Kochać w grzechu, czyli sakrament pokuty

Dobrze przeżyta spowiedź jest cudowną lekcją jak grzeszność prześwietlić miłością. Kto dwa razy do roku formalnie korzysta z tego sakramentu, ma dużą szansę, że nie skorzysta z tej lekcji.

 

Przewrotny doradca
 

Jestem przekonany, że do każdego wierzącego człowieka zostaje wydelegowany przez Kłamcę jego posłaniec. Ma on za zadanie wytrwale powtarzać pewien rodzaj demagogicznej zachęty. Brzmi ona następująco: "Kochaj Boga, ale tylko swoją doskonałością. Jedynie w chwilach, kiedy udało ci się zwyciężyć pokusę. Wznoś ręce, aby dziękować, że nie jesteś jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy. I że zachowujesz post dwa razy w tygodniu, dajesz dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywasz"(Por: Łk 18,11). Kochaj Go wyłącznie w momentach poważnych z Nim rozmów, gdy prosisz w istotnych dla Ciebie i innych bliźnich sprawach. Nie wolno ci Go kochać w swojej ułomności i nędzy. Jakże byś mógł nawet o tym pomyśleć! Patrz Mu w oczy, gdy uwielbiasz lub prosisz - unikaj zaś Jego spojrzenia, gdy się kajasz. A najlepiej wtedy - idź się powieś"!
 

Uciekinier


Większość z nas przyznaje, że naprawdę trudno kochać Boga własną słabością, a szczególnie poważnym duchowym lub moralnym rozbiciem. Pomimo "trąb jerychońskich" objawień o Bożym miłosierdziu - świadomość grzechu zamyka nas na spotkanie z Panem. Nie umiemy z Nim wówczas rozmawiać jak z przyjacielem, jak z kimś najdroższym o tym, co nas spotkało. O tym, jak bardzo czujemy się zranieni własną zdradą lub niestałością. Jak bardzo czujemy się tym rozbici i nie umiemy sobie sami poradzić. Mimo że On woła z całą mocą miłości - chowamy się w krzakach duchowego i emocjonalnego chaosu. Niekiedy jest to brnięcie w coraz większe manowce, w coraz większe oddalenie i obcość.
 

W jednej ze swoich piosenek zatytułowanej "Uciekinier" zespól Myslowitz wprowadza nas w taki oto świat przeżyć.
 

I znów mój duch połyka lęk
Jak martwy człowiek wchłaniam śmierć
Nie widzę nic, nie słyszę nic
Tracę puls i ciało swe

 

Na drodze krzyż zatrzymał mnie
Kazał mi żyć
Pozwolił wstać, pozwolił iść
Pozwolił mi być

 

To czerwień jest kolorem krwi
Maluje krwią na ciele mym
I wbijam gwóźdź głęboko tak,
By poczuć siłę i poczuć strach

 

Dotknij mnie i powiedz mi
Pozwól mi iść
I napisz krwią na ciele mym,
Że warto żyć!


Stworzony by biec
W pogoni za swoim dniem
Przed lękiem uciec chcę,
By dalej żyć


Stworzony by biec
Nie mogę zatrzymać sie
Na zawsze zostać chcę,
By dalej żyć!

 

Spotkanie


Ukrzyżowany staje na drodze uciekiniera, aby wypisać na nim swoją krwią: "Masz żyć! Nie chcę twojej śmierci, lecz, byś się nawracał i żył!"(Ez 18,23). Pan pragnie usłyszeć nasze confessio - czyli pełne żaru wyznanie, aby porwać nas za sobą. Grzesznik może wołać jak oblubienica z Pieśni nad Pieśniami: "Pociągnij mnie, ukochany, pobiegnijmy!" (Pnp 1,4).


Spowiedź jest genialnym sposobem, jaki wymyślił Bóg, by uczyć nas wyjątkowego spotkania z Nim. Jest to miejsce zatrzymania przy Ukrzyżowanym, nieprzerwanie spragnionym mojego życia. Spowiedź uczy, jak kochać Boga swoją niedoskonałością, grzechem. Uczy czegoś czegoś jeszcze głębszego: jak z tych grzechów uczynić język miłości!
 

Spowiedź jest spotkaniem z Tym, któremu chcę wyznać moją zranioną miłość. Tak jak w scenie opisanej przez św. Łukasza: gesty uwalnianej od długu śmierci kobiety są gestami czułości, pełne zapachu drogocennego olejku. Ona wyraża miłość łzami wzruszenia, oglądając ogrom obdarowania. Całuje stopy Tego, który wkracza w jej poraniony świat jako Miłosierny (Łk 7,36-48).
 

Płomień pragnienia

 

Wyznanie, którego uczymy się w spowiedzi sprawią, że, widząc jak połowiczna jest moja miłość do Boga, człowieka i samego siebie, nie załamuję się, lecz pragnę mocniej i pokorniej. Pragnienie zrodzone z przyjętej przez Boga skruchy staje się źródłem siły, by mój wysiłek, asceza, postanowienia, rachunki sumienia stały się również językiem miłości. Tym razem do samego siebie. Pokuta nie może stać się "mową nienawiści" do własnej egzystencji. Własnemu sercu wyznaję, jak ważny jest dla mnie jego stan. Wyznaję wreszcie człowiekowi - temu, którego przepraszam oraz kapłanowi jako przedstawicielowi Wspólnoty, że pragnę zadbać o nadwyrężone więzi.
 

Dobrze przeżyta spowiedź jest cudowną lekcją, jak grzeszność prześwietlać miłością. Kto dwa razy w roku formalnie korzysta z tego sakramentu, ma duże szanse, że nie skorzysta z tej lekcji.

 

 

Tekst o. Wojciecha Jędrzejewskiego OP jest tekstem otwierającym cykl o sakramentach - "Sakramenty są dla ludzi".

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.96

Liczba głosów:

90

 

 

Komentarze użytkowników (18)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Poeta 21:49:09 | 2013-11-09
Tekst jest bardzo dobry. Podoba mi się jego budowa. Rymy płynące choć czasem potykające się o zbędne powtórzenia:
''Pozwolił wstać, pozwolił iść
Pozwolił mi być''
Ja bym poprawił to następująco:
Pozwolił wstać i iść,
oraz tu być

Zespół zespołem ale można by było to lepiej ułożyć

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Iwona 13:14:59 | 2013-08-22
Bardzo wzruszył mnie ten teskt, bo zobaczyłam w nim parawdę o sobie. Rzeczywiście łatwiej mi kochać Boga, gdy jestem z siebie i ze swoich działań zadowolona. O ile trudniej, gdy rzeczy nie maja się tak, jak chcialabym by się miały, gdy okazuję się za słaba, gdy moja slabość rani innych i mnie samą. Najbardziej mi smutno, że ranią kochającego Pana Boga, bo nie sa tym, czego On chcial dla mnie. Mam jednak nieodparte wrażenie, że gdy przychodze z tym, z poczuciem zawodu do Pana Jezusa czy to w spowiedzi, czy w rachunku sumienia, czy w modlitwie On się na mnie nie gniewa a uśmiecha pięknie a wyraz Jego oczu tak wzrusza do głębi. I wiem, że On kocha zawsze, nawet gdy a moze zwlaszcza wtedy, gdy wychodzi na spotkanie mojej slabości. Czuje wtedy, że wszystko mogłabym dla Niego zrobić! Chwała Panu!

...ale to On zrobił wszystko dla mnie i dla innych. Chwała Panu!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Iwona 09:20:59 | 2013-08-22
Bardzo wzruszył mnie ten teskt, bo zobaczyłam w nim parawdę o sobie. Rzeczywiście łatwiej mi kochać Boga, gdy jestem z siebie i ze swoich działań zadowolona. O ile trudniej, gdy rzeczy nie maja się tak, jak chcialabym by się miały, gdy okazuję się za słaba, gdy moja slabość rani innych i mnie samą. Najbardziej mi smutno, że ranią kochającego Pana Boga, bo nie sa tym, czego On chcial dla mnie. Mam jednak nieodparte wrażenie, że gdy przychodze z tym, z poczuciem zawodu do Pana Jezusa czy to w spowiedzi, czy w rachunku sumienia, czy w modlitwie On się na mnie nie gniewa a uśmiecha pięknie a wyraz Jego oczu tak wzrusza do głębi. I wiem, że On kocha zawsze, nawet gdy a moze zwlaszcza wtedy, gdy wychodzi na spotkanie mojej slabości. Czuje wtedy, że wszystko mogłabym dla Niego zrobić! Chwała Panu!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Iwona 09:08:42 | 2013-08-22
Adi myslisz, ze jesteś fajny? A ja myślę, ze diabeł przez Ciebie gada. Ten sam, który z księży czyni pedofilów lub z pedofilów księży. Nie zgadzam się na krzywdzenie dzieci przez pedofilów ale nie ograniczam tego problemu wyłacznie do kapłanów, bo to zafałszowany i zawężony obraz. Jeśli ktos Cię skrzywdził, to mi przykro. Nie pomoże Ci jednak to, że będziesz swoimi słowami krzywdził innych. Hough.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~gienek 00:05:43 | 2013-08-15
Bogu dzięki za grzech. Kościół grzechem stoi. Gdyby nie poczucie winy, dawno by sie wszystko rozpadło.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Hania 22:27:53 | 2013-08-14
 "Spooweidź uczy jak  kochać Boga swoją niedoskonałością, grzechem"-to jest ciekawe spostrzeżenie i uświadomiłam sobie...moje doświadczenie. Spowiedź nauczyła mnie, że Bóg kocha pomimo grzeszności, a nie za zasługi. Nigdy nie spisuje mnie  "na straty". Prawda o Bożym miłosierdziu jest  czymś fundamentalnym w katolicyźmie...bynajmniej dla mnie.   

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MR 19:19:53 | 2012-12-29
 Najtrudniej jest zwrócić się do Boga w grzechu, a więc wtedy gdy jest najbardziej potrzebny. To ważny tekst, mówi dlaczego.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~:((( 23:45:26 | 2012-12-04
Coraz mniej ludzi przystępuje do Komunii Świętej... Coraz więcej małżeństw NIE"sakramentalnych" widać w kościele (w budynku) na Mszy świętej... Pan Jezus płacze widząc to... :(((
Niedługo będzie tylko ksiądz przy Ołtarzu spożywac Ciała Pana i starzy ludzie.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

poldek34 16:32:06 | 2012-11-18
Bardzo przystęne opisanie znaczenia sakramentu pojednania w życiu duchowym - a więc  przeżywania swojego "ja" w tajemniczej relacji ze Stwórcą.

Dopóki człowiek nie zda sobie sprawy, że jego serce jest zranione złem, to nie będzie potrzebował subtelnie działające w nim łaski Bożej.

Niektórzy mówią, że księża mówią inaczej na ambonie a inaczej tutaj przeczytali. Ale przecież sakrament pojednania również dla nich - dla Księży może być trudnym sakramentem.

Każdy ów sakrament mósi odkryć dla siebie w szczególny sposób - tak jak każdy w szczególny sposób modli się, myśli o Bogu, zwraca się do Niego oraz tworzy lub nie tworzy z Nim wspólnoty duchowej w sobie. A nie tylko przez zewnętrzne praktyki religijne.

Dziękuję za ten tekst.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~miki 14:44:14 | 2012-11-18
Chyba najbardziej przewrotne działanie diabła to to, co nam wmawia, że gdy grzeszymy, wydaje nam się, że Bóg się nami brzydzi, już nas nie kocha itd, i w konsekwencji nienawidzimy samych siebie i brniemy jak ślepi w jeszcze gorsze bagno. Tymczasem w Ewangelii jest zupełnie inaczej- Jezus brata się z najgorszymi grzesznikami, jada z nimi, wybacza natychmiast najgorsze rzeczy, jeśli ktoś żałuje. Kiedy grzeszę ciężko, On mnie nadal kocha i to taką miłością, jakiej nikt z ludzi mi nie da! A spowiedź jest po to, żeby tej miłości powiedzieć przepraszam ,i poprosić o uleczenie. Kto go nie potrzebuje?

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook