W obronie generała jezuitów [ROZMOWA]

(fot. gc36.org / jezuici.pl)

Padło bardzo poważne oskarżenie o herezję, z którym się absolutnie nie zgadzamy. Nasz głos jest próbą domagania się sprawiedliwości w ocenie generała jezuitów - mówią naukowcy z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.

 

Piotr Żyłka, Michał Lewandowski: Co chwila problemy z tymi jezuitami. Jak nie Franciszek to generał powie coś takiego, że pół świata się gotuje i burzy. O co chodzi?

 

ks. dr hab. Wojciech Grygiel, ks. dr hab. Damian Wąsek:  Nie jesteśmy związani z jezuitami (choć ich lubimy), więc nie wchodzimy w spory personalne. Zamieszanie wokół wypowiedzi o. Sosy jest dla nas jedynie pretekstem do debaty teologicznej - tym bardziej, że kwestie metodologiczne w teologii (a takie stoją za wieloma nieporozumieniami i sporami) stanowią przedmiot naszych projektów badawczych. Jedyna kwestia personalna: padło bardzo poważne oskarżenie o herezję, z którym się absolutnie nie zgadzamy, więc nasz głos jest jednocześnie próbą domagania się sprawiedliwości w ocenie generała jezuitów.

 

Zatem krytycy generała są w błędzie?

 

Wydaje się, że w głosach krytycznych wybrzmiewają problemy z recepcją niektórych wypowiedzi teologicznych - nie tylko papieża i jezuitów. Są one związane z oporem wobec pluralizmu teologicznego.

 

Co to znaczy?

 

Wielu teologów i publicystów zdogmatyzowało we własnej głowie jeden system pojęć i jeden model myślenia o Bogu i Kościele. To w pewien sposób zrozumiałe, ponieważ bardzo długo mieliśmy do czynienia z jednym sposobem uprawiania teologii i w tym duchu większość myślicieli jest wychowana.

 

O jaki sposób uprawiania teologii chodzi?

 

Model proponowany przez św. Tomasza i Sobór Trydencki był na tyle spójny i jednoznaczny, że dla wielu pozostaje wciąż wygodny i bezpieczny. To jednak ślepa uliczka, ponieważ obraz świata generowany przez współczesne nauki może wymuszać reinterpretację tez teologicznych, formułowanych przy użyciu bazy pojęciowej klasycznej teologii.

 

Więc wszystko sprowadza się do jednego modelu uprawiania teologii?

 

Można wspomnieć o jeszcze trzech kwestiach. Po pierwsze, natura Objawienia wymaga ciągłego namysłu nad istotą Bożego przesłania. Zamykanie się w historycznych stwierdzeniach może być wyrazem pychy - przekonania, że objęliśmy już całość prawdy i pozostało nam jedynie powtarzanie. Po drugie, współczesny kryzys teologii spowodowany jest między innymi brakiem świeżości, zbyt niskim tempem zmian i zachowawczością na gruncie teologii potrydenckiej (K. Rahner), a więc podjęcie nowych wyzwań wymaga poszukiwania nowych dróg - jedynie wtedy teolog nie będzie piewcą mitów. Po trzecie, pluralizm we współczesnej filozofii pozwala na konstruowanie tez teologicznych w różnych systemach pojęciowych, co jest szansą a nie zagrożeniem.

 

Jak się zostaje heretykiem? To łatwa sprawa, czy trzeba spełnić szereg warunków?

 

Wbrew pozorom, nie jest łatwo wymyślić herezję. Herezja - w świetle Kodeksu Prawa Kanonicznego i słowników teologicznych - to uporczywe, po przyjęciu chrztu, zaprzeczanie jakiejś prawdzie, w którą należy wierzyć wiarą boską i katolicką, albo uporczywe powątpiewanie o niej. W świetle wyjaśnienia Kongregacji Nauki wiary z 1998 roku, do  tych prawd należą takie, które zostały zawarte w Credo lub ogłoszone w sposób nieomylny przez papieża lub sobory. Kryteria nieomylności są jasno sprecyzowane, więc zainteresowanych odsyłam do fachowej literatury.

 

Jakim konkretnie orzeczeniom Kościoła trzeba zaprzeczać, żeby wpaść w herezję?

 

Takich prawd jest bardzo mało, a ponad to, nawet tak zdefiniowane podlegają reinterpretacji. Sprawia to, że należy udowodnić potencjalnemu heretykowi, że zaprzeczył prawdzie i że to nie była próba reinterpretacji. Druga kwestia to wykazanie, że ktoś trwa uporczywie przy swoim stanowisku. Znaczy to, że wezwany do wyjaśnienia, upiera się, że nie wierzy w dany fragment takiego nauczania Kościoła i nie ma zamiaru tego odwołać.

 

Część katolickich publicystów zarzuca generałowi jezuitów herezję? Skąd tym razem to wzburzenie na jego słowa?

 

Jesteśmy przekonani, że to wzburzenie wiąże się mocno z niezrozumieniem wypowiedzi o. Sosy. Co więc powiedział generał Jezuitów? Poszerzona analiza jego wypowiedzi w dyskutowanym wywiadzie prowadzi do szeregu wniosków.

 

Na przykład?

 

O. Sosa bierze na poważnie osiągnięcia nauki, a więc zdaje sobie sprawę, że stwierdzenie stopnia odpowiedzialności człowieka za jego czyny jest coraz bardziej skomplikowane. Zgadzamy się z tym, ponieważ obserwujemy jak neuronauki wskazują na wiele determinizmów - skłania to teologów do kompatybilistycznych ujęć wolnej woli. Po drugie, genetyka dostarcza informacji o szerokim wpływie czynników biologicznych na ludzkie wybory. Po trzecie, nauki społeczne wskazują na mocne uwarunkowania społecznym i kulturowym kontekstem.

 

Jakie jest zatem zdanie generała?

 

W debacie z naukami na temat wolności o. Sosa stoi na stanowisku umiarkowanym - uwzględnia istniejące uwarunkowania, ale traktuje je jako element pomagający w zrozumieniu człowieka, a nie determinujący jego zachowanie.

 

Jaki zdaniem księży profesorów jest stosunek generała do pochodzenia zła?

 

Wskazuje, że zło ma zakotwiczenie w rzeczywistości transcendentnej - jest ono powiązane z wolnością, która stanowi "Boży" pierwiastek w człowieku. Uważa przy tym, że zło, jako fenomen spoza tego świata próbujemy nazwać, określić pojęciami, a jednym z nich jest "diabeł". Diabeł - to rzeczownik pochodzący od greckiego diábolos - oskarżyciel, oszczerca, a więc wskazuje na jeden z aspektów działalności zła i wcale nie wyczerpuje tej rzeczywistości. Słusznie użyto więc określenia "symbol", bo przecież to nie twierdzenie zamknięte. Teologia podpowiada, że w odniesieniu do rzeczywistości transcendentnych wszystkie terminy muszą być traktowane jako symbole czy metafory.

 

Jak odnieść to do stanowiska ks. prof. Bortkiewicza?

 

Aby dostrzec bezpodstawność formułowanych przez ks. Bortkiewicza zarzutów trzeba zwrócić uwagę na jego nie do końca precyzyjne rozumienie języka jako narzędzia ekspresji teologicznej. Ks. profesor mówi w taki sposób, jakby pojęcia zaangażowane w sformułowanie dogmatu w sposób całkowity ujmowały treść odwzorowywanej przez nie rzeczywistości. Nie bierze on jednak pod uwagę, że każda ekspresja teologiczna - a więc także i orzeczenia dogmatyczne - angażują ludzki język w wyrażenie rzeczywistości nadprzyrodzonej, która użyte pojęcia w radykalny sposób przekracza.

 

Teologia nie może mówić jednoznacznym językiem?

 

Teologia jest spotkaniem ludzkiego rozumu z Objawieniem, a nie jedynie niewolniczym przedyktowaniem treści objawienia przez Boga niczym nie uwarunkowanemu ludzkiemu umysłowi. W zetknięciu tym pojawia się więc nieprzełamywalna dysproporcja pomiędzy skończonością ludzkiego umysłu a nieskończonością Boga. W rezultacie każdy dyskurs teologiczny ujmuje jedynie pewną nikłą część rzeczywistości nadprzyrodzonej, o której orzeka. Oznacza to, że dyskurs ten posiada kontekstualny charakter, wyrażający się w jego zależności od wykorzystanej bazy pojęciowej.

 

Jakie to ma konsekwencje dla całego Kościoła?

 

Wzrost tej świadomości spowodował, że Kościół odszedł od niewolniczego trzymania się tomizmu i otworzył się również na inne filozofie (fenomenologia, egzystencjalizm, filozofia dialogu, filozofia analityczna), co pozwala na kontemplację Boskiej natury z różnych punktów widzenia i myślenie o obiektywnej rzeczywistości Boga z kilku różnych perspektyw.

 

Czyli w teologii mamy do czynienia z nowością?

 

Nie jest to myśl nowa, ponieważ już w epoce patrystycznej mieliśmy do czynienia z refleksją na temat adekwatności pojęć używanych w opisie Boga. Refleksja takich myślicieli, jak przykładowo Pseudo-Dionizy Aeropagita, a później Mikołaj z Kuzy prowadziła do wniosku, że najwłaściwszym sposobem opisywania rzeczywistości Bożej naszymi terminami jest zaprzeczenie, ponieważ język ludzki przeznaczony jest do komunikacji o tym, co ziemskie i co dotyczy człowieka i świata.

 

Czy mówiąc takim językiem można powiedzieć, że "Bóg nie jest"?

 

W tym języku właściwym byłoby powiedzieć: Bóg nie jest osobą; diabeł nie jest osobą itd. - ponieważ myśląc "osoba", mamy na uwadze ludzi i orzekamy zaledwie na podstawie naszych intuicji i doświadczeń religijnych, a nie na podstawie znajomości Bożej natury.  Potwierdzają to współczesne badania z zakresu kognitywistyki, wskazując na powstanie możliwości komunikowania się w procesie ewolucji gatunku ludzkiego. Zarówno wspomniani teologowie jak i większość autorów współczesnych podręczników do poznania teologicznego wskazuje, że orzekające o rzeczywistości transcendentnej terminy teologiczne sformułowane w języku pozytywnym (np. osoba itp.) mogą być używane tylko wtedy, gdy rozumie się je w znaczeniu metafory lub symbolu. Zaleca się więc równoczesne używanie języka negatywnego i pozytywnego, by nas chronić przed bałwochwalstwem i budować szacunek do tajemnicy.

 

Ks. Bortkiewicz popełnia więc błąd nadmiernej obiektywizacji języka teologicznego twierdząc, że pojęcie osoby wyraża całość rzeczywistości zła. Mając na względzie fakt, że pojęcie osoby jest, jak wszystkie inne, skończonym tworem ludzkiego umysłu, można jedynie utrzymywać, że adekwatnie reprezentuje ono pewien aspekt rzeczywistości zła, natomiast nie ujmuje w sposób wyczerpujący jego treści. W takiej perspektywie wyrażenie o. Sosy, że zło osobowe symbolizuje rzeczywistość zła jest równoznaczne stwierdzeniu, że konceptualnie ,,chwyta’’ ono pewien aspekt rzeczywistości zła. Symbol bowiem, w przeciwieństwie do znaku, zawsze odwzorowuje jakiś aspekt rzeczywistości, do której się odnosi - otwiera, a nie zamyka perspektywy znaczeniowej. Jako ludzkie pojęcie zastosowane do transcendującej je rzeczywistości nie może uczynić niczego więcej.

 

Czyli jesteśmy skazani na nasz ułomny język?

 

Tak, a w związku z tym nie można wykluczyć, że hipotetycznie powstaną kiedyś pojęcia, oddające rzeczywistość zła dużo głębiej, niż czyni to pojęcie osoby. Takie próby już były. Przykładowo, zupełnie inaczej patrzył na ten problem prof. Józef Tischner, pisząc w Filozofii dramatu: "Zło nie jest ani bytem, ani niebytem - zło jest zjawiskiem. (…) zło jest dane jako sens". Nie koniecznie zgadzamy się w tym punkcie z Tischnerem, ale warto go zacytować, by mieć świadomość różnych podejść do zagadnienia.

 

Podsumujmy, czy na podstawie tego, co powiedział generał, można zarzucić mu, że nie wierzy w istnienie diabła?

 

Mówienie o diable jako symbolu nie oznacza, że zło nie jest osobowe, ale jest czymś znacznie więcej, niż reprezentowane jako osobowe i przedstawia sobą dużo bardziej realną rzeczywistość, niż tę, którą mamy na myśli mówiąc o złu jako o osobie.

 

Czy o stanowisku krytyków generała można powiedzieć coś jeszcze?

 

Ks. prof. Bortkiewicz w swojej wypowiedzi prawdopodobnie popełnia również logiczny błąd negacji całości przez część. W swojej interpretacji wypowiedzi generała jezuitów przyjmuje, że o. Sosa zanegował osobową naturę zła i wyciąga wniosek dotyczący istnienia zła w ogóle.

 

Skąd się to bierze?

 

Dokonując absolutyzacji osobowego charakteru zła, ks. prof. Bortkiewicz zbliża się do jakiejś formy racjonalizmu, wedle której rzeczywistości, przekraczające ludzką kondycję poznawczą, zamknąć można w pojęciach. Przypomina to wręcz wittgensteinowskie ,,o czym nie można mówić, o tym należy milczeć".

 

Pozostaje jeszcze kwestia wspomnianych społecznych uwarunkowań, które można nazwać złem.

 

Istnieje coś takiego, jak struktura społeczna, która sprawia, że człowiek "łatwiej" decyduje się na zło. Pewne zasługi w zwróceniu uwagi na ten problem mają teologowie wyzwolenia - a tylko niektóre aspekty tego nurtu zostały potępione (choć wydaje się, że w oczach wielu mamy do czynienia z uogólnieniem - cała teologia wyzwolenia używana jest przez niektórych jako "słowo-wytrych", by skrytykować społeczne zaangażowanie Kościoła).

 

Więc odpowiedzmy wprost - czy generał jest heretykiem albo powiedział coś niezgodnego z nauczaniem Kościoła?

 

Nie jest heretykiem, ponieważ trudno udowodnić, że zaprzeczył on którejkolwiek z prawd nieomylnie sformułowanych - jeśli już szukać uparcie, to można pytać o próby reinterpretacji, choć nie specjalnie cokolwiek nowego widać w wypowiedzi o. Sosy. Głosem rzecznika potwierdził on także, że nie ma zamiaru kwestionować nauczania Kościoła, więc nie można mówić o uporczywym trwaniu w potencjalnym błędzie. Nie spełnia więc żadnych warunków "heretyka", a oskarżenie o to wydaje się być oszczerstwem.

 

O diable można w ogóle dyskutować, czy wszystko już o nim wiemy i ta wiedza jest niepodważalna?

 

Jak twierdził średniowieczny mnich św. Anzelm z Canterbury, w teologii możemy krytycznie dyskutować o wszystkim z wyjątkiem istnienia Boga. Nie ma więc absolutnie żadnych przeszkód, by dyskutować o diable. Jak wspomnieliśmy, natura rzeczywistości transcendentnych nie pozwala na jednoznaczne ich definiowanie, więc dyskusja o możliwych formach ekspresji jest nie tylko możliwa, ale i konieczna. W swoim myśleniu ks. prof. Bortkiewicz zamyka przed teologią cenne ścieżki jej rozwoju. Czyni to broniąc się przed refleksją angażującą treściowo bogatsze systemy konceptualne, pozwalające na dużo głębsze penetrowanie rzeczywistości nadprzyrodzonej.

 

Prawdą jest, że problematyka zła należy do najtrudniejszych zagadnień teologicznych. Belgijski teolog, Adolphe Gesché - członek Międzynarodowej Komisji Teologicznej - pisał wprawdzie, że pewnych pytań o zło nie powinniśmy stawiać. Jego motywacja była jednak inna od tej prezentowanej przez ks. prof. Bortkiewicza - uważał, że pochodzenie zła jest kwestią tak tajemniczą, że poruszanie jej jest niemożliwe z uwagi na brak danych, a nie przez to, że wszystko już na ten temat wiemy.

 

Ks. Wojciech Grygiel FSSP - dr hab. filozofii i dr nauk chemicznych, wykładowca na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Prowadzi projekty badawcze w zakresie filozofii fizyki, filozofii nauki, kognitywistyki i relacji nauka-wiara. Autor między innymi  Stephena Hawkinga i Rogera Penrose'a spór o reczywistość, Kraków: Copernicus Center Press 2014.

 

Ks. Damian Wąsek - dr hab. teologii, wykładowca teologii fundamentalnej w Instytucie Teologii Fundamentalnej, Ekumenii i Dialogu na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Prowadzi projekty badawcze w zakresie metodologii teologicznej, rozwoju dogmatu, kierunków reformy Kościoła i dialogu z nowym ateizmem. Autor między innymi Nowa wizja zarządzania Kościołem, Kraków: WAM 2014.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.55

Liczba głosów:

259

 

 

Komentarze użytkowników (36)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

rzymianin1 07:14:10 | 2017-07-02
Mam pytanie. Czy dwóch teologów z Krakowa (nie podważam ich kompetncji i wiedzy) może sobie rościć prawo nieomylności i jedynie słusznej interpretacji słów i poglądów generała jezuitów? Jakim prawem? Jeśli teologia jest nauką, to z pewnością są i inne, nie mniej uzasadnione opinie. Np. ks. prof. Bortkiewicza. (Jemu też nie można odmówić chyba kompetncji. A autorzy sugerują, że jest niedouczonym tomistą, zacofanym, nie nadążającym za współczeną nauką. Chyba trochę to trąci pychą. "My wiemy lepiej". Zostawmy teologom spory. Jak św. Tomasz uprawiał teologię? Na kolanach, przed Najświętszym Sakramentem. I na końcu powiedział, że wszystko, co napisał to słoma, wobec tajemnicy Boga w Trójcy Jedynego. Chciałbym wierzyć, że generał jezuitów i ci dwaj profesorowie z Krakowa tak samo uprawiają teologię, jak św. Tomasz z Akwinu, i tyleż samo godzin spędzają przed Najświętszym Sakramentem. Wtedy pochylę się nad ich wywodami o języku, interpretacji hermeneutycznej, i innych tego typu dywagacjach. Na dziś wolę się trzymać tradycyjnej nauki Kościoła wyrażonej w obecnie obowiązującym Katechizmie KK, nauczaniu papieży (św. JPII, Benedykta XVI, św. Tomasza z Akwinu, objawień z Fatimy, wizji dzieci św. Franciszka i Hiacynty, s. Łucji itp. 

Oceń 27 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

anghelos1978 09:29:08 | 2017-07-01
Serio ? Tak dużo się zmieniło prze 13 lat ? Ratzinger z Janem Pawłem (J. Ratzinger, Wiara, prawda, tolerancja, Kielce 2004, s.151-152) :
"Tam gdzie pismo, gdzie to co napisane, staje się barierą wobec treści, tam ono samo jest antysztuką, która nie czyni człowieka mądrzejszym, ale wpędza go w chorą ułudę mądrości. Dlatego A.Kreiner słusznie zauważa, że w sytuacji przełomu lingwistycznego ... rezygnacji z przekonania, że za pomocą środków językowych można odnosić się do treści pozajęzykowych, towarzyszy rezygnacja z jakiegokolwiek dyskursu. Odnosząc się do tej samej kwestii, Papież (JPII) pisze w encyklice: Próby zrozumienia tego Słowa <słowa Bożego> nie mogą bez końca odsyłać nas od interpretacji do interpretacji, nie pozwalająć nam dotrzeć do żadnego prawdziwego stwierdzenia (FR 84). Człowiek nie jest uwięziony w lustrzanej komnacie interpretacji; może i musi szukać przejścia do rzeczywistego świata, który stoi za słowami i przez słowa mu się ukazuje. Dotarlismy do jądra dyskusji o wierze chrześcijańskiej z określonym typem nowoczesnej kultury, która chciałaby w ogóle uchodzić za kulturę nowoczesną, ale - dzięki Bogu - jest tylko rodzajem gry."

Oceń 4 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jan.wygnanie 08:32:15 | 2017-07-01
14 Ponieważ zaś dzieci uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i On także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła7, 15 i aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli8. 16 Zaiste bowiem nie aniołów przygarnia, ale przygarnia potomstwo Abrahamowe9. 17 Dlatego musiał się upodobnić pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludu. 18 W czym bowiem sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom.(Hbr 2)

"aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła7,..."

Władca tego świata Jahwe to diabeł macie wyraźnie napisane, że dzierży władzę nad śmiercią.

Myślcie!

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Agamemnon 00:25:07 | 2017-07-01
Mój znajomy, którego nie złapałem jeszcze na kłamstwie opowiedział mi co w jego życiu mu się przydarzyło a sam nie potrafi tego zjawiska zinterpretować.

Kilka lat temu (3- 4 lata temu) żona tego znajomego ufundowała mu rekolekcje zamknięte u Sióstr Służebniczek w Katowicach Panewnikach. W ostatniej nocy pobytu na rekolekcjach został o godz. 03:00 ( spojrzał na zegarek na początku  pojawiającego się zjawiska) zbudzony przez dotknięcie dwóch zimnych palców jakie odczuł pod lewą pachą. Gdy otworzył oczy, by zobaczyć co się dzieje,  ujrzał po lewej stronie w odległości około 7 metrów szarą dostojną postać przewyższającą go o pół głowy. Postać ta stała wyprostowana, cała była w kolorze szarym, półmatowym. Postać ta zachowywała się tak jakby coś przeglądała w swoich myślach. Blisko znajomego po prawej stronie stał mały karłowaty, młody, również w podobnym kolorze z tym, że ciemniejszym, poruszający się czasem osobniczek, postać ta jakby skurczona, rzucała pytający wzrok w stronę dostojnej szarej postaci , patrząc raz na mojego znajomego, raz na szarą stojącą opodal o 7 metrów postać. Widzenie trwało aż kilka minut
i zbudziło w znajomym duży niepokój, nie bał się jednak, wiedząc ( jak twierdził) że posiada czyste  sumienie ( nikomu w życiu  jak twierdził, nic złego nie zrobił i fakt ten  go jak twierdził, bronił).
Po kilku minutach widzenie znikło, czuł, że to coś odeszło i nie miało szans pozyskania go. Do końca nocy już nie zmrużył oka. Zjawisko to zdarzyło mu się raz w życiu. Człowiek ten posiada tytuł naukowy. Posiada duże osiągnięcia życiowe. Miał wrażenie, że gdyby nie jakaś siła, która go chroniła, oprócz tego, że czuł się sprawiedliwym, bestie te by go wdeptały w przysłowiową ziemię.

Oceń 1 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

wojciech.banasiewicz 16:09:01 | 2017-06-30
wydaje mi się, może się mylę, że Pan Jerzy Matejko to pseudonim literacki któregoś z Jezuitów. A Wy Szanowni Czytelnicy co o tym sądzicie?

Oceń 3 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jan.wygnanie 13:09:39 | 2017-06-30
.Jakże Wy chcecie powiedzieć cokolwiek o diable, jeśli wy uznajecie władcę tego świata za Ojca Pana Jezusa Chrystusa.  Cały  ST i NT dowodzi  że władca tego świata to Jahwe
Wy ciągle tkwicie w kłamstwach wyznajecie ewangelię napisaną przez przedstawicieli KK, która nie ma nic wspólnego z EWANGELIĄ CHRYSTUSA.
Zanim jednak zaczniecie dochodzić czy diabeł to osoba czy nie to najpierw powinniście zrozumieć kim jest diabeł.  Bo go znacie dobrze choćby z opisów w ST .

Mnóstwo słów wypisano i wypowiedziano do tej pory na temat ''władcy tego świata''. Wmówiono wiernym, że tym władcą jest tylko szatan, nigdy Bóg. Tymczasem cały ST dowodzi niezbicie, że niekwestionowanym władcą całego świata jest bóg Jahwe.

Oto kilka przykładów z wielu:
Pwt 4/39
''Jahwe jest Bogiem, a na niebie wysoko i na ziemi nisko nie ma innego
''...bo Jahwe najwyższy, straszliwy, jest wielkim Królem nad całą ziemią.''
Iz 45/7
''...sprawiam pomyślność i stwarzam niedolę. Ja, Jahwe, czynię to wszystko.''
Iz 54/16
''Ja też stworzyłem niszczyciela, aby siał zgubę.''
Jr 23/24
''Czy nie wypełniam nieba i ziemi?''
Gdzie Biblia mówi, że bóg Jahwe przekazał jakąś część świata we władanie Szatanowi? Nigdzie.

Bóg Jahwe jest zatem ''władcą tego świata'', który to bóg ''nie ma nic swego w Jezusie''.

Żydzi w czasach przed Jezusem nie znali szatana jako ''władcy tego świata''. W Księdze Hioba szatan jest istotą podporządkowaną bogu Jahwe. Szatan z Księgi Hioba nie jest szatanem z pism NT.

Ciekawy przypadek znajdujemy w polskich przekładach Biblii w 2 Sm 24/1, gdzie Dawida do spisu skłania sam bóg Jahwe, natomiast w 1 Krn 21/1 robi to szatan, wykonawca woli Jahwe. Nie ma zatem żadnej wątpliwości, że Jezus mówiąc o ''władcy tego świata'' miał na myśli boga Jahwe.

O Żydach czczących boga Jahwe Jezus powiedział (J 15/24):

''Teraz jednak widzieli je, a jednak znienawidzili i Mnie, i Ojca mego.''
Wykluczone, aby Żydzi mogli znienawidzieć swego boga Jahwe z powodu Jezusa. Wynika stąd wyraźnie, że Bóg-Ojciec Jezusa i chrześcijan nie był bogiem Jahwe.

W J 17/3 Jezus powtarza wcześniejszą naukę:
''...aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga oraz tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa.''

Nieprawdziwym bogiem musi być ten, przeciw któremu Jezus głosi swoje nauki.

W J 18/36 Jezus mówi: ''Królestwo moje nie jest z tego świata''. Przecież ''ten świat'' to świątynia boga Jahwe w Jerozolimie, to kapłani obrządku Aaronowego, to wybrany przez Jahwe naród żydowski, żyjący lepiej lub gorzej, ale według Prawa Mojżeszowego, to świat pod władzą boga Jahwe i jego zastępów. Ale Jezus nie jest z tego świata.

Czy rozumiecie?  Jak przy słowach Pana Jezusa Chrystusa '' Ja jestem w Ojcu a Ojciec we mnie wyglądają słowa '''Królestwo moje nie jest z tego świata''.
ODPOWIEDŹ JEST PROSTA -JAHWE NIE JEST OJCEM PANA JEZUSA CHRYSTUSA .

W J 18/37 Jezus mówi: ''...na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie.'' O jakiej prawdzie Jezus mówił? Czy Żydzi, żyjąc według nakazów boga Jahwe w religii Mojżeszowej żyli w zakłamaniu? Czyżby wierzyli nie w tego Boga, co trzeba? Zgoda, że na codzień Żydzi byli przestępcami zakonu, nie wypełniali wszystkich bożych nakazów. Jest to jednak grzech, a nie życie w zakłamaniu. Są to dwa różne pojęcia. To znaczy, że Jezus objawiał prawdę o błędnym kulcie dla boga Jahwe.
Żydzi dobrze znali imię swego Boga Jahwe, mimo że obowiązywał ich zakaz wymawiania tego imienia na głos. Co miała zatem znaczyć wypowiedź Jezusa w J 17/6 do 26:
Macie tutaj wyraźnie napisane, że OJCIEC MA NA IMIĘ TAK SAMO JAK SYN.
IMIĘ TO JEZUS a nie Jahwe.

DLATEGO KK WYMYŚLIŁ TRÓJCĘ ABY PRZYKOPTOWAĆ WŁADCĘ TEGO ŚWIATA -DIABŁA ZA OJCA PANA JEZUSA CHRYSTUSA.
PRAWDZIWY BÓG JEST JEDEN -  DUCH ŚWIĄTY PAN PANÓW

Czytając poniższe fragmenty Biblii, dowiesz się, czy Bogiem Jezusa Chrystusa był jednoosobowy byt, czy też trój-osobowy.

„Tego, kto zwycięży, uczynię filarem w świątyni mojego Boga i już nie wyjdzie na zewnątrz. Napiszę też na nim imię mego Boga i nazwę miasta mego Boga, nowego Jeruzalem, które zstępuje z nieba od mego Boga, i moje nowe imię.” – Ap 3:12
„Przyszedłem w imieniu mego Ojca, a nie przyjmujecie Mnie. Przyjmiecie natomiast każdego innego, jeśli wystąpi we własnym imieniu. Jakże wy możecie stać się wierzącymi, skoro zabiegacie o wzajemne uznanie, a nie szukacie go u jedynego Boga?” – J 5:43-44

„Głową Chrystusa [jest] Bóg.” – 1Kor 11:3

„Błogosławiony [niech będzie] Bóg i Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy.” – 2Kor 1:3

„Bóg i Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa, który jest błogosławiony na wieki.” – 2Kor 11:31

„Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa.” – Ef 1:3

„[Prosząc], aby Bóg naszego Pana Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam Ducha mądrości i objawienia w poznaniu jego [samego].” – Ef 1:17

„Dziękujemy Bogu i Ojcu naszego Pana Jezusa Chrystusa, nieustannie modląc się za was.” – Kol 1:3

„Błogosławiony [niech będzie] Bóg i Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa.” – 1P 1:3

„Uczynił nas rodem królewskim, kapłanami Boga i Ojca swojego.” – Ap 1:6

„To jest życie wieczne, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa.” – J 17:3

Jasno widzimy, że jednym i jedynym Bogiem Jezusa Chrystusa był nie trój-osobowy byt, ale sam jego Ojciec. Bogiem Jezusa był jego Ojciec, a Ojcem Jezusa był jego Bóg. Nie mamy najmniejszego powodu, by wierzyć jakkolwiek inaczej. Jezus nauczał nas, że jego Bóg ma być naszym Bogiem.


.


‘W czasie ostatniej wieczerzy Jezus podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: "Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno.’’
Raz na zawsze wyjaśniają KIM JEST OJCIEC PANA JEZUSA CHRYSTUSA I JAK MA NA IMIĘ.

Ojciec Pana Jezusa Chrystusa ma na imię tak samo jak Syn.
‘’ zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś.
Ojciec Pana Jezusa Chrystusa nakazał Maryi nazwać SYNA JEZUS. A Syn wyraźnie mówi, że : ‘’ ’ zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś.’’

Podkreślam to abyście w końcu zrozumieli, że Kościół katolicki przyjął za Ojca Pana Jezusa Chrystusa WŁADCĘ TEGO ŚWIATA, KTÓRY JEST DIABŁEM –SZATANEM .
Macie wyraźnie napisane, że ten świat ( wszystko co jest w nim) NIE POCHODZI OD OJCA PANA JEZUSA CHRYSTUSA. Pochodzi od WŁADCY TEGO ŚWIATA I JAK SAMO SŁOWO „”WŁADCA „” DOWODZI, ŻE TEN ŚWIAT JEST W MOCY WŁAŚNIE JEGO.
POJMIJ TO W KOŃCU ZANIM BĘDZIE ZA PÓŹNO.
Zapamiętaj :

OJCIEC PANA JEZUSA CHRYSTUSA MA NA IMIĘ TAK SAMO JAK SYN  IMIĘ TO BRZMI  JEZUS.
Władca tego świata jest obłędny w swoim niewiedzy, która w nim jest. Bo powiedział (20):
„Ja jestem Bogiem, i nie ma innego Boga poza mną” (por. Iz 45,5). Był w stanie
niewiedzy co do swojej mocy (oraz) miejsca, skąd przybył
Dlatego ap Piotr tak mocno naciskał aby chrzest był W IMIĘ JEZUSA ( NO WŁAŚNIE DLATEGO, ŻE OJCIEC I SYN MAJĄ TAKIE SAMO IMIĘ  -- JEZUS).
Kościół katolicki chrzcił i chrzci w IMIĘ OJCA JAKIEGO PRZYJĄŁ CZYLI W IMIĘ
władcy tego świata.
Dlatego piszę Wam abyście świadomie oddali swoje życie Panu Jezusowi Chrystusowi. W ten sposób pokonasz diabła i WYPISZESZ SOBIE IMIĘ JEZUS W DUSZY SWOJEJ . Wtedy jesteś URATOWANY. JESTEŚ CZĘŚCIĄ CIAŁA DUCHOWEGO PANA JEZUSA CHRYSTUSA I WŁADCA TEGO ŚWIATA NIC DUCHOWO TOBIE ZROBIĆ NIE MOŻE.
Jeśli tego nie uczynisz jesteś WCIĄŻ WŁASNOŚCIĄ WŁADCY TEGO ŚWIATA – NOSISZ JEGO IMIĘ W DUSZY SWOJEJ  Wierzcie mi nie będzie tłumaczenia, że tak papież czy ksiądz mi nakazał służyć diabłu- szatanowi.

Jeszcze raz WOŁAM DO WAS  ODDAJCIE PANU JEZUSOWI CHRYSTUSOWI SWOJE ŻYCIE TEMU, KTÓRY ZA WAS ODDAŁ SWOJE NA KRZYŻU.
Nie uwierzycie  ALE CZASU JEST JUŻ NIEWIELE.

Jeśli chcesz żyć WIECZNIE W PANU JEZUSIE CHRYSTUSIE powiedz  NAJUKOCHAŃSZY PANIE JEZU CHRYSTE JESTEM TWÓJ TWOJA NA ZAWSZE

Oceń 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Udana 10:55:33 | 2017-06-30
Chyba najbardziej smutne, w tej sprawie jest to, że w ogóle trzeba bronić, teologią, generała jezuitów.

Oceń 13 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

lesyou 10:23:49 | 2017-06-30
Gdyby wasza wiara była tak żarliwa, jak skłonność do polemki i komentowania, to byście góry przenosili.
A Tatry stoją gdzie stały ;)

Oceń 6 22 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Jerzy Matejko 08:07:23 | 2017-06-30
Do Jan.Antoni - Oczywiście że Jezus mówi o Szatanie. Ale czy o bycie osobowym ? Kiedy bowiem powstało pojęcie "osoby"  I nikt ani generał Jezuitów nie kwestionuje istnienia Szatana. Niestety trzeba czytać ze zrozumieniem. W kuszeniu Jezusa na pustyni opis jest opisem wizji walki duchowej. A nie oznacza że Szatan zabrał fizycznie Jezusa w mmiejscu gdzie mół obserwować świat. Polecam wykłady zarówno z biblistyki jak i teologii. Istota ludzka jest bardzo niedoskonała i chociażby językiem ograniczona. Gdy pojęcia obecne w danym języku nie są obecne w innym. Język hebrajski jest zupełnie pojęciowo niż język grecki. To tylko przykład. Jesteśmy bardzo ubodzy w opisie rzeczywistości niewspółmiernie przekraczającej nasze postrzeganie świata. I to są fakty.   

Oceń 4 29 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

elGuapo 07:59:37 | 2017-06-30
Ech te lewackie wypierdy "ubogacającego multiprawdzizmu"

Oceń 30 8 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook