Cały rok czekasz na Wigilię? Te 5 zasad może uratować wieczór

(fot. shutterstock.com)

Tego jednego wieczoru do stołu zasiadają całe rodziny i… zaczyna się gra. 

 

Klimat, na który czekamy cały rok i ciągle nie zdążamy się nim nacieszyć: choinka, światełka, kolorowe bombki, prezenty, pachnące igliwie i te pyszne potrawy na stole. Tego jednego wieczoru do stołu zasiadają całe rodziny i… zaczyna się gra.

 

Jej zasady są bardzo proste: odpowiadasz poprawnie - zostajesz. Jeśli podasz złą odpowiedź, odchodzisz. Pytania z prostych, dotyczących świata kreowanego przez media społecznościowe, nagle stają się nie do udźwignięcia. "Jak poznali się twoi rodzice? Gdzie byli w podróży poślubnej? Co niedawno studiowała twoja mama? O czym marzy twoja żona? Jaki jest ulubiony zespół muzyczny syna?"

 

Wyprodukowana na Święta reklama hiszpańskiego oddziału firmy IKEA przeszywa swoją prawdziwością i przekazem. Pokazuje dobitnie, że więcej wiemy o życiu celebrytów, niż naszych najbliższych, bo więcej czasu spędzamy z telefonem niż z rodziną. Hasło tej reklamy brzmi: "W Święta rozłącz się, aby na nowo się połączyć" i jestem przekonana, że ono jest najlepszą radą na "przetrwanie przy wigilijnym stole".

 

Rozstanie ze szczotką

 

Tradycyjnie już urządzamy wielkie świąteczne porządki, a niektóre "babskie magazyny" prześcigają się w radach, jak je rozplanować, by do Wigilii dom lśnił czystością. Z każdym tygodniem narasta napięcie, bo czasu coraz mniej, a dokładnie wypucowanych szafek i zakamarków jakoś nie ubywa… Rodzice zaganiają do porządków, myje się wszystkie okna, pierze firanki, pastuje podłogę: słowem, robi wszystko, co nie jest uzasadnione żadną koniecznością, a jedynie "tradycją".

 

Tylko czy o to właśnie chodzi? Uwielbiam powtarzać sobie i bliskim owładniętym gorączką sprzątania, że Jezus narodzi się nawet w nieodkurzonym domu, mimo okruchów na dywanie czy kurzu za kanapą. Jemu naprawdę nie potrzeba naszych udręczonych twarzy i pretensji, że ktoś nie  przyłożył się wystarczająco do porządków. Może w tym roku warto na Święta rozłączyć się z mopem, rozstać ze szczotką, zerwać związek ze ścierką, a zamiast tego połączyć w uścisku z mężem?

 

Rozładowana bateria magicznych oczekiwań

 

Boże Narodzenie zawiera w sobie wszystko, za czym tęsknimy w szarej codzienności: otula ciepłem domowego ogniska, niesie magiczną wręcz nadzieję, zapewnia o ludzkiej dobroci, rozświetla blaskiem gwiazd i świec. Paradoksalnie, ta atmosfera stała się tak ważna, że wszystkie amerykańskie świąteczne hity nie zawierają ani słowa o bohaterze tego czasu, czyli o Bogu!

 

Zamiast tego oczekujemy uśmiechu jak z reklamy, suto zastawionego stołu, pachnącej jemioły. Przede wszystkim nastawiamy się na to, że w te dni w jakiś cudowny sposób się pojednamy, przebaczymy sobie, będziemy się cieszyć swoją obecnością. Nawet, jeśli na co dzień tego nie robimy, nawet jeżeli każde spotkanie w rodzinnym gronie w ciągu roku kończy się kolejnym konfliktem.

 

Zadziwiające, jak łatwo przychodzi nam uwierzyć, że opłatek wszystko zmieni, że odtąd będzie inaczej… Sekret zmiany nie polega jednak na magii Świąt, ale na decyzji o nawróceniu i konkretnych, małych i powszednich krokach zmierzających bardziej do jedności niż awantury. A gdybyśmy po prostu bardziej zadbali o relacje przez cały rok, a nie tylko przez trzy świąteczne dni? Opłatkiem dzielimy się raz w roku, ale już życzliwością, troską, zainteresowaniem możemy obdarowywać bliskich codziennie!

 

Połączmy siły!

 

Mam wrażenie, że Święta stały się rajem dla Zosi-samosi i wszystkich jej wcieleń obecnych w naszych domach. Nie wiadomo dlaczego, tylko ta jedna osoba zna przepis na najlepszy farsz na pierogi i tylko ona potrafi je ulepić tak, by nie rozkleiły się w gotowaniu. Tylko jeden człowiek w całym domu posiadł tajemną wiedzę o ubieraniu choinki, a jeszcze inny jest mistrzem świata w pieczeniu i nikomu nie odda tego zaszczytu.

 

A co, jeśli te wszystkie stopnie wtajemniczenia dotyczą konkretnej osoby i to ona przygotowuje samodzielnie całe Święta? Sprawdzonym sposobem na to, by w naszych domach było mniej konfliktów, jest połączenie sił i zrobienie czego się da wspólnie. Jasne, że czasem trzeba wręcz siłą wyrwać mamie / babci / żonie wałek z ręki, ale nagroda w postaci jej bardziej wypoczętego uśmiechu i dumy wszystkich członków rodziny jest warta takiego aktu przemocy.

 

Krojenie sałatki, lepienie uszek czy szorowanie podłogi to sport zespołowy i jako taki staje się idealną okazją do pobycia razem, niezobowiązujących rozmów, przełamania lodów i zbudowania ducha jednej drużyny. Jest duża szansa, że każdy przyjmie to zaproszenie i że ta wspólna praca stanie się najmilszą rodzinną tradycją.

 

Zasady tej gry są proste

 

… trzeba nam ze sobą rozmawiać. Pytania zadawane w spocie IKEI są warto powtórzenia, bo kto z nas wie, co wpłynęło na dzieciństwo babci? To skarbnica pomysłów na takie tematy przy wigilijnym stole, które prowadzą do miłych wspomnień i przybliżają nas do siebie, zamiast znowu oddalać.

 

Widziałam niedawno w Internecie ściągę "dyżurnych tematów" na świąteczne spotkania - wśród nich znalazły się szczepionki, aborcja, polityka, "Kler", przypadki pedofilii… Od samego wyobrażenia sobie, jak może wyglądać kolacja i jak skwasi się atmosfera przy stole, cierpnie mi skóra!

 

O wiele lepiej zapytać o to, co dobrego wydarzyło się u każdego w ubiegłym roku, o sukcesy, marzenia, wspomnienia, o plany na nadchodzący rok. Jeśli tematów braknie, poratujmy się grami planszowymi lub kalamburami. Chodzi o to, by unikać miejsc zapłonu, by raczej łączyć, niż dzielić. A jeśli atmosfera mimo to zrobi się gorąca, możemy skorzystać z kojących właściwości tlenu i zaprosić wszystkich na spacer. Ewentualnie łagodzić obyczaje muzyką - kolędami prosto z gardeł lub głośników czy ulubionymi melodiami z dzieciństwa.

 

>> 3 pomysły na Wigilię inną niż zwykle


Rozłącz się, by na nowo się połączyć


Najważniejsze, co każdy z nas może zrobić dla siebie i swoich bliskich, by te Święta były piękniejsze i mniej konfliktogenne, to… odłączyć się od tego, co nieistotne. A będą przekonywać cię, że właśnie w wigilijny wieczór musisz być online i umieścić relację na Instastory, że kolor serwetek na stole ma ogromne znaczenie, że nietrafiony prezent pod choinką to wstyd i hańba na wieki…

 

To wszystko to naprawdę bzdury przy sensie tych dni. Rozłącz się z internetem, oczekiwaniami z magazynów, od swoich pomysłów i wizji i po prostu usiądź w ciszy. Pomódl się, wymknij się do kościoła, daj sobie czas na oddech i zachwyt tajemnicą Wcielenia. To jest w Święta najbardziej istotne. I tylko to się liczy: czy zaprosisz Nowonarodzonego do swojego serca, czy też znowu Go przegapisz w szale zakupów, sprzątania i w ferworze udowadniania swoich racji. Z Nim przetrwanie przy każdym wigilijnym stole będzie o niebo przyjemniejsze i prostsze.

 

Monika Chochla to żona Marcina, psycholog, coach i trener. Mówi, że jej drugie imię to pozytywność, bo jest jak radar wyczulony na nawet najmniejszy przebłysk nadziei. Prowadzi autorskiego bloga chcemisie.com.pl

 
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

3

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook