"Wreszcie ksiądz, który nie mówi źle o ojcu Szustaku"

(fot. youtube.com)

Jestem w radio. Dziennikarka przeprowadza ze mną wywiad. Schodzimy z anteny i mówi: "Wreszcie jakiś ksiądz, który nie mówi źle o ojcu Szustaku." A ja zupełnie nic na jego temat nie mówiłem. Zacząłem się zastanawiać, czy nie należałoby przypomnieć, jak powinien mówić katolik.

 

Zaintrygowany, dopytałem wtedy w radio dziennikarki skąd jej uwaga. Wytłumaczyła, że wielu księży denerwuje popularność o. Szustaka i w czasie wywiadu, zamiast skupić się na temacie, z którym przyszli, schodzą na temat jego działalności. To taki wątek, który zakręca się w ich głowie.

 

Więcej Szustaków!

 

Niedługo potem miałem okazję spędzać czas z ludźmi, którzy korzystają z pracy ojca Szustaka. Podpytałem się, jak na nich działa, co robi. Dowiedziałem się, że każdego dnia jest nagranie, raz krótsze raz dłuższe. Są specjalne nagrania na niedzielę, są rekolekcje i jeszcze wiele innych rzeczy, o których nie wiem.

 

Ale wiem, że setki tysięcy ludzi korzysta z jego pracy. Posłuchałem, posłuchałem, mówię: "No wreszcie! Jest Szustak, ja nie muszę już pracować. Mam luzy. Niech on to robi. Więcej Szustaków! Niech robią!". Zachęcam do korzystania z jego dorobku. Medytacja to podstawowa modlitwa chrześcijanina, można czytać, ale teraz, kiedy mamy Internet, można słuchać, jeżeli są dostępne takie opracowania.

 

Szukać tego, co  najpiękniejsze

 

A generalnie chodzi o to, że w Kościele w Polsce przyjął się zwyczaj, żeby wypowiadać się krytycznie o tych, którzy nie są tacy, jak my. Myślę, że na fali ogólnego hejtu, który rozkwita w Polsce, jest przyzwolenie na taką postawę, absolutnie wbrew naturze Kościoła. Ecclesia znaczy zwołanie - różnych ludzi w jednej wspólnocie. A tutaj święty jest pogląd. Uważam, że nauka kościoła jest taka, jak moje myślenie. Jeżeli ktoś myśli inaczej, mogę go potępić, skrytykować. Katolik nie powinien tak się zachowywać. To jest sprzeczne z naszą wiarą.

 

Powinniśmy się doszukiwać w innych tego, co mają w sobie najpiękniejsze. A nie szukać drzazgi:  ktoś coś inaczej zrobił; podczas, gdy mamy belkę w swoim oku, bo zamiast nazywać dobro dobrem,  nazywamy dobro złem, tylko dlatego, że ktoś nas denerwuje, bo jest bardziej popularny albo inaczej myśli. Przyznam się, że jak mogę, to czytam wszystko, od prawa do lewa. Nie interesuje mnie, kto mówi tylko, czy ma coś do powiedzenia. Nie wpadłbym na pomysł, żeby kogoś krytykować tylko dlatego, że myśli inaczej niż ja. A właśnie na taki pomysł w stosunku do mnie wpadło wiele innych osób. Myślę, że to jest ich problem. Mnie chodzi o samą zasadę podchodzenia do drugiego człowieka i mówienia o nim. Jak powinien mówić katolik? Należy doszukiwać się tego, co druga osoba  ma w sobie najpiękniejsze i mówić najpierw o tym, a nie szukać tego, co nas z nimi dzieli, żeby jątrzyć.

 

Ksiądz Jacek Stryczek: lepiej być zakochanym niż nie >>

 

Być dyskretnym

 

Drugą zasadę, dotyczącą tego, jak powinien mówić katolik, chcę wyprowadzić z tajemnicy spowiedzi. Przypomnę, czym jest tajemnica spowiedzi. Załóżmy, że spowiadają się narzeczeni. Najpierw spowiada się ona i mówi, że to robili, potem spowiada się on i mówi, że tego nie robili. Tajemnica spowiedzi polega nie tylko na tym, że ja nie mogę opowiedzieć tego, co słyszałem na spowiedzi. Chodzi też o to, że po spowiedzi narzeczonej, nie mogę podejrzewać narzeczonego, że coś ukrywa. Nie mogę w żaden sposób skorzystać z wiedzy, którą mam ze spowiedzi.

 

Pamiętam jaki wysiłek w początkach mojego kapłaństwa musiałem wkładać w to, żeby osobę, którą spowiadałem, a potem spotkałem poza spowiedzią, traktować tylko przez pryzmat tego, co wiedziałem z zewnątrz. Dzięki temu wykształciła się we mnie zdolność rozdzielania ale też zapominania. Myślę, że wiele osób nie docenia ogromnego wysiłku księży, jaki wkładają w to, żeby zapominać. Dawniej spowiadałem bardzo dużo, teraz spowiadam mało, i muszę też przyznać, że spowiedź bardzo mnie obciążała,  miałem dużo więcej ciemnych, czarnych myśli niż teraz. Dlaczego mówię o tajemnicy spowiedzi? Ponieważ oczywistą rzeczą jest, że katolicy powinni być dyskretni. Nie powinni mówić za dużo o innych ludziach, szczególnie rzeczy złych. Jeżeli już coś takiego wiemy,  powinniśmy to zachować dla siebie.

 

Pamiętam, jak nasze środowisko wzrastało, dojrzewało, a ja wciąż natrafiałem na sytuacje, w których małżonkowie nadawali na siebie przed innymi ludźmi. Zawsze myślałem: "Kochasz tego człowieka? Mówisz o nim źle przy innych, czasami w jego obecności, czasami, jak go nie ma, a kochasz go? Zdradzasz tajemnice intymne. Jak tak można!". Nie mogłem tego przeżyć. Dyskutowaliśmy o tym w naszym środowisku i wydaje mi się, że w większości przypadków ten problem zniknął. Jest w ogóle wiele zawodów dyskretnych, choćby lekarz. Strasznie podobają mi się osoby w naszym środowisku, z którymi, jak rozmawiam, to natychmiast widzę wytyczoną granicę dyskrecji.

Katolik jest dyskretny.

 

Udzielać informacji zwrotnej

 

I wreszcie trzecia rzecz. Jesteśmy zobowiązani do udzielania informacji zwrotnej. Jeżeli wiemy, że ktoś oszukuje, należy poinformować tych, którym grozi to, że będą oszukani. Ostatnio odwiedził mnie pewien fachowiec od napraw, z polecenia - wykonał swoją pracę perfekcyjnie. Ale długo bałem się zaprosić kogokolwiek, bo w Polsce jest tak, że jak fachowiec przychodzi i cię oszuka, to zamiast przekazać innym informacje: "ten oszukuje", ludzie godzą się ze stratą i nic nie mówią. W związku z tym oszuści potrafią bardzo długo działać na wolnym rynku.

 

Katolik daje informację zwrotną. Mówi prawdę. Oczywiście na podstawie tego, co wie, co widział, czego doświadczył. Powinniśmy się w ten sposób nawzajem wspierać, żeby żyć w środowisku prawdy. Udzielanie informacji zwrotnej jest dla katolików podstawową kompetencją, bo po pierwsze pozwala żyć w prawdzie, a po drugie pomaga się rozwijać. Jeżeli zawaliłeś, powiem ci to, dzięki temu możesz się rozwinąć. Nie, żeby cię zdołować, tylko, żebyś był świadomy tego, co się wydarzy.

 

Podsumowując: należy w ludziach doszukiwać się tego, co mają najpiękniejsze. Nie wolno na siłę szukać różnic, żeby jątrzyć. Katolik jest dyskretny i daję informacje zwrotną.

 

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronie wogle.pl

 

Ks. Jacek WIOSNA Stryczek - twórca programów społecznych: Szlachetnej Paczki i Akademii Przyszłości. Prezes Stowarzyszenia WIOSNA, publicysta biznesowy, autor książki "Pieniądze w świetle Ewangelii". PR-owiec i happener, wieloletni duszpasterz akademicki.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.78

Liczba głosów:

18

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?