Spowiedź to nie byle jakie wydarzenie. Spowiadam się co parę miesięcy

(fot. shutterstock.com)

Spowiadanie się traktuję jako nawrócenie, czyli moment, w którym trzeba wywrócić swoje życie do góry nogami i przewartościować różne rzeczy. Nie robię tego często, ale kiedy przychodzi taki moment, to zwykle zmienia się bardzo wiele.

 

Nie było tak zawsze. Kiedyś do spowiedzi przystępowałem bardzo często. Kiedy patrzę z perspektywy, to nieraz z błahego powodu. Po kilku latach takiej praktyki zrozumiałem, że przestałem tak naprawdę rozumieć moc i znaczenie tego sakramentu, coś, co kiedyś było łaską i spotkaniem z Chrystusem, stało się zwykłą rozmową. Taką, jaką prowadzi się w autobusie lub robiąc zakupy.

 

Kryzys, jakiego później doświadczyłem, pozwolił mi zrozumieć i przemyśleć pewne sprawy. Postanowiłem zmienić taktykę.

 

Wtedy przez prawie rok w ogóle się nie spowiadałem. Chciałem zrozumieć, czym tak naprawdę jest ta wizyta w konfesjonale i rozmowa z księdzem. Byłem przekonany, że do tej pory ślizgałem się po powierzchni, traktowałem sakrament pokuty i pojednania jako kolejną rzecz, którą trzeba zrobić, kolejne zadanie do wypełnienia i że teraz trzeba inaczej, wejść w głąb, zrozumieć.

 

>>Na czym polega grzech przeciwko Duchowi Świętemu?<<

 

Co gorsza, miałem świadomość, że spowiedź to dla mnie tylko furtka do przystąpienia do Komunii św.  Nie oczekiwałem po niej niczego innego. Mówię, co trzeba, dostaję rozgrzeszenie, mogę w nagrodę iść do Komunii. Dzisiaj widzę, że takie myślenie wiele nie różni się od starotestamentowego przestrzegania Prawa. Kompletnie wyparowało miłosierdzie, miłość i Bóg, który pochyla się nad człowiekiem.

 

Kiedy teraz przystępuję do spowiedzi, muszę się przygotować. I zwykle zajmuje to trochę czasu, bo chcę nie tylko uzyskać rozgrzeszenie, ale przede wszystkim zmienić swoje życie, faktycznie zrozumieć, dlaczego to, co zrobiłem, było złe i jak nie powtarzać tego samego w przyszłości. To wiąże się oczywiście z zagrożeniem, bo długi czas nieraz zamienia się w jeszcze dłuższy czas, który kończy się odkładaniem spowiedzi na kolejne dni. 

 

Potrzebuję czasu i świadomego przystąpienia do spowiedzi, przypomnienia sobie bardzo głęboko, że nie wszystko stracone, że po drugiej stronie mojego, nawet najgorszego grzechu, zawsze jest Jego wyciągnięta ręka, że mogę wszystko zacząć od nowa i na nowo.

 

>>Jak najprościej rozpoznać czy grzech jest lekki czy ciężki?<<

 

Być może inne osoby mogą sobie o tym przypomnieć szybciej, ja potrzebuję czasu. Dlatego spowiadam się raz na kilka miesięcy. 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.35

Liczba głosów:

17

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?