Jaki jest mój model nieba?

(fot. ground.zero/flickr.com)

"Niebo -tam spoglądają święci, gdy są jeszcze na ziemi. Patrzą z uwielbieniem i pragnieniem. My, zwykli śmiertelnicy, spoglądamy tam zbyt rzadko, acz nie bez sentymentu".

 

Analiza różnych modeli nieba, jakie pojawiały się na przestrzeni wieków, proponowane przez osoby lub ruchy kulturowe, włącznie ze współczesnością, każe zwrócić uwagę na kilka ważnych zjawisk, niezmiennych, mimo dokonujących się przeobrażeń historycznych. Po pierwsze, należy podkreślić ważny fakt, że niebo, kojarzone ze szczęściem, trwałym lub narastającym, nie było podawane w wątpliwość. Zmianie ulegały jedynie jego modele, sposób wyobrażania sobie przeżywanych w nim radości, stopień rozkoszy i przyjemności, które będą udziałem jego mieszkańców. Wątpliwości nie budzi więc niebo, jako takie, ale raczej panująca w nim atmosfera. Po drugie, warto zauważyć, że prawie zawsze "klimat" życia przyszłego pozostawał w istotnym związku z sytuacją, jaka panowała na ziemi. Szedł w parze z zainteresowaniami (duchowymi, intelektualnymi, estetycznymi, materialnymi, politycznymi, gospodarczymi itd.) konkretnych ludzi, środowisk, a nawet państw. Niebo było więc wieczną możliwością pogłębienia radości już doznawanych lub uzupełnieniem aktualnie brakujących. Było przedmiotem tęsknoty za czymś lepszym i trwalszym, albo pragnieniem "przeniesienia" w zaświaty szczęścia już przeżywanego. Po trzecie, w każdym z poznanych dotychczas obrazów nieba, pozostawało ono, mimo intelektualnego i duchowego wysiłku, rzeczywistością tajemniczą, niepoznawalną. Kto wierzył, wiedział, że Bóg nie powiedział wszystkiego na temat nieba, nie opowiedział w szczegółach, jakie będzie szczęście zbawionych, jak przeżywać będą dar radości. Obiecał jedynie, że gdy się w nim znajdą, doświadczą realizacji najśmielszych marzeń, najbardziej odważnych tęsknot. Odpowiadało to psychologii człowieka, który jest w stanie wyobrazić sobie wyłącznie to, co już w jakimś stopniu przeżywa, czego już doświadcza. Marzenie jest wówczas pomnożeniem intensywności tęsknoty, poszerzeniem obszaru radości, powiększeniem pragnień. Uwaga ta znajduje potwierdzenie w życiu dziecka. Obserwując jego rozwój, łatwo zauważyć, że w miarę dorastania doznaje ono coraz to nowych przeżyć i radości, które wcześniej były mu zupełnie obce, nieznane. Dziecku, które ma problemy z poruszaniem się, trudno wytłumaczyć, że narty czy górski spacer mogą być źródłem wielu przyjemnych doznań. Przekonujemy się o tym w wieku dojrzałym i robimy to wówczas chętnie i często. Z czymś podobnym mamy do czynienia w przypadku opisywania doznań nieba. Wyobrażenia o nim ulegają zmianie na równi z wiekiem, sytuacją zewnętrzną, rodzinną, potrzebami duchowymi czy materialnymi, przeżywanymi trudnościami. Na postawione więc pytanie, w jaki sposób wyobrażam sobie niebo, odpowiedzi padają różne.

 

Gośka, lat 14, wyobraża sobie niebo w następujący sposób: "Myślę - pisze - że niebo będzie jak najpiękniejszy, nieogarniony ogród, gdzie będzie można się schować albo tańczyć na polanie. Będzie mnóstwo wspaniałych kwiatów i drzew owocowych, strumieni. Będą małe wioski, w których będą żyli przyjaciele, poznani jeszcze na ziemi. A wieczorami wszyscy będą się razem spotykać, bawić się, śmiać i śpiewać". Michał, również w wieku lat 14, wyobraża sobie, że w niebie "panuje wzajemna miłość, a ludzie czują się tam wspaniale. W niebie panuje także luksus, więc ludzie marzą, aby tam być. Jednak najważniejsze jest to, że tam będziemy żyć wiecznie pod opieką Boga". Paulina z kolei, mająca 15 lat, widzi niebo, jako "miejsce wiecznego szczęścia, które jest nagrodą za dobre życie. Doświadcza się w nim stałej obecności Boga, co daje radość, którą tu na ziemi trudno nam sobie wyobrazić. Tam możemy wreszcie ujrzeć Boga, który był ukryty przed nami na ziemi".

 

Jak łatwo zauważyć, w wyobrażeniach Gośki, Michała czy Pauliny powracają dość podobne modele nieba, analogiczne do tych, z którymi zetknęliśmy się wcześniej, analizując dzieje kultury europejskiej. Był to więc model nieba-ogrodu, nieba-luksusu, na straży którego stoi Stwórca. Obrazy te pojawiały się wcześniej i należy przypuszczać, że pozostaną na zawsze w umyśle ludzi. Modele te mówią również o obecności Boga, jako źródle prawdziwej, trwałej radości, trudnej do opisania w warunkach ziemskich, choć bardzo realnej. Radość ta będzie wypływać z obecności Boga i z poznawania Jego tajemnicy.

 

W zmienionej nieco formie, przy bardziej rozbudowanej szacie słownej, zbliżone obrazy nieba powracają u nieco starszych nastolatków. Na postawione pytanie o niebie ktoś z nich odpowiadał: "Niebo kojarzy mi się ze szczęściem. Jest to miejsce, gdzie nie będzie już więcej smutku, bólu, zła, problemów, pogoni za wszystkim co materialne. Jest to miejsce, gdzie spotkam wszystkich moich bliskich, a zwłaszcza przyjaciela, za którym tęsknię od dwóch lat. Tam będziemy mieli wiele czasu i będziemy wreszcie razem - piękni i radośni. A razem z nami będzie Bóg, wreszcie namacalny, bliski i prawdziwy".

 

Komuś innemu z kolei niebo kojarzy się z rejsem: "Po śmierci człowiek wsiada na piękny jacht i płynie, na wyspę lub coś w tym rodzaju. W zależności od tego, czy jego życie było dobre czy złe, pogoda i warunki będą dobre lub niekorzystne". Jeszcze inny pisze: "Niebo -tam spoglądają święci, gdy są jeszcze na ziemi. Patrzą z uwielbieniem i pragnieniem. My, zwykli śmiertelnicy, spoglądamy tam zbyt rzadko, acz nie bez sentymentu". Wśród odpowiedzi pojawiła się również i następująca: "Niebo - pustka o zabarwieniu niebieskim".

 

Również dla tej grupy osób niebo nie jest pojęciem obcym, nie jest rzeczywistością bez znaczenia, obrazem bez pejzażu. Może "rzadko, acz nie bez sentymentu" młodzi myślą o nim, rozmawiają na jego temat, tęsknią za nim. Niezależnie więc od intensywności kolorów użytych, do jego odmalowania istotne rysy nieba, pozostają te same. I chociaż dla jednych przybiera ono kształty bardziej duchowe, dla innych bardziej materialne, i chociaż jedni wierzą w nie mocno, a wiara drugich jest nieco słabsza, to jednak nikt z pytanych o wypowiedzenie się na jego temat, nie dawał jasno do zrozumienia, że usunął je ze swojego słownika życia. Pytani przyznawali raczej, że niebo zajmuje w nim istotną pozycję.

 

Sytuacja powtarza się w przypadku studentów. Jeden z zapytanych o jego wyobrażenie nieba, odpowiedział: "Niebo kojarzy mi się z wiosną i ciepłem, co pociąga za sobą wszystkie pozytywne uczucia: radość, miłość itp. Natomiast jeśli byłoby to skojarzenie z zimą, to musiałaby to być to zima pełna śniegu, z pokrytymi śniegiem choinkami, które można objąć i do nich się przytulić. I jeszcze jedno skojarzenie, tym razem pozaprzyrodnicze: niebo kojarzy mi się ze spotkaniem ze wszystkimi, których kocham i nie tylko. Można się tam z nimi spotkać, kiedy się chce, o każdej porze". Dla innego z kolei niebo było mniej materialne, a bardziej duchowe, mniej miejscem, bardziej zaś stanem. Odpowiadał: "[niebo to] stan przebywania z Bogiem, doświadczanie Jego obecności w sposób maksymalny, w pełnej radości i kontemplowaniu Boga. Kojarzy mi się również z dzieleniem się tą radością z innymi. Miejsce realizowania naszych marzeń, miejsce ciągłego rozwijania się i radości z panowania Boga i nowej rzeczywistości". Inny z zapytanych napisał natomiast, że niebo to "podróż w głąb - do środka. Trzymam za rękę Boga i poznaję Jego i wszystkich ludzi. Mam na to czas (wieczność)". Nie brakowało także skojarzeń nieba z ogrodem, ponieważ ktoś widział niebo, "jako piękną, zieloną i słoneczną krainę, w której panuje wieczny pokój i miłość, wypływające z faktu przebywania z Bogiem". I ostatnia jeszcze odpowiedź: "Niebo to spokój. Niebo to ład i sens najgłębszy. Niebo to radość przebywania z tymi, których kochało się na ziemi. Niebo to ciągła świadomość swojego «ja». Niebo to Obecność Tego, którego tak trudno było dostrzec na ziemi. Aniołem nie jestem, ale niebo jest tym, czego pragnę już tu na ziemi".

 

Można się zgodzić z wnioskiem, że za niebem tęsknili, tęsknią i tęsknić będą wszyscy. Tęsknoty te rodziły się z pragnień za lepszym jutrem, lepszą i bardziej autentyczną/trwałą miłością, za przyjaźnią, która się nie kończy. Pragnienia te uskrzydlały ludzki umysł, który chciał poznać, odsłonić, przebić się przez mgłę niewiedzy. Wzmacniały one serce, dodawały odwagi. Piękne wyobrażenia tworzyły struktury pięknej przyszłości. Tęsknoty i wyobrażenia o rajskiej przyszłości opisuje Zbigniew Herbert w swoim wierszu - Sprawozdanie z raju.

 

W raju tydzień pracy trwa trzydzieści godzin pensje są wyższe ceny stale zniżkują

praca fizyczna nie męczy (wskutek mniejszego przyciągania)

rąbanie drzewa to tyle-co pisanie na maszynie

ustrój społeczny jest trwały a rządy rozumne

naprawdę w raju jest lepiej-niż w jakimkolwiek kraju.

Na początku miało być inaczej -

świetliste kręgi chóry i stopnie abstrakcji

ale nie udało się oddzielić dokładnie

ciała od duszy i przychodziła tutaj

z kroplą sadła nitką mięśni

trzeba było wyciągnąć wnioski

zmieszać ziarno absolutu z ziarnem gliny

jeszcze jedno odstępstwo od doktryny ostatnie odstępstwo

tylko Jan to przewidział: zmartwychwstaniecie ciałem

Boga oglądają nieliczni

jest tylko dla tych z czystej pneumy

reszta słucha komunikatów o cudach i potopach

z czasem wszyscy będą oglądali Boga

kiedy to nastąpi nikt nie wie.

Na razie w sobotę o dwunastej w południe

syreny ryczą słodko

i z fabryk wychodzą niebiescy proletariusze

pod pachą niosą niezgrabnie swe skrzydła jak skrzypce.

 

Każdy z ludzi pragnie nieba. Pragnie go tak bardzo, jak bardzo pragnie szczęścia, zdrowia, radości, pokoju, przyjaźni, bezpieczeństwa, pewności jutra... Każdy tęskni za niebem, bo każdy tęskni za byciem lepszym, doskonalszym, mądrzejszym, bardziej kochającym... Nikt nie zdoła uciec od tych tęsknot. Są trwałe, pielgrzymują z nim, słowem - one kochają stworzenie. Jakie więc jest moje niebo? Na to pytanie odpowiedzi udzielić winna każda chwila życia.

 

 

Zdzisław Józef Kijas OFMConv - Niebo-czyścieć-piekło

 

Wyobrażenia trzech stanów ostatecznych: nieba, piekła i czyśćca, przechodziły na przestrzeni wieków ewolucję. Ojciec Zdzisław Kijas bada, w jaki sposób rzeczywistości te przedstawia Biblia, święci i mistycy, pisma ojców i doktorów Kościoła oraz teologów innych wyznań chrześcijańskich i literatura piękna. Autor pisze też o wierzeniach dalekiego Wschodu, kulturze starożytnych Greków i Rzymian.

Książka ta, daleka od teologicznych spekulacji, ukazuje istotę stanów nieba, czyśćca i piekła, uzmysławiając Czytelnikowi ich jakże nieteoretyczny wymiar.

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

10

 

 

Komentarze użytkowników (5)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Marcudi 02:51:32 | 2013-11-12
Kościół Katolicki - czyli ciemnota górą!

Oceń 1 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~<...> 15:10:43 | 2013-11-01
Niebo jest wypełnieniem tęsknoty za prawdą, miłością i sprawiedliwością. Ci którzy teraz szczerze tego nie pragną nie będą w niczym nasyceni.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Jan Maria 14:11:26 | 2013-11-01
Gdy człowiek, osiąga pokój tu na Ziemi, może z pełną ufnością zamknąć oczy i oddać ducha Bogu.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Szakal 14:10:32 | 2013-11-01
http://wzrostwiary.blogspot.com/2013/10/listopad-miesiacem-modlitwy-za-zmarych.html

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~wierny 12:03:22 | 2013-11-01
Nastanie czas, że ludziom niebo i rzeczy ostateczne zobojętnieją, bo nie będą się modlić do Ducha Świętego o wytrwanie przy Bogu i pragnieniu rzeczy ostatecznych. Zresztą niebo nie jest naszym celem ostatecznym, gdyż zgodnie ze słowami Apokalipsy będzie nowa ziemia a na niej nowe niebieskie Jeruzalem - miasto-symbol nowej cywilizacji po zmartwychwstaniu. Ale zanim te czasy nadejdą mogą być czasy bardzo trudne zgodnie ze słowami Apokalipsy, że nadejdą takie czasy, że ludzie będą pragnąć śmierci, ale śmierć od nich ucieknie. Zatem i śmierć jest łaską od Boga jako zakończenie naszego ziemskiego życia, łaską, której wcale można nie dostąpić. Zatem choć Kościoła bramy piekielne nie przemogą to jednak może mieć ciężko, gdyż np. nie modlimy się o to by żyć charyzmatami Ducha Świętego, nie modlimy się o to by być silniejszymi od szatana a nawet od całego piekła. Sataniści się ,,rozwijają" a Kościół stoi praktycznie w miejscu. Tak więc trzeba już tu na ziemi rozwijać się w kierunku Boga, tak, aby piekło nie stłumiło Kościoła, aby chwała Boga jaśniała w świecie.

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook