Egipt a Rzeczpospolita wielu narodów

Jacek Siepsiak SJ
(fot. Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl)

W Egipcie papież spotyka się z politykami i przedstawicielami muzułmanów, Koptów i prawosławia. Po co? Wielu uważa, by nie tylko zadeklarować, ale także skoordynować wspólne działania przeciw terroryzmowi.

 

Franciszkowi jednak nie chodzi tylko o zabezpieczenie się przed aktami terroru. Daje temu wyraz, nie przyzwalając na nadmierną ochronę jego osoby (nawet parę tygodni po zamachach w katedrze). Jemu chodzi o coś więcej.

 

Szuka tego, co integruje, a nie dzieli. Gromadzi różnych ludzi, często na co dzień skonfliktowanych (prezydent, imam, patriarcha). Świat dzieli się na tych, którzy chcą wszystko rozwalić w nadziei, że zostaną zauważone ich potrzeby, ich oddzielenie, wyrzucenie na margines społeczeństwa, traktowanie ich jak odpady, i na tych, którzy chcą zintegrować owych zepchniętych na margines, traktowanych jak odpady cywilizacji, by uratować świat przed dezintegracją, przed katastrofą. Jest jeszcze oczywiście masa tych, którzy chcą po prostu przeżyć: albo w spokoju odizolowani od napierających nędzarzy, albo żywiąc się odpadkami z pańskiego stołu.

 

Integracja ma różne oblicza. W Egipcie na przykład jest palącym problemem, bo trwa przebudowa stosunku państwa o większości muzułmańskiej do mniejszości koptyjskiej. Koptowie szczycą się swoimi egipskimi korzeniami. Powstali w Egipcie i od wieków tworzą jego kulturę. Nigdy nie byli importowani z Zachodu. A jednak wielu traktowało ich jak sektę. Nie obejmowała ich ochrona prawna. Pozwolenie na budowę budynku kościelnego otrzymywano jako wyraz nadzwyczajnej łaski rządu i niejednokrotnie trzeba było na nie czekać 20 lat. Teraz to się powoli zmienia. Parlament uchwalił prawo regulujące stosunki między państwem a wspólnotą koptyjską. Daleko mu jeszcze do doskonałości. Ale teraz decyzja o budowie kościoła została oddana w ręce władz lokalnych i oczekiwanie na pozwolenie to kwestia paru miesięcy.

 

Przedstawiciele władz też oficjalnie docenili wkład kultury koptyjskiej w budowanie kultury Egiptu. Uznano, że jest to jeden z wielu filarów wielokulturowego państwa i to istotny, skoro mówimy o dziesiątkach milionów chrześcijan egipskich. Prezydent Egiptu (muzułmanin) był na Boże Narodzenie w katedrze koptyjskiej. Koptom nie odmawia się już prawa do patriotyzmu.

 

Gdy zauważy się te aspekty podróży Franciszka "papieża pokoju" do Egiptu "kraju pokoju", jakoś jeszcze bardziej znacząco brzmią słowa Episkopatu Polski o patriotyzmie. Oprócz jego pozytywnej roli jest tam sporo ostrzeżeń przed wypaczeniami, z jakimi mamy do czynienia w naszej ojczyźnie.


Trudno podsumować ten długi dokument jednym zdaniem. Chciałbym tylko zauważyć, że wpisuje się on w aktualną dysputę pomiędzy zwolennikami integracji a tymi, którzy swoje bezpieczeństwo widzą w budowaniu murów z zasiekami.

 

Ludzie pytają, na czym opierać siłę czy wręcz potęgę państwa. Wspomniany dokument mówi o Polsce jagiellońskiej jako budowanej na wielu kulturach i religiach, a jednocześnie potężnej. To wytrąca oręż z rąk tym, którzy chcą nam wmówić, że będziemy silni tylko wtedy, gdy odepchniemy lub wręcz wyrzucimy tych trochę odmiennych. Że w naszym interesie leży izolacjonizm. Lub innymi słowy: mamy tylko jeden filar naszej kultury, inne powinniśmy odrzucić. I tu naigrywają się z "multikulti", sugerując, że jest ona winna za ataki terrorystyczne np. we Francji.

 

Francja nie jest krajem "multikulti". Oficjalnie buduje tylko na jednej laickiej kulturze. To życie w gettach, życie na marginesie kultury prowokuje sympatie proterrorystyczne. Zupełnie inaczej jest np. w Kanadzie, która przyjęła ogromne masy imigrantów z całego świata, ale prowadzi świadomą politykę integracji i budowania na wielu kulturach.

 

W Egipcie dotkniętym plagą terroryzmu papież i jego rozmówcy chcą pokazać, czym są fundamenty, na których można budować społeczeństwo silne i jednocześnie żyjące w pokoju, i jaką rolę pełnią w nim chrześcijanie Koptowie. U nas biskupi piszą o patriotyzmie, przytaczając następujące słowa Jana Pawła II: "Naprzód, w okresie zrastania się plemion Polan, Wiślan i innych, to polskość piastowska była elementem jednoczącym: rzec by można, była to polskość «czysta». Potem przez pięć wieków była to polskość epoki jagiellońskiej: pozwoliła ona na utworzenie Rzeczypospolitej wielu narodów, wielu kultur, wielu religii. Wszyscy Polacy nosili w sobie tę religijną i narodową różnorodność. Sam pochodzę z Małopolski, z terenu dawnych Wiślan, silnie związanych z Krakowem. Ale nawet i tu, w Małopolsce - może nawet w Krakowie bardziej niż gdziekolwiek - czuło się bliskość Wilna, Lwowa i Wschodu.


Niezmiernie ważnym czynnikiem etnicznym w Polsce była także obecność Żydów. Pamiętam, iż co najmniej jedna trzecia moich kolegów z klasy w szkole powszechnej w Wadowicach to byli Żydzi. W gimnazjum było ich trochę mniej. Z niektórymi się przyjaźniłem. A to, co u niektórych z nich mnie uderzało, to był ich polski patriotyzm. A więc polskość to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie. Wydaje się jednak, że ten «jagielloński» wymiar polskości, o którym wspomniałem, przestał być, niestety, w naszych czasach czymś oczywistym".

 

I od siebie biskupi dodali jeszcze: "Chcemy dziś zatem przypomnieć, że w czasach historycznej świetności, Rzeczypospolita, zachowując swe tradycje i tożsamość, stała się wspólnym domem ludzi różnych języków, kultur, przekonań, a nawet religii. Pod polskim niebem i na polskiej ziemi obok siebie żyli, zabiegali o powszedni chleb, modlili się, tworzyli własny obyczaj i kulturę katolicy różnych obrządków, prawosławni, protestanci, żydzi i muzułmanie. A lojalnymi obywatelami Rzeczypospolitej Obojga Narodów obok etnicznych Polaków byli również Żydzi, Ukraińcy, Rusini, Litwini, Niemcy, Ormianie, Czesi, Tatarzy i przedstawiciele innych narodowości. Przypomnijmy też, że w czasach, gdy trawiły Europę wojny i prześladowania religijne, Rzeczypospolita pozostawała ostoją gościnności i tolerancji".

 

Egipt szuka swojej siły, a my swojej. Nie ma w tym nic zdrożnego. Czy historia będzie dobrą nauczycielką? Czy pozwoli uniknąć nacjonalizmu wykluczającego i osłabiającego? Czy posłuchamy nauczania obojga papieży?

 

Jacek Siepsiak SJ - redaktor naczelny kwartalnika "Życie Duchowe".

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.4

Liczba głosów:

133

 

 

Komentarze użytkowników (15)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

k jar 13:25:54 | 2017-04-30
Co do Egiptu: sprawa jest o wiele poważniejsza.Mówienie o integracji chrześcijan w świecie muzułmańskim to utopia i zupełne niezrozumienie sytuacji.Nie może być o tym wogóle mowy.Mieszkałam u Koptów na Synaju w El-Tur w 2011 roku i gościłam też w innych tamtejszych wspólnotach.Ludzie żyją we wspólnotach etnicznych i religijnych, nie wychodzą poza nie:żenią się i pracują w obrębie wspólnot.Problemem wtedy i dziś jest sprzeciw państwa wobec nie tylko budowy kościołów, ale tworzenia nowych wspólnot przez Koptów.Ich liczebność z uwagi na obostrzenia prawne i nasilenie się ekstremizmów spada.Wzrasta emigracja do Stanów Zjednoczonych.Rozmawiałam z nimi: wydają się zdroworozsądkowo podchodzić do życia.Nie chcą opuszczać Egiptu, nie ciągnie ich do Europy, ale w każdej rodzinie jest ktoś, kto wyjechał do Stanów: w razie prześladowań ściaga rodzinę. Ciężko o pracę: nim mężczyzna zdobędzie środki materialne na założenie rodziny bardzo często ma grubo ponad 30 lat, a jak ma siostry na wydaniu, to najpierw one muszą dom opuścić,aby sam założył rodzinę. Narastają ataki na Koptów, a przecież oni ze względu na wykształcenie, powiązanie mentalne z chrześcijańskimi demokracjami w świecie stabilizują ten kraj. Ludzie tam żyją z turystów z całego świata.Prześladowania Koptów nie służą państwu,które traci dewizy potrzebne do rozwoju. Koptów się toleruje z konieczności. Fakt, słynna kairska Al-Azhar broni Koptów, ale ten teologiczny uniwersytet jest opanowany przez odłam sunnitów sufickich i ma małe wpływy na Bliskim Wschodzie.Nie ma żadnego wpływu na fundamentalistyczny islam,który się radykalizuje. Władze Egiptu tego się boją i dlatego papieża przyjmują: Egipcjanie się radykalizują (pisał o tym też mieszkający w Egipcie przechrzta islamski  Piotr Ibrahim Kalwas), Bractwo Muzułmańskie kontroluje cały kraj, a to może zagrozić egipskiej gospodarce. Papież przybywa choć trochę gasić pożar ostrych podziałów religijnych,które narastają i uspokajać świat,że Egipt jest spokojnym krajem islamu.

Oceń 33 310 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

lleszek 11:58:37 | 2017-04-30
Porównanie Egiptu do dawnego państwa polsko-litewskiego to szpagat trochę zbyt daleko rozciągnięty. Ale uwagi Autora są całkowicie słuszne. To kto jest prawdziwym patriotą i jest dumny ze swojego kraju nie boi się otwarcia na innych. Jeśli ktoś jest przekonany, że jego kraj jest silny i dobrze zarządzany i wierzy że jest w stanie prowadzić mądrą politykę imigracyjną, to nie boi się imigrantów. Za mentalnością izolacyjną kryje się strach i niepewność.
Gdy dawna Polska była krajem silnym, to była także krajem tolerancyjnym. Gdy kraj zaczął upadać, to pojawiła się nietolerancja.
Prawdziwy patriota, to człowiek który potrafi także odpłacić dobrem za dobro.W latach 80-ych z Polski wyemigrowało setki tysięcy ludzi, tylko drobna cząstka z nich to byli emigranci polityczni. Przyjmowano ich dobrze, nikt nie twierdził, że roznoszą choroby, zarazy i terror. Prawdziwy patriota nie powinien mieć lęku, żeby spłacić ten dług otwierając swój kraj przed ludźmi którzy teraz potrzebują pomocy. 
Fakty ważą sto razy więcej niż puste deklaracje i napuszone przemówienia.

Oceń 310 37 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TajemniczaJejmosc 01:32:06 | 2017-04-30
Daj nam Panie prawdziwą siłę DUCHA.

Oceń 2 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

bonaventura 20:06:48 | 2017-04-29
Dziękuję Bogu, że pozwolił mi dorastać i żyć w jednolitej etniczne ojczyźnie.

Za mój komentarz wystarczą przyklady Wołynia i Jugosławii.

Oceń 43 610 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

WDR . 17:20:30 | 2017-04-29
"w Kanadzie, która przyjęła ogromne masy imigrantów z całego świata, ale prowadzi świadomą politykę integracji i budowania na wielu kulturach"

A jak ksiądz uważa, na czym dokładnie polega ta świadoma polityka (mam przyjaciół którzy starali się o kanadyjskie obywatelstwo)? Czy nie na wybieraniu najlepszych kąsków? Jeżeli popatrzymy na wymogi, o których opowiadały mi osoby starające się z sukcesem o kanadyjskie papiery, by tak się stało trzeba mieć odpowiednią ilość punktów. Więcej punktów dostanie np. osoba młodsza od starszej, wykształcona od niewykształconej, praca jaką się wykonuje jest różnie oceniana i umiejętności jakie się posiada również. Trzeba zdać egzamin z języka.

Bardzo się cieszę, że podano przykład Kanady. Polska ma prawa choć w małej części podążać kanadyjską drogą. Z nieznanych mi powodów (nie licząc pobudek euronacjonalistycznych) niektórzy chcą odebrać jej to prawo.

Oceń 39 610 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Stick 10:53:11 | 2017-04-29
Kompromitujące jest pod wzgledem intelektualnym powoływanie się na "wielonarodowe dziedzictwo" feudalnej I RP, istniejącej w czasach, gdy coś takiego jak swiadomość narodowa w zasadzie nie istniało (zwł. wśród mas ludowych).

Jeśli chcemy powoływać się na doświadczenia historyczne, to spójrzmy raczej na II RP. Tyle, że ten eksperyment z państwem wielonarodowym raczej nie potwierdzi założonej z góry przez jezuitę tezy :>

Oceń 31 611 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

stos 10:35:26 | 2017-04-29
Chyba o czymś ojciec zapomniał?
Rzeczpospolita Obojga Narodów była PAŃSTWEM KATOLICKIM,stać więc ją było na tolerancję (tylko tolerancję).
Dziś Kościół opowiada się za wczesniej przez siebie potępioną wolnością religijną.
Zważywszy też na wyraźne osłabienie wiary Kościoła nauczającego (minimalizm) mamy powód aby się obawiać.
Dlatego też brak zgody na przyjmowanie innowierców (muzułmanów) jest jak najbardziej racjonalne.

Oceń 48 610 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

abraham 09:50:45 | 2017-04-29
Zgoda.
Wobec tego wszystkiego co zostało napisane, Rzeczpospolita była i mam nadzieję jest przedmurzem chrześcijaństwa i wielokrotnie dawała tego świadectwo, zatem tolerancja owszem ale nie popadajmy w skrajności.

Wypada podkreślić przy okazji że Islam nie jest religią tolerancyjnę więc w razie konflitu kulturowego to my staniemy się ofiarami.

Oceń 29 610 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?