Czy modlić się o uzdrowienie międzypokoleniowe?

(fot. shutterstock.com)

Dochodzenie uczniów w sprawie przyczyny ślepoty prowokuje do postawienia innego jeszcze pytania: Czy choroba lub słabość może być spowodowana grzechem rodziców? Czy konkretne cierpienia mogą przechodzić na następne pokolenia?


Fakt, że dzieciom zdarza się doświadczać negatywnych konsekwencji grzechów rodziców, potwierdza dziś tak zwykłe doświadczenie, jak i psychologia. Zachowanie rodziców ma duży wpływ na kondycję fizyczną i psychiczną ich dzieci, nawet kiedy te już dorosną. Zniewolenia i schematy grzesznego postępowania bywają więc dziedziczne, a powodują je na przykład skłonności do alkoholizmu, doświadczenie przemocy fizycznej lub seksualnej, wycofanie emocjonalne.

 

Zasadę przekazywania dysfunkcyjnych wzorców potwierdza również Pismo Święte, w którym Bóg deklaruje: "Ja Pan, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym, który za nieprawość ojców karze synów do trzeciego i czwartego pokolenia, tych, którzy Mnie nienawidzą" (Wj 20, 5). Nie oznacza to, że dzieci niosą winy swoich ojców - konkluzję taką jasno wyklucza osiemnasty rozdział Księgi Ezechiela; Bóg pozwala jednak, aby doczesnych konsekwencji grzechu doświadczały kolejne pokolenia. Innymi słowy, współzależność członków rodziny od siebie polega także na tym, że grzech oddziałuje na rodzinę w sposób długofalowy i ma wpływ na wszystkie najbliższe osoby, zwłaszcza na dzieci.


Na szczęście łaska jest jednak silniejsza! Dalsza część cytowanego fragmentu z Księgi Wyjścia brzmi bowiem: "Okazuję zaś łaskę aż do tysięcznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań" (Wj 20, 6). Bóg zgadza się na doświadczanie przez nas skutków grzechów popełnionych przez innych tylko dlatego, że z naszego cierpienia zawsze potrafi wyprowadzić znacznie większe dobro. "Wiemy, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według Jego zamysłu" (Rz 8, 28).


Jeżeli w czasie modlitwy o uzdrowienie wychodzi na jaw, że problem spowodowany jest przeszłym lub teraźniejszym zachowaniem członków rodziny, warto zwrócić się do Pana z prośbą o przerwanie negatywnych wzorców postępowania i uleczenie ran, jakie spowodowały. Niedawno miałam do czynienia z taką sytuacją, gdy modliłam się za kobietę cierpiącą na ciężką depresję. Spytałam, czy w jej rodzinie cierpiał na nią ktoś jeszcze -okazało się, że dotknięta depresją była jej matka, babcia i szereg innych krewnych. Zaproponowałam, aby w prostej modlitwie w imię Jezusa wyrzekła się ducha depresji.

 

Następnie pomodliłam się o przerwanie międzypokoleniowego schematu i wszelkich wywołanych przez niego duchowych więzów. Kolejnym krokiem była modlitwa przebaczenia. W jej przypadku na depresję złożyły się bowiem także agresywne zachowania i zaniedbania członków rodziny - po kolei każdemu z nich je przebaczała. W efekcie Pan uwolnił ją od głęboko w niej skrytych złości i urazów. Chociaż będzie potrzebować jeszcze długiej pracy z terapeutą, aby wydobrzeć, zdała sobie już sprawę, że nie jest bezbronną ofiarą i mocą imienia Jezus może pokonać depresję.


Skąd mamy wiedzieć, kiedy modlić się o uzdrowienie międzypokoleniowe? Prosta reguła brzmi: wtedy tylko, gdy rozpoznajemy, że problem danej osoby ma źródło w postępowaniu jej rodziców lub przodków. Moim zdaniem w modlitwie takiej nie warto wykraczać poza pokolenie pradziadków, zgodnie z biblijnym wskazaniem "do trzeciego i czwartego pokolenia". Do czasów dziadków i pradziadków potrafimy bowiem zwykle sięgnąć pamięcią, albo mamy o nich całkiem pewne informacje z opowieści rodzinnych; im dalej natomiast sięgać będziemy w przeszłość, tym trudniej będzie nam te informacje zweryfikować.

 

<<Przeczytaj także: Episkopat Polski o zakazie modlitwy o uzdrowienie z "grzechów pokoleniowych">>


Niektóre osoby praktykujące modlitwę o uzdrowienie międzypokoleniowe twierdzą, że mają głębszy proroczy wgląd na przykład w przekleństwa rzucone wiele pokoleń albo i wieków wstecz, i że dla ich usunięcia konieczne jest odmówienie konkretnej, szczegółowej modlitwy. Praktyka taka niebezpiecznie blisko ociera się jednak o gnostycyzm głoszący, że zbawienie zależne jest od zakresu posiadanej wiedzy.

 

Często rodzi także obawy o istnienie innych, nieznanych przekleństw, negatywnie oddziałujących obecnie na życie danej osoby. U niektórych może prowadzić do stanu braku nadziei i odmowy brania odpowiedzialności za własne czyny.


Bez względu na charakter naszej posługi modlitewnej zawsze powinniśmy zachowywać w niej pokorę i zdrowy rozsądek. Jeśli mamy proroczy wgląd, nie zakładajmy, że jest nieomylny. Nasza modlitwa powinna być prosta i pełna ufności, że Pan dokona uzdrowienia niezależnie od naszego zrozumienia czynników wywołujących chorobę.

 

Tekst pochodzi z książki "Uzdrowienie. Boża miłość nie ma granic".

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3

Liczba głosów:

6

 

 

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook