Czy katolik może popierać karę śmierci?

Michał Lewandowski
(fot. shutterstock.com)

O karę śmierci toczono publicystyczne boje. Prawica była za, lewica przeciw. Wypowiadali się o niej papieże, biskupi i księża z ambon. Co w tej sytuacji powinien zrobić katolik? 

 

Odpowiedź wydawałaby się bardzo jednoznaczna i często powołują się na nią zwolennicy jej przywrócenia i stosowania. Mówią, że w Katechizmie Kościoła Katolickiego stoi jak byk, że Kościół taką karę dopuszcza i koniec, rozmowa skończona.

 

Chodzi o fragment: "Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem" (KKK 2267).

 

Cóż, powoływanie się na jedno (dosłownie!) zdanie i budowanie na nim gotowej odpowiedzi na to zagadnienie jest niezwykle ryzykowne i obarczone dużym błędem, o czym możemy się przekonać, dokonując pewnego eksperymentu. Żeby nie szukać daleko, zajrzyjmy do tegoż samego Katechizmu, do punktu 1257 i zdania: "Bóg związał zbawienie z sakramentem chrztu, ale sam nie jest związany swoimi sakramentami". Czy na jego podstawie moglibyśmy za słuszną uznać tezę, że skoro niestosowanie sakramentów jest możliwe, to należy przyjąć to za regułę? Czy skoro jest dopuszczone stosowanie kary śmierci, to należy uznać to za regułę?

 

Poszukiwanie innych przykładów, także w Biblii, nie powinno sprawiać większych kłopotów. Wyrwanie jednego zdania z całego kontekstu nauczania Kościoła zwykle wiąże się ze spektakularną katastrofą dla próbującego to zdanie obronić. Objawienie czytamy w całości, Katechizm również.

 

Wydaje się, że mniej lub bardziej świadomie zwolennicy kary śmierci pomijają poprzedzające i następujące po tym kanonie zdania, które bardzo jasno sytuują je w kontekście szerokiej nauki Kościoła. Nie jest zatem brane pod uwagę zdanie św. Tomasza z Akwinu ("Jeśli ktoś w obronie własnego życia używa większej siły, niż potrzeba, będzie to niegodziwe") oraz żywcem przepisana reguła z encykliki Evangelium Vitae św. Jana Pawła II ("Istotnie dzisiaj, biorąc pod uwagę możliwości, jakimi dysponuje państwo, aby skutecznie ukarać zbrodnię i unieszkodliwić tego, kto ją popełnił, nie odbierając mu ostatecznie możliwości skruchy, przypadki absolutnej konieczności usunięcia winowajcy są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale"). Czy zatem papieskie nauczanie stoi w sprzeczności z tekstem Katechizmu?

 

Tradycyjne nauczanie Kościoła nie eliminuje kary śmierci, ale bardzo wyraźnie stwierdza, że nie istnieją dzisiaj podstawy ku temu, żeby taką karę stosować ("Jeżeli jednak środki bezkrwawe wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przed napastnikiem, władza powinna ograniczyć się do tych środków, ponieważ są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej"; KKK 2267).

 

Przeciwnikiem jej stosowania był wspomniany Jan Paweł II, który swoje zdanie wyraźnie zaznaczył we wspomnianej encyklice. Pisał, że jedynym przypadkiem, kiedy kara taka może być stosowana, jest konieczność zneutralizowania agresora, który może wyrządzić nam szkody. Co jednak bardzo ważne, jego śmierć nie jest tutaj celem, ale możliwością, jaka może pojawić się w czasie naszego działania. Przykład? Zaatakowani na ulicy odpychamy napastnika, gdy ten przewraca się i wskutek silnego uderzenia o chodnik doznaje takich obrażeń, które powodują śmierć. Chcieliśmy się bronić, przypadkiem odebraliśmy życie.

 

Nie ma to jednak nic wspólnego z karą, która polega na wielomiesięcznym oczekiwaniu więźnia na jej wykonanie i nierzadko odbywa się w świetle kamer lub przy publiczności, której zdaje się nie przeszkadzać to, że uczestniczy de facto w zalegalizowanym prawnie zabójstwie, a nie w wymierzaniu słusznej kary.

 

Papież Benedykt XVI bardzo jasno wypowiedział się, że kara śmierci to "nie tylko zamach na życie, ale również obraza godności człowieka". Wyrażał również nadzieję, że coraz więcej jest inicjatyw, które działają na rzecz całkowitego wyeliminowania jej stosowania.

 

W takim samym tonie wypowiedział się kilkanaście dni temu Franciszek, który nie widzi sensu stosowania najwyższej kary, ponieważ dzisiejsze społeczeństwa: "mają możliwość skutecznego radzenia sobie z przestępczością bez definitywnego pozbawiania tego, który dopuścił się zbrodni, szansy, by się od nich wyzwolić". Dodaje także, że przykazanie "nie zabijaj" ma wartość bezwzględną, nie posiada żadnego przypisu wyjaśniającego jego treść, ale ma zastosowanie zarówno do winnego, jak i niewinnego człowieka.

 

Ojciec Święty bardzo krytycznie odnosi się do kary śmierci stosowanej w systemie penitencjarnym wielu państw świata, mówiąc, że: "gdy się ją wykonuje, zabija się osobę nie ze względu na następujący w tym momencie jej atak, ale ze względu na szkody wyrządzone przez nią w przeszłości". Jego zdaniem kara śmierci jest niedopuszczalna niezależnie od tego, jakie przestępstwo zostało popełnione.

 

Kiedy przed kilkoma laty w parlamencie pojawiła się dyskusja na temat przywrócenia tego wymiaru kary, bardzo ostro i stanowczo zareagował polski episkopat. Bp Tadeusz Pieronek wprost mówił, że kto jest katolikiem i jednocześnie popiera karę śmierci, występuje przeciwko swojemu chrześcijaństwu. Ówczesny rzecznik KEP, ks. Józef Kloch zachęcał zwolenników jej przywrócenia, by: "przeczytali nieco więcej niż jedno zdanie z Katechizmu", a prymas Polski, kard. Józef Glemp uważał, że: "z punktu widzenia doktrynalnego nie da się kary śmierci obronić. Wprowadzać tę karę dziś w warunkach kraju demokratycznego, który się rozwija, byłoby jakimś krokiem wstecz".

 

Wróćmy zatem do pytania, czy katolik może popierać stosowanie kary śmierci. Z czysto teoretycznego punktu widzenia z takim poglądem nie występuje on przeciwko nauce Katechizmu Kościoła Katolickiego, ale staje w kontrze do zdania ostatnich kilku papieży i rodzimego episkopatu. Czy gra jest warta świeczki? Szczerze wątpię. 

 

Michał Lewandowski - redaktor DEON.pl, publicysta, teolog. Prowadzi autorskiego bloga "teolog na manowcach".

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.39

Liczba głosów:

184

 

 

Komentarze użytkowników (75)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Bazyli 09:53:06 | 2016-03-10
Widomo katolicy chronią życie człowieko od poczęcia do kary śmierci.

Oceń 4 27 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

hamze 20:08:29 | 2016-03-09
Ja zgadzam sie z autorem tekstu. Odrzucam zes pseudointelektualne belkoty w stylu chociazby uzytkownika A. Lincolna, bo to nie tylko niechrzescijanskie ale przede wszystkim niespojne wewnetrznie i slabo uzasadnione.
Dziekuje za artykul.

Oceń 3 32 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Amelia_Mel 10:19:13 | 2016-03-08
Pytanie do poniżej piszących:

co waszym zdaniem nalezy zrobić z brutalnym mordercą odnalezionym niedawno na Malcie, chodzi o niejakiego Poznańskiego.

Oceń 17 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

abraham 18:15:35 | 2016-03-07
Przeciwnicy kary śmierci są w istocie obrońcami morderców i zbrodniarzy. Nie można cenić każdego życia tak samo, jest to postulat utopijny ze sfery abstrakcji.

Wymiar sprawiedliwości powinien operować w granicach twardej rzeczywistości w oparciu o niezmienne zasady z uwzględnieniem specyfiki każdego pojedynczego przypadku. W konkretnej sytuacji kiedy mamy do wyboru stanąć w obronie ofiary bądź pozwolić by odebrano jej życie przeciwnicy kary śmierci automatycznie wartościują życie niewinne jako gorsze, niewarte obrony ponieważ odbyłoby się to kosztem życia złoczyńcy.

Jest to myślenie wewnętrznie sprzeczne oparte na przekonaniu iż życie ludzkie ma wartość absolutną więc stoi nawet ponad sprawiedliwością. Co w takim razie z absolutną wartością życia niewinnej ofiary? Tu już myślenie przeciwników kary śmierci gmatwa się ograniczając do jednego jedynego sloganu - każde życie jest święte. Nic to nie wyjaśnia ale jest wygodne.

Oceń 56 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Krzysiek13 09:17:49 | 2016-03-07
Kara śmierci nie jest karą tylko samoobroną spółeczeństwa przed ludźmi, którzy ewidentnie zagrażają zdrowiu i życiu innych.

Oceń 13 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Rafał Borowski 19:01:48 | 2016-03-06
Wykonywanie kary śmierci na człowieku, który może być skutecznie izolowany od społeczeństwa, żeby nie wyrządzał szkody innym, jest najzwyklejszym w świecie mordowaniem bezbronnego. Podobnie jak mordowaniem bezbronnych jest ewentualne zabijanie jeńców wojennych, które nie mamy problemu, żeby nazywać barbarzyństwem. Tym bardziej rzeczą niedopuszczalną, niegodną ludzi mieniących się katolikami.

Oceń 7 45 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

ewagriusz 16:36:52 | 2016-03-06
XLeszek

Odpowiem Ci tylko na osobisty wątek.

XLeszku, nie wiem, czy piszę z miłością, albo chocbny zyczliwością. Staram się. Napisałem o tym, bo było mi przykro. Gdzie zakładałem, ze moje wpisy sa doskonałe, zyczliwe i jakie tam jeszcze?

Jeżeli moje wpisy Cie jakoś dotknęły, przepraszam. Jeżeli coś jest nie tak, pisz proszę wprost. Wierze w dobrą wolę dyskutantów (poza trollami, do których ani Ciebie, ani niko tutaj nie zaliczam).

I jeszcze co mojej argumentacji.Staramłem się i staram pisać prosto. Nie zawsze mi wychodziło. Na przykład pytanie retoryczne brałeś za insynuację. Nie chce wchodzić w spór, kto miał rację. Znasz Preasupponendum? Spbróbujmy obaj ja jak najlepiej stosować.

Naprawdę się ciesze z prób porozumienia:-).

I nie uciekam:-). Obiecałem cały wpis.
Z Panem Bogiem,

Oceń 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MR 14:49:26 | 2016-03-06
Kara ma kilka funkcji:
- Ma ma funkcje prewencji indywidualnej. Tu jest skuteczna w 100%
- Ma funkcję prewencji społecznej. Nie mam dostepu do aktualnych badań i literatury, ale w opracowaniach amerykańskich z pocz.  lat 70 wynikało, że ks stosowana była i odstępowano od niej szereg razy w wielu stanach w  ciągu ostatnich 80 lat. Przestępczość nią zagrożona nie zmieniała się, czyli odstraszanie nie działało. Głównie dlatego że propełniający przestepstwo prawie nigdy nie myśli o karze. Pisał o tym Horoszowski w latach 6o - "Kryminologia"
- Ma spełniać funkcję sprawiedliwej odpłaty. A więc w przypadku szczegółnie groźnych zbrodni była by wyrównaniem rachunku. To wyrównanie nie podlega badaniom statystycznym , tylko ocenie moralnejbadaniom opinii społecznej.
- Ma ochronić jednostki, czy społeczność przed szczególnie niebezpiecznymi przestępstwami, np. zdrada, szpiegostwo w czasie wojny. Z p. widzenie etycznego takie rozszerzenie pojęcia obrony koniecznej wydaje sie przeważnie uzasadnione.

Oceń 12 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

ewagriusz 20:38:48 | 2016-03-05
P.P.S. Wpis zamieszczę na swoim blogu Silva rerum Ewagriusza. Zapraszam do lektury, również innych wpisów.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Amelia_Mel 18:30:12 | 2016-03-05
Mam w pamięci "Krótki film o zabijaniu" K.Kieślowskiego, ten który zabił teraz sam się boi i bardzo chce żyć ale wie, że za chwilę już żył nie będzie. Zastanawiam się, gdyby w ostatniej chwili jednak darowano mu życie na co szczerze liczyłam, w jaki sposób odmieniłoby to życie głownego bohatera. Skazujac go na śmierć nigdy się już nikt tego nie dowie.

Oceń 3 24 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook