Polska uratowała nas od tortur i bombardowań

Caritas
(fot. shutterstock.com)

Wierzymy, że będąc dobrym i sumiennym człowiekiem, można zbudować dobre relacje z innymi ludźmi, oparte na szacunku oraz zaufaniu, a także czuć się swobodnie i bezpiecznie w obcym kraju - mówi Raisa, która wraz z rodziną w Polsce odnajduje nowy dom.


W 2010 roku czeczeńska rodzina - Raisa wraz z mężem i czwórką dzieci - przyjechała do Polski. Do wyjazdu z rodzinnego kraju zmusiła ich wojna, zagrożenie, niepewność jutra, brak stabilności.

 

Dlaczego Polska? Polskę, jako kraj docelowy, wybraliśmy ze względu na dość dobry stosunek ludzi do uchodźców i mały stopień dyskryminacji w porównaniu z innymi państwami, ogólnie mówiąc - państwo, gdzie można poczuć się bezpiecznie - mówi Raisa.


Początki w obcym kraju nie należały do najłatwiejszych. Bariery: językowa, kulturowa, mentalna wydawały się nie do pokonania. Jak znaleźć mieszkanie, gdzie pójść do pracy, jak zapewnić rodzinie podstawowe warunki do życia, czym nakarmić dzieci? Z tymi trudnościami przyszło się zmierzyć rodzinie, która pragnęła tylko spokoju i bezpieczeństwa.

 

>>Reportaż prawnika z granicy polsko-białoruskiej


Zakwaterowanie się w ośrodku dla uchodźców było pierwszym krokiem w nowej polskiej rzeczywistości. Tam z pomocą przyszli pracownicy ośrodka, pracownicy socjalni, wolontariusze. Rodzina Raisy zobaczyła "światełko w tunelu", w końcu znalazł się ktoś, kto potrafił zrozumieć, wyciągnąć pomocną dłoń, pokierować. Priorytetem była nauka języka polskiego. Na szczęście pomogli wolontariusze, którzy bardzo skupili się na wspieraniu dzieci Raisy nie tylko w nauce języka polskiego, ale również w innych przedmiotach.

 

Pomoc w odrabianiu lekcji, poznawaniu nowego kraju, jego tradycji i kultury z perspektywy czasu okazała się bezcenna. Jednak asymilując się w polskiej kulturze, rodzina Raisy nie zapominała o swoich korzeniach, o tym, skąd się wywodzi i dlaczego musiała opuścić swoją ojczystą ziemię.


Po pewnym czasie spędzonym w ośrodku udało się w końcu znaleźć pracę, potem mieszkanie. Dzieci poszły do szkoły, przystosowały się do polskich warunków, zawarły pierwsze przyjaźnie z polskimi dziećmi. Życie zaczęło przybierać właściwy tor. Po wielu trudnych przeżyciach, po wielu przemierzonych kilometrach udało się znaleźć miejsce bezpieczne i spokojne, gdzie nikt nie straszył bombardowaniem, ostrzelaniem, zniszczeniem. Skromnie, ale godnie.


Jak mówi Raisa: dzisiaj nasze życie wygląda mniej więcej tak samo jak życie przeciętnego Polaka: chodzimy do pracy (jeśli ona jest), dzieci chodzą do szkoły, odrabiają lekcje, robimy zakupy, spotykamy się z przyjaciółmi, załatwiamy swoje sprawy, cały czas poznajemy coś dla nas nowego, marzymy o czymś - jak każdy człowiek. W razie trudności czy wątpliwości, wiemy już, do kogo możemy się zwrócić po pomoc i wiemy, że zostaniemy wysłuchani, nikt nas nie odeśle, tylko postara się pomóc. Poza codziennymi zwykłymi trudnościami, które miewa każdy, musimy się jeszcze zmierzyć z oznakami braku tolerancji wobec nas. Nie są częste, ale zdarzają się, choć zdecydowanie rzadziej niż na początku.


Z obserwacji moich i znajomych kobiet narodowości czeczeńskiej wynika, że Polacy często nie rozumieją noszenia przez nas hidżabu. Pewnie dlatego, że otaczający nas Polacy nie mają aż takiej wiedzy na temat naszej religii oraz naszych tradycji, które czcimy i które stanowią dla nas fundament życia codziennego. Każdy zasługuje na to, by żyć w swoim kraju wolnym i bezpiecznym. Ale jeśli nie ma takiej możliwości, z przyczyn niezależnych od prostych ludzi, jakimi jesteśmy my, to mamy prawo znaleźć takie miejsce w innej część świata. Nie każdy musi się z tym zgadzać, nie każdy musi tolerować naszą obecność, ale wzajemny szacunek jest najważniejszy.

 

W Polsce jest nam dobrze. Ale to nie zmienia faktu, że nasze serca są oddane Czeczeni: miejscu, gdzie się urodziliśmy, gdzie została nasza rodzina, rodzice, koledzy. Tęsknimy za bliskimi sercu ulicami, miastami, górskim powietrzem. Ale wierzymy, że będąc dobrym i sumiennym człowiekiem, można zbudować dobre relacje z innymi ludźmi, oparte na szacunku oraz zaufaniu, a także czuć się swobodnie i bezpiecznie w obcym kraju.


Wzajemny szacunek powinien być podstawą w budowaniu relacji międzyludzkich, czy to w relacjach z najbliższymi w niewielkim gronie, czy w skali globalnej, pomiędzy państwami, pomiędzy politykami, od których zależy życie zwykłych ludzi.

 

 

*  *  *

 

Chcesz dowiedzieć się więcej o sytuacji uchodźców z Czeczenii? Chcesz skutecznie im pomóc? Zapraszamy na spotkanie "Uchodźcy z Czeczenii. Co robią w Polsce? Jak można im pomóc?".

 

Gdzie? Akademia Ignatianum, Aula Wielka, Kraków ul. Kopernika 26

Kiedy? Środa, 19 kwietnia, godz. 19.30

 

W debacie wezmą udział Maria Hulia, aktywistka (Dzieci z Dworca Brześć); Marcin Mamoń, dziennikarz; Tomasz Pietrzak, prawnik i islamoznawca.

 

Spotkanie poprowadzi Anna Wilczyńska (islamistablog.pl)

 

Wydarzenie na Facebooku [kliknij w baner]:

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.63

Liczba głosów:

16

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?