Co to jest Msza z modlitwą o uzdrowienie?

Szum z Nieba


Dla stałych bywalców hasło: "ostatni poniedziałek miesiąca, kościół jezuitów, godzina 19.00" - mówi wszystko. Dla niewtajemniczonych - nawet długie wyjaśnienia nie wystarczą. Pewnie niejeden z nich zamiast wyjaśnień usłyszałby po prostu: "Przyjdź, zobacz, przekonasz się". O czym mowa? O Mszy świętej w intencji uzdrowienia.

 
Boży pomysł
 
Wiele lat temu, dokładnie w roku 1991, we wspólnocie Mocni w Duchu podczas modlitwy pojawił się pomysł, aby grupa raz w miesiącu przeżywała wspólnie Mszę świętą. Na tym samym rozeznaniu padło słowo proroctwa o tym, że zbiorą się na niej ludzie ze wszystkich stron świata. Wtedy nikt jeszcze chyba nie przewidywał, że poniedziałkowe Msze bardzo szybko przeniosą się do kościoła i staną się czasem modlitwy o uzdrowienie nie tylko Mocnych. I że wkrótce zaczną przyjeżdżać na nie Polacy z zagranicy  - bo dowiedzieli się od rodziny, przeczytali w książce ewangelizacyjnej lub w "Szumie z Nieba" - by szukać pomocy u Boga.
 
To nie przypadek
 
Przechodząc w ostatni poniedziałek miesiąca lub w poprzedzającą go niedzielę, wczesnym wieczorem, na ul. Sienkiewicza można zobaczyć nieprzerwany strumień osób zmierzających do kościoła oo. Jezuitów. Przez uchylone drzwi słychać już śpiew i modlitwę. Świątynia najmniejszej parafii w Łodzi zapełnia się w te dni po brzegi, a kilka tysięcy wiernych - czasem w tłoku, nieraz z trudem znajdując miejsce na uklęknięcie - modli się prawie trzy godziny. - I to jest Msza? - może zapytać nieobeznany z tematem wierny. Faktycznie, brzmi to trochę jak reklama, ale w przeciwieństwie do niej, jest prawdą.
 
Msza o uzdrowienie trwa rzeczywiście dłużej niż zwykła, odprawiana w każdym kościele. Ma bogatą, porywającą oprawę muzyczną. W prezbiterium oprócz kapłanów posługują świeccy zaangażowani w prowadzenie modlitwy o uzdrowienie, przebaczenie, wyprostowanie splątanych losów ludzkich. Pojawiają się także szczególne słowa poznania, którymi Bóg daje znać, że uzdrawia konkretne choroby i sytuacje. Potwierdzane jest to później przez samych uzdrowionych, gdy podchodzą do mikrofonu - z radością lub ściskającym za gardło wzruszeniem…
 
Dlaczego ta Msza przyciąga tak wiele osób? Odpowiedzi padają różne. Niektórzy mówią, że dopiero tutaj czują głębię modlitwy. Inni - że doświadczają mocy modlitwy wspólnoty. Ktoś był świadkiem uzdrowienia z choroby bliskiej mu osoby i dlatego przychodzi. Inny wyjaśnia: "tu naprawdę wierzę, że Bóg jest i działa" albo: "po prostu lubię chodzić na Mszę o uzdrowienie". Przychodzą osoby zaproszone przez kogoś znajomego, ktoś inny zaszedł tu z ciekawości, kolejny - bo potrzebuje odrobiny nadziei. Bywa, że pomógł "przypadek" - ktoś znalazł się w pobliżu kościoła o właściwej porze lub usłyszał czyjąś rozmowę o tym, co dzieje się u jezuitów. Jednak pod tymi różnymi odpowiedziami kryje się tak naprawdę jedno - działanie Ducha Świętego. To On, w sobie tylko znany sposób, może kogoś przyprowadzić na Mszę o uzdrowienie. A dlaczego właśnie tam?
 
Spotkanie z Bożą czułością
 
Msza o uzdrowienie jest przede wszystkim… Mszą świętą. Czyli tym, co określamy jako podstawową posługę Kościoła. Jest doświadczeniem Jezusa obecnego pod postacią chleba, jest dziękczynieniem Bogu Ojcu za Syna, jest spotkaniem z Bogiem, który wychodzi naprzeciw człowiekowi. To, co dzieje się na Eucharystii, jest tajemnicą, nie do końca możliwą do zrozumienia, ale można jej doświadczać i przeżywać w bardzo różny, indywidualny sposób. To, co dzieje się na Mszy o uzdrowienie, nie jest teologicznie niczym innym, a jednocześnie… jest tak różne. Nie dlatego jednak, żeby wywoływać jakąś sensację odmiennymi modlitwami lub "wymuszać" coś na Bogu czasem ich trwania.
 
Chodzi raczej o to, by rozmowa z Bogiem stawała się czymś normalnym dla każdego uczestnika tej Mszy, a dłuższa modlitwa ma szansę stać się modlitwą pogłębioną. Nie zawsze przyniesie radosne uniesienia i pokój - choć jest to doświadczeniem wielu osób. Dla innych może być czasem walki, zmagania się z ciężarami noszonymi od lat; czasem doświadczania bólu dawno zepchniętego na brzeg świadomości; okazją do stanięcia oko w oko z własną słabością, cierpieniem, grzechem i niemocą. Ale gdy człowiek pozwala sobie na takie doświadczenie w obecności Boga - ma szansę spotkać Go naprawdę. Takie spotkanie u jednych przynosi natychmiastową poprawę, u innych zaś jest początkiem procesu, który dopełni się w czasie. Jedno jest pewne - Bóg jest obecny i czeka, abyś pozwolił Mu się z tobą spotkać, abyś pokazał Mu swój ból, abyś otworzył się na Jego moc, troskę i czułość… A co wtedy się stanie? Dowiesz się, tylko daj Bogu szansę, by sam mógł się o ciebie zatroszczyć.
 
Od kuchni, czyli od zakrystii
 
Msza święta dla kilku tysięcy wiernych to wyzwanie. W jej przebieg zaangażowanych jest wiele osób. Jedną z najbardziej widocznych posług pełnią ci, którzy stoją najbliżej ołtarza i prowadzą modlitwę przy mikrofonie. Przygotowują się do niej podczas indywidualnej modlitwy, a w dniu Mszy modlą się też wspólnie, czytając Słowo z liturgii na dany dzień i słuchając tego, co mówi do nich Duch Święty. Tymi myślami dzielą się ze sobą, a z nich zazwyczaj układa się jasny obraz tego, w jakim kierunku będzie prowadzona modlitwa, jakie sfery życia szczególnie mają być powierzane Panu Bogu tego dnia.
 
Podczas Eucharystii wyznaczony jest czas na modlitwę o uzdrowienie. Wówczas osoby z grupy rozeznającej - bo tak można ją nazwać - współprowadzą modlitwę, wypowiadając do mikrofonu prośby i intencje, które wcześniej (czy też w danej chwili) pojawiły się w ich sercach.  Nie wiedzą, kto i z jakimi prośbami przyszedł na Mszę, ale okazuje się, że słowa przez nich wypowiadane trafiają do konkretnych osób. Podczas modlitwy pojawiają się również słowa poznania o uzdrowieniu chorób lub relacji. To kolejny przejaw działania Boga, czego potwierdzeniem są świadectwa i podziękowania wypowiadane przez tych, którzy zostali uzdrowieni fizycznie lub duchowo.
 
Ci, którzy posługują w prezbiterium, mają możliwość dostrzegania tego, jak zmieniają się ludzkie twarze w trakcie tej Eucharystii. Niektórzy przychodzą do kościoła smutni, pobici przez cierpienie i problemy codzienności. A po Mszy - ociągają się z wyjściem, bo dobrze im być z Jezusem, który tu ich spotkał…
 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.56

Liczba głosów:

36

 

 

Komentarze użytkowników (178)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~depresant 11:05:45 | 2014-09-11
Tyle tu napisano o modliwie o uzdrowienie. A przecież wszyscy święci cieszyli się gdy dopadły ich cierpienia i choroby, gdyż uważali, że dzięki nim staną się bardziej podobni do Chrystusa. Świeta Faustyna Kowalska każde cierpienie przyjmowała w intencji nawrócenia grzeszników i z jej słów wynika, że należy się poddawać pokornie woli Bożej (w tym cierpieniu), a nie z nią walczyć, czy prosić o uzdrowienie. Bóg daje choroby i cierpiernia, wszystko co przychodzi na człowieka jest Jego wolą. Zatem jaki sens mają modlitwy o uzdrowienie?

Oceń 6 12 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TomaszL 09:55:00 | 2014-09-08
Dużo słów pada o uzdrowieniach, więc raz jeszcze powtórzę proste pytanie, ile osobiście takich cudów widzieliście uczestnicząc takim czy innym modlitewnym spotkaniu. I mówmy (piszmy) o faktycznych uzdrowieniach potwierdzonych opiniami medycznymi, a nie własnych odczuciach, czy zasłyszanymi od kogoś opowieściami.

Dlaczego to jest tak ważne. Wiele, naprawdę wiele osób codziennie modli się o czyjeś (albo własne) uzdrowienie i nie dzieje się nic. Wręcz często dzieje się źle lub bardzo źle, wbrew wielkie wierze w cudowna moc modlitwy choroby się pogłębiają, czy tez najbliżsi umierają. Wiele ludzi pogniewało się, zwątpiło, czy odeszło od Boga i Kościoła właśnie przez brak cudów.
Szczególnie, gdy słyszy te wszystkie infantylne teksty o tzw. uzdrowieniach np. z tzw. zranień. Albo o uzyskaniu jakiegoś dobrego samopoczucia, błogostanu jak po zjedzeniu np. czekolady.

I aby było jasne – cuda naprawdę się dzieją, ludzie dzięki Bogu wracają do zdrowia z sytuacji medycznie beznadziejnych. I absolutnie nie trzeba jakiś specjalnych modlitw, miejsc czy wyjątkowych tłumnych Mszy św. Ani specjalnej wody świeconej, czy tez innych specjalnych wynalazków uzdrawiających.

Wiara w moc uzdrowieńczą jakieś modlitwy czy sposobu modlitwy jest tylko zabobonem.

Oceń 8 14 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Maria 12:03:52 | 2014-09-07
Pan Jezus pragnie nas uzdrawiać w każdej Mszy świętej ale my nie dajemu Mu na to czasu.  Recytujemy - nieraz bezmyślnie - znane teksty nie angażując w to serca. Natomiast w czasie Mszy świętych z modlitwami o uzdrowienie jest czas i "klimat" pozwalający na otwarcie serca przed Bogiem.
Uleganie sensacji i niezdrowym emocjom, to sprawa psychiki osób uczestniczących - niektórych trzeba by było zachęcić do farmakologicznego leczenia.
A dewocja "od zawsze" pojawiała się i pojawia, nie tylko podczas Mszy świętych z modlitwami o uzdrowienie, więc się nie dziwmy, nie oceniajmy, ale korzystajmy z czasu łaski.
Maria

Oceń 18 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TomaszL 20:30:08 | 2014-09-06
Trudno mi ocenić łódzkie Msze św. (o uzdrowienie ?) bo na nich nie byłem. Ale takowe modlitwy widziałem w innym wydaniu i dla mnie dużo w tym niezdrowej sensacji i zbyt dużych emocji. Dużo racji ma w swoim komentarzu misjonarz czy xyz. Dodam jedynie swoje kilka drobnych uwag.

Po pierwsze ile razy trzeba uczestniczyć w takowych modlitwach aby być trwale uzdrowionym? Co na takich modlitwach robią stali bywalcy? Nie zostali uzdrowieni, czy może odnaleźli w sobie jakieś nowe zranienia, czy choroby? A może przychodzą jedynie z potrzeby emocji, przeżycia czegoś „super” emocjonalnego?

Kolejny problem widzę w totalnym braku zrozumienia istoty Mszy św. Przecież każda Msza sw. jest sprawowana w intencji każdego z nas. Czy brak wiary sprawia, iż trzeba jakiś specjalnych na poły magicznych modłów?

Następny problem - wymuszanie na Duchu Świętym czy tez efekt manipulacji, czyli słynne spoczynki. Jakoś podczas Sakramentu Bierzmowania takowych efektów się nie spotyka. Czyżby biskup miejsca miał mniejsze zasługi u Ducha Św. niż jakiś świecki animator modlitw? A może Sakrament jest mniej ważny od emocjonalnej modlitwy? 

I na koniec, proste pytanie – spotkał ktoś osobiście po takich spotkaniach osobę uzdrowioną z jakiejś realnej fizycznej choroby. I to w dodatku z potwierdzoną diagnozą nieuleczalnej choroby i potwierdzonym cudownym wyleczeniem. Bo bajki o tzw. wyleczeniu ze „zranień” wypada włożyć do książki z bajkami o tzw. zranieniach.

Oceń 7 11 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~dgfy 20:12:55 | 2014-09-06
Chce jeszcze dodac, że w modlitwie Odnowy nie ma wiele EMOCJI. Wy tu piszecie o "emocjonalnym uniesieniu"... Co to za termin w odniesieniu do modlitwy w ogóle? Kiedy się modlę nie ma we mnie emocji, jestem cała "plain", mam otwarte serce, emocje odpadają jak zbędny dotąd balast! A co do śpiewów tańców i sytuowania siebie w tym wszytskim powiem Wam, że osoby modlące się nie OBSERWUJĄ innych wcale, ja nie wiem często kto mówi, kto śpiewa, kto wstał, kto usiadł, za to jestem w duchu modlitwy ze wszystkimi ktorzy sie modlą. I wychodzę przemieniona, taka godzina modlitwy to jest złoto życia.

Oceń 10 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~XYZ 23:34:20 | 2014-09-05
Mam trochę znajomych uczęszczających na te msze i sam też byłem kiedyś w kościele na Sienkiewicza w Łodzi, podczas jednego z tych... wydarzeń, a może w jakiejś części - wyreżyserowanych spektakli. Towarzystwo wzajemnej adoracji te "msze"; po stronie odwiedzających jest to tłumek bardzo mocno egzaltowanych, infantylnych nastolatek w okresie dojrzewania, które mniej lub bardziej histerycznie pragną dać ujście swojej dziecięcej miłości do całego świata; ubiór lekko hipisowski, anielskie spojrzenie, wielki krzyż na szyi w ręku modlitewnik – czystość, niewinność po prostu aniołki; obok nich jest dość liczna grupa młodych dziewczyn, które już przeszły okres dojrzewania, pewnie są na studiach, kończą je lub skończyły i coraz bardziej nerwowo rozglądają się za mężem. Starannie, powiedziałbym wręcz nienagannie ubrane, wystylizowane, tak żeby nie było za odważnie w końcu to kościół), ale też żeby było na czym oko zawiesić, trochę hipsterskich akcentów – żeby nie wyglądały jak własna ciotka, ale w końcu przyszły tu, żeby dobrze się sprzedać (oczywiście w pozytywnym znaczeniu ;-) - taka msza to okazja żeby wyrwać jakiegoś kandydata na narzeczonego i potem męża, więc śpiewają, modlą się ale cały czas też pilnie się rozglądają i polują na kandydata; chętnie zgadzają się uczestniczyć w obrzędzie polegającym na tym, że ktoś inny (najchętniej przystojny młody katolicki chłopak kładzie im rękę na głowie i modli się za ich uzdrowienie – to pewnie jakiś substytut przedmałżeńskiego seksu? ;-) Pewnie zostały wychowane w przekonaniu, że dobry kandydat na męża to taki wierzący, więc przybywają na msze dość tłumnie. Kolejna już mniej liczna grupa to zdesperowane kobiety w wieku 30+ 40+, które traktują to zgromadzenie jako ostatnią deskę ratunku na znalezienie kogokolwiek kto im się oświadczy, lub też już odpuściły zniechęcone bezowocnym szukaniem i śpiewają na całe gardło, że kochają tylko Jezusa i jego miłość je wypełnia... :-P

Oceń 5 26 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Cecilia. 23:10:44 | 2014-09-05
Msza z modlitwą o uzdrowienie... coś przepięknego! Rok temu całkiem przypadkiem trafiłam na nią w swojej parafii. Od tamtej pory uczestniczę w niej co miesiąc. Polecam wszystkim! Życzę Wam, abyście chociaż raz w życiu mogli uczestniczyć w takiej Mszy świętej.
Pozdrawiam serdecznie. Z Panem Bogiem.

Oceń 10 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~misjonarz 22:08:21 | 2014-09-05
Wiele spraw można tu poruszać, ale sam chodziłem na te "msze o uzdrowienie" i właściwie tylko chodziłem :-). Być może za wiele się spodziewałem ?, ale od pewnego czasu jestem wolndy do tego a nawet sceptyczny. Znam nawet przypadek (osobiście), że pewna dziewczyna spodziewała się po tym ( a dużo razy była na takich mszach) uzdrowienia wewnętrznego (zranień rodzinnych) i uzdrowienia psychicznego. Tymczasem poprawiało się jej tylko na chwilę ale nie poprawiło, bo dostała takiego kryzysu, że wylądowała na oddziale psychiatrycznym i to poważnie - 3 -m-ce pobytu. Teraz bierze leki antydepresyjne a skutek jest taki, że jest nieżyciowa i wciąż: zamulona, przymulona i jakby na niskich obrotach. Tak więc skutek mszy św. o uzdrowienie zawiera w sobie też efekt placebo i nie potrzeba do tego mszy św. wystarczy jakoś tam "wierzyć". Uważam, iż istnieją prawdziwe uzdrowienia, ale są  one bardzo rzadkie, dlatego większość tzw. "świadectw", to efekt sugestii, tak samo, jako tzw. "upadki". Ooo właśnie, widywałem msze, że było mnóstwo "upadków w duchu", na innych zaś bardzo sporadyczne a raz widziałem namacalnie młodą osobę, która była w pewnego rodzaju szoku psychologicznym, po "upadku". Tak więc sprawa jest naprawdę złożona i trzeba się jej przyglądać a później ? No później - "po owocach ich poznacie".

Oceń 7 8 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Piotr 22:06:35 | 2014-09-05
Nie oszukujmy się. Odnowa w duchu Świętym to rodzaj ruchu charyzmatycznego, który został zapoczątkowany przez Zielonoświątkowców (Pentekostalizm), a potem rozprzestrzenił się w kościołach protestanckich. Tzw. Odnowa w Duchu Świętym to wprowadzanie heretyckich, reformatorskich, protestanckich wątków do Kościoła Katolickiego. Szerzenie herezji i odciąganie odwiary w prawdziwego Chrystusa. Niszczenie katolickiej Tradycji podkopanej już i tak przez SVII.
Zastanówcie się w czym uczestniczycie - wy którzy bierzecie udział w tych heretyckich obrzędach!

Oceń 8 12 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Ewa 23:29:13 | 2014-09-04
Też byłam na Mszy św. odprawianej przez o. Witko, poleciła mi koleżanka, kiedy jej powiedziałam, że ktoś mi bardzo bliski jest poważnie chory. Poszłam (sama) pełna obaw, bo w dużym tłumie cięzko jest się skupić na modlitwie. Ale ludzi nie było tak dużo, kościół mały, wszyscy poważni, wyciszeni. Msza była dla mnie piękna, bardzo to przeżyłam.
"Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła"Łk 17, 11-19
"Wszystko ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem"

Oceń 19 5 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook