Czego Biblia zakazuje kobietom?

WAM
(fot. shutterstock.com)

"Kobiety mają (...) milczeć" - te słowa szokują wielu czytelników Nowego Testamentu. Czego tak naprawdę kobietom zakazuje Pismo? Ten kontrowersyjny fragment wyjaśnia Andrzej Sionek.

 

"Kobiety mają na tych zgromadzeniach milczeć; nie dozwala się im bowiem mówić, lecz mają być poddane, jak to Prawo nakazuje" (1 Kor 14, 34).

 

Nakaz milczenia kobiet wypowiedziany w tym fragmencie nie nawiązuje stylem do wcześniejszych rozważań Pawła. Nie jest z nich spójnie wyprowadzony. To gwałtowne przejście stwarza wrażenie, jakby Paweł wprowadzał temat poboczny, pochodzący z innego porządku. Nakaz ten to jednak w istocie ciąg dalszy wcześniejszego wywodu dotyczącego stosownych zachowań kobiet (1 Kor 11). Tym razem wprowadzeni zostajemy w kwestię wypowiadania się w kontekście zaistniałych relacji pomiędzy członkami wspólnoty. Ukazane mamy też zewnętrzne tego konsekwencje zarówno w czynie (1 Kor 11,16), jak i w słowie (1 Kor 14,36).

 

W nowym, rodzącym się kulcie istniało pewne zamieszania co do roli kobiet. W wielokulturowym środowisku Koryntu nie istniał jeden standard regulujący sprawy kultu, rodziny i publicznych zgromadzeń. Standardem w świecie żydowskim był brak możliwości publicznego wypowiadania się kobiet w kulcie synagogalnym, natomiast standardem obyczajowym w świecie greckim - odsunięcie kobiet od publicznych zgromadzeń o charakterze politycznym czy sądowniczym, lecz nie dotyczyło to już zgromadzeń o charakterze kultowym, w których brały one aktywny udział.


W tym kontekście stwierdzenia Pawła: "Kobiety mają na tych zgromadzeniach milczeć; nie dozwala się im bowiem mówić" (1 Kor 14,34) nie można interpretować jako odebrania kobietom wszelkiej możliwości wypowiadania się na zgromadzeniu.

 

Paweł już wcześniej (1 Kor 11,2-16) bronił miejsca kobiet w kulcie, pozycji, którą otrzymały w wyniku suwerennej emancypującej woli Ducha.

 

Kiedy wcześniej padł nakaz milczenia (1 Kor 14,26-33), dotyczący nieodpowiedzialnej posługi natchnionym słowem, nie był on kierowany tylko do kobiet, ale do mężczyzn i kobiet. Paweł nie chce ograniczać kobietom dostępu do doświadczeń Ducha i Jego natchnień. Nie kwestionuje jednak przy tym tradycji, która nie zezwalała kobietom na pouczanie, przejmowanie inicjatywy czy władanie nad mężem (αὐθεντεῖν ἀνδρός) (1 Tm 2,12nn). Pawłowi chodziło więc nie o generalne milczenie kobiet na spotkaniach, lecz o ograniczenie jakiegoś specyficznego rodzaju wypowiadania się.

 

Czy Paweł mógł zakazać kobietom prorokowania? Z pewnością nie. Wszyscy mieli przecież prorokować, z proroctw korzystała cała wspólnota (1 Kor 14,29). Płeć, podobnie jak statut społeczny czy pochodzenie, nie może tu stanowić ograniczenia (1 Kor 12,13). Już wcześniej dostrzegliśmy wzmiankę o tym, że kobiety mogły posługiwać słowem natchnionym w całkowitej wolności Ducha, modląc się i prorokując (1 Kor 11,5).


Czy zakaz taki mógłby dotyczyć mówienia językami? Wydaje się, że nie, bo przecież w dużym stopniu pozbawiłby wspólnotę udziału w natchnieniach, a ponadto ostatecznie byłby niezgodny z uznanym prawem kobiet do publicznego modlenia się i prorokowania: Każda zaś kobieta, modląc się lub prorokując z odkrytą głową, hańbi swoją głowę (1 Kor 11,5).


Czy nakaz milczenia kobiet mógł dotyczyć publicznego rozeznawania proroctw? Czy chodzi o to, aby nie rozeznawały one publicznie, lecz jedynie w domach, z udziałem męża, gdyż w przypadku publicznego wartościowania proroctw przez kobiety relacja pierwszeństwa domu byłaby zachwiana?

 

Jeśli tak, oznaczałoby to sporą różnicę między prorokującym i publicznie rozeznającym, jeśli chodzi o sprawowany autorytet. Taka interpretacja, że kobieta może posługiwać słowem natchnionym, lecz nie powinna brać udziału w jego publicznym rozeznaniu, wydaje się spójna i do pogodzenia z zasadniczym tokiem rozumowania. Jednakże nie jest w ogóle explicite wspomniana.


Członkowie wspólnoty mieli za sobą doświadczenie prorockie związane z ich udziałem w różnych kultach pogańskich, których siłą napędową częstokroć były zadawane pytania. Kobiety mogły zakładać, że chrześcijańskie prorokowanie funkcjonuje na podobieństwo przepowiadania przyszłości w Delfach, że sprowadza się ono do zadawania osobistych pytań i otrzymywania na nie odpowiedzi. Prorokinie w Delfach zasypywane były przecież pytaniami kobiet dotyczącymi ich losu, przeznaczenia, dzietności, powodzenia, sytuacji rodzinnych itp.


Być może na spotkaniach padały i mniej stosowne pytania, zakłócające ich przebieg i sam proces rozeznawania, burzące równowagę między mówieniem a milczeniem i odwracające uwagę od Ducha i Jego posługi we wspólnocie, od dawanego przez Niego objawienia. Czas spotkania wspólnoty na modlitwie nie miał przecież stawać się sesją pytań i odpowiedzi, jak na przykład przy wyroczni w Delfach.

 

Wydaje się, że tu może leżeć główny powód skierowania przez Pawła zdecydowanego apelu do kobiet.

 

Prorokowanie wśród chrześcijan jest czymś innym. Prorok mówi wyłącznie w odpowiedzi na przynaglenie, namaszczenie Ducha, bez jakiejkolwiek uprzedniej inicjatywy ze strony człowieka. Paweł potwierdza więc aspiracje kobiet do wzrastania w poznaniu, lecz wskazuje, że miejscem na stawianie pytań jest przede wszystkim dom.

 

Najwyraźniej zakłada, że konstruktywnym rozwiązaniem jest dialog małżeński. Nie pozbawia przy tym kobiet twórczego zaangażowania w kreowanie kultu (zob. 1 Kor 11), koryguje jedynie pewne nadużycie związane z niewłaściwym wykorzystaniem danego im przywileju.


Podsumowując dotychczasowe rozważania: Kobiety mogą modlić się, prorokować, mówić językami. Zabrania im się natomiast zamieniać spotkanie modlitewne w czas zadawania pytań, w poszukiwanie rozwiązań dla spraw związanych z własnym domem.

 

Poddanie (uległość), o jakim pisze Paweł, dotyczy w dużej mierze prowadzenia Ducha. On bowiem jest autorem kultu, On prowadzi zgromadzonych do tego stopnia, że nie widzimy, aby w liście wspomniani byli sami przewodzący spotkaniom. Stawianie w centrum spotkania wspólnoty pytań związanych z domem zaburzało więc także suwerenną aktywność Ducha. Stąd kategoryczne wezwanie: nie dozwala się (ἐπιτρέπεται) im bowiem zabierać głosu. One bowiem też mają być poddane.

 

*   *   *

 

Tekst pochodzi z książki Andrzeja Sionka pt. "Charyzmaty. Aktywna obecność Boga w Kościele". Tutaj zakupisz ją 10 procent taniej!

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.43

Liczba głosów:

14

 

 

Komentarze użytkowników (3)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Bazyli 08:07:46 | 2017-11-03
W środowisku żydowskim kobiety miały podrzędną i marginalną rolę. A ponieważ religia żydowska stanowiła podstawę i jest integralną częścią religii chrześcijańskiej to ta podrzędna rola kobiety została przeniesiona do nowej wiary. 
Zupełnie inaczej było w Cesatrstie Rzymskim. Ale nowa wiara zmusiła kobiety do przyjęcia podrzędnej roli takiej jak w społeczeństwie żydowskim.

Oceń 7 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Bazyli 08:07:46 | 2017-11-03
W środowisku żydowskim kobiety miały podrzędną i marginalną rolę. A ponieważ religia żydowska stanowiła podstawę i jest integralną częścią religii chrześcijańskiej to ta podrzędna rola kobiety została przeniesiona do nowej wiary. 
Zupełnie inaczej było w Cesatrstie Rzymskim. Ale nowa wiara zmusiła kobiety do przyjęcia podrzędnej roli takiej jak w społeczeństwie żydowskim.

Oceń 4 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piecuszek 00:46:38 | 2017-11-03
Ile sie trzeba nabelkotac zeby wytlumaczyc ze kobieta nie ma prawa glosu...

Oceń 9 5 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook