Spowiedź, czyli przekonanie o grzechu i miłości

Życie Duchowe
(fot. Lawrence OP)

Inny współczesny myśliciel, John Gray, uważa, że istnieje wiele różnych, pozostających w stosunku do siebie w opozycji, a nawet ze sobą sprzecznych, porządków wartości. Odmienne modele życia, jakie znajdujemy np. w Iliadzie, Nowym Testamencie lub księgach buddyjskich, mogą być równie piękne i mądre. Nie istnieje etyka uniwersalna. Trzeba założyć, że istnieje jakieś minimum wspólnych praw, ale nigdy nie będzie ono ustalone do końca, gdyż to, co nazywamy ludzką naturą, może rozwijać się na wiele różnych, niesprowadzalnych do siebie sposobów. W tej sytuacji mówienie o grzechu byłoby sensowne jedynie w odniesieniu do konkretnego kręgu kulturowego. To, co jest grzechem dla muzułmanina, nie jest nim dla chrześcijanina, i odwrotnie. Nowina o odpuszczeniu grzechów staje się w ten sposób czymś względnym, tak jak względny jest sam grzech. Można szukać odpuszczenia grzechów, ale można zmienić perspektywę, aby grzech przestał być grzechem, a poczucie winy zmieniło się w samozadowolenie.

 

Inną podstawę współczesnego orędzia bezgrzeszności dają nam nauki podkreślające wielorakie spętanie człowieka, które zwalnia go od odpowiedzialności, bez której z kolei nie ma sensu rozprawiać o grzechu i winie. Różne kierunki psychologii i socjologii starają się tłumaczyć ludzkie zachowania, a szczególnie czynienie zła, mechanizmami, wobec których człowiek jest bezradny. Moralność i poczucie winy byłyby tutaj wtórnym przejawem kontekstu społecznego. Niewątpliwie nie można całkowicie odrzucać koncepcji historycznego charakteru norm moralnych. Kiedyś na przykład niewolnictwo tłumaczono wręcz porządkiem nadanym przez Boga. Dziś świadomość społeczna i eklezjalna jest w tej materii całkowicie inna. Istnieje też coś, co można nazwać grzechem strukturalnym, czyli takim wpływem struktur społecznych na człowieka, który zmusza go do popełniania złych czynów. Nędza materialna niejednokrotnie pociąga za sobą nędzę moralną. Ponadto na przykład zranienia z dzieciństwa mogą w dużej mierze tłumaczyć takie, a nie inne postępowanie osoby dorosłej. Jeśli jednak spętanie człowieka psychologicznymi, społecznymi i biologicznymi uwarunkowaniami podniesie się do rangi fundamentalnej prawdy o człowieku, to tym samym bardzo osłabia się sens mówienia o indywidualnym grzechu i winie.


Obok absolutyzowania wolności jednostki oraz jej spętania, które - choć zdają się nawzajem wykluczać - prowadzą do negacji chrześcijańskiej nauki o grzechu, warto zwrócić uwagę na swego rodzaju przedosobową koncepcję winy. Zgodnie z nią człowiek, jeśli czuje się winny, to nie wobec drugiej osoby (Boga, innego człowieka), ale wobec "świętego porządku natury". Tego rodzaju winę stara się zmazać poprzez jakiś symboliczno-magiczny rytuał. Okazuje się, że odejście od wiary w Boga osobowego często wiąże się z powrotem do tego rodzaju praktyk, czego przykładem jest np. ideologiczny ekologizm, podniesiona do rangi religii psychoanaliza czy też różne Newage’owskie rytuały oczyszczenia.

 

Uspokojenie sumienia czy nawrócenie?

 

Chrześcijaństwo, pomimo różnych meandrów rozumienia grzechu, zawsze podkreślało, że człowiek jest zdolny do udzielenia wolnej odpowiedzi swemu Stwórcy i Zbawicielowi. Ostateczną pozytywną konsekwencją tej ludzkiej odpowiedzialności jest niebo, natomiast jej ostateczną negatywną konsekwencją jest piekło. A zatem to pomiędzy niebem a piekłem rozgrywa się dramat ludzkiej wolności, grzechu i przebaczenia. Tyle że - jak się wydaje - w dzisiejszych czasach te same słowa oznaczają coś nieco innego niż dawniej. Grzech, wina i przebaczenie w mniejszym stopniu dotyczą dziś wertykalnej relacji pomiędzy Bogiem a człowiekiem, a bardziej odnoszą się do relacji międzyludzkich. Rozprawiamy nie tyle o prawie Bożym, co raczej o prawach człowieka. Zniewolenie, dawniej utożsamiane z Bożym gniewem lub szatańskimi zakusami, dziś kojarzone jest raczej z ludzkimi zranieniami i lękami lub niesprawiedliwością struktur społecznych. Ta zmiana opcji jest związana z procesami sekularyzacji i desakralizacji. Ale czy tylko? Być może jest tak, że dzisiaj doświadczenie religijne chce się bardziej wyrażać w aktach sprawiedliwości i miłosierdzia wobec bliźniego niż w aktach skierowanych bezpośrednio do Boga. Prawdą jest, że zło było dawniej postrzegane przede wszystkim jako działanie przeciwko Bogu, dziś natomiast widziane jest głównie w perspektywie spotkania z drugim człowiekiem.


Od czasów św. Augustyna łaska Boża była opisywana przede wszystkim jako rzeczywistość wewnętrzna, która oczyszcza człowieka i uzdalnia go do zbawiennej relacji z Bogiem. W ten sposób nastąpiła zbytnia interioryzacja teologii łaski, a w konsekwencji indywidualizacja rozumienia rzeczywistości grzechu. Grzech jawił się przede wszystkim jako swego rodzaju wewnętrzny brud (najczęściej związany z seksualnością), który uniemożliwia człowiekowi zbliżenie się do Boga. Spowiedź natomiast była i wciąż jest postrzegana jako moment oczyszczenia, przywracającego grzesznikowi dobre samopoczucie w obliczu srogiego Boga. Alfred Cholewiński SJ słusznie zauważa: "We wczesnym średniowieczu w centrum sakramentu [pokuty] zdawała się stać proporcjonalna do grzechu ekspiacja, od późniejszego średniowiecza ogromnie akcentowano wyznanie grzechów, skąd nawet przyszła nazwa «spowiedź». Dzisiaj mówi się o żalu jako najistotniejszej części pokuty. Ten stan rzeczy łatwo jednak może przysłonić prawdziwe serce sakramentu, tak wyraźnie podkreślone w pierwotnym chrześcijaństwie: jest nim nawrócenie". Spowiedź przeżywana jest najczęściej jako środek oczyszczenia i uspokojenia sumienia, a - niestety - rzadko staje się czynnikiem rzeczywistej przemiany życia. Ktoś, kto często przystępuje do sakramentu pokuty w celu formalistycznie traktowanego oczyszczenia, a nie daje żadnych znaków nawrócenia, nie tylko nie jest przekonującym świadkiem wartości życia sakramentalnego, ale może stanowić powód czyjegoś rozczarowania i zgorszenia. Stąd niekiedy można usłyszeć retoryczne pytanie: "Biega do spowiedzi, do komunii, i co z tego?".


Nawrócenia związanego ze spowiedzią nie można sprowadzać do jakiegoś "magicznego" przejścia od braku łaski uświęcającej do jej posiadania, jak gdyby chodziło o swego rodzaju święty przedmiot, który się traci lub odzyskuje w wyniku pewnego rytuału. Łaska sakramentalna jest Boską, osobową rzeczywistością, która najpełniej realizuje się w tym, co "pomiędzy" ludźmi, czyli w relacjach miłości i miłosierdzia. Czym staje się regularna spowiedź ze stereotypowych grzechów, jeśli w niczym nie narusza ona utrwalonych, sprzecznych z duchem Ewangelii postaw wobec bliźnich? Niejednokrotnie dzieje się tak, że bardzo "praktykująca" osoba skupia się na wyimaginowanym modelu doskonałości, śledząc wszelkie uchybienia dotyczące np. osobistej modlitwy, a jednocześnie trwa w swoich antypatiach i osądach, niszcząc to, co "pomiędzy". Idea "wewnętrznej" czystości w obliczu Boga przysłania wówczas prawdę o relacjach międzyludzkich. Jedno z najgłębszych wynaturzeń chrześcijańskiej duchowości polega właśnie na rozdzieleniu przykazania miłości Boga i miłości bliźniego.

 

 

  1 2 3  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.68

Liczba głosów:

73

 

 

Komentarze użytkowników (16)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~al bundy 03:20:17 | 2014-11-19
Czy na tym zdjeciu ojciec molestator probuje usidlic nastepana ofiare?

Oceń 2 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~siemion 03:17:42 | 2014-11-19
Straszne zdjecie ! chcialo by sie krzyczec - uciekaj chlopczyku, uciekaj zanim ten szaman w sukience omota cie swoimi bajkami....

Oceń 2 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Anonim 13:34:04 | 2014-11-18
Portal www.TwojaParafia.pl powstał w hołdzie Papieżowi – Świętemu Janowi Pawłowi II z myślą o zaangażowanie w dzieło szerzenia kultu Miłosierdzia Bożego. Dołącz do nas !

Oceń 1 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~dusze giną 10:05:25 | 2012-04-22
Dusze giną mimo mojej gorzkiej męki. Daję im ostatnią deskę ratunku, to jest święto Miłosierdzia mojego. Jeżeli nie uwielbią miłosierdzia mojego, zginą na wieki. Sekretarko mojego miłosierdzia pisz, mów duszom o tym wielkim miłosierdziu moim, bo bliski jest dzień straszliwy, dzień mojej sprawiedliwości. (Dz. 965)

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~dusze giną 10:05:16 | 2012-04-22
Dusze giną mimo mojej gorzkiej męki. Daję im ostatnią deskę ratunku, to jest święto Miłosierdzia mojego. Jeżeli nie uwielbią miłosierdzia mojego, zginą na wieki. Sekretarko mojego miłosierdzia pisz, mów duszom o tym wielkim miłosierdziu moim, bo bliski jest dzień straszliwy, dzień mojej sprawiedliwości. (Dz. 965)

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~umierają w grzechu ciężkim 08:31:52 | 2012-04-22
"Aborcja, eutanazja, klonowanie ludzi, małżeństwa homoseksualne nie tyle są kwestią łamania zasad, co raczej realizacji podpowiadanych przez wyobraźnię możliwości."

Radzę się jeszcze zastanowić nad głoszeniem Chrystusa w duszpasterstwie dla niesakramentalnych. Ilu ludzi ginie w grzechu ciężkim i traci szansę na zbawienie, i to w swoim Kościele - przez głoszenie im klamstwa o cudzołóstwie!

Oceń 1 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

xKD 10:18:42 | 2011-11-25
Mogę powiedzieć tylko, że dla spowiednika spowiedź w czasie Mszy św. też nie należy do komfortowych sytuacji. Tak samo jak i penitent ma on nie raz problemy z dosłyszeniem tego, co jest mówione. Z mojej perspektywy było by czymś pięknym, by spowiedź rozgrywała się w bardziej komfortowych warunkach.
W mojej parafii, okazja do spowiedzi jest przed każdą Mszą św., do niedawna jeszcze było to pół godziny, ale jakiś czas temu proboszcz skrócił to do 15 min. Dlaczego?? Bo parafianie mają w zwyczaju "wskakiwać" do sppowiedzi najwcześniej 5 min. przed Mszą św.
Mówienie o tym, że ten sakrament wymaga czasu też nie pomaga, a niejedno kazanie na ten konkretny temat było powiedziane.
W piątek od 15.30 do oporu jest spowiedź dla dzieci i oczywiście wszystkich chetnych. To sie sprawdza, bo dzieciaki bardzo chetnie z tego korzystają i mam nadzieję, że będzie to wychowywanie na przyszłość do tego, by korzystać z tego sakramentu.
W sobotę jest też spowiedź podczas adoracji Najświętszego Sakramentu, ale najczęściej penitenci zjawiają się dopiero chwilę przed rozpoczęciem Mszy Św.
Nie wiem z czego to wynika, niemniej chciałoby się, by te wszystkie okazje były wykorzystane choć na 50%, bo wtedy można by stworzyć ich więcej.
Ja sam osobiście lubię spowiadać, i doceniam każdego, kto traktuje ten sakrament z należytą powagą; każdego kto jest przygotowany.
Niestety, bardzzo często dostrzegam, że wielu ludzi nie traktuje sprawy poważnie.
Ot proza z perspektywy spowiednika na niewielkiej parafii.

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Robert 00:16:33 | 2011-11-25
1/10 tys? Czyli 700 tys spośród obecnie żywych zostałoby zbawionych - całkiem niemała rzesza ludzi...

Powiedziałbym, że jest teologia spowiedzi i proza spowiedzi, a ta proza to np. fakt, że czasem niedosłyszę, co mówi do mnie spowiednik podczas spowiedzi w trakcie Mszy. W moim, dużym poniekąd, mieście jest tylko 1 dobrze wyciszony konfesjonał. No i w katedrze jest spowiedź w ciszy - ale jakie kolejki! Natomiast w mojej parafii, o ile wiem, spowiadają tylko w pierwsze piątki gdy jest cicho - no i podczas Mszy, ale wtedy trudno się skupić.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~aa 20:34:04 | 2011-11-24
 szkoda słów

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Helena 17:29:51 | 2011-11-24
Ludzie którzy za życia głosili niedorzeczne poglądy i nie odwołali ich przed śmiercią, nie powinni być w Kościele czczeni jako Święci. Oni nas katolików ośmieszają. Mam nadzieję, że kiedyś ktoś zrobi z tym porządek i nie będzimy musieli się przed światem wstydzić za te niedorzeczności..

Kogo masz na myśli?

Pani Anna chyba miała na myśli św. Augustyna i innych wspomnianych w tym artykule świętych? :))))

Oceń 1 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook