Świętość to normalność, ona jest dla wszystkich

Różaniec

Bóg najbardziej pragnie, byśmy stawali się coraz bardziej święci, podobnie jak On jest święty. Niestety, wielu ludzi ma dziwne wyobrażenie o świętości i właśnie dlatego dorastanie do świętości nie jest ich największym pragnieniem.

 

 

Niektórzy mylą świętość z doskonałością. Tymczasem ten, kto dąży do doskonałości, usiłuje być jak Bóg, natomiast człowiek, który dąży do świętości, pragnie Boga naśladować. Pragnie kochać Boga, samego siebie i bliźniego dojrzałą miłością, mimo że pozostaje niedoskonały w sferze cielesnej, emocjonalnej, intelektualnej, moralnej czy społecznej. Świętość mylona z perfekcjonizmem i doskonałością nie pociąga, lecz nawet przeraża. Błąd drugi to kojarzenie świętości z cierpiętnictwem, z naiwnym dźwiganiem niezawinionego krzyża, z nadstawianiem drugiego policzka; przekonanie, że święty to jakiś dziwak, dewot, który niemal nie wychodzi z kościoła.
 

Świętość to normalność

 
Tymczasem Biblia ukazuje świętość jako najpiękniejszą normalność, do jakiej zdolny jest człowiek. Jest to normalność oparta na respektowaniu norm Ewangelii oraz naśladowaniu Jezusa. Syn Boży w ludzkiej naturze wszystkim czynił dobrze. Swoją mocą, mądrością i dobrocią przemieniał tych, których spotykał.
 
Świętość Chrystusa nie odstrasza, lecz zdumiewa i pociąga. Bóg stworzył mnie na swój obraz. On dosłownie wychodzi z siebie i staje się człowiekiem po to, żebym ja stawał się większym od samego siebie. Zasadniczy problem współczesnych ludzi polega nie na tym, że trudno im odkryć powołanie szczegółowe - do małżeństwa, kapłaństwa czy życia konsekrowanego - ale na tym, że nie realizują oni podstawowego powołania, czyli powołania do świętości. Naszą sytuację na ziemi symbolizuje historia syna marnotrawnego. Uświadamia nam ona, że każdy z nas zagrożony jest nie tylko przez innych ludzi, ale nawet przez samego siebie, gdy uwierzy w naiwne wizje życia i fałszywe wartości. Wtedy może utracić wszystko: miłość, prawdę, zdrowie, radość życia, nadzieję na przyszłość. Syn marnotrawny nie został oszukany przez złych ludzi. Miał szczęście dorastać u boku kochającego ojca. Jednak nawet w takiej sytuacji pozostał kimś zagrożonym. Po grzechu pierworodnym każdy z nas jest wewnętrznie zraniony. Łatwiej jest nam wybierać drogę przekleństwa i śmierci niż drogę błogosławieństwa i życia. Łatwiej sięgać po te książki czy gazety, które nie stawiają wymagań, niż po takie, które ukazują miłość i prawdę. Łatwiej jest spotykać się z ludźmi prymitywnymi niż ze szlachetnymi. Łatwiej respektować demokrację i tolerancję niż miłość i prawdę. W tej sytuacji dorastać do świętości z radością mogą ci, którzy stawiają sobie Boże wymagania po to, żeby spełniać Boże pragnienia. Człowiek, który nie dostrzega swoich ograniczeń, nigdy ich nie pokona, a ten, kto nie dostrzega swojej wielkości, nie stanie się świętym. Człowiek dorastający do świętości zna prawdę na własny temat. Każdy z nas ma możliwość oszukiwania samego siebie. Myślimy wtedy w sposób magiczny, życzeniowy, selektywny. Oszukiwanie siebie to zwykle próba naiwnego usprawiedliwiania swoich błędów. Przykładem są alkoholicy i narkomani, którzy zwykle tak długo oszukują samych siebie, że z tego powodu umierają. Najgroźniejszym oszustwem jest przekonanie, że istnieje łatwe szczęście, czyli szczęście osiągnięte bez wysiłku, bez dyscypliny, bez prawdy i miłości, bez przyjaźni z Bogiem, bez respektowania głosu sumienia. Gdyby takie szczęście istniało, wszyscy ludzie byliby szczęśliwi. Kto myśli mądrze, jak Chrystus, ten wie, że albo szuka trudnego szczęścia, czyli świętości, albo nieszczęście "zgłosi się" do niego samo.
 

Kochać jak Chrystus

 
Świętość to nie tylko szczyt mądrości, ale też szczyt dobroci, czyli miłość. Miłość, jakiej uczy nas Chrystus, to decyzja, by troszczyć się o rozwój drugiej osoby. Kochać ją, a więc być obecnym w jej życiu tak, by łatwiej jej było stawać się najpiękniejszą wersją samej siebie. Miłość jest troską o los drugiego człowieka, a nie szukaniem dobrego nastroju. Troska ta wyraża się poprzez słowa i czyny, które są dostosowane do zachowania drugiej osoby. Inaczej wyrażamy miłość wobec dziecka, a inaczej wobec dorosłego. Inaczej postępujemy wobec ludzi wrażliwych i szlachetnych, a inaczej wobec egoistów czy cyników. W miłości obowiązuje zasada: To, czy kocham ciebie, zależy ode mnie, ale to, w jaki sposób wyrażam miłość, zależy od ciebie i od twojego postępowania. Dojrzała miłość nie ma nic wspólnego z naiwnością i dlatego obowiązuje tu jeszcze druga reguła: To, że kocham ciebie, nie daje ci prawa, byś mnie krzywdził. Obydwie zasady potwierdza Chrystus. Tych, którzy byli dobrej woli, uzdrawiał, rozgrzeszał, przytulał, stawiał za wzór, bronił przed krzywdą. Natomiast tych, którzy byli cyniczni i zatwardziali w złu, wzywał do nawrócenia, a nawet surowo upominał. Święty to ktoś, kto naśladuje taką właśnie mądrą miłość.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.89

Liczba głosów:

44

 

 

Komentarze użytkowników (8)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Molly 19:56:51 | 2012-03-16
Z całym szcunkiem beznadziejny tekst:
"Niektórzy mylą świętość z doskonałością. Tymczasem ten, kto dąży do doskonałości, usiłuje być jak Bóg" ,a za moment to:

"Świętość mylona z perfekcjonizmem i doskonałością nie pociąga, lecz nawet przeraża."

Czyli niektórzy próbują być doskonali, czy raczej ich to nie pociąga i przeraża ... ?

Pyzkłady, bo ja nie znam ani jednego człowieka który poprzez wiarę próbuje być doskonały jak Bóg ... coś mi tu nie gra ...

Mały cytat :

"Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski." (Mt 5,48)

Oceń 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

tata 11:08:45 | 2011-04-15
Chwała Panu Bogu za tak piękne słowa tak pięknego, ciepłego Człowieka jak x. Marek !!!!
Oby Dobry Bóg pomnażał w naszych sercach MIŁOŚĆ!!!!

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~agawa 09:40:56 | 2011-04-15
Nie ma szkół uczących jak żyć w małżeństwie, tylko rodzice młodych swym życiem mogą pokazać jak być powinno. A jeśli w ich związku jedno zawodzi i odchodzi? Myślę, że to które zostaje może też uczyć jak wybaczać, jak być wiernym "mimo-pomimo"... jak z godnością i miłością trwać w sakramencie.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Chrystus ma nas 22:06:30 | 2010-09-07
Chrystus nie ma juz rąk - ma tylko nasze ręce - by czynić dziś dzieła swoje
Chrystus nie ma juz głosu - ma tylko nasz głos - by mówić dzisiaj o sobie
Chrystus nie ma juz nóg - ma tylko nasze nogi - by iść dzisiaj ku ludziom
Chrystus nie ma juz sił - ma tylko siły nasze   - by prowadzić ludzi do siebie
Chrystus nie ma juz Ewangelii - które by oni nie czytali
lecz to co mówimy i czynimy - jest Ewangelią, która sie własnie pisze
Modlitwa do Ukrzyzowanego - anonimowego Flamandczyka z XV wieku.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Robert 15:46:46 | 2010-09-07
Nie ma świętości bez miłości, sztuką jest otworzyć się na miłość i kochać (oczywiście Boga i człowieka, a nie swój samochód czy swojego kota). W dążeniu do świętości, jak mówił o. Leon Knabit, nie chodzi o to, by uporczywie przestrzegać przykazań - tak jak to miało miejsce z zarzutami starożytnych Żydów wobec Jezusa, który uzdrowił w szabas albo nie umył rąk przed jedzeniem. Chodzi raczej o to, by nauczyć się kochać (i Boga, i bliźniego, i siebie), bo ktoś, kto kocha, nigdy nie będzie działał na szkodę wobec obiektu swej miłości. A grzech to właśnie krzywdzenie Boga, siebie, drugiego człowieka...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~szukać Boga w człowieku 09:49:14 | 2010-09-07
"Uczyńmy człowieka na obraz i na podobieństwo nasze..." (Ks. R. I, 26).
 Bóg chce mieć człowieka, stworzenie swoje, które by najbardziej odbijało te Jego doskonałości. Chciał mieć tu na ziemi jakieś odbicie swoje, obraz swój i w tym obrazie swoim - w człowieku chciał być czczony, w człowieku chciał być szanowany. Pogaństwo zapomniało o tym i uprawiało bałwochwalstwo, czcili swoje wytwory. Judaizm poszedł w tym kierunku. A Chrystus przypomniał, że każdy człowiek przez swoje człowieczeństwo jest kimś, kto ma być czczony w zastępstwie Boga i jako podobieństwo Boże. Ten człowiek był i jest nadal tak strasznie poniewierany! Jakże trzeba bronić Boga w tym człowieku!
Dzisiejszemu człowiekowi potrzeba jakiejś dziwnej prostoty. Dzisiejszy człowiek szuka Boga nie w dziełach ludzkich, lecz w człowieku". /ks.J.Z./

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Aura 14:10:44 | 2010-03-15
Dziękuję za artykuł.
Szczególnie ważne są dla mnie poniższe słowa

"W miłości obowiązuje zasada:
To, czy kocham ciebie, zależy ode mnie, ale to, w jaki sposób wyrażam miłość, zależy od ciebie i od twojego postępowania.
"

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook