Czym jest "duchowość odgórna"?

(fot. shutterstock.com)

W którymś momencie dojdziemy do kresu naszych możliwości, a wtedy nie pozostanie nam nic innego, jak przyznać się do tego, że tylko łaska Boża może nas przemienić.

 

Nie chodzi nam o to, by duchowość oddolną określać jako całkowite przeciwieństwo duchowości odgór­nej. Jednostronność nigdy nie jest dobra. Pomiędzy tymi dwoma rodzajami duchowości istnieje zdrowe napięcie. Duchowość odgórna stawia przed nami ideały, do których winniśmy dążyć, by je w końcu urzeczywistnić.

 

Ideały mają na nas bardzo pozytyw­ny wpływ, zwłaszcza dla ludzi młodych są życiową koniecznością, ponieważ bez nich krążyliby jedynie wokół swego "ja", nie mogąc rozwijać możliwości, które w nich tkwią, i nie rozpoznając siły, którą na­leży w sobie rozbudzić.

 

Ideały kuszą młodych do tego, by wyszli poza swoje "ja" co pozwoli im prze­kraczać własne granice, przezwyciężać siebie i od­krywać w sobie nowe możliwości. Pozbawieni ide­ałów nie mogliby wykorzystać wielu ze swych moż­liwości. Człowiek, wzrastając, potrzebuje wzorów. Kształtujemy siebie, biorąc wzór z innych.

 

Dobrym przykładem dla młodych mogą być święci - ich wzór może pobudzać i być bodźcem do pracy nad sobą i do odkrywania swego właściwego powołania. Jednak musimy zdawać sobie sprawę z tego, że nie potrafimy w pełni naśladować świętych, więc ich przykład nie może wzbudzać w nas wyrzutów su­mienia, ponieważ świętymi nie jesteśmy. Powinien on raczej zachęcać nas do tego, abyśmy w myślach nie pomniejszali wartości swej osoby, abyśmy odkry­wali w sobie nasze prawdziwe powołanie, abyśmy rozpoznali niepowtarzalny obraz, na podobieństwo którego Bóg stworzył każdego z nas.

 

Nasza wspólnota otrzymała od opata następu­jące motto:

 

"Masz w sobie więcej możliwości, niż przypuszczasz; nie mówiąc już o tym, ile możliwości dostrzega w tobie Bóg".

 

Ideały są po to, byśmy mogli odkryć wszystkie te zdolności, którymi obdarzył nas Stwórca. Od zarania dziejów młodzież była zdolna do uniesień i potrzebowała wzniosłych ideałów, aby móc w sobie wzbudzić entuzjazm. Entuzjazm jest siłą, która pozwala młodym przekraczać swe ograniczenia, pielęgnować zdolności i rozwijać je. Pozbawieni budzących entuzjazm ideałów młodzi ludzie zaczynają chorować.

 

Aby poczuć, że żyją, będą szukać innych bodźców; aby móc przekro­czyć swe granice, zaczną brutalnie niszczyć to, co się znajduje wokół. Nadużywanie entuzjazmu mło­dzieży - jak to miało na przykład miejsce w okresie III Rzeszy - może doprowadzić do katastrofy. Przed Kościołem otwiera się ogromna szansa, jeśli będzie on w wiarygodny sposób zapoznawać młodzież z ideałami chrześcijańskimi, urzeczywistnianymi przez wielkie biblijne postaci i świętych w historii Kościoła.

 

Znacznie ważniejsze od nauczania jest dawanie dobrego przykładu. Kiedy młodzi znajdują odpowiednie wzorce, udaje się im uporządkować panujący w ich duszach chaos, a wtedy wszelkie ich siły duchowe skupiają się wokół ideału, który ucie­leśnia człowiek obrany przez nich za wzór. Dobre wzory umożliwiają młodzieży orientację i są dla niej oparciem. Prowadzą do tego, iż odkrywa ona i roz­wija własną siłę wewnętrzną i zdolności, którymi obdarzył ją Bóg.

 

Tak więc nie możemy obyć się bez duchowości odgórnej. Dzięki niej budzimy się do życia, spełnia ona funkcję pozytywną. Chorobliwie oddziałuje ona jedynie wtedy, gdy nasze ideały tracą kontakt z isto­tą naszego "ja". Niektórzy ludzie dążą do ideałów tak wzniosłych, iż nigdy ich nie osiągną.

 

Nie chcąc pod­dać się uczuciu rezygnacji, wypierają swe prawdzi­we oblicze i rozpoczynają identyfikację z własnymi ideałami. Postawa taka prowadzi jednak do wewnę­trznego rozdwojenia. Ludzie ci stają się ślepi na własną rzeczywistość, nie dostrzegając na przykład agresji, która może tkwić w ich pobożności. Rozdźwięk taki prowadzi z jednej strony do tego, iż żyje się jakby na dwóch poziomach, które nie mają już ze sobą nic wspólnego, z drugiej zaś strony - do projek­cji wypartych namiętności na innych.

 

Aby utrzymać własny ideał, wypiera się własny cień i projektuje go na innych, których potępia się i poniża, ponieważ wyparcie zła tkwiącego we własnym sercu prowadzi do demonizacji innych, których często, z imieniem Boga na ustach, traktuje się bardzo brutalnie.

 

Duchowość odgórna pojawia się zazwyczaj na początku naszej drogi duchowej. Jednak w którymś momencie nadchodzi chwila, w której powinniśmy zjednoczyć duchowość odgórną z duchowością od­dolną, by móc zachować swą żywotność, w przeciw­nym bowiem wypadku popadniemy w wewnętrzne rozdwojenie i chorobę. Powinno się potraktować se­rio istotę swojej osobowości i złączyć ją z własnymi ideałami w trwały związek.

 

Tylko dzięki temu może nastąpić przemiana. W takich wypadkach chętniej mówimy o Boskich obietnicach niż o przykazaniach biblijnych. Bóg poprzez Biblię wskazuje nam, do cze­go będziemy zdolni, jeżeli Mu zaufamy. Ideały zawar­te w Kazaniu na Górze są właśnie takimi obietnica­mi. Będziemy mogli je urzeczywistnić dopiero wtedy, gdy egzystencjalnie doświadczymy, iż jesteśmy syna­mi i córkami Boga. Dzięki nim staniemy się wolni i otwarci, a to znów da nam szczęście.

 

Dostrzega­nie w Kazaniu na Górze wyłącznie ideałów, które musimy urzeczywistnić za wszelką cenę, doprowa­dzi do pojawienia się w nas rozdźwięku, ponieważ będziemy mieć świadomość, iż nie zawsze możemy ideałom tym sprostać. Kazanie na Górze opisu­je konkretną postawę życiową, która odpowiada doświadczeniu zbawienia, dokonanego w Jezusie Chrystusie. W ten sposób owo kazanie staje się do­brym kryterium tego, czy potrafimy pojąć Boże Mi­łosierdzie objawione w Osobie Chrystusa, czy nie.

 

 

Niebezpieczeństwo duchowości odgórnej pole­ga na tym, iż zaczynamy wierzyć w to, że uda się nam dotrzeć do Boga bez Jego pomocy. Lafrance tak opisuje owo fałszywe wyobrażenie o doskona­łości:

 

"Ludzie wyobrazili sobie doskonałość jako cią­głe wznoszenie się, jako mniej lub bardziej trudną wspinaczkę lub jako wynik ludzkich starań. Dlatego też posługują się ascezą lub określonymi technikami modlitwy dostępnymi człowiekowi jako metodami wspinaczki po stopniach doskonałości. Kiedy uczeń zwierza się mistrzowi z niemożności osiągnięcia swego celu, często słyszy słowa: »Należy się tylko postarać«. Na ostatnim stopniu drabiny nasze sta­rania mają rozkwitnąć same z siebie, jako poczucie wolności".

 

My jednak nie możemy dojść do Boga wyłącznie dzięki własnym staraniom. Paradoks po­lega na tym, iż każda nasza walka kończy się przy­znaniem do tego, że poprzez samą tę walkę nie stali­śmy się ani trochę lepsi i że mimo naszych wysiłków nie potrafimy dotrzeć do Niego. Nie możemy stwo­rzyć siebie takimi, jakimi nie jesteśmy.

 

W którymś momencie dojdziemy do kresu naszych możliwości, a wtedy nie pozostanie nam nic innego, jak przyznać się do tego, iż wszelkie nasze wysiłki prowadzą nas niechybnie do klęski, gdyż tylko łaska Boża może nas przemienić.

 

Fragment pochodzi z książki "Droga pokory. Poznaj siebie. Spotkaj Boga"

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

2

 

 

Komentarze użytkowników (3)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

stos 22:32:31 | 2017-07-17
"Chorobliwie oddziałuje ona jedynie wtedy(duchowość odgórna), gdy nasze ideały tracą kontakt z isto­tą naszego "ja". Niektórzy ludzie dążą do ideałów tak wzniosłych, iż nigdy ich nie osiągną."
Uczeni ojcowie coś tam przebąknęli o istocie naszego "ja".
A co to takiego?
Protestanci już dawno to rozgryźli.
Pan Bóg wszystko za mnie załatwił, więc mogę oddać sie istocie własnego ja i grzeszyć do woli bylebym tylko Stwórcy zaufał.
No i pozamiatane.
Szkoda ,że to herezja nieprawdaż ojczulkowie?  

Oceń 5 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Bazyli 16:29:55 | 2017-07-17
I wlaśnie z takiego powodu ludzie zaczęli wymyślać Bogów. Wymyślili ich ok. 4,5 tys. do tej pory ... a każdy najprawdziwszy.

Oceń odpowiedz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook