5 rzeczy, które trzeba zrobić przed spowiedzią

Dariusz Piórkowski SJ
(fot. shutterstock.com)

Przygotowanie do spowiedzi nie może być robione "na szybko". Oto 5 rzeczy, które warto sobie uświadomić, zanim pójdzie się do kościoła i uklęknie w konfesjonale.

 

1. Sednem spowiedzi nie są grzechy

 

Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że "droga nawrócenia i pokuty została wspaniale ukazana przez Jezusa w przypowieści o synu marnotrawnym, w której centralne miejsce zajmuje "miłosierny ojciec" (Łk 15, 11-24) (KKK, 1439).

 

Także podczas spowiedzi w centrum pozostaje Ojciec, a nie nasze grzechy, opory i uczucia, które się w nas rodzą, czy nawet taki czy inny spowiednik. Spróbujmy więc popatrzeć na przygotowanie do spowiedzi i przeżycie samego sakramentu pojednania przez pryzmat tej przepięknej przypowieści.

 

 

2. Czasem pragnienie spowiedzi rodzi się niespodziewanie

 

Początkiem nawrócenia syna było to, że się zastanowił, dosłownie "doszedł do swoich zmysłów", gdy dokuczyła mu bieda i śmierć zajrzała mu w oczy. I wtedy przypomniał sobie o ojcu w domu. I o chlebie, na który można będzie tam zapracować. Na dnie jego duszy pozostał jednak pozytywny obraz Ojca.

 

Jaki z tego wniosek? Nie zawsze pierwsza pobudka do spowiedzi od razu jest szczytna i doskonała. Czasem po prostu możemy się źle czuć duchowo, pełni smutku, niepokoju, różnych braków i głodów, wyrzutów sumienia.

 

Dostrzegamy w swoim życiu nieład i jego skutki. I decydujemy się, właśnie z tego powodu, a nie ze względu na Boga, aby pójść do spowiedzi. Często w taki sposób Bóg pragnie nas przyciągnąć, przebudzić, dać impuls do zawrócenia z drogi, która czyni nas nieszczęśliwymi.

 

3. Miłość Ojca jest najważniejsza

 

Syn przygotowując się do spotkania z ojcem nie wyuczył się na pamięć całej litanii grzechów, które popełnił, by mu je wystrzelić jak z procy. Skoncentrował się bardziej na wyrażeniu ojcu żalu i prośbie o przebaczenie niż na dokładnym wyliczeniu wszystkich grzechów.

 

Zanim więc przystąpię do rachunku sumienia, najpierw powinienem sobie uświadomić, że idę do Ojca, który mnie zna, kocha i wie wszystko o moich grzechach, ich przyczynach i korzeniach. Ale to nie jest wiedza oskarżycielska czy potępiająca, lecz pełna współczucia, czasem, owszem, także przeszyta gniewem, bo Bóg jest święty. Nie spowiadam się jednak wyłącznie z przekroczenia kodeksu, przepisów i nakazów, lecz zwracam się do Osoby, której sprawiłem ból.   

 

4. Nie idź do spowiedzi "na szybko"

 

Dobrze jest więc się zatrzymać i pomyśleć najpierw przez chwilę, przed kim stanę, zanim zabiorę się do rachunku sumienia. Wydaje się, że tego kroku brakuje osobom, które wpadają do kościoła na spowiedź z rozpędu, bez należytego przygotowania. Spowiednicy wiedzą niemalże na wstępie, czy ktoś poświęcił chociaż chwilę czasu na przygotowanie czy nie.

 

W biegu włącza się schemat, który człowiek zna - szybko przypomina sobie to, co zawsze wypowiada na spowiedzi, bo "coś" trzeba powiedzieć, chociaż tych grzechów mógł nie popełnić. Taka mechaniczność spowiedzi wynika z niepoważnego traktowania zarówno Boga jak i sakramentu oraz spowiednika.  

 

5. Prawdziwy żal nie prowadzi do pogardzania sobą

 

Jeśli chodzi o żal, to tylko pierwsza połowa wyznania syna jest prawdziwa: "Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko Niebu i względem ciebie" (Łk 15, 21). Jest to pokorne uznanie swojego grzechu i żal - owoc działania Ducha Świętego, który przekonuje człowieka o winie, by go wyzwolić. Druga połowa wyznania: "Już nie jestem godzien nazywać się twoim synem, uczyń mnie jednym z twoich najemników" (Łk 15, 18-19) jest gorzkim owocem samego grzechu i nie wyraża pełnej prawdy, chociaż syn tak właśnie się czuje.

 

Ale uczucie to jeszcze nie cały człowiek. To nie jest żal, lecz fałszywe przekonanie, że człowiek stał się niewolnikiem, sługą, niczym. Gdy syn, wróciwszy do ojca, chce wypowiedzieć te słowa, ojciec mu przerywa w momencie, gdy syn chciał poprosić o przyjęcie go do pracy jako najemnika. W ten sposób ojciec pokazuje, że jest dokładnie na odwrót. Syn w sercu ojca nigdy nie przestał być synem, lecz się zagubił: z dala od domu, od swoich, od swojej religii, kultury. Podobnie jak Izrael przebył długą drogę przez pustynię z niewoli egipskiej do Ziemi Obiecanej, tak syn wrócił z "dalekich krajów" do domu ojca.

 

Trzeba więc uważać, by nie pomylić poniżania siebie i pogardy z prawdziwym żalem, którego inicjatorem jest Duch Święty. A Duch Święty nigdy człowieka nie poniża, lecz próbuje go podnieść, przywrócić mu poczucie godności, które grzech w nim zniszczył.
 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

22

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Anna Nowak 11:12:43 | 2016-11-05
Bardzo ciekawy artykuł - chociaż tak naprawdę wykorzystuję te rzeczy w praktyce

Oceń 5 odpowiedz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook