Czy w życiu wystarczy być po prostu dobrym człowiekiem?

Przystanek Jezus
(fot. shutterstock.com)

Tak jak ja rozumiem chrześcijaństwo, to Bóg wymaga od nas po prostu, żebyśmy dobrze żyli. Żebyśmy wybierali dobrze, czynili dobrze, robili dobrze. To słowo "dobrze" jest dla mnie bardzo ważne. Czy to wystarczy? 

 

Odpowiada biskup Grzegorz Ryś:

 
Jesteś bardzo blisko św. Franciszka, a to jeden z najbardziej popularnych świętych. On nazywał Boga Dobrem, samym Dobrem. To jest ważne określenie Pana Boga i ważne określenie celu w życiu. Dlaczego? Dlatego że jak pytam o dobro, to pytam o coś większego niż o rację. Dość często jest tak, że ludzie się ze sobą spierają o to, kto ma rację. 
 
Ja miałem duże szczęście na studiach słuchać jeszcze wtedy żyjącego ks. prof. Tischnera. I Tischner miał takie zdanie, które dość często powtarzał. Mówił w ten sposób: "Może masz i rację, ale jakie z tego dobro?". 
 
To znaczy że wtedy, kiedy pytam o dobro, to interesuje mnie drugi człowiek, a nie obrona moich własnych poglądów. Natomiast czy w chrześcijaństwie chodzi tylko o dobro? 
 
Myślę, że w istocie, tak naprawdę, chrześcijaństwo jest odpowiedzią na to, kim jest Chrystus. I można być takim anonimowym chrześcijaninem, który nastawiony jest na życie wedle dobra i byłbym jak najbardziej daleki od jakiegokolwiek oceniania, oskarżania, odrzucania, potępiania, ale to co człowieka czyni chrześcijaninem, to jest osobista relacja z Jezusem Chrystusem, która jest odpowiedzią na to, że On przychodzi w mój świat. I odpowiedzią na to, z czym On przychodzi w mój świat. I jednak wtedy może się okazać, że perspektywa jest troszkę dalsza. 
 
Jest rozmowa Jezusa z bogatym młodzieńcem. I Jezus mówi w pewnym momencie do tego młodego człowieka, który był pełen dobrych intencji: "dlaczego mnie pytasz o dobro? Jeden jest dobry, którym jest Bóg". Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie mów fałszywie. Ten młody odpowiada: "ja to zawsze robiłem, czego mi brakuje?". A Jezus na to: "no to idź sprzedaj wszystko, co masz, rozdaj ubogim i chodź za Mną". I on odszedł smutny. 
 
Dopóki rozmowa dotyczyła tego dobra, jakkolwiek rozumianego, to on się z Jezusem spotyka. Ale w momencie, kiedy Jezus mówi o relacji, która jest tak wiążąca, że wszystko zostawiasz i idziesz za Nim? 
 
Myślę, że w chrześcijaństwie możemy zostać wezwani do czegoś dalej niż tylko myślenia i działania w kategoriach dobra, choć to jest ogromnie ważne. 
 
Jest to zapis fragmentu spotkania "100 pytań do..." z biskupem Grzegorzem Rysiem na Przystanku Jezus 2015.
 
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

6

 

 

Komentarze użytkowników (5)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

jewka 11:52:30 | 2016-07-13
... naprawdę mamy jako naród problem ... z naszym podejściem do dóbr materialnych .... - moim skromnym zdaniem Pan Jezus wyraźnie określił czym DOPEŁNIĆ postawę dobra w swoim życiu - oddać MIENIE ( czyli to co mam - moje - namacalne - kochaną kasiorkę......) to ZŁUDNE POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA I KONTROLI nad swoim życiem .... i WTEDY zawierzyć TYLKO BOGU .... ponieważ NIGDY człowiek mający pełne konto i stojący w obliczu drugiego GŁODNEGO człowieka (nieważne z jakiego powodu głoduje !) nie będzie czuł pokoju w sercu czyli nie będzie miał czystego sumienia jeśli się z głodnym nie dzieli ... tylko tyle i aż tyle ... a świat jest pełen głodujących (bez tych górnolotnych frazesów o głodzie duchowym ...) i my o tym WIEMY ....

Oceń 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TomaszL 08:16:43 | 2016-07-13
Problem spłycania chrzescijaństwa do bycia (w swoim przekonaniu) dobrym człowiekiem (szczególnei na pokaz) ostatnio nabiera na znaczeniu. Bo zastępuje wczęsniejszy model samozadowolenia wielką własną pobożnością na pokaz.

Oceń 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook