Kiedy z konfesjonału odchodzisz poharatany...

(fot. shutterstock.com)

Pan Bóg sobie poradzi i przebije się z łaską nawet przez największego barana, ale z konfesjonału można wyjść bardzo poharatanym. Jeśli Kościół ma być szpitalem, to niestety ci księża raczej dobijali rannego.

 

ŁUKASZ: Piotrek, znasz wielu księży, możesz przebierać w spowiednikach. Idziesz na chybił trafił czy masz swoich ludzi od spowiedzi?

 

PIOTR: Nie mam jednego stałego spowiednika, kierownika ducho­wego, do którego zawsze idę. Kiedyś miałem, ale go przenieśli  z Krakowa (uśmiech). Ale jest kilku franciszkanów i dominika­nów, o których wiem, że mogę do nich pójść bez obaw. U nich mogę liczyć na coś więcej niż tylko odklepanie formułki. Trak­tują penitentów poważnie. Spowiedź jest rozmową, uważnym wysłuchaniem, jakąś podpowiedzią, radą. Dlatego staram się do nich wracać. Oni znają mnie, moją historię, wiedzą, z czym się zmagam, wiedzą, z jakimi słabościami walczę i co się powtarza w moich spowiedziach. Podpowiadają mi, co zrobić. Nie dostaję u nich pokut z czapy. Polecam taki sposób: nie chodzić na chybił trafił, ale do kogoś, kogo znamy i kto nas zna. Sakrament działa, niezależnie od księdza, do którego trafisz, z tą samą mocą. Cza­sem może łatwiej z tego samego grzechu wyspowiadać się za każdym razem innej osobie. Tylko że to jednak pójście trochę na łatwiznę. Jestem przekonany, że dobrze jest wyznawać te same grzechy tej samej osobie.

 

ŁUKASZ: Historie twoich spowiedzi to historie dobrych spowiedników?

 

PIOTR: Pewnie, że nie tylko. Miałem kilka spowiedzi, o których wolałbym zapomnieć. W okresie dojrzewania mocno zmagałem się z Ko­ściołem. Nie wiedziałem, czy chcę być jego częścią. I doświadczy­łem wtedy kilku spowiedzi, po których po prostu przestawałem chodzić do kościoła. Myślałem wtedy, że skoro Kościół tak przyj­muje grzesznika, to z taką instytucją nie chcę mieć nic wspólnego.

 

ŁUKASZ: Zamiast zrozumienia - wkurzenie?

 

PIOTR: Szczerze? Zaliczyłem klika spotkań w konfesjonałach z księżmi, którzy byli po prostu chamscy. Oczywiście wierzę, że Pan Bóg sobie poradzi i przebije się z łaską nawet przez największego ba­rana, ale z konfesjonału można wyjść bardzo poharatanym. Je­śli Kościół ma być szpitalem, to niestety ci księża raczej dobijali ciężko chorego, niż opatrywali rany. Mam sporo znajomych, któ­rzy też nie mieli szczęścia ze spowiednikami. Idą do spowiedzi przed chrztem, ślubem i trafiają na księży, którzy ich dobijają, a nawet poniżają. Albo ktoś zbiera się po kilku latach, długo wal­czy ze sobą, przepracowuje coś na serio, w końcu przychodzi do szczerej spowiedzi, klęka w konfesjonale, liczy na nowe otwar­cie swojej relacji z Kościołem i z Bogiem i zostaje totalnie olany. Po drugiej stronie kratki słychać tylko - dwie zdrowaśki, prze­czytaj fragment z Pisma Świętego i chwała Ojcu i Synowi, i Du­chowi Świętemu, mam cię gdzieś. Myślę, że Kościół gubi w ten sposób wielu ludzi, którzy wykonali ciężką duchową pracę. Za­miast wyciągnąć do nich rękę, dobijamy ich lub lekceważymy.

 

ŁUKASZ: Z czego to wynika? Z braku wrażliwości, wykształcenia? A może księ­ża mają przeładowany grafik w konfesjonale?

 

GRZEGORZ: Wszystko naraz. Ale przede wszystkim - jakim jesteś człowie­kiem, takim i spowiednikiem. Mało wrażliwi, wręcz grubiańscy księża mają przy kratce konfesjonału spore problemy z okaza­niem zrozumienia, i co za tym idzie, miłosierdzia. Łaska buduje na naturze - powtórzę za św. Tomaszem. I jeszcze jeden ważny czynnik: łatwiej jest księżom, którzy sami doświadczyli grze­chu i przebaczenia. Jeśli Pan Bóg mi wybaczył i sam sobie wyba­czyłem dzięki niemu, potrafię współczuć z innymi. Wtedy nawet jeśli na co dzień jestem trudnym człowiekiem, wchodząc do kon­fesjonału, potrafię być dobry, potrafię słuchać.

 

PIOTR: Arcybiskup Grzegorz Ryś wielokrotnie powtarza, że dopóki nie wyrżniesz na pysk, nie doświadczysz upadku, grzechu i nie do­wiesz się, czym jest wybaczenie, nie wychodź do ludzi, bo zrobisz im krzywdę. Do konfesjonału trafiają ludzie, którzy chcą miło­sierdzia; jeśli po drugiej stronie kratki jest ktoś, kto go nie do­świadczył, może być dramat.

 

GRZEGORZ: Posługujemy się sloganem: doświadczyć swojego grzechu, ale nie chodzi tu o świadomość, że złamałem któreś z przykazań czy w moim przypadku również śluby zakonne; chodzi o poczucie, że dla mnie grzech, który się wydarzył, w który wszedłem, jest naprawdę trudnym przeżyciem. Czuję się źle w relacji z Bogiem, grzech mnie upadla i wtedy idę do spowiedzi! Powtórzę, to kwe­stia doświadczenia, a nie wiedzy. Nie chodzi o to, żebyśmy z każ­dą pierdołką biegli do konfesjonału.

 

ŁUKASZ: Post od spowiedzi może być wskazany?

 

GRZEGORZ: Tak, jeśli podchodzimy do sprawy świadomie, dojrzale. Przyda­rzają mi się grzechy dnia codziennego, a jednak świadomie prze­dłużam moment kolejnej spowiedzi, by trochę się pomęczyć ze sprawą, przemyśleć błędy. Nie można działać jak dziecko, któ­re przez trzy dni chodzi w białych ubrankach, a potem znów się brudzi, mimo że ojciec prosił, by nie wchodzić w błoto. W sakra­mencie spowiedzi nie chodzi o magię, ale o spotkanie z Bogiem. A żeby doszło do spotkania, muszę za Nim zatęsknić. Inaczej się nie spotkamy. Można pochodzić trochę w brudnych ciuchach.

 

ŁUKASZ: A jeśli regularnie chodzę do kościoła, przestrzegam przykazań, pro­wadzę raczej spokojne, zrównoważone życie, to po co mi spowiedź? Po co Panu Bogu głowę zawracać, skoro wydaje mi się, że nie grzeszę.

 

GRZEGORZ: Dotykamy dwóch kwestii. Po pierwsze, wracamy do osoby sta­łego spowiednika; dobrze mieć kogoś, kto byłby stałym odnie­sieniem, on łatwiej zauważy, gdzie wypieramy coś z pamięci. Zna dynamikę naszego duchowego rozwoju, z nim ustalamy często­tliwość spowiedzi. Po drugie, mając dużą samoświadomość du­chową, sami umawiamy się ze sobą, że do konfesjonału idziemy na przykład raz na dwa miesiące. Dobry spowiednik zrozumie naszą motywację, chęć zmagania się z sobą na dłuższym odcin­ku. Ważne, by dobrze przemyśleć i uargumentować wybór, któ­rego dokonujemy. Idziemy do spowiedzi nie dlatego, że mamy to gdzieś, tylko stajemy rzadziej przy kratkach konfesjonału, po­nieważ nam to służy, widzimy owoce zmagania się z sobą.

 

 

 

 

PIOTR: Mamy spore problemy z sensownym podejściem do spowiedzi po obu stronach konfesjonału. Na katechezach kształtuje się w mło­dych ludziach poczucie, że spowiedź to kara za niedotrzymanie umowy. Nie przestrzegałeś praw, złamałeś zasady, teraz będziesz musiał za to odpokutować, przeprosić i ponieść konsekwencje. W takim nauczaniu umyka najważniejsza kwestia - mówimy przecież o prawdziwej i niezwykłej relacji - człowieka z Bogiem i Boga z człowiekiem. Przychodzimy do Kogoś, Kto nas kocha i chce nam pomóc, nie chce nas gnębić. Spójrzmy na historię mo­jego patrona, św. Piotra. Zauważyłem w jego relacji z Jezusem dwa ważne momenty świetnie pasujące do tematu, którym się zajmu­jemy. Pierwszy wtedy, gdy Jezus pyta uczniów, kim dla nich jest, a Piotr wyrywa się, mówiąc, że On jest Mesjaszem. Jezus cieszy się z takiej odpowiedzi, ale chwilę później dodaje, że będzie musiał zginąć na krzyżu. Wzburzony tymi słowami Piotr protestuje. Piotr wierzy po swojemu, egoistycznie, chce Mesjasza dowódcy i poli­tycznego wyzwoliciela. Jeszcze nie rozumie, że Bóg jest zupełnie inny od jego wyobrażeń. Jezus reaguje ostro i beszta Piotra słowa­mi: "Zejdź Mi z oczu, szatanie!". Mądrzy ludzie siedzący w tłuma­czeniach Biblii mówią, że tam tak naprawdę jest: "Pójdź za Mnie, szatanie!". Jezus nie udaje, że wszystko jest OK. Ale nie mówi: "Chłopie, ty nic nie rozumiesz. Zejdź Mi z oczu!". Mówi do Piotra: "Idź za Mnie!" Co to znaczy? Jezus go nie potępia. On mu skła­da obietnicę! Będę szedł przed tobą, nie rób już nic po swojemu, skończ ze swoim egoizmem. Ranisz ludzi, ponieważ niby wiesz najlepiej, myślisz kategoriami, które nie są moimi kategoriami.

 

ŁUKASZ: I jak się to przekłada na spowiedź?

 

PIOTR: Przychodzę do Niego, klękam i mówię: "Panie Boże, znowu pró­bowałem robić po swojemu i dupa blada z tego wyszła, porani­łem i siebie, i innych". A On mnie nie opieprza, tylko zdaje się mówić: "Ok, oddaj Mi to, z czym przychodzisz, chodź za Mnie, ruszajmy razem, Ja prowadzę. Zaufaj Mi, tak będzie lepiej".

 

ŁUKASZ: A drugi moment relacji Piotra z Jezusem, który jest dla ciebie ważny w kontekście spowiedzi?

 

PIOTR: Rozmowa już po zmartwychwstaniu. Piotr zawalił na całej linii, zdradził Jezusa i mimo to On chce, by Piotr za Nim poszedł, że­by spróbowali jeszcze raz, chce odbudować więzi, pyta o miłość. Spowiedź może być takim zbliżeniem, wzajemną chęcią odno­wienia relacji. W tym fragmencie Jezus pyta trzy razy Piotra, czy ten Go kocha. Tu nie chodzi o upokorzenie, tylko o podniesienie. Nie ma takiego upadku, z którego nie można się podnieść w re­lacji z Bogiem. Problem w tym, że najczęściej nie rozumiemy, że w spowiedzi mamy do czynienia z czułą relacją. Bóg naprawdę nie czeka, żebyśmy przed Nim padali ze strachu na kolana. On pewnie nie może wytrzymać, tak bardzo chce, żebyśmy do Nie­go wrócili, przyszli do Niego. Chce nam pomóc, ale nie zrobi tego na siłę, sami musimy tego chcieć. To istota spowiedzi, nie błagaj­my o wybaczenie, po prostu idźmy się spotkać z kimś, komu na nas na maksa zależy.

 

GRZEGORZ: Mądrze mówisz (uśmiech). Siedząc w konfesjonale, pytam cza­sem ludzi, po co przyszli do spowiedzi, dziewięćdziesiąt dziewięć procent opowiada mi wtedy o tym, że grzeszyli, żałują, że pro­szą o zadośćuczynienie. Mówią w sposób wyuczony, bazując na tekstach wykutych na blachę przed Pierwszą Komunią Świętą. A kiedy im mówisz, że chodzi jednak o coś innego, siejesz nie­pewność. Napięcie rośnie, ponieważ zadaję pytania spoza formu­łek spowiedzi. Często czuję wtedy zdziwienie po drugiej stronie konfesjonału, o co tu chodzi, przecież przyszedłem się tylko grzecznie wyspowiadać. W spowiedzi widać często brak głęb­szej refleksji, prawdziwego zrozumienia sakramentu. Wydaje się, że ludzie boją się nie tylko spowiednika, ale także Boga. Bo prze­cież trzeba chodzić do spowiedzi, żeby nie iść do piekła!

 

 

 

 

PIOTR: Rozmawialiśmy ostatnio w Deonie o tym, że zabiliśmy istotę sa­kramentu spowiedzi i jeszcze kilku innych ważnych przestrzeni skrajnym formalizmem. Koleżanka opowiedziała historię ze ślubu, na którym niedawno była. Młodzi ludzie mieszkali ze so­bą przed ślubem. Wiadomo, z punktu widzenia Kościoła to coś, z czego należy się wyspowiadać. I wiecie, co im ksiądz powiedział w konfesjonale? Że da im rozgrzeszenie, tylko niech jakoś już wytrzymają te kilka nocy bez seksu. Żadnego pogłębienia, jakiś obłęd. Czy to ma cokolwiek wspólnego z nawróceniem? Czy ten ksiądz im jakoś w tym pomógł? Nie, najważniejsze, żeby forma­lizm się zgadzał. Jeśli do tego dodamy karteczki i podpisy, które trzeba zdobywać, to ja się ludziom nie dziwię, że się z tego śmie­ją i mówią, że to jest parodia. Topimy się w schematach, jesteśmy za bardzo skoncentrowani na biurokracji i formalnościach.

 

 

Jest to fragment rozdziału poświęconego spowiedzi z książki "Łobuzy. Grzesznicy mile widziani"

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.91

Liczba głosów:

45

 

 

Komentarze użytkowników (4)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Noe.D 22:15:29 | 2018-06-13
Brakło mi w tej rozmowie bardzo ważnej rzeczy - modlitwy za spowiednika.  

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

NAJ 07:01:45 | 2018-06-13
Jaki sens ma powyższa rozmowa jeśli tam nie mówicie o najważniejszej rzeczy dotyczącej spowiedzi. Chodzi o nakazane przez KK ZADOŚĆUCZYNIANIE BOGU.

Zrozumcie,  że ZADOŚĆUCZYNIANIE BOGU, KTÓRE KK NAKAZUJE  KAŻDEMU PO SPOWIEDZI  TO PRAWO Z KTÓREGO WYBAWIŁ NAS PAN JEZUS CHRYSTUS
bo nikt przez prawo nie będzie zbawiony.

Zrozumcie , że władzę odpuszczania win ma KAŻDY( NIE TYLKO KSIĄDZ) ALE WZGLĘDEM SWOJEGO WINOWAJCY.

Wyjaśnia to i  POTWIERSZA MODLITWA 'OJCZE NASZ


(11) Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; (12) I PRZEBACZ NAM NASZE WINY, JAK I MY PRZEBACZAMY TYM, którzy przeciw NAM zawinili; (13) i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego!” (Mat.6:9-13)

My wszyscy mamy przebaczać TYM, którzy PRZECIW NAM zawinili.
TYLKO TYM, którzy PRZECIW NAM zawinili. Tak więc papież, biskup, ksiądz ….
NIE może wybaczyć NIE swoim winowajcom!

W tej modlitwie Pan Jezus NIE mówi, wybaczajcie NIE waszym winowajcom, lecz TYM, którzy PRZECIW NAM zawinili.
Do przebaczania NASZYM winowajcom, NIE potrzebujemy księdza, biskupa, papieża…, bo MY mamy wybaczać NASZYM winowajcom, bo oni przeciwko NAM zawinili, a nie przeciwko nim.

Dalej Pan Jezus Chrystus mówi:

”(14) JEŚLI bowiem PRZEBACZYCIE ludziom ich przewinienia, i WAM PRZEBACZY Ojciec wasz niebieski.
(15) Lecz JEŚLI NIE przebaczycie ludziom, i Ojciec WASZ NIE przebaczy WAM WASZYCH przewinień.” (Mat.6:14,15)


Czy teraz rozumiecie , że człowiek przebaczając zło ( grzech) wyrządzone mu przez innego człowieka nie wymazuje tego grzechu przed Panem Bogiem bo nie na takiej władzy. Ale odpuszcza go po ziemsku (wybaczamy sobie wzajemnie) względem siebie
Jedyny , KTÓRY gładzi grzechy ( wymazuje swoją Krwią Św ) przed Panem Bogiem jest Pan Jezus Chrystus.
Bo tylko Pan Jezus Chrystus jest Barankiem, Który Gładzi grzechy, a NIE Ty czy ja , papieże, biskupi…ktokolwiek
.
Grzechy są odpuszczone (Wymazane) w chwili gdy wyznajecie  je Panu Bogu , BĘDĄC ODDANYM W PEŁNI PANU JEZUSOWI CHRYSTUSOWI.

Aby nie być posądzanym o manipulacje wklejam całość tekstu dotyczącego pokuty i zadośćuczynienia ( KKK).
Warunki spowiedzi:
1. Rachunek sumienia
2. Żal za grzechy
3. Mocne postanowienie poprawy
4. Szczera spowiedź
5. Zadość uczynienie Panu Bogu i Bliźniemu.

1459
Wiele grzechów przynosi szkodę bliźniemu. Należy uczynić wszystko, co możliwe,
aby ją naprawić (na przykład oddać rzeczy ukradzione, przywrócić dobrą sławę temu, kto został oczerniony, wynagrodzić krzywdy). Wymaga tego zwyczajna sprawiedliwość. Ponadto grzech rani i osłabia samego grzesznika, a także jego relację z Bogiem i z drugim człowiekiem. Rozgrzeszenie usuwa grzech, ale nie usuwa wszelkiego nieporządku, jaki wprowadził grzech 49. Grzesznik podźwignięty z grzechu musi jeszcze odzyskać pełne zdrowie duchowe. Powinien zatem zrobić coś więcej, by naprawić swoje winy: powinien „zadośćuczynić" w odpowiedni sposób lub „odpokutować" za swoje grzechy. To zadośćuczynienie jest nazywane także„pokutą".

Sam fakt słów (KKK) :
Pokuta, którą nakłada spowiednik, powinna uwzględniać sytuację osobistą penitenta
i mieć na celu jego duchowe dobro. O ile to możliwe, powinna odpowiadać ciężarowi i naturze popełnionych grzechów

dowodzi Prawu w Sądzie np. Rejonowym

A przecież Pan Jezus Chrystus odkupił wszystkie grzechy świata ZA DARMO.
Zadośćuczynienie Panu Bogu podciąga człowieka pod PRAWO  A WŁAŚNIE Z POD TEGO PRAWA WYZWOLIŁ CZŁOWIEKA PAN JEZUS CHRYSTUS WYPEŁNIAJĄC PRAWO. To sprytny plan szatana  władcy tego świata. Przez Prawo nikt nie będzie zbawiony. Wyraźnie o tym mówi ap Paweł.
2. Żaden człowiek nie może być sędzią w kwestii odpuszczania cudzych grzechów. Dlatego że wszystkie grzechy świata zostały JUŻ ODKUPIONE przez Pana Jezusa Chrystusa .
Każdy ksiądz z samej racji rozgrzeszenia czyni się sędzią , jest to bezdyskusyjne


Po pierwsze Pismo nigdzie nie naucza o spowiedzi grzechów przed kapłanem. Przeciwnie mówi

(Jezus Chrystus jest naszym wielkim Arcykapłanem (Hebrajczyków 4:14-15; 10:21), i jedynym pośrednikiem miedzy nami a Bogiem (1 Tymoteusza 2:15). Nowy Testament naucza nas że mają być starsi kościoła (1 Tymoteusza 3), diakoni (1 Tymoteusza 3), biskupi(Tytusa 1:6-9), i pastorzy (Efezjan 4:11) – ale nie kapłani.)

Jeśli chodzi o wyznawanie grzechów to 1 Jana 1:9 mówi o tym, że wierzący mają wyznawać grzechy Bogu. Jeśli wyznajemy nasze grzechy Bogu on jest wierny i sprawiedliwy aby nam je przebaczyć.

Jak apostoł Piotr traktował sprawę spowiedzi. Oto on mówi do Szymona czarnoksiężnika: "Przetoż upamiętaj się, w tej złości swojej, i proś Boga, czyliby ci nie mógł być odpuszczony ten zamysł serca twego" (Dz.Ap.8,22).

On nie polecił mu uczynić spowiedzi przed kimś z ludzi. Czyżby apostoł Piotr zapomniał o swoim prawie przebaczania grzechów?
Święty Jan zaś pisze: "Dziatki moje, to wam piszę, abyście nie grzeszyli, a jeśliby kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa sprawiedliwego, i On jest ubłaganiem za grzechy nasze" (1Jn.2,1-2).

Apostoł nie mówi: "Jeśli kto zgrzeszy, niech się zgłosi do nas, my mamy prawo nadane nam przez Pana do odpuszczania grzechów". Żaden z apostołów czegoś podobnego nie powiedział.
Jeśliby apostołowie wierzyli, że tylko grzechy przez nich przebaczone są naprawdę przebaczone, na pewno stale mówiliby o tym , że uszna spowiedź uczyniona przed nimi lub przed ludźmi postanowionymi przez nich jest konieczna. Ponieważ jednak apostołowie nie mówią o tym jestem przekonany, że oni nie rozumieli słów Pana Jezusa w ten sposób, jak je rozumie KKK.

. Nawet przyjmując , że KKK dobrze interpretuje ( zgodnie )NT , to apostołowie i uczniowie praktycznie nigdy nie użyli tego prawa. To są niezaprzeczalne fakty. Czyż mając prawo do przebaczenia grzechów, apostołowie pozostawiliby wszystkich wiernych z nie przebaczonymi winami ?

Czyżby byli tak niemądrzy i poumierali w grzechach I DO TEGO OBCOWALI Z PANEM JEZUSEM CHRYSTUSEM

Przecież tam wtedy nikt nikomu się nie spowiadał nikt z apostołów nie odpuszczał grzechów !!! Czyżby o najważniejszej rzeczy ZAPOMNIELI? Czyżby NIE CHCIELI SKORZYSTAĆ ZE SŁÓW KOMU ODPUSCICIE...I KLUCZY ???

Nie  . Apostołowie głosili i czynili tak jak im NAKAZAŁ PAN JEZUS CHRYSTUS.

A co nakazał im Pan Jezus Chrystus
Kazał im głosić dobrą nowinę Ewangelię ale TĄ PRAWDZIWĄ NIE ZMIENIONĄ KLUCZAMI I INNYMI

. Jezus rzekł do nich: "Idąc na wszystek świat, głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i ochrzci się, zbawiony będzie, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony" (Mk.16,15-16).

Zbawienie oznacza przebaczenie grzechów, a potępienie wyklucza przebaczenie tychże.
ALE TO ZBAWIENIE JEST TYLKO W PANU JEZUSIE CHRYSTUSIE TYLKO ON GŁADZI KAŻDY GRZECH ŚWIATA
GRZECHÓW PRZED PANEM BOGIEM NIE ODPUSZAJĄ BISKUPI ,TY ,JA CZY NAWET APOSTOŁOWIE.


NT wyraźnie mówi, że przez PRAWO nikt nie będzie zbawiony.

USPRAWIEDLIWIENIE A PRAWO I OBIETNICA


Prawo źródłem przekleństwa7

10 Natomiast na tych wszystkich, którzy polegają na uczynkach Prawa, ciąży przekleństwo. Napisane jest bowiem: Przeklęty każdy, kto nie wypełnia wytrwale wszystkiego, co nakazuje wykonać Księga Prawa. 11 A że w Prawie nikt nie osiąga usprawiedliwienia przed Bogiem, wynika stąd, że sprawiedliwy z wiary żyć będzie. 12 Prawo nie opiera się na wierze, lecz [mówi]: Kto wypełnia przepisy, dzięki nim żyć będzie.

13 Z tego przekleństwa Prawa Chrystus nas wykupił - stawszy się za nas przekleństwem8, bo napisane jest: Przeklęty każdy, którego powieszono na drzewie - 14 aby błogosławieństwo Abrahama stało się w Chrystusie Jezusie udziałem pogan i abyśmy przez wiarę otrzymali obiecanego Ducha

List do Galatów
16 A jednak przeświadczeni, że człowiek osiąga usprawiedliwienie nie przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków, lecz jedynie przez wiarę w Jezusa Chrystusa, my właśnie uwierzyliśmy w Chrystusa Jezusa, by osiągnąć usprawiedliwienie z wiary w Chrystusa, a nie przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków, jako że przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków nikt nie osiągnie usprawiedliwienia8. 17 A jeżeli to, że szukamy usprawiedliwienia w Chrystusie, poczytuje się nam za grzech, to i Chrystusa należałoby uznać za sprawcę grzechu9. A to jest niemożliwe. 18 10 A przecież wykazuję, że sam przestępuję [Prawo], gdy na nowo stawiam to, co uprzednio zburzyłem. 19 Tymczasem ja dla Prawa umarłem przez Prawo, aby żyć dla Boga: razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. 20 Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie. 21 Nie mogę odrzucić łaski danej przez Boga. Jeżeli zaś usprawiedliwienie dokonuje się przez Prawo, to Chrystus umarł na darmo.

""1 List św. Jana
9 Jeżeli wyznajemy nasze grzechy,
[Bóg] jako wierny i sprawiedliwy
odpuści je nam
i oczyści nas z wszelkiej nieprawości.""

NIe ma tutaj żadnego udziału ksiądza, papieża  i kogokolwiek
TO BÓG OCZYSZCZA CZŁOWIEKA Z WSZELKIEJ NIEPRAWOŚCI

2
1 Dzieci moje, piszę wam to dlatego,
żebyście nie grzeszyli.
Jeśliby nawet kto zgrzeszył,
mamy Rzecznika wobec Ojca -
Jezusa Chrystusa sprawiedliwego.
2 On bowiem jest ofiarą przebłagalną
za nasze grzechy,
i nie tylko nasze,
lecz również za grzechy całego świata.""

Czy nie jest napisane :
""i oczyści nas z wszelkiej nieprawości.''

Oceń 14 57 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

sgi 20:23:24 | 2018-06-12
Mam wrażenie, że trafiałem na spowiedników w zależności od mojej kondycji duchowej. Jak była mi potrzeba rozmowa - przytrafiał się właściwy ksiądz. Jak opiernicz i taki się trafił. Jak potrzebowałem spokojnego księdza - i tu jak znalazł. Zdarzyła się też mało komfortowa spowiedź (i nie chodzi mi o ciężar grzechów), ale raczej o podejście - w takim przypadku szukałem dalej :) I ciekawa prawidłowość: spowiednicy, którzy na codzień wydawali się mało wrażliwi, w konfesjonałach okazywali się bardzo spokojni i rzeczowi :) 

Oceń 29 7 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook