Od zrozumienia tej tajemnicy zależy świętość

(fot. © Mazur/catholicnews.org.uk)

Tajemnica Mszy świętej. Od niej zależy nasze świętowanie niedzieli, od niej zależy nasza świętość, nasze człowieczeństwo. Od zrozumienia i przeżywania tego sakramentu.

 

NIEDZIELA

 

Patrzyli z oczu ogromną dziwotą

pasterze, owiec porzuciwszy straże,

o Trzej Królowie, gdyście Panu w darze

przynieśli mirrę, kadzidło i złoto.

 

Dzisiaj stoimy przed tajemnicą Mszy świętej.

 

Msza święta. Sakrament podstawowy naszego chrześcijaństwa.

 

Studnia bez dna - z której można czerpać wodę całkiem z wierzchu, a można sięgnąć głębiej, aż do samego źródła.

 

Pole bezbrzeżne - które można ogarnąć wzrokiem albo przewędrować je, nie zwracając na nie uwagi.

 

Las ogromny - w którym zgubić się można albo podziwiać jego piękno.

 

Góry wysokie, szczyty - na które wejść to radość z widoków, jakie tam się roztaczają wokoło, albo tylko mieć satysfakcję, że się tak wysoko wyszło.

 

Morze przepiękne o zachodzie - w którym tonie kula słońca.

 

Tajemnica Mszy świętej. Od niej zależy nasze świętowanie niedzieli, od niej zależy nasza świętość, nasze człowieczeństwo. Od zrozumienia i przeżywania tego sakramentu.

 

Co to jest Msza święta? Liturgiczne powtórzenie Ostatniej Wieczerzy.

 

Wchodząc do kościoła, maczamy rękę w wodzie święconej, czyniąc znak krzyża świętego. Świadomi albo i nieświadomi tego do końca, że wchodzimy, że zaczynamy, że rozpoczynamy, że dotykamy wielkiej tajemnicy. Że wchodzimy w inny świat - w świat liturgii niosącej Boga.

 

UTOŻSAMIENIE

 

Bo uczestniczenie we Mszy świętej oznacza uobecnienie Jezusa i Jego świata. Uobecnienie - wejście w świat Jezusowy. Ale to jest tylko dopiero pierwsza część tej tajemnicy.

 

Druga część nazywa się utożsamieniem. Utożsamienie się z postaciami Ewangelii.

 

Utożsamienie. Z pasterzami - gdy Boże Narodzenie. Utożsamienie. Tak jak oni zostali dotknięci przez tę metafizyczną, religijną rzeczywistość, tak każdy z nas musi być tym pasterzem dotkniętym przez tę rzeczywistość religijną, metafizyczną. Rzeczywistość rzeczywistą - jak najbardziej rzeczywistą - która jest wstrząsająca!

 

Przecież przed chwilą jeszcze śpiewały chóry anielskie zwiastujące narodzenie Mesjasza. Chóry niebiańskie, chóry niebieskie - zjawisko niesłychane. "Bo się wam narodził Jezus i złożony jest w żłobie".

 

Przyszli do tego żłobu. Nie dowierzając temu, co słyszeli. I zobaczyli - nędzę. To jest Mesjasz? Ten, który ma wyzwolić naród żydowski spod wszelkich nieszczęść. To Dziecię jest Mesjaszem? Leży w żłobie, w stajni śmierdzącej odchodami zwierząt. To o Nim śpiewali aniołowie? To jest Syn Boży?

 

To nie tylko oni. I my, uczestniczący w Pasterce, jesteśmy tymi pasterzami zaskoczonymi widokiem Jezusa leżącego w żłobie.

 

Trzej Królowie poszli do Heroda. Bo w pałacu powinien się narodzić ten wyczekiwany - Syn królewski.

 

A gdy Herod nic o tym nie wie, wychodzą z podwoi jego pałacu, kierują się gwiazdą, która znowu zaświeciła, która staje przed miejscem, gdzie mieszkał Jezus z Matką i Józefem. To jest kolejny wstrząs dla nich. Tu? Ten?

 

Ale to i każdy z nas - jak ci Mędrcy - musi przeżyć! Ten wstrząs. To uświadomienie sobie tego nieprawdopodobnego zdarzenia, jakie się dzieje na naszych oczach, w naszej obecności, przed nami.

 

Patrzyli z oczu ogromną dziwotą

pasterze, owiec porzuciwszy straże,

o Trzej Królowie, gdyście Panu w darze

przynieśli mirrę, kadzidło i złoto.

 

Msza święta to jest uobecnienie tamtych wydarzeń, tamtych ludzi, tamtych spraw, tamtych tragedii, dramatów, komedii.

 

W Nazarecie - przyszedł, żeby głosić to, co Bóg Mu polecił: prawdę o miłości Boga do wszystkich ludzi, nie tylko do Żydów, ale i do pogan. I tu nie wytrzymali Jego pobratymcy, rzucili się na Niego, wywlekli Go na zewnątrz i chcieli Go zepchnąć w przepaść.

 

Przecież wiedzieli, że Bóg kocha tylko Żydów, że pogan przeklina, że pogan nienawidzi. A Jezus mówi, że kocha wszystkich?

 

Bóg kocha wszystkich? Jak się okazało z Jego Ewangelii, kocha i grzeszników, i celników, i pijaków. Nazwali Go przeklętym pijakiem, obżartuchem, który jada z grzesznikami.

 

To dla nich jest wstrząs, to dla nich jest przeżycie, którego nie wytrzymali! Wobec którego zaprotestowali i chcieli zabić Go - Jezusa, swojego pobratymca - zrzucić ze skały.

 

Msza święta to jest utożsamienie.

 

Bo pod krzyżem nie było uczniów - pouciekali. Nie wytrzymali. Zdradzili. Zaparli się. Przerazili się tym, że On zginął. On, na którym budowali, na którego stawiali, za którym poszli, licząc na zwycięstwo.

 

Msza święta to jest utożsamienie.

 

Ale jest Józef z Arymatei, jest Nikodem. Pojawili się przyjaciele Jego dotąd niezauważeni. I mają odwagę przyznać się do buntownika ukrzyżowanego, zabitego przez Żydów i Rzym. I zdejmują Jego ciało. I chowają w grobie własnym Józefa z Arymatei.

 

Utożsamienie się. To jest tajemnica Mszy świętej. Uobecnienie i utożsamienie.

 

Z pannami mądrymi i głupimi, które czekają na Oblubieńca. Z synem marnotrawnym, który wrócił do ojca.

 

Jak jego brat, który dowiadywał się: "Co się tam dzieje w tym moim rodzinnym domu, że taki zgiełk i taka radość?". "Brat twój, który odszedł i zmarnował swój majątek, wrócił. I stąd ta radość. Ojciec kazał wyprawić ucztę". I obraził się. I zaprotestował!

 

Msza święta to jest uobecnienie, ale i utożsamienie się z tym, co dobre, co wielkie, co piękne, co odważne - co Boże.

 

Żeby wyjść z tego wstrząsu metafizycznego uświęcony, oczyszczony, odnowiony, upewniony w swojej linii postępowania.

 

WSTĘP

 

Na wstępie - przeproszenie za grzechy swoje. Bo nie godzi się wchodzić w tajemnice Boże z brudnymi rękami.

 

A gdy przyjdziesz do ołtarza, żeby złożyć dar twój, a przypomnisz sobie, że twój brat ma coś przeciwko tobie, zostaw dar przed ołtarzem i wróć się, i pogódź się ze swoim bratem. A wtedy, wróciwszy, złóż Bogu ofiarę.

 

Nie godzi się z brudnymi rękami przychodzić do tajemnicy Bożej Rzeczywistości.

 

Dlatego na początku - żal za grzechy. Uczyniłem wam to ja, wasz Mistrz i Nauczyciel. To, co ja wam uczyniłem, czyńcie i wy swoim braciom - Jezus powiedział przed Ostatnią Wieczerzą. Przepasał się prześcieradłem, wziął miednicę i zaczął myć po kolei wszystkim swoim uczniom nogi! Którą to czynność wykonywali niewolnicy wobec wchodzących na przyjęcie do ich pana. To, co ja wam uczyniłem, czyńcie i wy braciom swoim. Jezus myje swoim apostołom nogi - Judaszowi też. Licząc na to, że to nim zachwieje, wstrząśnie. Że się obudzi! Msza święta jest po to, żeby uobecnić. I utożsamić. Każda Msza święta jest inna. Każda Msza święta jest nowa. Idąc na Mszę świętą w niedzielę czy w dzień powszedni, nie wiesz, co cię czeka. Co cię uderzy, co tobą zachwieje, co cię uraduje! Że tak! Ja też?

 

Jak Maria i Marta, i Łazarz, o których pisze ewangelista Jan, że miłował Jezus Martę i Marię, i Łazarza. Miłował. Słowo użyte jedynie wobec nich - tych trzech osób z Betanii. Ta Marta, która troskała się o porządek w domu i pożywienie; ta Maria, która słuchała Jezusa u stóp Jego, ta Maria, która była pod krzyżem, ta Maria, która płakała przy grobie, ta Maria, która zobaczyła Jezusa - jako pierwszy człowiek na świecie - zmartwychwstałego. Utożsamiać się z Marią!

 

Żeby się uradować, żeby się ucieszyć. Idziesz do kościoła na Mszę świętą - nie wiesz, co cię rąbnie! Co cię zachwieje, co cię uraduje, co cię ucieszy, co tobą wstrząśnie.

 

Każda Msza święta jest inna. Bo nawet ta sama Ewangelia, czytana raz na trzy lata, to jest nie ta sama. Bo usłyszysz ją inaczej, bo zobaczysz ją inaczej, bo zwrócisz uwagę na inny fakt, na inne zdarzenie, na inne słowo, na inne zdanie, na innego człowieka, z którym się identyfikujesz.

 

PRZYGOTOWANIE

 

Dlatego trzeba się przygotować do Mszy świętej. Przyjść wcześniej. Przyjść wcześniej.

 

Z Kurii przyszło polecenie przed kilku laty, że Msza święta nie może być co godzinę. Żeby był większy odstęp jednej Mszy świętej od drugiej. Żeby ci, którzy byli na Mszy świętej, mogli jeszcze chwilę poklęczeć, posiedzieć, postać po Mszy świętej; wyjść wtedy, kiedy zechcą. Żeby ci, którzy przychodzą na Mszę świętą, mogli przyjść wcześniej. Nie przepychając się przez wychodzących. Żeby mogli zająć miejsce w ciszy - jeszcze bez grania organów. W ciemności - jeszcze bez zaświeconych świec, bez zaświeconych jupiterów. Żeby się przygotować - na to, co się ma stać.

 

Bo coś się musi stać! Coś się stanie na pewno, ale trzeba się na to przygotować. Bez przygotowania nie stanie się!

 

Bo cię zagadują jeszcze głosy, z którymi wszedłeś do kościoła. Bo cię jeszcze absorbują obrazy, które miałeś przed oczami, wchodząc do kościoła.

 

Musisz się uspokoić. Uciszyć. Przygotować się na to wielkie Coś, które się wydarzy za chwilę. Które wydarzy się, gdy będzie czytane Pismo Święte, zwłaszcza Ewangelia święta. Gdy usłyszysz słowo Boże skierowane do ciebie! Osobiście!

 

To jest uobecnienie tamtego świata. To jest utożsamienie twoje z postaciami tamtego świata. To jest spotkanie się z Bogiem.

 

OFIAROWANIE

 

A potem jest Ofiarowanie.

 

Błogosławiony jesteś, Panie, Stwórco Wszechświata, bo dzięki Twej hojności otrzymaliśmy chleb - owoc ziemi oraz pracy rąk ludzkich, który Tobie ofiarujemy, aby stał się dla nas Chlebem Życia.

 

Ofiarowanie. O tekście prastarym. Sięgającym najpierwszych rolników. Prastary tekst.

 

To będzie Jezus. Ten chleb to będzie Jezus. To wino to będzie Jezus. Który się staje przez Mszę świętą. Nie ciało Jezusa dosłownie rozumiane. Tylko Jezus. Osoba! Nie ciało - Osoba. Nie krew, ale Jego męka. Na to, żebyś ty zawsze mógł być po stronie Józefa z Arymatei; dobrego Samarytanina ratującego swojego nieprzyjaciela - poranionego Żyda; po stronie Marii i Marty, i Łazarza; po stronie ojca przyjmującego marnotrawnego syna; żebyś zawsze mógł być po stronie dobra, które się dzieje w Ewangelii świętej - żebyś tak chciał żyć za wszelką cenę! Nawet za cenę śmierci! Tak jak Jezus! Bo przecież za to umarł! Że to głosił, w co ty teraz wierzysz! Bo za to umarł, że tak żył, jak ty chcesz żyć!

 

To jest Msza święta. To jest przeżycie, które nam musi wystarczyć na cały tydzień - do następnej Mszy świętej niedzielnej.

 

Do następnego święta Bożego Narodzenia. Do następnego święta Wielkanocy. Do następnego święta Zesłania Ducha świętego.

 

Ale już czujemy, że nam ich brakuje. Że chcemy je już mieć jak najszybciej, że te święta już są nam tak potrzebne, że trudno bez nich żyć, że czekamy na nie - żeby były szokiem! Żeby nas zbudziły, żeby nas zmobilizowały, żeby nas uruchomiły.

 

Żebyśmy byli Jezusowi.

 

Patrzyli z oczu ogromną dziwotą

pasterze, owiec porzuciwszy straże,

o Trzej Królowie, gdyście Panu w darze

przynieśli mirrę, kadzidło i złoto.

 

Fragment książki: Katechizm dla poszukujących

 
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

6

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook