)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 22:07:32 | 2017-05-14
Festiwal zawłaszczania Kościoła oraz Krzyża trwa w najlepsze.

A przecież Kościół również mogą tworzyć dwaj narodowcy wierzący w Boga, którym nie obce jest "Bóg, Honor, Ojczyzna".

Niestety wielu biskupów pojmuje Boga jako zawłaszczoną przez nich Osobę dla celów własnych w postaci korzyści politycznych i finansowych.
Honor to dla nich to tylko puste i niewygodne hasło.
A Ojczyzna to ziemia nie z tego kraju.

Nie twierdzę, że tacy są wszyscy Biskupi, jednak wymienieni i owszem.

Dodam jeszcze, że wedle wielu wizji charyzmatyków jest wielu duchownych, którzy realizując politykę zapomnieli o służbie Chrystusowi i ludziom w potrzebie. I tak dołączyli do grona dusz cierpiących piekielne katusze.

Nie zapominajmy, iż zło jest mistrzem w zwodzeniu i dzieleniu wielu wierzących.

Tym samym zamiast wytykać palcami i wyzywać od manipulatorów i bluźnierów może czas stanąć przed lustrem i przyjrzeć się sobie nieco dokładniej.

Po przeciwnych stronach płaszczyzny podzielonych chrześcijan z jednej strony dostrzegam narodowców, a na drugim "lewakujących" duchownych.

I jedni i drudzy pobłądzili i potrzebują przemiany serc.
Tylko kto im pomoże?

Co powiedzieć o pasterzach, którzy wyklinają niewygodne im owce Chrystusa?

Bardzo chciałbym się mylić i spać spokojnie.
bardzo chciałbym

Oceń 10076 61 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zbyszeks 16:40:31 | 2017-05-14
Czy politycy przemawiający z trybuny na jasnej górze, w czasie uroczystości religijnych to jest znak jednoczący? Czy wtedy jest okej, a jak narodowcy to już nie jest okej?

Oceń 26 9 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

stos 10:42:00 | 2017-05-14
Franciszek szturchnął  biskupów, by mocniej postarali się przekonywać wiernych do akceptacji uchodźczej bieżączki, ci zaś na tę okoliczność przywalili nacjonalistom.
To nic,iż owi nacjonaliści stoją w pierwszym szeregu obrońców krzyża prezed działalnością rozmaitych tworów człowiekopodobnych wycierających sobie tyłki i genitalia o symbol chrześcijaństwa, trzeba było ich wystawić  bo nie pasują do liturgii bożka Demosa.
To już  niestety  nie tylko koniunkturalizm lecz efekt soborowego wypięcia się na obecność Chrystusa w przestrzeni publicznej, efekt zdrady i pełzającej apostazji. 

Oceń 15197 87 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Stick 10:35:13 | 2017-05-14
Głos biskupów, którzy wybrali rolę sług lewka-Bergoglio, nie powinien być traktowany jak głos Kościoła.

Oceń 10155 151 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

k jar 10:06:33 | 2017-05-14
Niestety,z przykrością to stwierdzam,ale winę za wykorzystywanie krzyża w różnych celach mniej lub bardziej związanych z aktualną sytuacją polityczną ponosi Kościół i jego ambiwalentny stosunek do tego symbolu: raz jest on akceptowany w przestrzeni publicznej,raz nie.Przypominam tylko gorszącą wiernych sytuację niezdecydowania władz kościelnych w 2010 roku co zrobić z krzyżem na Krakowskim Przedmieściu:czy go przenieść do kościoła św. Anny czy nie. To wyczekiwanie, brak zdecydowania doprowadziły do gorszących happeningów z udziałem członków Ruchu Palikota: budowy krzyża z puszek po piwie Lech. Oburzanie się na ONR, może i słuszne, nie jest równoznaczne z siłą krytyki wykorzystania krzyża jako elementu broni w spektaklu "Klątwa" w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Tworzy to wrażenie,że Kościół sam jest uwikłany w jakąś polityczną grę: koniunkturalnie sprzyja raz jednej, raz drugiej stronie. Raz przymyka oko na wykorzystanie symbolu naszej wiary, a raz nie. Po czym mają wierni poznać,że w jednych sytuacjach krzyż jest znakiem jednoczącym,a w innych nie? Czy krzyż na bramie stoczni w 1980 roku nie budził kontrowersji? Ks. Artur przecież dobrze wie,że budził, podobnie jak potret papieża - sam Jan Paweł II był poruszony,Wyszyński się musiał przed komunistami tłumaczyć,że Kościół nie jest siłą antyrządową i że nie wzbudza niepokojów społecznych. W innych miejscach w kraju,np. w Krakowie księża studzili entuzjazm robotników w tym względzie.

Oceń 10064 45 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook