Bóg jest wielką, uśmiechniętą Murzynką?

Piotr Kosiarski
Scena z filmu "Chata" (fot. materiały prasowe dystrybutora)

Autor tej historii był molestowany w dzieciństwie, a napisana przez niego książka miała się nigdy nie ukazać. Dziś jest światowym bestsellerem, a na ekrany kin weszła jej długo oczekiwana ekranizacja.

 

Nieczęsto oglądamy film, który może odmienić naszą modlitwę, sposób myślenia o Bogu, a nawet sprawić, że będzie nam łatwiej przebaczać. Być może dlatego "Chata" - filmowa adaptacja powieści Williama P. Younga, Kanadyjczyka wychowywanego wśród tubylczych plemion Papui Nowej-Gwinei - zdobyła taką popularność.

 

Od rany do uzdrowienia

 

Chociaż "Chata" to historia o wierze, przebaczeniu i bardzo osobistej relacji z Bogiem, w Kościele można spotkać się z opiniami, że jest za bardzo protestancka i zamyka Boga w zbyt "ludzkich" schematach. Wrażliwość ludzi, podobnie jak ich wiara, są jednak różne i to, co dla jednych upraszcza i ogranicza Boga, dla innych może być szansą pogłębienia relacji z Nim.

 

Bohaterem filmu jest Mackenzie Allen Phillips - szczęśliwy mąż i ojciec, który postanawia zabrać swoje dzieci na wakacyjny biwak w górach. Podczas rodzinnej wyprawy dochodzi do tragedii. Missy - najmłodsza córka i oczko w głowie Macka - zostaje porwana i brutalnie zamordowana w górskiej chacie. Mężczyzna pogrąża się w rozpaczy, coraz bardziej oddalając się od żony i dzieci. Zaczyna czuć żal do siebie i złość na Boga za to, co spotkało jego córkę. Wszystko zmienia się w zimowy poranek, gdy Mack znajduje w skrzynce na listy wiadomość, w której ktoś podpisany "Tata" zaprasza go do spotkania w chacie - tej samej, w której została zamordowana jego córka. Chociaż mężczyzna początkowo traktuje list jak niemiły żart, słowo "Tata" nie daje mu spokoju. Powoli zaczyna do niego docierać, że tajemniczy list może pochodzić od Boga. Nie mając nic do stracenia, pożycza od przyjaciela jeepa i rusza do miejsca, w którym rozegrała się największa tragedia jego życia.

 

Gdy Mackenzie dociera do chaty, wkracza w przestrzeń jak ze snu; w niewytłumaczalny sposób zima zamienia się w wiosnę, a on sam trafia do pięknego domu, w którym mieszkają trzy niezwykłe osoby. Wkrótce okazuje się, że jego gospodarze - ogromna, uśmiechnięta Murzynka, przystojny młodzieniec o ciemnej cerze oraz młoda Azjatka - to w rzeczywistości Bóg Ojciec - "Tata", Syn Boży i Duch Święty. Mack zostaje zaproszony do kilkudniowego "pobytu" w domu samego Boga, którego może dotknąć, zadawać Mu pytania, a nawet powiedzieć Mu, co myśli o Nim w związku ze śmiercią Missy. Krótko mówiąc, Mack doświadcza bardzo osobistej relacji z Bogiem, który za wszelką cenę pragnie pokazać mu, jak bardzo jest kochany i jak wielki sens ma jego cierpienie.

 

Bóg jest wielką, uśmiechniętą Murzynką?

 

Fakt, że Bóg Ojciec został przedstawiony w "Chacie" jako ogromna Murzynka, jest pierwszym momentem, który może nas poważnie zaskoczyć, a nawet zgorszyć. Większość z nas myśli wtedy: "Przecież Bóg jest Ojcem - mężczyzną". Tymczasem postać, jaką Bóg wybrał, by objawić się Mackowi, związana jest z jego trudnymi relacjami z ziemskim ojcem. Gdyby Bóg przybrał postać mężczyzny, Mack nie otworzyłby się przed Nim. Co więcej, Bóg w książce oraz w jej filmowej adaptacji ma więcej twarzy - kiedy Mack wybacza swojemu ziemskiemu ojcu, Stwórca staje się mężczyzną.

 

Jezus w "Chacie" przedstawiony jest jako przystojny młodzieniec semickiego pochodzenia. To właśnie przy nim Mack czuje się najbardziej swobodnie. Ale oprócz Syna i Ojca w filmie pojawia się również młoda Azjatka. Gdy Mack pierwszy raz ją zobaczył, wydawało mu się, że "migocze w blasku słońca, a włosy ma rozwiane, choć nie poczuł najmniejszego podmuchu wiatru". To oczywiście Sarayu, uosobienie Ducha Świętego.

 

Fakt przedstawienia Boga w tak "ludzki" sposób może być niezrozumiały. Zgoda, nadanie Bogu ludzkich cech zawsze będzie Go ograniczało; pewnie dlatego tak długo unikano w ikonografii przedstawień Boga Ojca i Ducha Świętego.

 

Ale z drugiej strony, jeśli ludzkie wyobrażenie Boga zbliży Go do człowieka, a więc przyniesie dobre owoce, może warto zaryzykować? Czy nie dlatego Bóg stał się człowiekiem, aby w Jezusie Chrystusie ukazać nam siebie jako miłosiernego Ojca?

 

Dlaczego Bóg wybrał właśnie Macka?

 

Wygląda na to, że Young dzięki trudnym doświadczeniom z dzieciństwa odkrył, jak ważną rolę w życiu każdego człowieka pełni proces uzdrowienia relacji z ojcem. Kochający i odpowiedzialny tata jest w każdej rodzinie tym, który trzyma wszystko w ryzach. Jeśli z jakiegoś powodu nie jest on w stanie wypełniać ojcowskich obowiązków z miłością, cierpi cała rodzina, a wiele spraw zaczyna funkcjonować niezgodnie z Bożym planem, rodząc ból i cierpienie.

 

Może właśnie dlatego Bóg z "Chaty" wybrał Macka - ojca, który nie był idealny i który sam doświadczył, co to znaczy być skrzywdzonym przez tatę. I może paradoksalnie właśnie dzięki temu mógł doświadczyć ojcowskiej miłości Boga. Miłości, która daje siłę do uzdrowienia nawet najtrudniejszych relacji i przemiany ich w coś niewyobrażalnie pięknego.

 

Grzech sam w sobie jest karą

 

W filmie jest scena, w której Jezus sceptycznie wypowiada się o religii. W rzeczywistości nie piętnuje on Kościoła, ale grzech i to, co niszczy od środka zarówno Kościół, jak i każdą inną wspólnotę.

 

Co ciekawe, Bóg w "Chacie" daleki jest od gniewu i karania ludzi. Mówi wprost, że sam grzech jest dla człowieka wystarczającą karą, bo oddala go od źródła Bożej miłości. Czy nie o tym mówiliśmy w Kościele w czasie Roku Miłosierdzia i nie tego m.in. naucza papież Franciszek? Chociaż powieść Younga - której film jest wierną adaptacją - miała swoją premierę w 2011 roku, jeszcze długo pozostanie bardzo aktualna.

 

"Chata" to metafora wiary, nie Biblia!

 

Są tacy, którzy uważają, że "Chata" to opowieść o Bogu. Co więcej, z jakiegoś powodu traktują tę historię jak dogmat. Łatwo zapomnieć, że to powieść napisana przez pisarza w XXI wieku, która jest efektem jego przemyśleń i osobistych doświadczeń, a Bóg jest w niej przedstawiony wyłącznie w sposób metaforyczny. Nikt naprawdę nie wie, jaki On jest. Wiadomo tylko, że zaprasza człowieka do uczestniczenia w nieustannej komunii z Ojcem, Synem i Duchem Świętym i że chce dzielić się swoją miłością z każdym człowiekiem, bez względu na bagaż jego doświadczeń.

 

"Chata" to przede wszystkim historia zranionego człowieka, który uczy się przebaczać. To opowieść o wewnętrznym uzdrowieniu, które może dokonać się w każdym z nas, jeśli wejdziemy w relację z Bogiem w swojej własnej "chacie". Tak jak w przypadku Macka była to tragiczna śmierć Missy, tak w naszym przypadku mogą to być trudne doświadczenia naszego życia, coś, z czym nie możemy się pogodzić, źródła naszego cierpienia. Właśnie w tych miejscach Bóg pragnie działać i uzdrawiać nas, przemieniając nasze ciemne przestrzenie w ogrody pełne kwiatów, tak jak czyni to filmowa Sarayu.

 

Sporo osób uważało, że ekranizacja "Chaty" się nie uda. Bóg bardzo rzadko pojawia w filmach i łatwo można go przedstawić w sposób fałszywy. Zapominamy jednak o tym, że sami nosimy w sobie fałszywy obraz Boga - sędziego, który tylko czeka, by ukarać nas za nasze grzechy. Co więcej, kątem oka patrzymy na Boga tak, jakby bawił się nami, dawkując nam mniejsze lub większe porcje cierpienia. Tak już do tego przywykliśmy, że nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo niesprawiedliwie Go traktujemy. Nie jestem teologiem, ale wydaje mi się, że Bóg w "Chacie" jest rzeczywiście bliski temu, jaki może być naprawdę.

 

Co ciekawe, "Chata" nie została napisana w celach wydawniczych - była jedynie prezentem dla dzieci autora. Innymi słowy - miała się nigdy nie ukazać.

 

* * *

 

Tytułowa chata to pokryta śniegiem, rozpadająca się szopa - najbardziej ponure miejsce na świecie. Niestety, każdy z nas nosi je w sobie, ukryte w najgłębszych zakamarkach duszy. Sprawdź, czy i tobie Bóg nie wysłał zaproszenia, byś udał się na spotkanie z Nim w twojej własnej chacie. Jeśli się zdecydujesz, pamiętaj, że On będzie ci towarzyszył i nawet się nie obejrzysz, a śnieg stopnieje i wokół zapanuje niekończąca się wiosna.

 

 

Piotr Kosiarski - redaktor portalu DEON.pl. Prowadzi bloga Mapa bezdroży

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.78

Liczba głosów:

114

 

 

Komentarze użytkowników (27)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

marielle 13:01:40 | 2017-03-24
Kończymy rozmowę, ale właściwie nie wiemy dokładnie, kto i kiedy opracował „Sześć prawd wiary”, nie wiemy też, co dalej w tej sprawie. Były to więc pogaduchy bez puenty. 

Oceń 3 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

drompa 15:36:55 | 2017-03-23
Czytałam książkę i chętnie obejrzałam film. To że Bóg jest Murzynką może szokować ale nie to jest celem. Tematem jest wybaczanie, przeżycie straty i relacja z Bogiem

Oceń 10 10 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TomaszL 09:44:15 | 2017-03-20
Widać w komentarzach, iż wielu z nas ma problem ze współczesną sakropapką o miłosierdziu. Stąd zapominaymy o:

KKK 1059 "Świty Kościół rzymski mocno wierzy i stanowczo utrzymuje, że w dniu Sądu wszyscy ludzie staną przed trybunałem Chrystusa w swoich ciałach i zdadzą sprawę ze swoich czynów" (Sobór Lyoński II: DS 859; por. Sobór Trydencki: DS 1549).

KKK 682 Przychodząc na końcu czasów sądzić żywych i umarłych, chwalebny Chrystus objawi ukryte zamiary serc i odda każdemu człowiekowi w zależności od jego uczynków oraz jego przyjęcia lub odrzucenia laski.

KKK 1051 Każdy człowiek w swojej duszy nieśmiertelnej otrzymuje na sądzie szczegółowym, bezpośrednio po śmierci, wieczną zapłatę od Chrystusa, Sędziego żywych i umarłych.

Oceń 32 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Oriana 23:34:27 | 2017-03-19
"Zapominamy jednak o tym, że sami nosimy w sobie fałszywy obraz Boga - sędziego, który tylko czeka, by ukarać nas za nasze grzechy."

Taki obraz Boga mógł powstać w trakie nauczania religii w Polse przez kilkadziesiąt lat w oparciu o katechizm dla młodzieży zawierający „Sześć prawd wiary”, które nie mają powiązania z powszechnym katechizmem i nie występowały w wydaniach w innych krajach. 
Dlatego też niektórzy katolicy mają problem z obrazem Boga miłosiernego i przyjęciem jako głównego orędzia, że "Jezus Chrystus cię kocha, dał swoje życie, aby cię zbawić, a teraz jest żywy u twego boku codziennie, aby cię oświecić, umocnić i wyzwolić"

Oceń 35 72 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

daglezjama 20:46:46 | 2017-03-19
Bóg nie jest wielką uśmiechniętą Murzynką i nie jest również małym smutnym albinosem. Na film raczej się nie wybiorę.

Oceń 49 21 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 14:29:39 | 2017-03-19
Ktoś może powie, że to za mocne, a ja utwierdzam się w tym, że większość z nas żyje w analfabetyzmie wiary Chtrystusowej i przez to zbyt łatwo daje się łamać złu.

Aby pokonać ten analfabetyzm musimy wciąż więcej uczyć się o Bogu, o Jego Trzech Przenajświętszych Osobach i szukać z Nimi bezpośredniego kontaktu.

Jednak nauka o Bogu to jedna płaszczyzna wiary, bo trzeba także poznawać drugą rzeczywistość naszego życia, czyli zło, które niestety żyje razem z nami na tym świecie.

Dlatego ja polecam do rozważenia poniższe nagranie, bo jest w nim esencja prawdy o nas samych.
Nie ma chyba człowieka wolnego od doświadczeń złego.
A wygrywają ze złem tylko Ci którzy wiedzą czym ono jest i jak się przed nim bronić powierzając się w opiekę Bogu i świadomie odrzucając wszystko co pochodzi od złego.

https://www.youtube.com/watch?v=0-0LawWQiHs

Oceń 14 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

stos 14:24:54 | 2017-03-19
Cóż,każdy ma Boga na miarę potrzeb.Autorowi wyraźnie wystarczy ten ze zdjęcia.Trudno więc z tym dyskutować.
Katolicy jednak winni wiedzieć,iż Objawienie Boga skończyło się ze śmiercią ostatniego z Apostołów,zaś jego depozytariuszem jest Kościół Rzymski podając nam do wierzenia niezmienne dogmaty wiary współgrające z podobnie niezmiennym publicznym kultem Boga.
Jakiekolwiek formy dyskredytowania Oblubienicy Naszego Pana zmierzające do "uwolnienia" indywidualnego sumienia od zbawczego obowiązku podporządkowania się Kościołowi jest czystym diabelstwem. 

Oceń 58 30 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zbyszeks 11:02:16 | 2017-03-19
Cytuję tekst: "Zapominamy jednak o tym, że sami nosimy w sobie fałszywy obraz Boga - sędziego, który tylko czeka, by ukarać nas za nasze grzechy."

A teraz Katechizm Kościoła Katolickiego: "Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze." - z pamięci.

Ktoś nas nabiera albo wprowadza w błąd.
------------------------------------------------------------------------------------
Proszę o wsparcie mojego cudownego i fantastycznego projektu: https://polakpotrafi.pl/projekt/wydanie-ksiazki-droga

Oceń 38 13 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook