Jak wyobrazić sobie niebo? Zacznij od tego kroku

(fot. shutterstock.com)

W niebie nie będziemy stali w jednym rządku z rękami złożonymi i śpiewali bez końca: "Święty, święty, święty Pan Bóg zastępów, pełne są niebiosa i ziemia chwały Twojej". To jest karykatura nieba.

 

Piękno krzyża

 

Pierwsi chrześcijanie na symbol Jezusa wybrali Pasterza. To była postać młodego, silnego mężczyzny, w sukience po kolana, niosącego na swoich ramionach owieczkę. Dobry Pasterz.

 

Krzyż przyszedł potem. Na razie bez korpusu. W romańskich czasach pojawił się korpus - nas zaskakujący. Bo wisiał na krzyżu Jezus Król. W koronacyjnej szacie, sięgającej do kostek, z długimi rękawami. A na głowie miał koronę. Królewską.

 

Korpus realistyczny, do którego przyzwyczailiśmy się, w zasadzie zapanował dzięki świętemu Franciszkowi z Asyżu. Czas renesansu.

 

Najpiękniejszy krzyż to krzyż w Arce w Nowej Hucie krakowskiej. Ogromny, ale nierzeczywiście szczupły korpus, jeszcze przybity do krzyża, ale wygięty, jakby odrywający się od niego, wzlatujący do nieba.

Drugi najpiękniejszy, jaki widziałem, to był krzyż w ołtarzu polowym we Wrocławiu, przy którym odprawiał Papież Mszę świętą za pierwszym jego tam pobytem. Wycięty w białym murze krzyż - a w tym prześwicie stała figura Zmartwychwstałego. I to jest prawdziwy krzyż.

 

Jezus w momencie śmierci wszedł w niebo. W pełne szczęście. Z oddaniem ostatniego tchnienia znalazł się u Ojca. Jako najszczęśliwszy. Przeszedł na drugą stronę rzeki w ciele uwielbionym. W momencie śmierci swojej na krzyżu zmartwychwstał w najpiękniejszej swojej postaci. Tak pięknej, że Maria Magdalena w pierwszej chwili Go nie rozpoznała, gdy Go zobaczyła przy grobie. Że apostołowie Go nie rozpoznawali, gdy spotkali Go w Wieczerniku czy też nad Jeziorem Galilejskim.

 

Tak będzie z nami. Jezusa zmartwychwstanie ukazuje nasze zmartwychwstanie. W momencie naszej śmierci znajdziemy się w ciele uwielbionym natychmiast u Boga. W naszej materialności uduchowionej. Bo jesteśmy ludźmi. Nie aniołami, nie duchami. Nawet nie duszami. Jesteśmy ludźmi. Składamy się z duszy i ciała. W momencie śmierci nasze ciało materialne zostaje uduchowione. I w takiej postaci będziemy żyli na wieki.

 

My się tam będziemy rozpoznawali. Choć w swojej najpiękniejszej postaci z wszystkich możliwych wersji, jakie są nam dane tu na ziemi.

 

Staruszki z powykręcanymi od reumatyzmu rękami, palcami będą pięknymi dziewczętami. Takimi, jakimi były tu na ziemi. Starcy poruszający się z pomocą balkoników będą przystojnymi młodymi ludźmi, takimi jakimi tu byli na ziemi.

 

A obecnie? Gdzie są nasi zmarli? Są w Bogu, ale i z nami. Są przy nas ci, którzy nas kochają, których my kochamy. Oni są w niebie. A Niebo jest Bogiem. Bóg jest wszędzie. I przy nas.

 

A więc my w niebie nie będziemy stali w jednym rządku z rękami złożonymi i śpiewali bez końca: "Święty, święty, święty Pan Bóg zastępów, pełne są niebiosa i ziemia chwały Twojej". To jest karykatura nieba. A prawda jest taka, że my będziemy żyli życiem Bożym. Z Bogiem - Stwórcą, który jest w ciągłym ruchu, w ciągłym stwarzaniu.

 

Piękno nieba

 

Jak sobie wyobrazić niebo? Nie potrafimy sobie wyobrazić nieba. Brak nam adekwatnych obrazów. Jak sobie można spojęciować niebo? Nie możemy spojęciować sobie nieba, bo nie mamy pojęć stosownych do tego.

 

Napisałem bajkę pod tytułem "O diabełku, który się odważył śmiać". I potem, za rok, napisałem drugą bajkę - dalszy ciąg - "O aniołku, który chciał nawrócić piekło". Teraz napisałem trzecią bajkę - jako swoisty trzeci tom - pod tytułem "Zalety i wady komputeryzacji piekła".

 

Wojtek Szeląg czytał je swoim synkom - Jasiowi czteroletniemu i Stasiowi dwuletniemu, powiedział: "Gdy ja znajdę się w niebie i będzie niebo inne niż to, które ty napisałeś, to pójdę do Pana Boga i powiem Mu: Ja chcę takie niebo, jakie napisał ksiądz Maliński w swoich książeczkach". Powiedziałem mu: "To, co ja napisałem o niebie szczęśliwym w książeczkach, to jest małe piwo wobec tego, co my spotkamy po drugiej stronie życia".

 

Niebo - gdzie będziemy żyli wiecznie. I wiecznie będziemy szczęśliwi. Nie tylko my sami. Tam będą nasze psy, koty, tam będą mrówki, pszczoły - w ich ciele uwielbionym, albo inaczej mówiąc: w ich uduchowionej materii. Bo przecież one mają też rozum, wolę, uczucie - one też mają duszę. Tam będą wszystkie zwierzęta. Nie tylko. Tam będą wszystkie lasy, krzewy i trawy, kwiaty, rośliny. Bo przecież one też mają swój rozum i swoją wolę, swoje uczucia - swoją duszę. Nie koniec na tym. Tam będzie cała tak zwana przyroda martwa, czyli będą i woda, i powietrze, i ziemia - bo one też mają swoją wolę, swój rozum, swoją duszę.

 

Jak to będzie wyglądało? Nie wiemy. Ale jakoś to będzie cudownie wyglądało. Chociaż to jest dla nas na razie nie do ogarnięcia. Że będą dinozaury razem z motylami. Jak to będzie żyło wspólnie ze sobą - cudownie, tego sobie nie potrafimy wyobrazić, ale tak już jest i tak będzie.

 

Koniec piekła

 

A na końcu końców wszyscy potępieni będą zbawieni. Ale to nie będzie w ten sposób, że na zasadzie amnestii wszyscy zostaną wpuszczeni do nieba. Tylko stopniowo będą się nawracali. Aż się wszyscy nawrócą. Bo Bóg jest Miłością i nie potrafiłby znieść tego, żeby ktokolwiek z Jego stworzenia wiecznie cierpiał. Przecież potępieni to nie są ludzie skazani przez Boga na piekło. Oni sami się potępili, sami wybrali nienawiść i zło zamiast miłości i dobra. Ale mogą się nawrócić. Przecież nadal są ludźmi, a więc nadal mają wolną wolę.

 

Nawet szatani na końcu końców będą zbawieni. Na tej samej zasadzie, co potępieni ludzie. Przecież szatani to nie są istoty przeklęte przez Boga, znienawidzone przez Boga. W Bogu nie ma ani nienawiści, ani zemsty, bo jest Miłością. Nawiasem mówiąc: nie można zapominać, że szatani to stworzone przez Boga anioły, które Go odepchnęły, wybierając zło. Ale pozostają stworzeniami Bożymi, mają iskrę istnienia, egzystencji daną od Boga. I mają szanse na nawrócenie. I Bóg wszystko robi, żeby się nawrócili. Oczywiście, od nich zależy. Ponieważ mają wolną wolę, są w stanie powrócić do miłości. Wtedy przestanie istnieć piekło.

 

Tego mniej lub więcej dokładnie nauczały takie powagi teologiczne, jak m.i. Orygenes, Grzegorz z Nazjanzu, Grzegorz z Nysy, Jan Szkot Eriugena.

 

* * *

 

Ale w moich bajeczkach nie tylko diabełki stają się aniołkami, ale może być i również tak, że aniołki stają się diabełkami. Bo i aniołek może odwrócić się od Boga - od miłości - i wpaść w przepaść nienawiści. Bo mają wolną wolę. Podobnie jak my, ludzie.

 

Bo i przed nami wszystko stoi otworem, wszystko jest możliwe. Od nas zależy - i świętość, i potępienie. I nasze przyszłe życie.

 

Fragment książki: Katechizm dla poszukujących

 

Wspomóż Nas
Tagi: niebo, piekło, krzyż

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.75

Liczba głosów:

53

 

 

Komentarze użytkowników (15)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Margaret 17:29:13 | 2017-02-24
ten artykuł powinien być całkowicie zdjęty z takiego portalu jak deon !!!! lubiłam tu poczytać a teraz mam wielkie obiekcje jak czytam TAKIE HEREZJE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ks Maliński już sie przkonał jak jest na prawdę .......... ale ja i wielu chrześcijan zna inną naukę . czy ktoś w ogóle to recenzuje zanim wrzuci teks i treść do wiadomości wszystkich?!

Oceń 2 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 19:46:15 | 2017-02-23
Ależ się zrobiło poruszenie...

Musimy jednak przyjąć prawdę, iż to co wiemy jest jedynie kroplą  morza lub nawet oceanów tego co jest u Boga.
I tak nie pojmiemy tego póki tu jesteśmy, a nawet gdy tam pójdziemy to bardzo długo będziemy jeszcze dojrzewać zanim osiągniemy wiedzę porównywalną z Aniołami, a Bóg obiecał części z nas ludzi, iż zajmiemy miejsca po upadłych.

To co napisał ks. Maliński to Jego marzenia o Niebie. Snuje bajki i pragnie aby inni w nie wierzyli.

Mimo to w jego marzeniach dostrzegam zarys tego co być może kiedyś w jakimś procencie będzie miało miejsce, bo Bóg lubi zaskakiwać i jest Wszechmocny.

Tak więc wiele wydarzeń jest możliwych, ale czy będą miały miejsce i kiedy, nam nie potrzebna jest ta wiedza do zbawienia.

My powinniśmy bardziej się starać aby Niebo przybliżać tu na Ziemi innym ludziom.
Tak jak Bóg nas napełnia swoimi Darami na które nie zasłużyliśmy w całości lub tylko jakiejś części, tak i my powinniśmy obdarowywać innych ludzi, choćby uśmiechem, błogosławieństwem, dobrą radą, wsparciem modlitewnym, pomocą, wsparciem w potrzebie i o wiele wiele, więcej. Tak jak Bóg jest hojny dla nas tak i my powinniśmy być hojni dla innych ludzi, obdarowywać bez oglądania się na interes czy jakąkolwiek zapłatę, po prostu z miłości do Boga.

Jakież to jest dla nas ludzi trudne i niezrozumiałe, nieprawdaż?

Oceń 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

prosta_kobieta 18:24:10 | 2017-02-23
Szanowni Księża Jezuici,

...mrówki mają swoją duszę-ok, myślę, metafora...
...szatan będzie zbawiony...Na jakim portalu ja jestem?!
Dobrze,że przeczytałam wczorajszy komentarz "przemo90" z odsyłaczem do Katechizmu Kościola Katolickiego i poszperalam w innych źródłach... Przepraszam za złośliwość, ale postuluję, by włączyć "przemo90" do redakcji DEON-u

Oceń 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zbyszeks 08:02:04 | 2017-02-23
Moje komentarze trzeba czytać w odwrotnej kolejności bo ciąłem, bo nie chciało przyjąć całości, bo za długa chyba.

Oceń 2 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zbyszeks 08:00:45 | 2017-02-23
Wybory zatem ludzkie, to czy człowiek będzie chrześcijaninem, egoistą czy nihilistą, mają jedynie taki skutek, że mogą skracać albo wydłużać drogę naszą do nieba.

Myślę, że nauki Autora głoszone na portalu "Deon" niosą ze sobą niebiezpieczeństwo dla ludzi. Bowiem Autor NIE WIE czy po śmierci, będzie czy nie będzie możliwości zmiany swojego stanu. Natomiast WIEMY, że obecnie taka możliwość jest nam dana.

WIEMY bo tu istniejemy i widzimy co możemy a czego nie. Widzimy, że mamy wolny wybór. WIEMY, że każdy wybór rodzi jakieś konsekwencje. WIEMY, że możemy postawić na miłość do Boga i ludzi albo postawić na coś innego. WIEMY, że wybieramy własną drogę, która gdzieś na zaprowadzi.

Więc wskutek własnego życia i wyborów w nim dokonywanych, i postaw w nim zajmowanych z całą pewnością kształtujemy siebie, swoją relację z Bogiem oraz swoją przyszłość. Czy taką możliwość będziemy mieć po śmierci, tego po prostu NIE WIEMY.

I teraz jeśli ktokolwiek, po lekturze tego tekstu, pomyśli, że teraz to nie takie ważne, co i jak zrobi, jak będzie żył, bo przecież i szatani będą zbawieni i wszyscy trafią do nieba, i przecież później też będzie miał szansę. I jeśli tej szansy po śmierci ZABRAKNIE, to taki ktoś Autorowi będzie po części zawdzięczał swój los. K***a mać, kto dopuszcza takie rzeczy na portalu mieniącym się jako chrześcijański???

Nie wspominając już o tym, że ta nauka jest zupełnie sprzeczna z przesłaniem Pana Jezusa. Ale to zupełnie. "Czuwajcie bo nie znacie dnia ani godziny - mówi Pan Jezus". Śpijcie smacznie - zdaje mówić Autor - bo gdy nadejdzie ta chwila, to potem spokojnie sobie niebo jeszcze zdążycie wybrać.

Nie wiem czy nie należy zgłosić tego tekstu jakimś szefom kościoła, bo to już przesada.

Oceń 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zbyszeks 08:00:38 | 2017-02-23
No dobra, uspokójmy się. Spójrzmy realnie. Autor uważa, że życie po śmieci trwa nadal, na tych samych warunkach, co obecnie. Czyli, że mamy tam pełną możliwość dokonywania wyboru i doświadczania konsekwencji tego wyboru.

Czyli, gdy znajdziemy się w niebie, to możemy znaleźć się w piekle i odwrotnie, jak trafimy do piekła, to możemy się znaleźć w niebie, bo się nawrócimy. A kto by chciał tam siedzieć właściwie w piekle jak w niebie jest lepiej? No to chyba jest jasne.

Oceń 7 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zbyszeks 08:00:17 | 2017-02-23
Fałszem jest tytuł. Główną tezą tekstu nie jest wcale to, jak wyobrazić sobie niebo, czyli jak tam nam będzie. Jest nią teza, że "w końcu" każdy będzie zbawiony. Łącznie z "szatanami".

K***a jego m*ć. Co to właściwie jest?

Oceń 5 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zbyszeks 07:59:41 | 2017-02-23
O cholera. Myślałem, że to ja jestem otwarty czy postępowy, czy myślący inaczej, ale to...

Oceń 3 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Metanoia 07:39:31 | 2017-02-23
Przeczytajcie sobie kilka książek ks. Malińskiego. Można odnieść wrażenie, że pisał je trockista. 
Zacytuję: "Ks. Maliński w latach 60. był zarejestrowany jako kontakt informacyjny. Znany krakowski duchowny w czasie swojego pobytu w Rzymie miał dostarczać bezpiece informacje o polskich duchownych uczestniczących w Soborze Watykańskim m.in. o kard. Stefanie Wyszyńskim. Tak wynika z opracowania "Kościół katolicki w czasach komunistycznej dyktatury", które w czwartek trafi do księgarń.
Z archiwów IPN wynika też, że w 1971 r. ks. Maliński był zarejestrowany jako tajny współpracownik SB o pseud. Delta. Sam duchowny kilkakrotnie zapewniał, że współpracy z SB nie podejmował. W publikacji przygotowanej przez historyków Papieskiej Akademii Teologicznej i IPN opisane są również kontakty ze Służbą Bezpieczeństwa trzech innych duchownych: ks. Mieczysława Łukaszczyka, ks. Mirosława Drozdka i ks. Mieczysława Satory.

Według dyrektora krakowskiego IPN prof. Ryszarda Terleckiego, z dokumentów IPN wynika, że ks. Mieczysław Maliński współpracował z SB, choć w zachowanych archiwaliach nie ma podpisanego przez niego zobowiązania do współpracy. Bezpieka nie brała od tysięcy swoich konfidentów zobowiązań. Nie brała, bo ich nie potrzebowała. Dawała im zadania, a oni je wykonywali. Znaczna część tych teczek się nie zachowała - powiedział Terlecki.

Jeśli chodzi o Malińskiego, mamy puste tekturowe teczki, w których ktoś zostawił, nie wiadomo czy przypadkowo, czy celowo parę dokumentów. Czy to jest manipulacja? Ja osobiście nie bardzo w to wierzę. Raczej był jakiś chaos w działalności bezpieki. Z tego co mamy, wynika niezbicie, że kilkakrotnie w różnych okresach współpracował z bezpieką - mówił Terlecki."

Oceń 1 13 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

merkavoth 20:34:02 | 2017-02-22
Dodam: "W momencie śmierci nasze ciało materialne zostaje uduchowione." - czyżby nauka o Sądzie Ostatecznym i zmartwychwstaniu ciał też się zdezaktualizowała? Dlaczego na portalu publikowane są treści sprzeczne z nauczaniem Kościoła Katolickiego, czy za mało jest w nim podziałów i zamętu? Jest jedno Objawienie i jedna tradycja Kościoła, nie traćmy ich z oczu, nie rozpraszajmy się, idąc każdy w innym kierunku.

Oceń 14 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?