Chciałabym, żeby Kościół przestał mnie demonizować

(fot. depositphotos.com)

"Chciałam żyć «w zgodzie ze sobą», tyle że nie bardzo wiedziałam, co to oznacza. Czy - w myśl nauczania Kościoła - odrzucenie homoseksualnego związku? A może robienie tego, czego się najbardziej pragnie?"

 

Marta jest lesbijką i katoliczką. Pełny wywiad, jakiego udzieliła dla Tygodnika Powszechnego znajdziecie TUTAJ

 

Świadomość odmienności dojrzewała w Marcie kilka lat i nie była czymś, co kobieta łatwo zaakceptowała. Wychowała się w katolickiej rodzinie, pragnęła żyć w zgodzie z wiarą i nauczaniem Kościoła. Dlatego odpierała myśl, że może być osobą homoseksualną, choć zauważała swoją odmienność. 

 

Angażowała się w duszpasterstwa dla młodzieży. "Głęboko weszłam w ten (...) religijny świat. Bardzo chciałam, by to był mój świat". Po kilku latach poczuła, że przestaje tam pasować. W jej głowie zaczęło pojawiać się wiele wątpliwości, nie potrafiła, tak jak kiedyś, przyjmować wszystkiego, czego nauczał Kościół. 

 

Inne oblicze Kościoła

 

Wyjazd za granicę pozwolił jej zmienić perspektywę, odkrył przed nią inne oblicze Kościoła, którego tak bardzo jej tutaj brakowało. 

 

"Zobaczyłam tam garstki ludzi, ale te garstki były przekonane, że chcą tam być; kościół, w którym nikt nie ma poczucia władzy nad ludźmi, nikt nie mówi nieustannie: «Tak powinnaś żyć». Z okresu belgijskiego zapamiętałam scenę. Siedzę sama w kawiarni i piszę na serwetce: «Dlaczego ciągle kobiety?». I znowu: «A co jeśli...». Nadal odpowiadałam sobie jednoznacznie: to niemożliwe" - wspomina.

 

Po powrocie uświadomiła sobie, że nie zmieni tego kim jest, nie potrafi zakochać się w mężczyźnie. Z rozpaczą przyjęła fakt, że jej podejrzenia były słuszne - jest lesbijką. Nadszedł czas kolejnego wewnętrznego konfliktu.

 

"Chciałam żyć «w zgodzie ze sobą», tyle że nie bardzo wiedziałam, co to oznacza. Czy - w myśl nauczania Kościoła - odrzucenie homoseksualnego związku? A może robienie tego, czego się najbardziej pragnie? Stanięcie w prawdzie?"

 

W końcu zdecydowała się stanąć w prawdzie, ale nie w znaczeniu, jakie nadaje temu sformułowaniu Kościół, ale w życiu w szczerości z samą sobą.

 

Pragnienie zrozumienia

 

W ostatnim czasie, gdy dyskusje wokół osób LGBT mocno się wzmogły, Marta doświadcza wielu bardzo przykrych dla niej sytuacji, jak na przykład jedna mająca miejsce na wrocławskim rynku, podczas której aktywiści zbierający podpisy pod ustawą "»Stop pedofilii«! Ratuj dzieci!" mieli transparent: "Czego lobby LGBT chce uczyć dzieci?".  "Mijali mnie ludzie, którzy składali pod tym dokumentem podpisy. Zastanawiałam się, czy mają świadomość, kogo mijają? Nie mogli wiedzieć, że «potwór» ukrywa się w ciele 27-letniej dziewczyny w zielonym płaszczu. Że pochodzi z katolickiej rodziny" - wspomina. 

 

Bardzo trudno jej znaleźć teraz miejsce w Kościele, nie czuje w nim żadnego oparcia ani chęci dialogu. A jedyne czego tak naprawdę pragnie to zainteresowania. "Tym, jak żyjemy, co czujemy. Kościół nie chce wejść w nasz świat, a jeśli już, to jako kolonizator: «My ci powiemy, co jest dobre, gdy wyrzekniesz się grzechu».

 

Marta, wbrew temu, co można by pomyśleć, nie oczekuje od Kościoła zmiany nauczania, pragnie, aby ludzie Kościoła otworzyli się na dialog z osobami takimi jak ona, żeby przestali je demonizować i pokazywać ciągle, jako zagrożenie dla innych. Żeby skończyli z kurczowym trzymaniem się i rozpowszechnianiem stereotypów, że osoby LGBT nastawione są tylko na osiąganie przyjemności. 

 

Szacunek, delikatność, miłość

 

"Moja wspólnota, mówiąca nieustannie o Bożej miłości, nie chce pytać: co u ciebie? Co czujesz? Kim jesteś? Być może ostatniego z tych pytań Kościół mi nie zadaje, bo nawet nie chce uznać mojej tożsamości? Przecież Episkopat napisał, że nie używa skrótu LGBT. Gdzie tu delikatność? Miłość?" - mówi kobieta podkreślając, jak bardzo słowa niektórych duchownych mijają się z nauką płynącą z Katechizmu Kościoła Katolickiego o traktowaniu osób homoseksualnych z szacunkiem, delikatnością oraz miłością.

 

Na pytanie o to "jak jest", Marta odpowiada, że "normalnie". Wspólne obiady, wyjścia, mniej i bardziej ważne rozmowy, kłótnie, wspólne radości i dramaty. Jak w zwyczajnej relacji między ludźmi. 

 

Jak mówi dziś o swojej wierze? "Godzę się ze swoimi wątpliwościami. A równocześnie nie mam wątpliwości, że istnieje duchowy wymiar życia. Bóg jest, podobnie jak sens".

 
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.1

Liczba głosów:

39

 

 

Komentarze użytkowników (15)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Andrzej 10:16:25 | 2019-07-11
Co Bóg mówi w Biblii o homoseksualizmie? -
http://bit.ly/2TByrlh .
Były homoseksualista idzie na cały świat i głosi Ewangelię! Andrew Comiskey doświadczył homoseksualizmu a dzięki uzdrowieniu i nawróceniu ewangelizuje. Jest mężem i ojcem czwórki dzieci. Jest twórcą programu "Strumienie Życia" - http://strumieniezycia.pl . Zobacz jego niezwykłe świadectwo uzdrowienia - część 1: https://youtu.be/31nQSTRn-ag i część 2: https://youtu.be/gXX7GIW8_DI

Oceń 37 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jaceklepiarz82 13:30:16 | 2019-07-10
Bóg stworzył nas wolnymi więc możesz być kim chcesz Sebastian93. Nie mam problemu, że mieszkasz z chłopakiem i go kochasz. Odstaw na chwile swoje uprzedzenia i przypatrz się nauce Kościoła. Kościół głosi, że każdy stosunek seksualny powinien kończyć się pełnym aktem seksualnym który ma na celu poczęcie człowieka. Wszystkie akty które nie kończą się w ten sposób są uznawane za moralnie złe. Niema więc znaczenia orientacja seksualna partnerów. Zarówno moralnie złe jest to w przypadku par heteroseksualnych jak i homoseksualnych. Kościół naucza, że powinniśmy powstrzymywać swoje rządzę i żyć zgodnie z prawem Bożym. Tak samo jak homoseksualiści pary hetero seksualne powinny żyć w czystości. Wiem trudna jest ta mowa i Pismo Święte o tym mówi. Jeśli nie zrozumiemy tej nauki Kościoła to nie mamy o czym rozmawiać. Kościół nie dzieli na gorszych i lepszych zgodnie z nauczaniem Jezusa nie wyklucza nikogo. To ludzie sami siebie wykluczają poprzez kierowanie się swoimi popędami.

Oceń 98 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Sebastian93 12:42:39 | 2019-07-10
Na Zachodzie działają duszpasterwa osób LGBT+. Co wiecej osoby te przystępują do sakrametnów i nikogo to nie bulwersuje. U nas jest potrzebna zmiana pokoleniowa i wtedy moża bedzie wrócić do tych waznych spraw. Stosunek do mniejszości jest wykładnią człowieczeństwa. 
Marzy mi sie takie duszpasterstwo:p Co ciekawe my katolicy-geje mamy nawet swojego patrona. Myśle, ze to dobry patron dla całego duszpasterwa osób LGBT+. Naszym patronem jest św. Sebastian, męczennik(wspomnienie 20stycznia) :) 

Oceń 34 457 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Sebastian93 12:32:03 | 2019-07-10
Praktycznie poza polskim i afrykańskim Kościołem stosunek do osób LGBT+ jest wyrozumiały i akceptujący. Stanowiskiem Kościoła w Polsce nie należy sie w ogóle przejmować. Kto w Polsce realnie słucha naszych biskupów :D
Ja jestem gejem i dobrze mnie z tym :) Jestem szczęśliwy, że Bóg mnie takim stworzył. Nigdy nie chciałbym być inny niż teraz jestem. Nie zamierzam tego zmianiać. Co wiecej żyje w zwiazku z chłopakiem i chodze do Kościoła. Na Zachodzie nikogo to nie bulwersuje bo to coś normalnego tam. Tylko u nas ciągle jakieś problemy. Mysle, że to kompleksy po komunizmie. Katolicy LGBT+ w Polsce powinni żyć normalnie według własnego sumienia.  

Oceń 13 189 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Sebastian93 12:29:51 | 2019-07-10
Praktycznie poza polskim i afrykańskim Kościołem stosunek do osób LGBT+ jest wyrozumiały i akceptujący. Stanowiskiem Kościoła w Polsce nie należy sie w ogóle przejmować. Kto w Polsce realnie słucha naszych biskupów :D 
Ja jestem gejem i dobrze mnie z tym :) Jestem szczęśliwy, że Bóg mnie takim stworzył. Nigdy nie chciałbym być inny niż teraz jestem. Nie zamierzam tego zmianiać. Co wiecej żyje w zwiazku z chłopakiem i chodze do Kościoła. Na Zachodzie nikogo to nie bulwersuje bo to coś normalnego tam. Tylko u nas ciągle jakieś problemy. Mysle, że to kompleksy po komunizmie. Katolicy LGBT+ w Polsce powinni żyć normalnie według własnego sumienia.  

Oceń 15 219 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~jaceklepiarz82 11:44:44 | 2019-07-10
Ręce mi opadły, to wogóle po co wlczyć z grzechem? Lepiej przerobić, że moja słabość to juz nie jest grzech. I wszyscy mają mnie zrozumieją. Ja świety nie jestem ale wiem jedno jesli cłowiek nie zaprze się samego siebie i nie pojdzie za Jezusem nie zostanie zbawiony. A zaparcie się samego siebie to rezygnacja ze swojego ja. Ja chce, ja musze, ja moge, ja rządam, ja ma mieć. Do młodzieńca Jezus powiedział zostaw wszytko co masz i pójdza za mną. Młodzieniec odszedł zasmucony. Mamy zostawic swoje ja to co nam sie wydaje że jest dla nas dobre i wpatrzeni w Jezusa isc za nim. Zostawić dla niego swoją seksualność, nałogi, rządze pieniądza, poklask ludzi i świata. Czy mi sie to udało?.. Jeszcze NIE, ale w związku z tym nie zmieniam optyki i ide razem z Jezusem krocząc moją drogą na Golgote. I jestem pewny jednego, że jeśli po każdym upadku wstane i pójde dalej wkońcu wejdę na tę góre a Jezus powi mi, że to wszytko, że już on się za mnie dał ukrzyżować. Bo trzeba w życiu wziąść swój krzyż i isć za Jezusem a nie szukać wymówek.

Oceń 300 22 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?