Bez sloganu: Komunia św. dla rozwiedzionych

franciszkanie.tv

Czy osoby rozwiedzione żyjące w nowych związkach mogą przystępować do Komunii? Pod pewnymi warunkami można...

 

 

 

Kup notatnik i wesprzyj Projekt faceBóg & DEON.pl:

 

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.86

Liczba głosów:

35

 

 

Komentarze użytkowników (86)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Arletta Bolesta 11:03:43 | 2018-03-27
Podobny problem poruszam na swoim blogu dot. kościelnego procesu o nieważność małżeństwa (na blox.pl)
dr Arletta Bolesta
adwokat kościelny

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~zagubiona 02:59:14 | 2014-10-30
Odeszlam,bo maz mnie pychicznie dreczyl.Mialam 2 razy ochrone przed przemoca,ustanowiona przez sad.Nigdy do niego nie wroce.
Przystepuje do Komunii Sw.gdyz od 3 lat zyje w czystosci.Z bylym mezem  tez 4 lata z siedmiu zylam w czystosci,gdyz jego agresywne usposobienie mnie zachowanie odpychalo.
Zwiazek malzenski zawarlam,gdy bylam niestabilna emocjonalnie.Bylam wczesniej ofiara gwaltu.Moj byly maz ma tez zaburzenia emocjonalne i jak twierdzi jego rodzina nie byl zdolny psychicznie do malzenstwa.
Dzis jestem po terapii i jest we mnie pragnienie zycia w zdrowym zwiazku malzenskim.Mam 40 lat.Co jesli poznam kogos,kogo pokocham i zaloze nowa rodzine,czy bede wtedy potepiona jako cudzoloznica?Nie bede juz zbawiona?

Oceń 9 7 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~anonim 15:29:48 | 2014-10-29
do KiT i innych...
Mówisz, że nie dopuszcza się niesakramentalnych do spowiedzi i komunii, mówisz że pragniesz przystępować do spowiedzi i komunii. Ale jednocześnie choć jasno stwierdzasz że rezygnacja ze współżycia seksualnego nie wchodzi w grę, to twierdzisz że nie oczekujesz specjalnego traktowania i nie domagasz się specjalnej wersji dekalogu z okrojonymi przykazaniami. No to jak to w końcu jest? Nie widzisz w tym sprzeczności?
Oczekujesz aprobaty dla współżycia seksualnego z osobą nie będącą Twoim małżonkiem, ale twierdzisz, że nie domagasz się okrojenia przykazań o VI i IX przykazanie?
Oczekujesz że cudzołożąc i nie mając zamiaru przestać otrzymasz rozgrzeszenie, ale twierdzisz że nie domagasz się specjalnego traktowania i rozgrzeszania bez żalu za grzechy i bez zamiaru poprawy?
Jak to w takim razie jest?
KiT, bardzo proszę Cię o odpowiedź na w/w dwa zasadnicze pytania...

Oceń 18 8 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Ela 14:13:37 | 2014-10-29
http://prasa.wiara.pl/doc/2222814.Pan-Bog-daje-im-czas

Oceń 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Eilinel 08:48:00 | 2014-10-29
To jest straszne, co się robi ostatnią z prawdą o Bożym Miłosierdziu, jak się manipuluje i zmienia jej prawdziwe znaczenie. Oczywiście winę za to ponoszą tzw. "biskupi" typu Kaspar, którzy próbują Bogu przypisywać ludzki sposób myślenia. Ciekawe, ile z tych osób, które na Deonie pieją o Bożym Miłosierdziu przeczytała w całości "Dzienniczek" s. Faustyny. Gdyby przeczytali, nie szerzyłoby się tyle błędów, bo Chrystus podkreśla tam non stop: bez zerwania z grzechem nie ma miłosierdzia.

Nie mam wątpliwości, że czarny tu ostro miesza i coś się dzieje w Kościele niedobrego. Ludzie zatracają sensus fidei, bo nie są otwarci na Ducha Świętego, widzą tylko siebie i swoje "chciejstwo". Przy tej całej awanturze o rozwodników, to nie Bóg jest postawiony w centrum, tylko człowiek, który chce dla siebie wyjątków; któremu smutno i przykro, bo nie może tego, czy tamtego. Człowiek w ten sposób chce samego siebie "ubóstwić", sprawić, że jego wola będzie ważniejsza, niż wola Boża. Zrobi się pierwszy wyłom i za nim pójdą następne. Bo zaraz odezwą się homoseksualiści, którzy żyją w długich i "szczęśliwych" związkach, wychowują dzieci i cierpią nad tym, że nie mogą przyjmować Komunii Świętej. Potem będą biedne kobiety z krajów trzeciego świata, które mają już dziesięcioro dzieci i nie mogą sobie pozwolić na kolejne, więc dlaczego nie pozwolić im (oczywiście w drodze wyjątku) na aborcję. Tak samo będzie z antykoncepcją, eutanazją i innymi sprawami. Kto tego nie widzi naprawdę jest ślepy.

Nie wolno szukać usprawiedliwienia dla swego grzechu, to jest droga na manowce, nie wystarczy być dobrym i porządnym. CHRYSTUS MUSI BYĆ W CENTRUM. Trzeba mu powiedzieć "Twoja nie moja wola niech się stanie".

Oceń 12 7 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~gość 03:28:26 | 2014-10-29
Odkąd rozpoczęły się dyskusje posynodalne ciągle czytam, że można życ z cudzą żoną byle seksu ne było. Braciszkowie to samo gadają. Paranoja.

Oceń 28 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~uczeń Mojżesza 22:10:33 | 2014-10-28
Witam ponownie :)
Abstrahując już zupełnie od meritum zagadnień tu podejmowanych chciałbym prosić tych, którzy są za nierozerwalnością sakramentalnego małżeństwa aby nie wchodzili w dyskusje ze swoimi oponentami. To nic nie daje.
Mnie dziś w przeciągu około 2min. przybyło 7 negatywnych ocen- z pieciu do dwunastu. I co ciekawe odbyło się to w poście zamieszczonym wczoraj. Odnajduję w tym wątku również bardzo "dziwny" rozkład ocen, zupełnie niespotykany w innych tematach  równie kontrowersyjnych. A mówiąc WPROST ktoś tu oszukuje multiplikując oceny, a z oszustami się po prostu NIE ROZMAWIA. Dziekuję jeszcze Eli za modlitwę :) Pozdrawiam wszystkich, hejterów również:)

Oceń 9 11 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~tomi 20:00:26 | 2014-10-28
Zdaje sie ze wielu ludzi chce instrumentalizowac Msze Św, Komunie, Pana Boga, malzenstwo, wszystko ma prowadzic do jego szczescia, on ma byc szczesliwy, jemu sie nalezy szczescie i dobrostan, a nawet satysfakcja duchowa z uczestnictwa w jego mniemaniu wlasciwie sprawowanej(np. trydenckiej) Mszy Św, przystepowania do Komunni, nawet jak tkwi w grzechu ciezkim. Ja nie chce nic poswiecic, nie chce sie wlasciwie nawrocic, tylko chce wszystko dostac, niech Kosciol zmieni wymagania niech Kosciol odprawia tak ja chce, kazdy ma inna litanie zyczen(jeden 30 min z 2 minutowym kazaniem i bez ogloszen, bo wychodze, drugi koniecznie trydencka, bo inaczej to mi nie pasi i bede na blogach umieszczal wszystkie niestosownosci liturgiczne, podkopujac Kosciol).
Zycie to nie bajka, ani kraina wiecznej szczesliwosci, spotykaja nas rozne rzeczy, smierc w wieku 20 czy 30 lat, najrozniejsze choroby, czasem okrutne i niesprawiedliwe, tak samo zdarza sie ze rozpadnie sie malzenstwo czy opusci cie wspolmalzonek. Trzeba zyc w takim razie samemu, a jesli pakujesz sie zwiazek, do ktorego nie masz prawa, to niestety masz swiadomosc ze zyjesz w grzechu ciezkim, nie oczekuj ze Kosciol ze Kosciol zmieni przykazania, poluzuje. Uporzadkuj swoja sytuacje z Panem Bogiem, a wtedy bedziesz mogla/l go przyjmowac calym soba, a nie unikiem, wytrychem, przed ludzmi czy dla swojego spelnienia. Czasem cos sie traci zeby zyskac cos innego, duzo piekniejszego. 

Oceń 4 9 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MR 19:58:11 | 2014-10-28
Chrystus powiedział "kto pojął porzuconą cydzołoży..."Doptyczy to oczywiście i porzuconych. I co z tym zrobić?

Oceń 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~wierzący lekarz 17:11:57 | 2014-10-28
Tak przyglądam się tej dyskusji od kilku lat i chcę przypomnieć sytuację gdy wszystkim samobójcom odmawiano czci i wiary a teraz...
No więc właśnie. Musi minąc jeszcze sporo czasu by ktoś doszedł do wniosku, że rozwód rozwodowi nierówny, że ZAWSZE jest ktoś winny. A gdyby Kościół na chwilę oderwał się od swoich sztywnych dogmatów i chciał przeanaliziwać KAŻDĄ tą sparwę indywidualnie to myślę nie było by tych ludzkich dramatów.
Apeluję do całej "kościelnej GÓRY " by spojrzała ja każdego z osobna. Przypomnijcie sobie sprawę samobójstw i pomyślcie ilu księży targnęło się na swoje życie i dlaczego teraz patrzy się na ten problem jak na każdą inną chorobę

Oceń 19 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook