Postna trójpolówka Werhuna. A może w tym Wielkim Poście warto zrobić wszystko inaczej?

Wojciech Werhun SJ
(fot. Ignatius Idoko)

A jakby tak nie podejmować w tym roku żadnych wyrzeczeń tylko spróbować kochać bardziej? Wielki Post można przeżywać na wiele sposobów i każdy ma swoje plusy i minusy. Ja osobiście nie jestem zwolennikiem wyrzeczeń ani systematycznej codziennej pracy nad jedną rzeczą.

 

Moje życie duchowe jest jak żeglowanie po morzu przy zmiennej pogodzie - trzymanie się na siłę jednego kursu prowadzi do katastrofy. Czy da się przeżyć Wielki Post w inny sposób? Oczywiście!


Trójpolówka to średniowieczna metoda uprawy ziemi: dzielisz pole na trzy, dwa z nich obsiewasz różnymi rodzajami ziarna a trzecie zostawiasz, żeby sobie odpoczęło. I tak w trzyletnim cyklu każde odpoczywa, jest obsiane zbożem jarym lub zbożem ozimym. Metoda sprawiała, że ziemia się nie "Męczyła", była bardziej płodna a plon wydajniejszy. A w życiu Chrześcijańskim nie chodzi o to, jak bardzo jesteś w stanie wyczerpać swoją ziemię, ale jak wielki jesteś w stanie wydać plon miłości.

 

Na czym polega metoda trójpolówki? 


Metoda trójpolówki idealnie zbiega się z przykazaniem miłości: kochaj Boga, siebie i drugiego człowieka. Trzy rodzaje miłości, wszystkie konieczne. Miłość do Boga i drugiego to dwa rodzaje ziarna, które będziesz zasiewać. Miłość siebie to czas, w którym pole odpoczywa, i zamiast kochać, pozwala sobie być kochane.

 

Postna Trójpolówka, którą proponuję, bazuje właśnie na przykazaniu miłości. Jest ćwiczeniem się w miłości, prowokowaniem swojego serca, żeby kochało mocniej i mądrzej, we wszystkich trzech wymiarach.

 

Sposób jest bardzo prosty: Wielki Post ma sześć pełnych tygodni od niedzieli do niedzieli, czyli dwa cykle po trzy tygodnie poświęcone kolejno każdemu rodzajowi miłości. Kolejność dobierz sobie sam, chociaż dobrze by było, żeby "miłość siebie" była pierwszym lub drugim tygodniem. W ciągu całęgo Wielkiego Postu możesz więc przeprowadzić dwie pełne trójpolówki.


Dodatkowym urozmaiceniem lub udogodnieniem jest wyłączenie weekendów, redukując ćwiczenie się w miłości tylko do pięciu dni. To nie żadne ustępstwo, ale czas na przeprowadzenie refleksji nad skutecznością ćwiczeń. W zamian wykorzystaj weekend żeby zastanowić się jak miniony tydzień poszedł i czy nauczyłeś się miłości. Równocześnie możesz sobie zaplanować kolejny weekend i zastanowić się, jakie ćwiczenia i postanowienia pomogą ci ćwiczyć się w miłości.


Co z samymi ćwiczeniami? Po pierwsze, możesz skorzystać z kart >>, w których znajdziesz po siedem ćwiczeń do każdej z kategorii: miłość Boga, siebie i drugiego. Po drugie, postanowienia i ćwiczenia możesz układać sobie sam, w zależności od Twojej życiowej sytuacji i potrzeb. Możesz skorzystać z poniższych przykładów i wskazówek.

 

Jak ułożyć ćwiczenia pomagające wzrastać w miłości?


Całe nasze życie duchowe polega na poruszaniu się po jednej prostej, w jednym kierunku, obierając raz jeden raz drugi zwrot. Każde działanie (zamiar, decyzja, słowo, czyn) może albo być działaniem miłości (Boga, siebie i drugiego) albo działaniem egoistycznym (przeciw Bogu, przeciw drugiemu i krzywdzącym wobec siebie).


Działania miłości:


a) Każde poznanie Boga (zobaczyłem ślad Jego obecności w danym dniu; odkryłem, że jest dobry/opiekuńczy/mocny/prawdomówny/itp.; odkryłem jakieś dobro, które mi dał w danym dniu; odkryłem Jego działanie w innym człowieku lub w sobie; przeczytałem o Nim coś, co mnie dotknęło, itp.). Poznamy później ćwiczenia, które pomogą nam wyłapywać takie momenty, pogłębiać je i wyciągać z nich większy owoc, tzn. poznać Go jeszcze lepiej.


b) Każdy moment zaufania Bogu (gdy czujesz, że się sypie i mówisz Mu "ufam Tobie" lub oddajesz Mu całą sprawę. Czy się sprawa rozwiąże pomyślnie czy nie - nie ważne. Każde zaufanie i trwanie w zaufaniu mimo wszystko, zbliża do Boga i miłości).


c) Współpraca z Bogiem (dla tych, którzy już Go troszkę poznali i Mu ufają, bo bez tego nie da się współpracować). Było natchnienie miłości - poszedłem za Nim.


d) Naśladowanie Jezusa, który jest wzorem Chrześcijaństwa. Każdy moment, w którym próbuję naśladować Jezusa kochającego, jest zbliżeniem się do Boga.


e) Każdy, choćby najdrobniejszy gest miłości wobec drugiego człowieka (cierpliwość, radość, uprzejmość, łagodność, opanowanie, zrozumienie, przebaczenie, dobroć, wierność, opanowanie).


f) Miłość do siebie samego. Dbanie o swoje zdrowie, zrozumienie i akceptacja swoich wad i głupot, lepsze i pogodniejsze "patrzenie na siebie w lustrze". Każdy bardziej pozytywny stosunek do siebie zbliża do Boga.


Działania egoizmu:


a) Zamykam się świadomie na Boga, tzn. nawet jeżeli widzę Jego ślady, dobro, działanie to neguję je wszystkie i nie chcę uwierzyć, że Bóg w tym jest. Trwam silnie w swoim przekonaniu, że mnie opuścił, że mnie nie chce, itd. Jestem uparty.


b) Nie chcę ufać Bogu. Nie chcę oddać Mu swojego życia. Jestem pełen lęku i nerwów, o wszystko zabiegam i wszystkim się martwię, jakby wszystko zależało tylko ode mnie. Gdy jest trudno i ciężko szybko się wycofuję i próbuję po swojemu sprawę poprawić (także podczas modlitwy). Oczekuję idealnego Świata, idealnej modlitwy, mam swój pomysł na to, jak Bóg ma działać.


c) Daję się manipulować swoim wewnętrznym poruszeniom, zarówno pozytywnym jak i trudnym (natchnienia, lęki, niechęć, pociąg, itp.). One wszystkie z natury mają tendencje egoistyczne.


d) Oczekuję od ludzi, że będą idealni - tacy, jak ja chcę i myślę wg moich idei. Ciągle wymagam od nich więcej, jestem z nich niezadowolony, nie dostrzegam dobra w drugim człowieku, a nawet jak jakieś jest, to je deprecjonuję lub "przygniatam" jego słabościami. Ranię drugiego, poniżam go, odrzucam. Muszę wszystkich naprawić.


e) Mam wygórowane oczekiwania wobec siebie. Nie lubię siebie. Odrzucam dobro w sobie, poniżam siebie, gardzę sobą, muszę siebie naprawić. Zamęczam siebie pracą, służeniem innym, wymaganiami.


Które z powyższych wskazówek najbardziej cię poruszyły? Od którego pola zaczniesz w tym tygodniu? Powodzenia!

 

*

 

Już w najbliższą środę na DEON.pl przeczytasz pierwszy artykuł z cyklu "Postny trening duszy. Masz chwilę?"

 

Życie bez pośpiechu, spacery z Bogiem, uważne smakowanie codzienności i świadomość palety osobistych uczuć i emocji. Możesz się tego nauczyć nawet w 15 minut. Jak? Ćwiczenia duchowe autorstwa Wojtka Werhuna SJ to sprawdzona metoda na najlepszy duchowy trening.

 

A może przy okazji odkryjesz, że droga jest ważniejsza niż cel? W każdym razie - na pewno przekonasz się, że warto podróżować w głąb siebie!

 

Zerknij też na nasze inne propozycje wielkopostne >> 

 


 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4

Liczba głosów:

4

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook