Do niego Ojciec Pio wysyłał najcięższe przypadki

(fot. youtube.comn/radiotvsantamaria)

Kim jest kapłan, którego przez lata prześladowało Święte Oficjum? To on przepowiedział papieża z Polski, który zakończy komunizm. Poznajcie księdza, któremu Jezus sam podyktował słowa jednej z najskuteczniejszych modlitw.

 

6 października 1882 roku w Neapolu przychodzi na świat Dolindo Ruotolo, piąte dziecko Raphaela i Silvi Valle. Pięć lat później w pobliskiej Pietrelcinie rodzi się Francesco Forgione, przyszły święty Ojciec Pio. Ich duchowe drogi skrzyżują się w pewnym momencie aż do samej śmierci. To dwóch wielkich mistyków z Neapolu.

 

Dolindo urodził się w ubogiej rodzinie, mimo że jego matka pochodziła z rodziny arystokratycznej, a ojciec był wykształconym inżynierem i matematykiem. Miał dziesięcioro rodzeństwa, a od dziecka był bardzo chorowity. Swojego ojca wspominał w późniejszych pismach i rozmowach jako człowieka bardzo szorstkiego. W domu panowało twarde wychowanie. Aby oszczędzić na jedzenie, pewnej zimy ojciec nie pozwolił kupić ciepłych ubrań. - By przeżyć, zrywałem zioła, wygrzebywałem resztki z popiołu: łodygi kopru, rzodkwi, bazylii i robiłem z tego… sałatkę - mówił ks. Dolindo. Dzieci zbierały okruchy chleba u piekarza, a ojciec stosował fizyczną przemoc jako środek wychowawczy. Starsze dzieci zajmowały się młodszymi, by pomóc umartwionej matce. Jako trzylatek Dolindo wszedł na kolana swojej matki, która wróciła z kościoła, i powiedział jej, że chce być księdzem. Późniejsze lata bywały trudne, ze względu na wybuchowość ojca oraz ciemne okresy wiary, jakie przeżywał Dolindo. W 1895 r. matka zabiera dzieci i odchodzi od ojca tyrana. Trzynastoletni wówczas Dolindo wspomina to jako najboleśniejszy dzień swojego życia. Rok później trafia do szkoły apostolskiej prowadzonej przez księży misjonarzy. Tam ostatecznie decyduje się iść drogą zakonną i trzy lata później wstępuje do nowicjatu.

 

(fot. youtube.com/3339522)

 

Pierwsze śluby składa w 1901 r. i prosi wtedy o pozwolenie pracy na misjach w Chinach. Zgody nie otrzymuje. W 1905 r. przyjmuje święcenia kapłańskie i zostaje skierowany do pracy w swojej dawnej szkole: ma uczyć śpiewu gregoriańskiego. Później zaczyna pracę z młodymi seminarzystami. Jego reformy sprawiają, że ciągle jest przenoszony do nowych seminariów na prośbę samych biskupów, którzy chcą, by i u nich ożywił ducha wśród młodych. To sprawia, że zaczyna zwracać na siebie uwagę Świętego Oficjum, które przez wiele lat będzie go prześladować.

 

Coraz głośniej mówiło się również o tym, że kapłan rozmawia z Jezusem i Świętymi. Rzeczywiście ks. Dolindo doznawał na modlitwie tzw. lokucji wewnętrznych czyli miał dar poznania woli Bożej, słyszał wewnętrzny głos. Jezus podyktował mu między innymi szczególną modlitwę, która do dzisiaj uchodzi za cudowną. Pisząc list do swojej przyjaciółki, która ciężko chorowała, usłyszał w duszy słowa: "Jezu, Ty się tym zajmij". To cały tekst modlitwy, która wypowiedziana z wiarą oraz prawdziwą ufnością w moc i obecność Jezusa, sprawia, że Bóg rozwiązuje nasze problemy i bolączki. Do dzisiaj wierni świadczą o wręcz "piorunującym" działaniu tej modlitwy, która jest przede wszystkim aktem zawierzenia.

 

W roku 1907 zostaje wezwany do Neapolu i posądzony o herezje. Święte Oficjum zawiesza go na ponad dwa lata, ale w 1910 roku ulega pod napływem wielu listów i petycji w obronie kapłana. Podczas tych pierwszych prześladowań ze strony Oficjum i przełożonych ks. Dolindo był nawet wysyłany na badania psychiatryczne i zmuszany do poddania się egzorcyzmom. Wszystko znosił z pokorą, którą tłumaczył miłością do Kościoła. Zdawał sobie sprawę, że oskarżenia były fałszywe, ale nie mógł w tej sprawie więcej zrobić niż modlić się i być pokornym.

 

Ksiądz Dolindo Ruotolo był zawieszony i cenzurowany przez ok. 25 lat. 19 lat zakazu posługi kapłańskiej przeplatanego okresami zezwolenie, ale pod pewnymi warunkami. Dopiero w 1937 roku pozwolono mu ostatecznie wrócić do posługi kapłańskiej, odprawiania mszy i kontaktu z wiernymi. Wzmianki o jego działalności pojawiają się nawet w biografii św. Ojca Pio, czym przykuł uwagę współczesnych ludzi. Ojciec Pio skarcił pewnego dnia natrętnych pielgrzymów z Neapolu, mówiąc "Dlaczego przychodzicie do mnie, skoro macie u siebie świętego?" - powiedział to właśnie o ks. Dolindo.

 

(fot. youtube.com/amica9tv)

 

Ze spotkaniem tych dwóch wielkich kapłanów wiąże się niezwykła historia opisana przez Joannę Bątkiewicz-Brożek, która jako jedyna dotarła do relacji świadków i ich dialogu. Miało to miejsce 16 października 1953 roku. Ksiądz Dolindo w towarzystwie abpa Palatucciego wyruszył jeszcze przed świtem do San Giovanni Rotondo. Tego dnia Ojciec Pio spowiadał od wczesnych godzin rannych. Kolejka do spowiedzi miała kilkaset metrów, a Ojciec Pio, tak jak w przypadku Mszy Świętych, nie spieszył się z wypełnianiem posługi sakramentalnej. Przybyli kapłani zostali ugoszczeni w klasztorze kapucynów, ale mijały godziny i szanse na spotkanie z Ojcem Pio malały. W międzyczasie postanowili wybrać się do sanktuarium św. Michała i wrócić. Po powrocie Ojciec Pio odpoczywał w swojej celi, a bracia bali się go niepokoić kolejnymi gośćmi. Ksiądz Dolindo postanowił sam zbudzić zakonnika. Na jego widok Ojciec Pio ucieszył się i objął ks. Dolindo jak starego znajomego, mimo że się nie znali. Obydwaj mieli dar czytania duszy, więc nie było dla nich nic ukrytego. Ojciec Pio powiedział z przekonaniem, że ks. Dolindo posiwiał, ale jego "dusza jest wciąż młoda". Długo rozmawiali o prześladowaniach i ofiarowywaniu cierpienia, którego obaj doświadczali ze strony wrogów, ale przede wszystkim i samego Kościoła.

 

Podczas rozmowy ks. Dolindo przyznał się, że wcześniej wykradł z prywatnej szuflady w refektarzu ciastka, które należały do Ojca Pio. Poprosił też, aby mógł wziąć jeszcze więcej pamiątek świętego kapucyna dla swoich chorych. Ojciec Pio powiedział mu wtedy, żeby wziął tyle, ile potrzebuje, one specjalnie tam czekają na niego. - Cóż to, nie zrozumiałeś jeszcze do tej pory, że od czwartej rano, od kiedy tylko ruszyłeś z Neapolu, przygotowałem dla ciebie i twoich chorych sporo rzeczy: ciecierzycę, ciasteczka, byś mógł każdemu coś dać? I wszystko to już dawno pobłogosławiłem, by zaspokoić twoje pragnienie - powiedział Ojciec Pio.

 

Bardzo życzliwie się pożegnali, a kapucyn szepnął jeszcze do ucha księdza kilka zdań. Nikt nie wie, co powiedział. Ksiądz Dolindo ujawnił później, że w pewien sposób Ojciec Pio przygotował go na większe cierpienia i ataki ze strony szatana, których miał doznać przed swoją śmiercią. - W twojej duszy jest Raj - zakończył pożegnanie kapucyn. Przez wiele lat, aż do samej śmierci, Ojciec Pio odsyłał najcięższe przypadki do "kapłana z Neapolu".

 

W 1960 roku ks. Dolindo Ruotolo dostał wylewu i paraliżu lewej strony ciała. Dawne choroby połączyły się z nowym cierpieniem i stan ten trwał przez kolejne 10 lat, do jego śmierci 19 listopada 1970 r. Podczas tych ostatnich lat ks. Dolindo nie poddawał się i miał bardzo bogate życie duchowe. Spisał 33 tomy komentarzy do Biblii i ponad 220 tys. obrazków zwanych "imaginetti". Były to obrazki świętych lub pocztówki wysyłane do prywatnych osób. Zawierały zazwyczaj dwa krótkie zdania pokrzepienia. Jednak zdania te najczęściej były słowami samego Jezusa i Maryi, z którymi ks. Dolindo przez wiele lat rozmawiał. Były to krótkie proroctwa. Jedno z nich dotyczy Jana Pawła II i zostało ujawnione po jego wyborze na Stolicę Piotrową, a autentyczność potwierdził słowacki biskup Paweł Hnilica, przyjaciel kard. Wojtyły.

 

W przesłaniu z 2 lipca 1965 roku, które adresowane było do hrabiego Witolda Laskowskiego, ks. Dolindo przepowiedział pontyfikat papieża z Polski. Hrabia był wielkim czcicielem Ojca Pio i stąd trafił do neapolitańskiego kapłana, pytając o to, co czeka Polskę, za którą żywo się modlił. Oto proroctwo, jakie otrzymał:

 

"Maryja do duszy. Świat idzie ku zatracie, ale Polska, jak w czasach Sobieskiego, dzięki pobożności do Mojego serca będzie dzisiaj jak tamci w liczbie 20 tysięcy, którzy uratowali Europę i świat przed turecką tyranią. Polska uwolni świat od najstraszliwszej tyranii komunistycznej. Pojawi się nowy Jan, który w heroicznym marszu rozerwie kajdany i pokona granice narzucone przez komunistyczną tyranię. Pamiętaj o tym. Błogosławię Polskę. Błogosławię ciebie. Błogosławcie mnie. Ubogi ksiądz Dolindo Ruotolo - ulica Salvator Rosa, 58, Neapol". [cyt. Antonio Socci, Tajemnice Jana Pawła II,]


Po latach szczęśliwie odnaleziono obrazek u słowackiego biskupa, który potwierdził jego autentyczność. Wszystkie teksty i proroctwa są dziś przechowywane przez siostry zakonne w Neapolu. Obecnie Watykan nie tylko oczyścił go z zarzutów o herezję, ale rozpoczął także jego proces beatyfikacyjny.

 

Szymon Żyśko - redaktor DEON.pl, grafik, prowadzi autorskiego bloga "Pudełko NIC"

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.88

Liczba głosów:

50

 

 

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Kajetan Kowalski 05:34:18 | 2017-08-29
Nie wierzę, że istnieją skuteczne modlitwy. Wszystko zależy od Jezusa i mojej z Nim więzi, a modlitwa jest dziełem Ducha Św. Takie czy inne słowa są raczej drugorzędne, choć najważniejsza jest Modlitwa pańska.

Oceń 6 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

krisatb26 20:24:39 | 2017-08-28
Polecam książkę"Jezu Ty się tym zajmij"

Oceń 17 2 odpowiedz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook