Dziecko głosi kazanie

ks. Artur Stopka
(fot. neneo / Shutterstock.com)

Dzieci nie mają wyłącznika. Nie da się także w pełni sterować ich zachowaniami. Nawet najgrzeczniejsze i najposłuszniejsze maluchy przynajmniej od czasu do czasu nie usiedzą w miejscu i odezwą się nie wtedy, kiedy trzeba. Także podczas Mszy św.

 

Te najmłodsze płaczą, gaworzą, domagają się nakarmienia, te trochę większe biegają albo spacerują, eksplorując sakralną przestrzeń. Przeszkadzają. Nie tylko wiernym uczestniczącym w liturgii. Także księdzu.

 

Od kilkudziesięciu lat tkwi w mojej pamięci drobne zdawałoby się zdarzenie. Służyłem do Mszy św., którą odprawiał bardzo poważany w okolicy kapłan, który osiągnął już ustawowy (wówczas) wiek emerytalny. Od pierwszych chwil liturgii oprócz głosu księdza, dźwięków organ i wspólnych śpiewów wiernych rozlegał się w świątyni raz po raz płacz. Płakało dziecko w wózku.

 

Nie pomagały wysiłki rodziców, aby je uspokoić. Nie płakało bardzo głośno, ale każdy je słyszał. Ksiądz odczytał fragment Ewangelii, po czym spoglądając w stronę niemowlęcia i jego rodziców zadysponował: "Proszę wyjść z tym dzieckiem. Teraz będzie kazanie i musi być cisza". Polecenie uzupełnił jednoznacznym, wypraszającym gestem. Wciąż mam przed oczyma obraz czerwonej po nasadę włosów, zawstydzonej matki opuszczającej w kompletnej ciszy świątynię. Odprowadzały ją dziesiątki spojrzeń. Pomyślałem wtedy, że jeśli zostanę księdzem, nigdy czegoś takiego nie zrobię.

 

Nie wiem dlaczego właśnie to wydarzenie wybija się z mojej pamięci. Już jako ksiądz niejednokrotnie byłem świadkiem podobnej sytuacji. Rozmawiałem potem z wypraszającymi dzieci z kościoła duchownymi (w bardzo różnym wieku). Czasami udawało mi się ich przekonać, że popełnili błąd. Ale nie za często. Temat przeszkadzających w liturgii dzieci wiele razy pojawiał się również w rozmowach ze świeckimi, np. podczas kolędy. Z przykrością, choć również z pewnym zrozumieniem, słuchałem gromów rzucanych na "nieodpowiedzialnych rodziców, którzy lekceważą innych uczestników Mszy św.". Skóra mi ścierpła, gdy tuż po tegorocznych świętach Zmartwychwstania Pańskiego dowiedziałem się o wikarym, który w Wielkanocny Poniedziałek podczas Mszy św. skomentował zachowanie niepełnosprawnego dziecka i jego rodziców "Gdyby matka tego dziecka była mądra, wyszłaby z kościoła". "Ciekawe, jak w podobnej sytuacji zachowałby się papież Franciszek" - pomyślałem.

 

Dzisiaj już wiem. Jak podało "L'Osservatore Romano" kilka tygodni temu podczas Mszy św. odprawianej przez Franciszka w Domu św. Marty, dokładnie w czasie homilii, zaczęło płakać jakieś dziecko. Papież nie zignorował tego faktu. Uspokajając rodziców powiedział: "Nie przejmujmy się, bo kazanie dziecka w kościele jest piękniejsze od kazania księdza, kazania biskupa i kazania Papieża. Pozwól mu płakać - pozwól mu, bo jest to głos niewinności, który przydaje się wszystkim".

 

Jest coś ujmującego, ale też mocno zastanawiającego w takim potraktowaniu, takim nazwaniu dziecięcego płaczu w czasie Mszy św. Według Franciszka, to nie forma przeszkadzania w liturgii, którą można potraktować ostrzej lub łagodniej. To forma udziału, uczestnictwa, pełnoprawnego wypowiadania się. Czy nie takie potraktowanie dziecka w kościele jest najwłaściwszą realizacją polecenia Jezusa: "Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie i nie przeszkadzajcie im: do takich bowiem należy królestwo Boże" (Łk 18,16)? Warto przy okazji przypomnieć, na marginesie toczącej się w krajowych mediach gorącej dyskusji, że w zeszłym roku Franciszek zajął stanowisko w sprawie karmienia piersią. Również podczas Mszy św. w Domu św. Marty powiedział: "Matki, dawajcie dzieciom mleko, nawet teraz jeśli płaczą lub są głodne. Karmcie je piersią, nie przejmujcie się".

 

Znam wielu księży i świeckich, którym płacz czy gaworzenie dziecka poważnie zakłóca udział w liturgii. Rozprasza ich. Odciąga uwagę od tego, co się dzieje w prezbiterium. Być może takie podejście, jakie zaprezentował papież Franciszek pozwoli im spojrzeć na problem (bo to jest problem) inaczej?

 

W opublikowanym właśnie przez dziennik "La Repubblica" wywiadzie z papieżem-seniorem Benedyktem XVI padają słowa: "Osobiście byłem głęboko poruszony od pierwszej chwili niezwykłą ludzką dyspozycyjnością papieża Franciszka wobec mnie". Benedykt XVI mówi też o "ludzkiej życzliwości" jego następcy. Myślę, że to bardzo istotna wskazówka przy rozwiązywaniu rozmaitych, mniej lub bardziej istotnych problemów wśród wierzących w Jezusa Chrystusa. Chodzi o to, aby być w każdej sytuacji "ludzkim". Pamiętać, że wszyscy jesteśmy ludźmi, takimi samymi pod względem godności w oczach Bożych. Także małe, płaczące w czasie homilii dziecko. Być może właśnie o tym właśnie głosi ono kazanie.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.7

Liczba głosów:

80

 

 

Komentarze użytkowników (44)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

teja38 01:47:07 | 2016-09-11
teja-byłam świadkiem, gdy podczas wygłaszania przez księdza kazanie o tolerancji zapłakało małe dziecko, ksiądz przerwał kazanie i powiedział
"proszę wyjść z tym dzieckiem bo mi przeszkadza" - uznalam to za szczyt hipokryzji. Kiedyś wzięłam moją 3-letnią wnuczkę do kościoła. Siedziała ze mną w ławce, nie odzywała się, ale w pewnym momencie zaczęła z tej ławki wychodzić i wchodzić spowrotem. Siedzący za nami starszy pan powiedział ze złością, niech pani uspokoi to dziecko, nie zaregowałam, a wtedy on zwróciL się do księdza, który chodził z tacą. Młody ksiądz uśmiechnął się i powiedział "ależ proszę pana to jest tylko dziecko".

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

dla-ewy 21:43:54 | 2016-08-29
nie rozumie ale skąd wiesz,że nie rozmawia z Bogiem.Z tobą przecież dzieci rozmawiają,nawet gdy gaworzy to odpowiadasz,reagujesz jakoś

Oceń 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

dla-ewy 13:50:42 | 2016-08-29
uważam,że dziecko w ten sposób:płaczem,gaworzeniem,śmiechem,zabawą też modli się

Oceń 11 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

tomek8129 13:20:05 | 2016-08-29
Oczywiście,że rodzice powinni przchodzić z dzieciakami do kościoła(sam mam małe dziecko).Nie chodzi tu o to,że dzieci płaczą czy gaworzą( to przecież u nich naturalne) ale o to,że robi się niebezpieczny trend.Dziś dzieciom pozwala sie w kościele dosłownie na wszystko.Wogóle wytwarza się jakiś kult człowieka w kościele ale to inna kwestia.Bieganie przy prezbiterium,jeżdżenie autkami po posadce kościoła już chyba nikogo nie dziwią a to wszystko przy biernej postawie rodziców.Nie rozumiem jak można iść na msze i brać dla dziecka zabawki.Tak jak napisałem wcześniej,uważam,że problem leży w rodzicach,którzy nie wiedzą po co przychodzą do kościoła.
Pan Jezus sie uobecnia na ołtarzu a tatuś w tym czasie bawi się resorakiem ze swoim synem.Totalne nieporozumienie.
Jak dziecko płacze,trzeba poprostu wyjść na chwilkę by nie przeszkadzać i jest po problemie.Dzieci nie są nic winne,że płaczą czy gaworzą.Tak już mają.Niestety rodzice przeginają i to ostro.
                                     

Oceń 46 8 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

antoniszczepaniak 12:22:45 | 2016-08-29
a

Oceń 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

aprilla.patrycja 12:00:18 | 2016-08-29
Czytam poniższe komentaerze i jestem w szoku. Co mają zrobić rodzice? Przestać chodzić do kościoła, bo mają dzieci? Chodzić sami? A jeśli akurat zostaje z dziećmi jeden rodzic? Nie ma prawa iść z nimi do kościoła? A jeśli nawe oboje rodzice są w domu, czy nie mogą iść razem jako rodzina do kościoła? A może trzeba zostawiać dzieci z babcią? nianią? A może nie każdy ma komu oddać dziecko na przechowanie? Oczywiście, kiedy dziecko płacze albo bardzo rozrabia rodzice powinni wyjść z kościoła. Chyba każdy rozsądny człowiek ma taki naturalny odruch. Z pewnością zdarzają się rodzice, którzy przeginają i pozwalają na wszystko, ale proszę bez uogólnień. Co z gaworzącym niemowlakiem zrobić? Co zrobić z kilkulatkiem nie mogącym ustać w miejscu? Byliście kiedyś dziećmi albo rodzicami?

Oceń 29 5 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

tomek8129 11:13:58 | 2016-08-29
,,Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie i nie przeszkadzajcie im:do takich bowiem należy królestwo Boże,,Łk 18,16
Zawsze zastanawiało mnie co ten fragment ma wspólnego z biegającymi,bawiącymi się z rodzicami samochodzikami czy lalkami dziećmi podczas Mszy.Niestety jest to wyrwany z kontekstu fragment,którym próbuje sie usprawiedliwic karygodne zachowanie niektórych dzieciaków ale też niestety rodziców. Problem nie tkwi w dzieciach,które często na Mszy sie nudzą i nie można ich za to winić ale w rodzicach.Mam ogomny szacunek dla rodziców,którzy przychodza na Msze z dziećmi i przez całą godzinę je pilnują.Nawet jak dziecko jest nadpobudliwe i szaleje w kościele podczas Mszy ale jak rodzić próbuje sie nim zająć,uspokojić,nawet z marnym skutkiem to napawdę mam wielki szacunek do takich osób.Niestety często widzimy jak przychodzą całe rodzinki do kościoła żeby sobie...postać.Głośne rozmowy,pisanie smsów,oglądanie facebooka podczas Mszy są niestety na porządku dziennym i to jest problem.Jeżeli dorośli  zachowują się karygodnie na Eucharystii to niestety dzieć też będą.

Oceń 15 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TomaszL 07:58:10 | 2016-08-29
Płączące dzieci, rodzice biegajacy za niesfornymi pociechami, ludzie włażący do kościoła jak do obory podczas Mszy św.
Ględzenie w ławkach podczas Mszy św, ubrania jak na plażę lub do knajpy.
Dzwonki telefonów, ba nawet ściszone rozmowy przez telefon.

Tak wygląda brak szacunku dla sacrum, ale też brak szacunku dla innych.
Wiek nie ma znaczenia.

Oceń 20 28 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

tylkoja1977 22:03:48 | 2016-08-28
księże Arturze, Chciałam podziękować za te słowa. W zeszłą niedzielę w Korbielowie zostałam poproszona o wyjście z kościoła bo moje 1,5 roczne dziecko z 5 razy zawołało swoją siostrę aby do niego podeszła.Gdy ksiądz poprosił o wyjście, poczułam się jak wywołana do tablicy i uznałam, że rzeczywiście gaworzenie dziecka może utrudniać mówienie i słuchanie homilii i oczywiście wyszłam z dzieckiem. Ale po mszy zaczęli do mnie podchodzić różni obcy mi ludzie i ich słowa udowadniały, że ksiądz nie miał racji. Co mówili? Dlaczego pozwoliła się Pani wyrzucić z Kościoła? Przecież dziecko nie biegało, nie płakało... To, że zdarzyło mu się powiedzieć głośniej niż ksiądz? Inna osoba z ironią, a nie udało się zakleić ust plastrem? Starsza Pani do mnie: ksiądz nie wie co to wychowanie dzieci i nie rozumie co to znaczy, ubrać trójkę, pilnować trójkę żeby samemu być w Kościele... I jeszcze Pan, który sugerował że powinnam była odpowiedzieć: Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie... Cały tydzień miałam zgryz, kto miał rację. Dzisiaj znowu wyjechaliśmy na weekend do Korbielowa ale z lęku przed wiadomym nie poszliśmy wogóle do Kościoła. A teraz znalazłam ten artykuł. Jaka szkoda, że dopiero teraz!

Oceń 36 7 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

WDR 16:29:35 | 2016-08-28
Wiem, że nie w każdym kościele jest to możliwe, ale za granicą (także u polskich jezuitów) widywałem praktyczne rozwiązanie tego "problemu": dźwiękoszczelna kaplica/pomieszczenie/część kościoła z głośnikiem wewnątrz.

I wilk syty i owca cała.

Oceń 12 5 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook