15 (typowych) wymówek, żeby nie iść na Mszę świętą

Catholic Link
(fot. shutterstock.com)

Prosto jest znaleźć jakiś powód, by tylko nie iść na Eucharystię. Prawdopodobnie każdy z nas miał przynajmniej jedno dobre wytłumaczenie, które użył, aby usprawiedliwić opuszczenie Mszy.

 

Dzisiaj przyglądamy się najbardziej typowym pretekstom i jednocześnie oferujemy możliwości odpowiedzi na każdy z nich.

 

1. Kościół jest pełen hipokrytów

 

Z pewnością Dom Boży nie jest przepełniony idealnymi ludźmi. Mimo iż staramy się ze wszystkich sił być jak Chrystus, wciąż jesteśmy grzesznikami. Tylko Jezus jest idealny i On jest wyłącznym powodem, dla którego udajemy się na Eucharystię. Przychodzimy do Kościoła, ponieważ szukamy Jego miłosierdzia i łaski. Co więcej, potrzebujemy przebaczenia, które daje nam Chrystus. Nie pozwól, by czyny innych ludzi wpływały na doświadczenie miłosierdzia, łaski i miłości w twoim  życiu. Zawsze pamiętaj, mimo iż Dom Boży składa się z wielu skalanych ogniw, jest on także przepełniony cudownymi owocami wywodzącymi się z wiary.

 

Kościół na przestrzeni wieków wiernie służył ubogim, owdowiałym, chorym, więźniom i wielu innym. Miliony Katolików na świecie walczyło o to, by żyć w świętości w oparciu o wiarę. Popatrz na wszystkich tych, którzy czynią dobrze, a nie na tych, którzy są nieprawdziwi w swojej ufności.

 

2. Jeżeli Bóg jest wszędzie, dlaczego muszę iść do Kościoła, by Go spotkać?

 

Św. Maksymilian Maria Kolbe powiedział:

 

Jeżeli aniołowie mogliby zazdrościć ludziom, to byłoby to z powodu tylko jednej rzeczy: Komunii Świętej.

 

Jakże wielka jest myśl, która w pełni wyraża dar, jakim jest Msza Święta. Mimo wszechobecności Boga schodzi On na dół z Niebios, by fizycznie być częścią nas. Dokonuje tego właśnie przez Eucharystię. Bliskości tej nie możemy doświadczyć nigdzie indziej na ziemi.

 

3. Msza Święta jest nudna

 

Czy kiedykolwiek w swoim życiu spotkałeś osobę interesującą się przedmiotem, którego nie lubisz? On albo ona mogła mówić godzinami o chemii, sporcie, muzyce klasycznej, itd. Najczęściej jednak, rzeczy te uważamy za nudne, ponieważ nie rozumiemy ukrytego znaczenia, fenomenu danego przedmiotu. Nie zaprzątamy sobie głowy, aby zrozumieć zasady piłki nożnej, jeśli się tą dyscypliną nie interesujemy. Kiedy jednak chodzi o Mszę Świętą, musimy się w pełni zaangażować, bo od tego zależy nasze zbawienie.

 

Im bardziej pogłębiamy swoją wiedzę, tym więcej rozumiemy i radujemy się z obecności na Eucharystii, a tym samym jesteśmy bardziej podekscytowani pięknem naszej wiary i tradycji. Innym sposobem na to, by zapobiec nudzie jest czynny udział. Zaangażuj się! Zostań lektorem lub członkiem chóru. Służba w Kościele pomoże Ci w docenieniu piękna Mszy Świętej.

 

4. Nie mogę przyjmować Komunii Świętej, więc po co miałbym chodzić na Mszę Świętą?

 

Mimo iż Komunia Święta to najważniejsza część Mszy, nie jest to jedyna korzyść, jaką czerpiemy z uczestnictwa w Eucharystii. Jezus jest Słowem (J 1,14). Przychodząc na Eucharystię i słysząc Słowo Boże, wsłuchujemy się w samego Chrystusa. Nasze dusze są nim karmione w podobny sposób jak przez Komunię. Będąc obecnymi i  nasyconymi  przybliża się do nas Królestwo. Wreszcie, uczestnicząc  nie tylko pragniemy otrzymać dary, ale chcemy oddać się z powrotem Stwórcy.

 

Eucharystia to słowo wywodzące się z języka greckiego i oznacza dziękczynienie. Idąc na Mszę Świętą składany dzięki za wszystko to, co zrobił i robi dla nas Bóg. Jeśli twoje serce pragnie, możesz przyjąć komunię duchową, użyj modlitwy św. Alfonsa Liguori:

 

Mój Jezu, wierzę, że jesteś obecny w tym Najświętszym Sakramencie. Miłuję Cię ponad wszystko i pragnę przyjmować w moim wnętrzu. Ponieważ teraz nie mogę nasycić się Twym ciałem, nawiedź  proszę mą duszę. A ja obejmę Twe obliczę, gdy się tylko pojawisz  i w całości zjednoczę się w Tobie. Nigdy nie pozwól bym od Ciebie odszedł. Amen.

 

5. Uczestnictwo w nabożeństwie z moimi dziećmi to istny horror. Hałasują, wspinają się po mnie i nie mogą usiedzieć w spokoju. Czy to w ogóle ma sens?

 

Nasze złości nie mogą powstrzymywać nas samych i naszych bliskich od celebrowania Mszy Świętej. Owszem, trudno jest wziąć małe hałasujące  dzieci na nabożeństwo. Co do tego nie mamy żadnych wątpliwości.  Wówczas niedzielny poranek nie jest już tak przyjemny. Jeśli jednak podejmiemy ten wysiłek i przyprowadzimy pociechy na spotkanie z Panem, wówczas dajemy im najlepszy z możliwych prezentów.

 

Nasz rodzicielski obowiązek to zajmowanie się ewangelizacją i edukacją własnych dzieci w wierze. Jesteśmy wezwani, aby nauczać modlitwy i pomagać im zrozumieć, iż są dziećmi Bożymi. Najważniejszym celem jest prowadzenie dzieci do wieczności. Niemożliwe byśmy tego dokonali bez uczestnictwa we Mszy Świętej.


Znajdź sposób, który pomoże twoim pociechom w uważnym słuchaniu. Przed pójściem do kościoła razem się pomódlcie, proś Ducha Świętego, by Ten zaaranżował ich nabożeństwo.  Przynieś książki i pozwól dzieciom na spokojnie się z nimi zaznajomić. Siadaj zawsze w przednich ławkach - być może maluchy będą się zachowywać lepiej, kiedy będą w stanie zobaczyć co dzieje się na ołtarzu. Bądź zawsze przy nich i po cichu opowiadaj im o częściach Mszy Świętej. Po nabożeństwie zrób im quiz ze znajomości niedzielnych czytań czy homilii.

 

Nagradzaj, na przykład przez przybicie piątki z tatą, tych, którzy znali poprawne odpowiedzi. Pamiętaj, by pytania były odpowiednie do wieku twoich dzieci. To poświęcenie rodzi cudowne owoce. Zobaczysz, jak twoje dzieci wzrastają w relacji z Chrystusem, kiedy sam podejmiesz wysiłek pójścia na nabożeństwo. 

 

6. Nie lubię chodzić na Mszę Świętą

 

Czytając to zdanie w myślach wypowiadasz je marudnym głosem, a może nawet widzisz siebie tupiącego nogami. Ja naprawdę nie lubię chodzić do kościoła! To klasyczny model działania dzieci - jęczą o tym, czego nie znoszą robić, wpadają w furię i ostatecznie odmawiają wykonania poleconego im zadania. Nie możemy przejść przez życie pozwalając naszym emocją brać górę nad naszymi czynami tak jak dzieje się to u maluchów.

 

Wyobraź sobie rzeczy, które nie zostałyby zrobione z prostego powodu, ponieważ my nie chcemy ich robić: "Nie chcę diagnozy od lekarza", "Nie chcę diety", "Nie chcę płacić za rachunki", "Nie mam ochoty iść do szkoły", "Nie lubię wstawać rano i chodzić do pracy", itd. Gdy takie kapryśne zasady rządziłyby naszym życiem, to byłoby one kompletną katastrofą, pełną chaosu i nieporządku.  Bardzo ważne jest, wykonywanie rzeczy, których nie lubimy robić, bo dzięki nim czujemy, że żyjemy.


Musimy stać się dojrzali, aby odkryć, iż takie poświęcenia i wyrzeczenia są nieodłącznym, fundamentalnym elementem naszej egzystencji. Gdy wykonamy te najbardziej nieprzyjemne czynności, ujrzymy piękno i ogromną wartość naszej ciężkiej pracy oraz dyscypliny. Jeżeli przestaniemy chodzić na Mszę Świętą tylko dlatego, że nie lubimy, to nasze życie będzie wypełnione nieładem.

 

Uczestnictwo w nabożeństwie, nawet bez entuzjazmu ostatecznie zaprowadzi nas do głębszej wiary i pokoju niezbędnego do życia na Ziemi. Dlaczego? Ponieważ właśnie Jego otrzymujemy na Eucharystii - Chrystusa. Nigdy nie jesteśmy tak blisko naszego Pana, jak w momencie, kiedy Jego ciało jest w nas obecne. Ten dar sam w sobie jest wart więcej niż nasz zapał i rozrywka. Czegokolwiek nie lubisz we Mszy Świętej, zwalcz miłością do Chrystusa obecnego w Eucharystii.

 

7. Niedziela to jedyny dzień wolny, jaki mam

 

Ach, niedziela... Czyż nie wszyscy kochamy dzień, w którym wylegujemy się, nie robiąc nic ważnego?  Jest on jedynym wolnym dniem  w ciągu całego zajętego tygodnia. Myślimy, że zrelaksujemy się odpoczywając na kanapie, oglądając film lub robiąc zakupy w centrum handlowym. Tymczasem Jezus naucza nas:

 

Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. (Mt 11, 28)


Jedynym sposobem, by doznać prawdziwej odbudowy i pokoju po zmaganiach jest spędzenie godziny w dniu wolnym z Panem. On nas dopełnia, zachęca i umacnia na nadchodzący tydzień. Odkryjesz, że masz całkiem sporo wolnego czasu, który spędzisz w przyjemności jak tylko wrócisz z kościoła. Jeśli wciąż nie możesz poświęcić nawet godziny z twojego wolnego dnia, my wychodzimy naprzeciw z pomocą. Niektóre świątynie oferują wieczorne Msze Święte.

 

8. Biblia nic nie mówi o chodzeniu na Mszę Świętą

 

Sola scriptura jest pojęciem związanym z protestantyzmem. Jako katolicy wierzymy, że nasza wiara i postępowanie są wynikiem nauk głoszonych w Piśnie Świętym, ale także tradycji kościelnych. Niedocenianie wartości tradycji jest poważnym błędem. Jest wiele świadectw ojców wczesnego kościoła i różnych dokumentów, które dostarczają jasne dowody na to, jak pierwsi chrześcijanie gromadzili się, by usłyszeć Słowo Boże i celebrować Eucharystię. 

 

9. Nie rozumiem tego, co mówi ksiądz

 

Na świecie jest ponad 412 000 księży. Każda z tych osób jest wyjątkowa, posiada inny poziom inteligencji, różny sposób mówienia, czy formułowania wypowiedzi.  Niektórzy z nas mogą być tak zwanymi ‘szczęściarzami’ i mieć w parafii księdza wygłaszającego homilie pełne inspiracji, takie, w których nasza wiara wzrasta.

 

A dla jeszcze innych może być wyzwaniem, gdy ksiądz mówi ponad naszym poziomem rozumienia albo nie jeśli jego wypowiedzi nie są zbyt interesujące. Pomijając jakiego celebransa mamy w swojej świątyni musimy pamiętać, że nie jest on powodem, dla którego gromadzimy się na Mszy Świętej. Przychodzimy do kościoła, ponieważ chcemy spotkać się z Chrystusem. Dostępnych jest wiele stron internetowych, które rozważają nad Ewangelią. Dobrze, gdy przejrzymy je, zanim pójdziemy na nabożeństwo.

 

Mimo wszystko, bądź cierpliwy w kwestii kapłana. Szukaj sposobów, aby wzmocnić jego powołanie. Jest to człowiek, który zdecydował powierzyć swe życie na chwalę Bożą. Módl się, by Duch Święty oświecił i zainspirował ich wszystkich.

 

10. Zarazki. Uściski dłoni. Nie mogę znieść kontaktu fizycznego z tymi ludźmi

 

Msza Święta jest szczytem zjednoczenia duchowej społeczności, tworzy ona bowiem jedno stworzenie. Tutaj wszystko staje się mieszanką ciała, duszy i psychiki. To całość zjednoczona w Chrystusie, który jest głową żywego kościoła. Fizycznie łączymy się z innymi, ponieważ chcemy ujrzeć w nich twarz Chrystusa.

 

Nauka o Bogu może nie być pomocna, gdy jesteś baketeriofobem. Jeżeli nie chcesz ściskać dłoni swoich braci i sióstr mniej przy sobie żel antybakteryjny, użyj go zaraz po przekazaniu znaku pokoju. Pomyśl o tym, jak o małym poświęceniu, którego dokonujesz, by być w bliskości z Panem, a także, aby otrzymać go w pełni w Eucharystii.

 

11. Msza jest dla ludzi w podeszłym wieku

 

Kiedy przychodzisz na Mszę Świętą, rozglądając się, możesz zobaczyć wielu przyjaciół twoich dziadków.  Niemniej jednak to stereotyp, że starsze panie zapełniają ławki w kościele. Prawdopodobnie nie spotkasz ich na Mszy Świętej o 8 rano. Jeżeli czujesz się przygnębiony samotny, wpisz w Google w zakładce zdjęcia "Światowe Dni Młodzieży". Przygotuj się na to, że zostaniesz zalany falą zdjęć z młodymi katolikami, którzy pielgrzymują, by uczestniczyć w tym wydarzeniu. Jeśli natomiast mieszkasz na obszarze, gdzie większość parafian to osoby starsze, weź do serca radę papieża Franciszka: Nie są oni brzemieniem, ale raczej jak mówi Biblia magazynem mądrości. Kościół zawsze towarzyszył starszym z wdzięcznością oraz współczuciem, przyczyniał się do ich pełnej akceptacji w społeczności. Wiele jeszcze musimy się nauczyć z doświadczeń i życia starszych. Doceńmy i szanujmy ich poprzez uczestnictwo we Mszy wraz z braćmi i siostrami w Chrystusie. 

 

12. Wszystko jest takie samo

 

Wczesną wiosną musimy być ostrożni wychodząc na zewnątrz. Nie jest nam gorąco, nie ma słońca, więc nie stosujemy kremu z filtrem. Jeśli jednak zbyt długo przebywamy na świeżym powietrzu, a później wchodzimy do pomieszczenia i zauważamy poparzenie słoneczne. Nie czujemy jak silne jest promieniowanie, ale ma ono na nas wpływ. Słońce zmienia nas, a dopiero potem dostrzegamy modyfikacje. Problemy są zawsze obecne w twoim życiu. Grzechy to twoje codzienne zmagania. Jeżeli jednak jesteśmy obecni w Chrystusie, zostajemy przemienieni. Musimy mieć wiarę w to, że Bóg nieustannie działa w naszych sercach, mimo iż nie możemy dostrzec ani Jego oblicza, ani skutków działania.

 

13. Usiądź. Klęknij. Stój. Nie ma pojęcia, po co mam tak robić

 

Niemiłe uczucie, kiedy widzisz, że jesteś jedyną osobą stojącą. To zawstydzające być krok później niż inni. Ruchy wykonywane w czasie Mszy nie są tylko przypadkowymi czynnościami. Każdy z nich jest zamierzoną postawą przyjmowaną w czasie modlitwy. Modlimy się nie tylko w myślach, ale całym swoim byciem. Wykonujemy ruchy, które są liturgicznym i fizycznym symbolem wyrażający nasze błagania. Stojąc, okazujemy szacunek i honor dla słowa Bożego. Można to uznać za przejaw posłuszeństwa względem Niego i naszej pokory. 

 

Kłaniając się podczas nicejskiego wyznania wiary, upamiętniamy najważniejsze wydarzanie w historii - kiedy Bóg stał się człowiekiem. Te czyny wyrażają nasze przekonania.
Jedynym sposobem, by zaznajomić się i przyzwyczaić się do porządku czynności w nabożeństwie jest uczestnictwo w nim! Jak mówią, trening czyni mistrza. Rzymski Mszał (można go kupić w lokalnej księgarni katolickiej) okazuje się pomocny w nauce części Mszy świętej. Nie pozwól, aby ten mały szczegół powstrzymał Cię od doświadczenia wielkości i mocy Bożej.

 

14. Nie mogę tak długo być poważnym

 

Powszechnym zjawiskiem jest dzisiaj to, że ludzie nie mogą być skupieni przez dłuższy czas na konkretnym zagadnieniu. Telewizja i Internet to raj dla tych, którzy kochają nowości i ‘klikanie’. Jeśli coś nie przyciąga naszej uwagi, staramy się to zmienić. Problemem staje się jednak moment, w którym wszystko koncentruje się wokół rozrywki. Kiedy wydajemy pieniądze na niezdrowe jedzenie które, w pełni nas nie żywi.

 

Na Mszy jesteśmy zaproszeni na zupełnie inny rodzaj rozrywki. Jeżeli nabożeństwo nie jest ciekawe, to my sami zobowiązani jesteśmy do zmian. Jest to niewątpliwie wymagające zadanie, ale tylko tak osiągamy pełne spełnienie naszych najskrytszych pragnień!

 

15. Nie zmuszaj mnie, pójdę, gdy będę tego potrzebował

 

Kto może o sobie powiedzieć, że gdy jest głodny i odczuwa to jako potrzebę, uzna, że to jest wygodne? Nikt. Ciało stawia nam wymagania, by je odżywiać. To kwestia życia lub śmierci, coś nieuniknionego.  Podobnie dzieje się z głodem duchowym, który woła z głębi naszej duszy. Niemożliwe jest, aby nie czuć potrzeby Chrystusa, by nie chcieć karmić ducha. Jeśli nie posilamy go Bogiem, pustkę będziemy starali się wypełniać rzeczami ziemskimi, które nas nigdy w pełni nie zadowolą.

 

Tekst pierwotnie ukazał się na portalu Catholic Link

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4

Liczba głosów:

5

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook