Czy pragniemy pojednania z luteranami?

Karol Wilczyński

Czy katolicy w Polsce zadają sobie to pytanie? Czy wolimy zastąpić tę kwestię "problemami" typu Halloween czy islamizacja Polski? Być może umknęło nam, że Amerykańscy biskupi zrobili coś, co może stanowić krok do pełnego zjednoczenia.


W 50. rocznicę podjęcia dialogu ekumenicznego między luteranami a katolikami podpisana została wspólna deklaracja amerykańskich biskupów dwóch Kościołów: katolickiego i luterańskiego.


Wymienia ona 32 punkty, w których doszło do pełnej zgody między dwoma wspólnotami. Jak wskazują jej autorzy, ten niezwykły tekst ma przygotować wiernych do 500-lecia reformacji. Obchody rocznicy (która w Polsce spotyka się raczej z niechęcią katolików) odbędą się w 2017 roku.


To na razie tylko 32 punkty, ale autorzy deklaracji wskazali również możliwości rozwiązania kolejnych kwestii spornych, gdzie potrzebne są dodatkowe "badania, wyjaśnienia i dialog".


Nic dziwnego, że taka deklaracja powstała w kraju, w którym liczba wspólnot chrześcijańskich liczona jest w tysiącach. Będąc w Stanach, łatwo spotkać osoby, które korzystały z "usług" rozmaitych Kościołów, a nawet religii. To taka amerykańska wersja "churchingu".


Nie bądźmy zdziwieni, że katolicy (podobnie jak luteranie) bardzo często są postrzegani jako jedna z "opcji" - i to bynajmniej nie ta najlepsza czy "najnormalniejsza". Jako wspólnota Kościół katolicki ma w wielu miejscach raczej złą opinię. Oskarżenia o zabobony, wyśmiewanie "dziwnych obrzędów" (o gorszych nie wspominam) zdarzają się dosyć często.

 

Ale czy katolicy traktują protestantów lepiej? Czy nie ma w nas często ducha wyższości, a nie braterstwa? Wielokrotnie przecież spotykamy się z duchem potępiania "heretyków", którzy zniszczyli "prawdziwą wiarę".


Różnorodność wśród amerykańskich chrześcijan ma jednak swoje plusy - choćby to, że katolikom o wiele łatwiej jest się skupić na sprawach najważniejszych: na treści naszej wiary, na jej istocie.


"Wierzę w Boga, Jezusa Chrystusa" - co to znaczy? Czym jest katolicka liturgia lub inne sakramenty? To, że często nie są one praktykowane i dostępne w innym Kościołach, skłania do ciągłego zadawania sobie tych pytań.

 

Czy rzeczywiście tak wielu katolików w Polsce zadaje sobie to pytanie? Jak często zastępujemy tę kwestię "problemami" typu Halloween czy islamizacja Polski?


Duch wspomnianej deklaracji idzie w poprzek takim schematom - to tak naprawdę świadczy o jego wyjątkowości. Nie podaje on prostych rozwiązań, ale jasno daje do zrozumienia: jeśli nie popracujemy, jeśli nie zbadamy pewnych kwestii, to droga do zjednoczenia zostanie zamknięta.


Z drugiej strony, autorzy deklaracji są świadomi, że choć doktryna obu Kościołów została wyrażona jasno, to osiągnięcie jedności i "pokoju w obliczu jedynego Boga" (Evangelii gaudium, 244) nie jest już ani takie proste, ani oczywiste. Dostrzegają jednak, że najważniejsze jest samo pragnienie czy też "duch" zjednoczenia.


Autorzy, zamiast radykalnego dzielenia, podkreślania różnic, postawili przede wszystkim na to, co łączy. Tym samym otwarcie i stanowczo stwierdzili, że ich rolą - jako hierarchów dwóch wspólnot - jest droga do jedności.

 

Co więcej, podkreślili, że sam Bóg pragnie jedności. Przytoczyli słowa św. Bazylego, wielkiego ojca Kościoła: "Sądzę, że jedynym celem wszystkich, którzy prawdziwie służą Panu, powinno być przywrócenie do jedności tych Kościołów, które w różnych okolicznościach oddzieliły się od siebie" (List 94).


Deklaracja, jak wskazują jej autorzy, ma na celu pokazać, jak 50 lat dialogu ekumenicznego zbliżyło do siebie dwie wspólnoty: luteran i katolików - i to w trzech kluczowych kwestiach: Kościół, duszpasterstwo, Eucharystia.


Najciekawsze jest jednak samo podsumowanie. Biskupi zachęcili bowiem świeckich i duchownych obu Kościołów do tego, by wspólnie się modlili, służyli sobie oraz rozważali kwestie nadal dyskusyjne, prowadząc zarazem wspólne projekty edukacyjne.

 

Oczywiście, w duchu jedności, choć wspólna Eucharystia (poza tzw. wypadkiem communicatio in sacris) nie jest jeszcze w pełni możliwa. Mam jednak nadzieję, że deklaracja okaże się pierwszym małym krokiem, który wzbudzi również nasze pragnienie zjednoczenia, stając się początkiem czegoś naprawdę wielkiego.


 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.55

Liczba głosów:

56

 

 

Komentarze użytkowników (77)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 20:29:06 | 2015-11-08
A ja bym postawił nieco inaczej pytanie:
Czy Bóg pragnie pojednania pomiędzy wszystkimi odgałęzieniami Chrześcijaństwa?

Obserwując jak Duch Boży działa po przez wielu wyznawców, różnych odłamów Kościoła Chrystusowego stwierdzam, iż TAK.
Bóg pragnie abyśmy WSZYSCY odnaleźli wspólny język dialogu, a przede wszystkim drogę wspólnej modlitwy i wspólnego działania.

To, że na przestrzeni dziejów wiele różnych wspólnot chrześcijańskich i kościołów wypracowało swoje indywidualne obyczaje jak np folklor religijny i inne, nie oznacza iż w obliczu Boga jesteśmy gorsi lub lepsi.
Wszyscy czerpiemy "wodę życia" z jednego strumienia Łask Bożych i wszyscy w jakimś stopniu stanowimy jedno ciało w Chrystusie Panu.
Jeśli ktoś w to wątpi polecam modlitwy do Ducha Świętego o właściwe rozeznanie w tej kwestii.

Co do poglądu na nasze, moje (katolickie, protestanckie, ...) itd to trzeba zauważyć, iż takie postrzeganie wiary graniczy lub nawet jest tożsame z fundamentalizmem religijnym. A tego zjawiska Bóg nigdy nie pochwalał, co wyraźnie możemy odczytać na Biblijnej postaci Jonasza.


Czy mamy więc dążyć do zjednoczenia Katolicyzmu z innymi odłamami Chrześcijaństwa?
Sądzę, iż TAK, ale nie samotnie lecz z Duchem Bożym jako Przewodnikiem, czasami nawet mocno ponad naszymi (ludzkimi) podziałami.

Oceń 24 15 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Milosc 10:29:44 | 2015-11-08
Duch zjednoczenia owszem działa łącząc i na tej zasadzie można powiedzieć utworzono ONZ, UE, NATO i wszelkie inne systemowe konstrukty ale to są FIZYCZNE bloki.  

Prawdziwy Duch zjednoczenia działa kiedy ludzie wiedzą, że są ze sobą DUCHOWO połączeni. A SĄ - tylko nie wiedzą / nie pamiętają o tym.

Jesteśmy JEDNYM. Jezus nauczał: "Co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili". Jesteśmy Jego uczniami, Jego naśladowcami, więc przyjmijmy Jego świadomość, myślmy jak On, stawajmy się Nim, bądźmy Nim.
Co komuś uczynimy - sobie czynimy, więc "miłujcie bliźniego swego jak siebie samego". Dlaczego? Bo on jest tą cząstką nas, która w nas żyje, która wraz z nami realizuje nasz cel w tym konkretnym życiu. Jak spojrzymy bliźniemu w oczy, to ujrzymy zwierciadło naszej DUSZY. Wszyscy współpracujemy na naszej drodze ewolucji jak jeden żywy Organizm.

Jest Jeden Bóg, a więc jedno Życie Wieczne w każdym z nas. To jest ten DUCH JEDNOŚCI i tak pojmując, owszem - staje się to początkiem czegoś naprawdę wielkiego.

Oceń 17 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Karmel 01:24:44 | 2015-11-08
A ile można na tym stracić?
Pytanie to każe się zastanowić nad celowością angażowania się w nowoekumeniczne przedsięwzięcia, które maja jakiś sens jedynie w aspekcie doczesnym.Cóż bowiem w perspektywie nadprzyrodzonej mogą nam katolikom dać protestanci? Nic.Pełnia jest u nas.Drzwi naszego Kościoła są jednak dla nich zawsze otwarte.Tylko niech nie każą nam przebudowywać naszych wnętrz na ich modłę.
" Cóż to za fima ten protestantyzm, Papież to jest Firma!" 

Oceń 21 16 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jazmig 16:27:53 | 2015-11-07
Zamiast skupiać się na tym co nas nie tyle łączy, co nie rozdziela, skupmy się jednak na różnicach. Po co klajstrować rzeczywistość?

KK zrobił ogromny krok w stronę protestantyzmu. Zamiast mszy katolickiej, mamy protestancką. Co zrobiły wspólnoty protestanckie, żeby zbliżyć się do KK?

Ostatnio biskupi na synodzie, przynajmniej duża ich część, chcieli przeforsować zgodę na możliwość przystępowania do komunii św. pomimo trwania w grzechu ciężkim. Podjęta uchwała zostawiła tę kwestię otwartą, zobaczymy, co powie papież w adhortacji po tym synodzie.

Biskupi niemieccy domagają się dalszej lutaranizacji KK, poprzez podejmowanie decyzji ws. doktrynalnych przez lokalne episkopaty. Jeżeli KK będzie szedł w tym kierunku, to z pewnością stanie się on wspólnotą protestancką, a nie KK.

Czy św. Franciszek nawoływał do buntu przeciwko papieżowi? Czy innni święci, którzy odnawiali i ratowali KK z błędów buntowali się przeciwko swoim zwierzchnikom religijnym?

KK w ogóle nie powinien obchodzić rocznicy schizmy, nazywanej pięknie reformacją. Ta schizma powstała na grzechu śmiertelnym złamania ślubów czystości, posłuszeństwa i ubóstwa przez pełnego pychy bezczelnego zakonnika nazwiskiem Luter.

Nic, czego źródłem jest grzech, nie pochodzi od Boga. Dlatego cała ta reformacja, luteranizm, protestantyzm, czy jakbyśmy tego nie nazwali, nie ma nic wspólnego z Bogiem.

Nie musimy być wrogami, możemy i powinniśmy współpracować w tym, co nas nie dzieli. Ale nie szukajmy na siłę porozumienia, bo ono jest niemożliwe.

Oceń 35 21 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

k jar 08:57:36 | 2015-11-07
Nie da się dzisiaj rozdzielić problemu ekumenii od uwarunkowań kulturowych i społecznych: jak istnieje "kultura katolicka", tak istnieje "kultura protestancka" i to w wielu krajach może zarówno zbliżać, jak i oddalać. Co dobre dla Niemiec, czy Stanów Zjednoczonych, gdzie nie tylko odsetek protestantów jest znaczny, a kulturę narodową budowali przedstawiciele Kościołów protestanckich, to w przypadku Polski sytuacja jest odmienna. Gdyby to dotyczyło okresu międzywojnia to może zgoda - wszak największa gmina kalwińska w ówczesnej Polsce w Wilnie złożona była w większości z katolików, którzy zmienili wyznanie  z uwagi na rozwód i drugi ślub. Ale po wojnie nie tylko wyznawców judaizmu ubyło, ale i ewangelików. Polska stała się prawie w całości krajem jednowyznaniowym. Tam, gdzie środowiska protestanckie są znaczne jak Cieszyn i okolice, to z mojej wiedzy dialog ekumeniczny postępuje i ma się dobrze. Są wspólne działania na polu szkolnictwa i akcji charytatywnych. Ale mówienie o tym na wsi kieleckiej trąci myszką. Jeśli to ma być jakiś przełomowy dokument to nie widzę tego w warunkach polskich - może są jeszcze problemy o charakterze lokalnym, zaszłości historycznych, np. w zakresie zajmowania zborów na kościoły katolickie, ale to winny lokalne Kościoły rozwiązać. Wtedy można mówić o jakimś dokumencie jedności: żeby zakończyć spór, otworzyć wspólną działalność np. charytatywną. W innym wypadku zostawiłabym to "naturalnej cyrkulacji dziejów". Nie twórzmy dla ekumenii bazy bez pokrycia. 

Oceń 18 4 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook