Kościół "świętej kiełbasy"

Piotr Żyłka

W Wielką Sobotę możemy zaobserwować przedziwne zjawisko. Oto Kościół powszechny przemienia się w Kościół - nazwijmy go roboczo - świętej kiełbasy i błogosławionego jajka. Jak to jest możliwe? I jakie płyną dla nas z tego wnioski?


O rzeczach najważniejszych, które dziś się rozgrywają, napisałem kilka lat temu. Zainteresowanych odsyłam do tekstu "Nie zagłuszaj tej ciszy". Tym razem chciałbym zwrócić uwagę na sprawę, którą można by uznać za zabawną i spuścić na nią zasłonę milczenia, ale mam wrażenie, że warto spojrzeć na "problem święconek" w szerszym kontekście. Spróbujmy zastanowić się, co się dzieje z wieloma katolikami w Wielką Sobotę.


Co roku ten sam obrazek. Tłumy ludzi przychodzą do kościołów poświęcić pokarmy. Piękna tradycja. Koszyczki wypełnione po brzegi jedzeniem, które postawimy w niedzielny poranek na naszych stołach. Zaczyna się obrzęd błogosławienia. Ksiądz wypowiada kolejne słowa i na naszych oczach dzieją się "cuda". Błogosławi kiełbaski - ludzie się żegnają. Błogosławi jajeczka - to samo. Stoję, patrzę i milczę. Czasem się tylko zaśmieję cicho pod nosem. Ludzie-wędliny i ludzie-jajeczka. Taki nasz polsko-katolicki folklor. Wszystkim, którzy czują się na święconce zagubieni, polecam instrukcję przygotowaną przez Mateusza Ochmana. Powinno pomóc.

 

 


Ale po co o tym piszę? Nie jest moim celem wyśmiewanie się z osób, które nie wiedzą, kiedy zrobić znak krzyża. Taka złośliwość nie miałaby sensu. Wydaje mi się jednak, że ten przykład jest tylko przejawem problemu znacznie poważniejszego - naszego częstego bezrefleksyjnego uczestnictwa w liturgii i innych wydarzeniach dziejących się w kościelnych murach. Taka taśma. Przychodzimy, robimy swoje, za bardzo nas to nie rusza i wychodzimy. Koniec. Żyjemy dalej, nic się nie zmienia.


Czy da się to jakoś zmienić? Dobrze jest posłuchać czasem tradycjonalistów. Często z nimi dyskutuję, w wielu sprawach się nie zgadzamy, ale trzeba przyznać, że jedna ich intuicja jest trafna - Msza święta i w ogóle kontakt z Bogiem jest niesamowitą tajemnicą. I żeby pozwolić Mu wejść do naszego życia, musimy podchodzić do tego, co się dzieje w Kościele bardzo uważnie. Tajemnicy nie da się zrozumieć, jeśli nie będziemy starać się jej zgłębiać.


Mocno zapadły mi w pamięć słowa o. Wojtka Dudzika OP, które wypowiedział kilka lat temu na kazaniu w trakcie jednej z porannych Mszy akademickich u dominikanów w Krakowie. Była siódma rano, więc większość z nas jeszcze się do końca nie obudziła. Ojciec zadał wtedy takie pytania: Czy to, co się dzieje w trakcie Eucharystii nas jeszcze zadziwia i zaskakuje? Czy w ogóle rusza nas fakt, że za chwilę Wszechmogący Bóg przyjmie na naszych oczach postać kruchego opłatka? Czy zdajemy sobie sprawę z cudu, jakiego jesteśmy świadkami? Te słowa wciąż do mnie wracają.


To jest właśnie coś, czego nam wszystkim potrzeba. Uważność i zadziwienie. W kalendarzu liturgicznym wszystko się powtarza. Co roku te same święta. Na każdej Mszy te same słowa. Taka logika i rytm życia w Kościele mogą sprzyjać spowszednieniu tego, co niezwykłe i zwyczajnej nudzie. Ale czy tak się stanie, zależy tylko od nas.


Wiara rodzi się ze słuchania. Żeby Boga usłyszeć, trzeba uważnie słuchać. Tylko wtedy dajemy Mu przestrzeń do działania. On nie zrobi nic wbrew nam, dlatego czeka na naszą współpracę. Być, słuchać Jego Słowa i - jak mówi papież Franciszek - pozwolić Mu się zaskoczyć. Tego sobie i Wam wszystkim życzę w ten przedziwny sobotni dzień. Bóg może dokonywać cudów. Dzisiejsza noc będzie tego najpotężniejszym dowodem.


Zmartwychwstanie jest łaską, na którą nie musimy zasłużyć. Ona jest nam dana za darmo. Ale jeśli nie chcemy, żeby znowu prawdziwym było powiedzenie "święta, święta i po świętach", jeżeli chcemy, żeby ta błogosławiona noc coś w nas zmieniła, to zacznijmy uważnie słuchać tego, co On do nas mówi.


"Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus".
 

 

 

Piotr Żyłka - członek redakcji i publicysta DEON.pl, twórca Projektu faceBóg i papieskiego profilu Franciszek. Jego projekty można znaleźć na blogu autorskim

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.83

Liczba głosów:

101

 

 

Komentarze użytkowników (75)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Maćko z Bogdańca 16:30:20 | 2014-04-29
Brawo dla Pana Żyłki :)
Chyba 1. raz się z nim zgodzę :)
widzę, że coś się zmienia w jego pogl,ądach i nawet bierze pod uwagę tzw. tradycjonalistów (btw. jako katolicy wszyscy jesteśmy tradycjonalistami , takie podziały są bez sensu)

Oceń Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~AP 21:44:11 | 2014-04-23
Święconka to nie tylko religijna tradycja, ale także kulturowa i społeczna. W związku z tym w kościołach pojawiają się nie tylko wierzący lub/i religijni katolicy, ale także ci z najdalszych obrzeży Kościoła. Zamiast wyśmiewać się z ich nieporadności i dopytywać o cholesterol i poziom cukru w chrześcijańskiej krwi warto wykorzystać tę okazję do przyciągnięcia ich do Kościoła na dłużej.

No tak, ale Pan nie robi takiego rozróżnienia. Wszyscy podpadają pod jedną kategorię.

Do tego, jeżeli w jakimś kościele nagminnie powtarzane są jakieś błędy przez wszystkich to zamiast z tego rechotać powinno się przez jakiś czas (tu: kilka lat pod rząd) informować jak należy się zachować, żeby bywalcy danej świątyni nauczyli się właściwych zachowań.

Oceń 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Grażyna 19:57:08 | 2014-04-23
oi, zebrało się Panu Piotrowi. MOże mała riposta od Autora? Bo opinie słabiutkie, słabiutkie...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~nn 15:46:34 | 2014-04-22
nooo, jakby tak p.Zylka do cerkwi poszedl to swira by dostal od tej czestotliwosci znakow krzyza

a na marginesie:
jezeli produkcje p.Zylki i jemu podobnych to jest ewangelizacja wg jezuitow to moze slusznie ich niegdys rozwiazano i szkoda, ze odnowiono,
moze sie kiedys opamietaja

Oceń 10 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TomaszL 09:43:44 | 2014-04-22
To co autor opisuje to wiara bez wiedzy religijnej i znajomosci znaczenia gestów. Niestety
mieszanka tradycjii domów rodzinnych plus brak uważania na lekcjach religii plus wlasne wyobrażenia dają takie efekty.

Przy czym czynienie znaków krżyza podczas błogosławieństwa pokarmów nie jest czymś aż tak dziwnym w stosuku do innych, czynionych bezsensownie gestów religijnych.

Warto może napisac poradnik opisujacy podstawowe gesty katolika czynione np podczas Mszy św. Bo tu jest dopiero swoista mieszanka bezsensowności zachowań.
 

Oceń 6 13 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Velasquez 09:39:37 | 2014-04-22
A ja tam lubię te wszystkie święconki, choinki, żłóbki, kwiatki przy kapliczkach, chlebki św. Agaty, brzózki na Boże Ciało, "święte Krzysztofy" w samochodach i basta. Nie bulwersuje mnie głębia lub jej brak u tych, którzy taką symbolikę pielęgnują. Bardziej godnym politowania jest fakt, że jest to wykpiwane na, podobno, katolickich publikatorach. Nadmiar fakultetów?
Jestem pewny, że katolicy w Polsce są dużo lepsi niż się im wmawia.

Oceń 18 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Grażyna 09:16:25 | 2014-04-22
Ale Pan Mądraliński, Panie Piotrze! Naprawdę: świetnie wyedukowany. "Ale po co o tym piszę? Nie jest moim celem wyśmiewanie się z" Pana edukacji. O nie! Otóż: zanim się napisze kilka zgrabnych zdań, trzeba pogłębonej refleksji a nie pisać pod wpływem impulsu. Takie teksty pomimo może dobrego zamysłu nie mają wartości, a wręcz, jak wyczytałam w komentarzach, budzą oburzenie takim świetnym wyedukowaniem. Ja byłam na święceniu pokarmów, gdzie akolita prowadzący liturgię tłumaczył ludowi gesty i pouczał, kiedy zrobić znak Krzyża. Czy to taki wysiłek? Dlaczego tak jest z ludźmi, że żegnają sie nie wtedy gdy potrzeba? bo im nikt nie mówi trzymając ich w swoistej niewiedzy. 

Oceń 16 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Udana 08:49:29 | 2014-04-22
Byłam ostatnio na Mszy z chorą z Alzhaimera i ona znak krzyża wykonywała w ciągu Mszy chyba z 20 razy, za każdym razem kiedy siadała, wstawała, klękała, bo to tylko pamiętała… Czy źle się modliła??? Ci co  tylko z koszyczkami przychodzą na święta może tylko już ten znak pamiętają i w sumie to jest powód do radości, że pamiętają! Niektórym ten znak  przecież uratował życie!
Ja bardziej widzę, że ten  wielkosobotni  tłum to  wezwanie do ewangelizacji, bo jeszcze się w nich coś tli, jeszcze może czegoś szukają…

Oceń 17 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

T7HRR 09:25:19 | 2014-04-22
Szkoda, że autora tej instrukcji wymieniono z imienia i nazwiska. Nieładnie jest wyśmiewać czyjąś ignorancję, a szczególnie gdy ten ktoś próbuje pouczać innych .

Dla kogo jest ta instrukcja? No to chyba,  jest instrukcja zachowania dla koszyczków ze świeconką... :-)

I zadanie dla Pana Piotra, jeśli jednak nie dla koszyszków to: skoro znak krzyża uczynić będzie można dopiero po "zostaniu pokropionym wodą święconą", ile czasu minie do tego momentu?
Ile razy osoba stosująca się do takiej  instrukcji pominie znak kryża, podczas Liturgii? ;-)

Oceń 20 5 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~tomtom 21:29:41 | 2014-04-21
Zdecydowanie bliżej mi do /jak to Pan redaktor Żyłka raczył określić/ Kościoła "świętej kiełbaski" niż do Kościoła "świętej pychy i pogardy"...

i rzeczywiście jest we mnie zdecydowanie więcej empatii w stosunku do nieznajomości zasad formalnych i nie mnie oceniać intencje takiej religijności bo nie uważam abym miał prawo do oceny czyjejś pobożności poprzez mój subiektywny odbiór czyjejś powierzchowności- co autorowi jak obserwuję przychodzi dość łatwo...
Czasem nawet w "dewocyjnej religijności" jest więcej pokory niż w postawie zaprezentowanej powyżej...

Warto także odróżnić formalizm od tradycjonalizmu bo autor zdaje się stawiać pomiędzy nimi znak równości przez co obnaża swoje marne dość pojęcie o istocie Tradycji Kościoła Katolickiego i wartości jaką jest sama w sobie...
"Tradycja" nigdy nie gardziła "pobożnością ludową" w której (szczególnie na wsiach w środowiskach niewykształconych) otwartość na tarscendencję okazywana była w prostych (bo przez prostych ludzi) ale pięknych gestach jak choćby czynienia znaku Krzyża na bochenku chleba przed ukrojeniem kromki...

Panie Żyłka- Tekst mógłby być całkiem przyzwoity gdyby nie przebijała się w nim delikatna złośliwość, pogarda i poczucie wyższości...
Pisze Pan: "Tajemnicy nie da się zrozumieć, jeśli nie będziemy starać się jej zgłębiać"
Pełna zgoda- tylę że Pan zamiast tę tajemicę zgłębiać pisze o marginalnym szczególe a słowo "Chrystus" padło w Pańskim tekście tylko raz i to na końcu...

Jeśli sednem tej Tajemnicy w przeddzień Zmartwychwstania Pańskiego było wg Pana podzielić się publicznie swoimi "obserwacjami" ze święcenia pokarmów to zaryzykuję stwierdzeniem że to Pan był za bardzo skupiony nie na tym co istotne...

Niech Zmartwychwstały Chrystus będzie dla Pana chojny i błogosławi wszelkimi łaskami aby dostrzegł Pan sacrum i Tajemnicę jaka tkwi niezmiennie w Tradycji Kościoła...

Pozdrawiam serdecznie

Oceń 27 5 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook