Świętowanie na całego

Jacek Siepsiak SJ
(fot. shutterstock.com)

"Szabat jest dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu". Co robić, by świętowanie było dla mnie, a nie ja dla świętowania? Najlepiej chyba to nic nie robić!

 

Jak coś muszę, to się duszę. Jak świętowanie kojarzy mi się z obowiązkiem do wypełnienia, to mi się odechciewa. Nie po to człowiek ma wolne, by się zniewalać.

 

Nicnierobienie. Czy to jest odpowiednia postawa na niedzielę, na weekend, na długi weekend?

 

Ktoś powie: trzeba iść do kościoła. Ktoś inny (inna!): a kto przygotuje obiad? Jeszcze inny nie wyobraża sobie niedzieli bez sobotnich gruntownych porządków. Gdzieniegdzie jeszcze czujemy zapach pastowanych butów i prasowanych "na kancik" spodni garniturowych. Inni (inni!) głowią się: jak to wszystko zapakować do samochodu? Młodzież kombinuje, jak się "wymiksować" z obowiązku rodzinnego świętowania.

 

Powiem radykalnie: żeby niedziela była szabatem, trzeba porzucić obowiązki, nie wolno pracować! Sześć dni w tygodniu mamy obowiązki, siódmego nie mamy. Żyję z pracy, zarabiam, podtrzymuję życie mojej rodziny, mojej wspólnoty - siódmego dnia powstrzymuję się od tego. Inaczej świętowanie jest chore, nie wyzwala, nie daje radości...

 

Ktoś krzyknie: ale jak to? Przecież dziecko trzeba nakarmić, przewinąć, dbać o nie nieustannie. I tak dalej, i tak dalej. Inny powie: leżenie brzuchem do góry cały dzień wcale nie jest takie fajne. Ile można?

 

Oczywiście wiemy, że są tacy, którzy muszą pracować w niedzielę i wobec tego "muszą" mieć inny wolny dzień. Ale już mniej dbamy o to, by dzieci odrabiające lekcje cały tydzień nie zostawiały tego odrabiania na niedzielny wieczór. Chyba zbyt łatwo zapominamy o tym, że "chleb powszedni" nie powinien być "świątecznym". Czy wobec tego wypada, by ktoś pracujący na co dzień w garniturze wdziewał go i na niedzielę?

 

Co wobec tego "robić" w święto, by było dla mnie (człowieka)? Oprócz powstrzymania się od "powszednich" obowiązków (a więc być może przekazania ich komuś, dla kogo będą one świąteczne, np. taki "świąteczny" kontakt z wnukami) pewnie warto zastanowić się nad "szabatową" aktywnością. Szabat to ma być nie tylko czas świętowania z Bogiem i ludźmi, ale także czas wyzwolenia, wyzwolenia z kieratu. Stąd może to być czas kreatywności.

 

Nie twierdzę, że nie wolno nam pójść na koncert lub oglądać meczu w telewizji. Ale zwłaszcza dla kogoś, kto tego normalnie nie robi, lepiej samemu zaśpiewać, zagrać, zatańczyć... M.in. rozwój techniczny sprawił, że z twórców kultury stajemy się tylko jej odbiorcami. Zanika wspólne śpiewnie, tańczenie (a nie tylko udawanie przy paraliżującym miganiu i dudnieniu), ucztowanie, tworzenie szczególnej atmosfery... Nawet "świąteczne" jedzenie to może być sztuka, to może być tworzenie kultury.

 

Ważne, by człowiek się w tym wyrażał, by przekraczał swoje lęki, by pokazywał (sobie i innym), kim jest naprawdę. Szabat to czas autentyzmu, takiego "pozytywnego" autentyzmu (bo przecież nie jesteśmy tylko słabością). Nic na siłę! Nie chodzi o to, byś szedł tam, gdzie nie chcesz, gdzie zmusza cię tylko konwencja. Nie chodzi o odfajkowanie "koncertu". Masz  w sobie wiele bogactwa. Uwolnij je właśnie w szabat, gdy nie "krępują" cię obowiązki!

 

Dlatego szabat wymaga pewnej ascezy. To trochę dziwne. Jak to? Czas świętowania, ucztowania i asceza? Ale "niepracowanie" wytwarza pewną pustkę. Nie pracując, staję przed pytaniem, co zrobić z tym wolnym czasem. Mogę uciec przed tym wyborem, robiąc byle co. Mogę "zagłuszyć" możliwości, jakie daje mi szabat. Ale mogę też zmierzyć się z nimi. Spróbować zrobić coś, na co zawsze brakowało mi odwagi, czasu, perspektywy... Czyli stać się jak dziecko: po prostu spróbować. (Może o to chodzi w nawoływaniu Jezusa?)

 

To dotyczy także liturgii i modlitwy. Czy niedzielna jest twórcza? Jestem bierny czy czynny? Co takiego wnoszę do liturgii? Nie każdy musi śpiewać w scholi. Ale każdy może przynieść coś z całego tygodnia, ofiarować, pokazać, choćby w myślach, ucieszyć się tym (wraz z Bogiem), a jak trzeba, to prosić o przemienienie. To daje ten luz, że nie wszystko zależy tylko ode mnie, od mojego wysiłku. A taki jest cel szabatu: wyluzuj, to Bóg jest dobry i wielki.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.11

Liczba głosów:

19

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook