Sakrament małżeństwa dla wierzących

(fot. M.G. Kafkas / flickr.com)

"Tymczasem znalazłem cierpliwą, niezachwianą wiarę w sakrament małżeństwa. Okazało się, że to ja byłem księdzem niewierzącym! Nie wierzyłem wcześniej w to zdanie, że każde sakramentalne małżeństwo można uratować, nawet po rozwodzie, nawet po zdradzie...".

 

Rozpoczynający się w Rzymie Synod Biskupów poświęcony rodzinie, to czas odżywania wielu kwestii, także tych problematycznych, związanych z życiem małżeńskim. W mediach już wyczuwa się gorączkowe oczekiwanie na sensacyjne rozwiązania typu: czy Kościół poluzuje swoje stanowisko w sprawie rozwodów? Czy papież pozwoli osobom rozwiedzionym i żyjącym w niesakramentalnych związkach przystępowania do Komunii św.? Zwycięży frakcja postępowa czy konserwatywna?

 

Przy takim podejściu łatwo jest zagubić, a może nawet wcale nie usłyszeć istoty pogłębionej refleksji i szukania piękna życia rodzinnego i małżeńskiego w świetle Bożej Prawdy, do której zaprasza Ojciec Święty zwołując synod. Bo przecież nie o polityczne przepychanki tu chodzi, a o szukanie praktycznych rozwiązań w bardzo konkretnych i często trudnych sprawach, jednak zawsze w świetle Prawdy.

 

Od kilku lat towarzyszę małżonkom, którzy w swoich sakramentalnych związkach doświadczają kryzysów. Niestety, wiele z tych związków rozpada się, co ma swoje bardzo poważne konsekwencje nie tylko dla nich samych, ale także ich dzieci i całych rodzin.

 

Ks. Marek Dziewiecki w artykule "Potrzeba duszpasterstwa małżonków skrzywdzonych i porzuconych" z radością przyjmuje fakt, że coraz więcej świeckich przeżywających kryzys małżeński zostaje objętych duszpasterską troską. Z pewnością dzieje się tak w Kościele w Polsce. Autor artykułu idzie jednak nieco dalej i przestrzega przed zbytnim upraszczaniem sprawy. "Niepokoi mnie fakt - pisze ks. Dziewiecki - że zwykle w dyskusjach na ten temat nie czynimy wystarczająco czytelnego rozróżnienia między tymi małżonkami, którzy się rozwiedli, związali z kimś innym i złamali swoją przysięgę małżeńską, a tymi, którzy zostali skrzywdzeni, zdradzeni i opuszczeni, a mimo to z nikim nowym się nie wiążą, gdyż trwają w przyjaźni z Bogiem oraz zachowują wierność złożonej przez siebie przysiędze małżeńskiej".

 

Dla nas wierzących nie ma innej perspektywy patrzenia na małżeństwo jak tylko ta, którą daje nam Chrystus w Ewangelii. I tylko w perspektywie Bożego Słowa można odkrywać sens i znaczenie przysięgi małżeńskiej - wraz z wszystkimi jej konsekwencjami. Także te najtrudniejsze i złożone tematy dotyczące zdrad, rozwodów, łączenia się w nowe związki należy rozpatrywać rozumem oświeconym wiarą.

 

Rozumieją to dobrze ci małżonkowie, którzy doświadczyli na sobie bolesnych ran rozbicia sakramentalnego związku, a jednak pozostali wierni danemu przed Bogiem słowu przysięgi małżeńskiej. Część z nich odnajduje dla siebie realną pomoc i ratunek dla swojej dramatycznej sytuacji rozpadu małżeńskiego we Wspólnocie Trudnych Małżeństw SYCHAR, która działa i rozwija się w Kościele Katolickim w Polsce od 2003 roku, a której celem jest ratowanie małżeństw sakramentalnych przeżywających kryzys.

 

We Wspólnocie SYCHAR wierzymy w to, że Pan Bóg daje dość łaski, żeby uzdrowić wszystkich sakramentalnych małżonków, uzdolnić ich do wypełnienia przysięgi małżeńskiej w każdej sytuacji kryzysu (także po rozwodzie i gdy są w drugich niesakramentalnych związkach), gdy tylko pójdą drogą nawrócenia, otworzą się na Niego i łaskę sakramentu małżeństwa. Taką drogę wiary w uratowanie każdego sakramentalnego małżeństwa przeżywającego kryzys, w każdej sytuacji, proponuje Wspólnota Trudnych Małżeństw SYCHAR, także tym, którzy są po rozwodzie w drugich związkach. Bo Pan Bóg małżonków sakramentalnych zawsze i w każdej sytuacji widzi razem, o czym świadczą Jego słowa zapisane w Ewangelii św. Mateusza: "A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela" (Mt 19, 6).

 

Przysięga małżeńska w jednakowym stopniu obowiązuje wszystkich sakramentalnych małżonków - tych co skrzywdzili i tych, co zostali skrzywdzeni. W przysiędze nie ma klauzul dodatkowych warunkujących jej ważność. W małżeństwie sakramentalnym małżonkowie wypełniają wolę Bożą, realizując w codziennym życiu słowa przysięgi, którą przed Bogiem sobie składali: "ślubuję ci wierność, miłość i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci". W tych słowach zapisana jest wola Boża dotycząca każdego sakramentalnego małżonka - w każdej sytuacji, także w tej najbardziej kryzysowej, gdy dochodzi do zdrady, wejścia w drugi związek, gdy w drugim związku pojawiają się nieślubne dzieci. Wierzysz w to? Ale czy sakramentu małżeństwa nie powinno się udzielać tylko wierzącym?

 

Ojciec Donat Wypchło, franciszkanin, w książce pt. "Sychar. Ile jest warta twoja obrączka" autorstwa Anny Jednej dzieli się takim doświadczeniem: "Sychar spotkałem już po kilkunastu latach kapłaństwa i po licznych doświadczeniach pracy z małżeństwami. Dostałem propozycję poprowadzenia rekolekcji dla Wspólnoty Trudnych Małżeństw Sakramentalnych na Górze Świętej Anny. Zastanawiałem się, jakich ludzi tam spotkam, do kogo pojadę? Trochę się bałem, wyobrażałem sobie rozdartych, rozdrapujących rany ludzi. Tymczasem znalazłem cierpliwą, niezachwianą wiarę w sakrament małżeństwa. Okazało się, że to ja byłem księdzem niewierzącym! Nie wierzyłem wcześniej w to zdanie, że każde sakramentalne małżeństwo można uratować, nawet po rozwodzie, nawet po zdradzie, nie wierzyłem, że Bóg może uzdrawiać związki, które po ludzku są nie do uzdrowienia. Kiedy posłuchałem tych ludzi, moje myślenie uległo zmianie". Wspomniana książka opisuje wiele cudów, które dokonują się na naszych oczach, cudów nawrócenia, cudów przebaczenia z serca, cudów odnalezienia pełni życia i wreszcie cudów powrotu do sakramentalnego małżeństwa. Wspólnota SYCHAR to dla mnie żywy Kościół, w którym powiewa świeżość wiary w moc Jezusa Chrystusa.

 

Wspólnota Trudnych Małżeństw SYCHAR istnieje od 2003 roku i stanowi "oddolną" inicjatywę małżonków. Jej założycielami są małżonkowie, których sakramentalne związki małżeńskie, patrząc po ludzku, rozpadły się, a mimo to postanowili oni trwać w miłości i wierności, wypełniając złożoną przed Bogiem przysięgę. SYCHAR jest młodą wspólnotą, ale dynamicznie rozwijającą się. Powstaje wiele jej ognisk. Obecnie działa kilkadziesiąt ognisk Wspólnoty w Polsce i za granicą. Rdzeniem SYCHARU jest grupa liderów ognisk, moderatorów, opiekunów duchowych i współpracowników. Od 2012 roku Wspólnota ma Krajowego Duszpasterza mianowanego przez Episkopat Polski, którym jest ks. Paweł Dubowik.

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.5

Liczba głosów:

36

 

 

Komentarze użytkowników (26)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Samson 00:07:37 | 2014-10-07
Bardzo dziękuję o.Andrzejowi Migaczowi SJ za ukazanie, że warto ratowac swoje małżeństwo sakramentalne. Zwłaszcza wtedy, gdy napotyka na kryzysy. Kluczem jest przebaczenie, które prowadzi nas do wolności od grzechu i szczęśliwego życia tu i teraz oraz w wieczności. "Każde trudne sakramentalne małżeństwo jest do uratowania!" :-)

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ja 14:56:11 | 2014-10-06
Nie tylko sie da kazde sakramentalne malzenstwo uratowac, nawet po zdradzie ale jeszcze do niedawna nie bylo to jakims cudownym zjawiskiem a bylo calkowicie naturalne. Taka ogromna liczba rozwodow to zjawisko stosunkowo niedawne. Kiedys jak sie cos psulo to sie to cos naprawialo a nie wyrzucalo na smietnik. Myslenie ze sie malzenstwa uratowac nie da to efekt kryzysu wiary, kryzysu wartosci, wymysl ateistycznych pseudointelektualistow na okraglo wmawiajacych ludziom ze powini sie skupic na szczesciu w zyciu doczesnym. I stawiajacym prawo do szczescia doczesnego za najwyzsza wartosc. Bo po co sie meczc skoro po smierci nic nie ma? Lepiej to zycie przezyc lekko latwo i przyjemnie wkladajac we wszystko minimum wysilku, nie patrzac zupelnie na osoby ktore sie unieszczesliwia swoim postepowaniem - ot coz trudno ci poprostu mieli ''pecha''. A jesli spojrzec z perpektywy zycia wiecznego to sa to ludzie ciagnacy innych ku zagladzie.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~gnG 01:04:51 | 2014-10-06
Radują duszę wymieniane cuda: nawrócenia, przebaczenia, odnalezienia i powrotu. Żywię nadzieję, że to nie ogranicza autora do wiary w sakrament małżeństwa.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zielona 18:15:26 | 2014-10-05
"Sakrament małżeństwa dla wierzących" - tyuł artykułu, będący chyba jego tezą coś we mnie w środku poruszył.
Tak... bo ja chyba nie rozumiem, o co chodzi z tymi sakramentami. Czy one są dla wierzących, czy dla ochrzczonych, bo to dzisiaj (niestety) dwie zupełnie różne rzeczy. Myślę, że jeśli stawia się takie wymagania małżonkom, wymagania niekiedy heroiczne, to powinno się analogiczne wymagania kandydatom do małżeństwa postawić. Mam trochę do czynienia z małżonkami i nrzeczonymi przygotowującymi się do sakramentu, znam więc sprawę "od kuchni" i jakoś zauważałam raczej naciski na to, by narzeczonym drogę do sakramentu ułatwić poprzez skracanie "przepisowego" przygotowania. Najczęściej po to, by jak najszybciej przestali żyć w grzechu - zamiast zadziałać wrecz przeciwnie: położyć większy nacisk na przygotowanie takich, którzy zaczęli swoją wspólną drogę ze złej strony; im pokazać istotę i wartość wiary, zreewangelizować ich, zamiast tylko usankcjonować ich status. Przygotowanie do małżeństwa w Kościele w większości przypadków pozostawia wiele do życzenia. Na spotkaniach doradców rodzinnych, swieckich osób zajmujących się przygotowaniem narzeczonych, najczęściej pojawiającym się problemem jest lekceważenie tematu przez proboszcza i resztę księży.

Wierzysz w to? Ale czy sakramentu małżeństwa nie powinno się udzielać tylko wierzącym? Może się powinno, ale się tego nie robi. W ogóle w polskim Kościele mało (jeśli w ogóle) dba się o to, żeby "wierni" byli wierzący. Ba! Mam wrażenie, że często brak nawet wierzących duchownych. I przepraszam, że wylewam żale, nie lubię tego robić, ale dość mam tej hipokryzji. Synod jest bardzo potrzebny i cokolwiek pod natchnieniem Ducha Świętego uradzi, będę bardzo wdzięczna, bo zmiany są potrzebne.

Oceń 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~tomi 22:40:26 | 2014-10-04
Bardzo dziekuje za ten tekst. Az chcialo sie przeczytac.

Oceń 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~owieczka_ 20:51:41 | 2014-10-04
W końcu łyk świeżego powietrza na tym dusznym portalu. Dziękuję Ojcu za ten tekst.

Oceń 8 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~wanda 19:07:04 | 2014-10-04
Encyklika -Ecclesia de Eucharistia -Ojca Świętego Jana PawłaII.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~gorszy 18:53:09 | 2014-10-04
Dyskusja, którą wywołał Papież odbiera mi wiarę. Tyle lat w małżeństwie, tyle trudu, tyle błędów, ale zawsze jedno przed oczyma: nie ma możliwości cofnięcia, nie ma rozwodu. Dziś Franciszek postawił to pod znakiem zapytania, co gorsza - główny ciężar dyskusji skupia się tylko na rozwodnikach. Cisza panuje wokół innego pomysłu Papieża - ułatwienia unieważnienia tego sakramentu.

Dziś odkryłem że już inaczej patrzę na swoją rodzinę - po co walczyć o nich? Tak boli walka z sobą - po co ją toczyć? Coraz słabiej widzę sens takich wysiłków...

Oceń 6 8 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook