Jak właściwie korzystać z kropielnicy w kościele?

Michał Lewandowski
(fot. shutterstock.com)

Znasz to, bo co niedzielę powtarzasz ten gest. Zanurzenie ręki w kropielnicy, potem znak krzyża. Robisz to mechanicznie. Idziesz dalej. Przy wyjściu podobnie. Na pewno robisz to dobrze?

 

Pytam trochę prowokacyjnie, bo wykonanie znaku krzyża jest podstawową umiejętnością każdego chrześcijanina. I choć na przykład prawosławni i katolicy wykonują go w trochę inny sposób, to co do zasady jest on taki sam: wspomina Ojca, Syna i Ducha Świętego.

 

Kiedy wchodzimy do Kościoła, nasza ręka czasem podświadomie szuka kropielnicy, miejsca, gdzie zawsze znajduje się woda święcona. Zanurzamy tam rękę, potem znak krzyża, idziemy dalej, w kierunku prezbiterium, siadamy w ławce. Czasem z uwagi na tłum musimy zostać pod chórem.

 

Skąd to się wzięło?

 

Zacznijmy od tego, po co właściwie to robić. W kropielnicy powinna być woda święcona (choć czasem, szczególnie w ciepłe dni na skutek stania się parą święconą szybko znika), która jest sakramentale. O samej wodzie święconej więcej pisałem TUTAJ, ale dla jasności: sakramentalia to takie przedmioty lub czynności, które (trochę podobnie jak sakramenty) mają na celu wywołanie konkretnych skutków duchowych, cielesnych, a czasem uzdrawiających.

 

To nie magia, ale wiara w działanie Boga sprawia, że te czynności lub przedmioty nabierają mocy. Dlatego poświęcona woda jest znakiem Bożej obecności, chroni przed złem i działaniem szatana i jest zewnętrznym wyznaniem wiary. Ale działa tak tylko dlatego, że poprzedziła ją nasza wiara w Boga i jego łaskę. Bez tego przypisujemy wodzie właściwości, których po prostu nie ma.

 

Tłumaczy ks. Jacek Stryczek.

 

 

Wody święconej używa się w różnych okolicznościach w Kościele, jednak teraz interesuje nasz przede wszystkim zanurzenie w niej ręki i wykonanie znaku krzyża.

 

Skąd to się u nas wzięło? Zanurzenie ręki przed wejściem do świątyni, jak bardzo wiele innych gestów w Kościele, znajduje swoje pochodzenie w starożytności, kiedy każdy, kto wstępował do greckiej lub rzymskiej świątyni, musiał obmyć się, by czystym stanąć przed obliczem bogów. Miało to oczywiście bardzo symboliczne znaczenie; pokazywało, że przed obliczem nieskalanych staje się zawsze czystym, obmytym z codzienności i powszedniości życia. Bogowie, którzy żyli w innym świecie - nie takim jak nasz - mogą obcować jedynie z tymi, którzy sami stają się do nich podobni.

 

Chrześcijaństwo włączyło ten zwyczaj w swoją historię i sprawiło, że zaczął on odnosić się do Jedynego Boga, Jezusa Chrystusa. Jednak stąpając po symbolicznym znaczeniu nie zapominajmy, że było również znaczenie czysto praktyczne. Starożytność dobrze wiedziała, że przed wejściem do wyjątkowego miejsca jakim jest świątynia, trzeba po prostu się umyć. I zwyczaj ten, choć w innej formie, dobrze jest kultywować do dzisiaj.

 

Jakie to ma znaczenie?

 

Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, po co właściwie zanurzamy dłoń w kropielnicy i jakie to ma znacznie. Ale zanim to zrobimy, mała niespodzianka. Przygotowaliśmy dla was infografikę, która sprawi, że już nigdy nie zapomnicie, jak poprawnie korzystać z aspersorium (tak, to nazwa kropielnicy po łacinie). Możecie ją wydrukować i wykorzystać na przykład jako zakładkę do książki.

 

 

No dobrze, czas zmierzyć się z pytaniem, po co właściwie ten gest. Odpowiedź można rozdzielić jakby na dwie płaszczyzny. Pierwsza to kwestia pokuty. Druga, wiary i znaczenia miejsca.

 

Pierwsza sprawa to niewątpliwe pozostałość po starożytnym obmyciu się, przed wejściem do rzymskiej świątyni. Zanurzamy rękę w kropielnicy, by obmyć się z grzechu, uświęcić samego siebie przed wejściem do miejsca świętego, jakim jest kościół. Inna sprawa, że z użyciem wody święconej Kościół związał coś, co nazywamy odpustem cząstkowym (o tym szerzej będzie w innym miejscu).

 

Kiedy wchodzę przed Tego, który jest samą świętością, nie chcę być zbrukany grzechem, tylko czysty. W jasny sposób nawiązuje to do chrztu świętego, który gładzi grzech pierworodny.

 

I tutaj przechodzimy do drugiej płaszczyzny. Znak krzyża wykonany palcami zanurzonymi w wodzie święconej ma nam przypominać o naszym chrzcie i włączeniu w Kościół. A przypomina nie w byle jakim momencie, bo przed wejściem na liturgię, która jest doskonałą ofiarą Jezusa, w której chcemy uczestniczyć.

 

Kiedy korzystać z kropielnicy / kiedy nie korzystać?

 

Ostania sprawa, która zostaje do wyjaśnienia, to kwestia tego, kiedy właściwie powinno korzystać się z kropielnicy. Na pewno przed wejściem do kościoła, to już ustaliliśmy. Nie mniej jednak często można zaobserwować, że osoby po wyjściu z liturgii również zamaczają palce w wodzie święconej i wykonują znak krzyża. To dobrze, czy źle?

 

Nie ma łatwej odpowiedzi, bo to zależy od tego, kto wykonuje taki gest. Z jednej strony, nie ma on bezpośredniego zakorzenienia w tradycji i nie posiada takiego znaczenia, jak ten sam przy wejściu. Z drugiej jednak, też może być symbolem, bo zanurzając rękę w wodzie, tą samą rękę, którą podamy potem sąsiadowi, przytulimy żonę, czy pogłaskamy dziecko, zanosimy Chrystusa tam, gdzie chce być najbardziej obecny: między ludzi.

 

Odpowiedź jest zatem taka, że o ile wiemy, dlaczego korzystamy z kropielnicy przed wyjściem z kościoła, to jest to bardzo dobra praktyka. Jeśli jest to sztucznie powielany gest "bo wszyscy tak robią", to chyba szkoda pary (nie święconej) w gwizdek. 

 

Michał Lewandowski - dziennikarz DEON.pl, publicysta, teolog. Prowadzi autorskiego bloga "teolog na manowcach" oraz fotograficzny projekt "Bardzo brzydkie zdjęcia"

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.38

Liczba głosów:

13

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

trubadur1 23:55:54 | 2018-01-07
No bez "jaj"... Chyba, że... dla "jaj". Już Wielkanoc?!?!?! :-))))

Oceń 1 odpowiedz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook